Connect
To Top

Lexus IS 300h F Sport – poprawić ideał

Lexus IS gościł już w naszej redakcji. To drugie podejście do tego modelu. Tym razem Japończycy przygotowali lifting sedana segmentu D. Nasuwa się pytanie. Czy można poprawić ideał? Poprawić tak piękne auto?

Nie pomylisz go z żadnym innym

Zgodzicie się ze mną? Lexus IS został zaprojektowany tak, aby budzić wiele emocji. Przede wszystkim jest to auto dla osób, które chcą się wyróżniać. Dla kogoś, kto jest znudzony poprawnymi do bólu niemieckimi sedanami. Warto tylko wspomnieć słowa Damiana, który testował IS-a w wersji 200t, przed liftingiem. Stwierdził, że jest to jak na razie jeden z niewielu aut z którymi było mu trudno się rozstać, a to świadczy tylko o jednym – to naprawdę wspaniały samochód.

Czy trzeba poprawić ideał?

Lexus IS trzeciej generacji został pokazany w 2013 roku. Dlatego też Japończycy po czterech latach postanowili odświeżyć ten model. Szczerze mówiąc to jedynie delikatna kosmetyka i wcale się mnie to nie dziwi. Po co wprowadzać znaczny lifting, skoro auto było chwalone przez wielu dziennikarzy na całym świecie. Wzbudziło także zainteresowanie wielu klientów. Stąd duża liczba IS-ów widziana na drogach. Jak widać poprawne do bólu A4-ki, BMW Serii 3 czy Mercedesy Klasy C powoli się „przejadały”. A może Lexus jest pewny sukcesu IS-a? Zbyt pewny? Przecież Alfa Romeo wprowadziła do salonów Giulię, BMW Serii 3 jest bardzo często wybierany z racji utwierdzonej pozycji marki. Nie inaczej jest w przypadku Audi A4, która kupowana jest np. jako auto flotowe.

Co się zmieniło?

Lexus IS nadal ma bardzo ostre, agresywne linie i liczne przetłoczenia. To nadal zwracający na siebie uwagę sedan. Co więc się zmieniło? Przede wszystkim widać zmienione reflektory przednie, a także inne wloty powietrza w zderzakach. Co jeszcze? Są nowe kolory i nowe wzory felg. Wnętrze? Praktycznie bez zmian. Zmodyfikowano wyświetlacz systemu multimedialnego.

Lexus IS w wersji F Sport z silnikiem hybrydowym

Poprzednio testowany przez nas Lexus IS wyposażony był w benzynowy motor o pojemności dwóch litrów. W przypadku modelu po liftingu mamy do czynienia z jednostką hybrydową. 2494 centymetrów sześciennych generuje 181 KM. Wspiera go 143 KM silnika elektrycznego. Moc systemowa wynosi 223 KM, natomiast maksymalny moment obrotowy to 221 Nm w przypadku motoru benzynowego i 300 Nm elektrycznego. Daje to przyspieszenie do setki w 8,4 sekundy i prędkość maksymalna 200 km/h. Wyniki są akceptowalne. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Napęd hybrydowy sprawia, że gdzieś muszą być umieszczone baterie. W przypadku IS-a ucieka nam trzydzieści litrów pojemności bagażnika. Wzdłużnie umieszczony silnik to mniej miejsca w kabinie. Napęd na tylną oś to z kolei bardzo wysoki tunel środkowy. Problemem może być także skrzynia biegów. Nie jest to klasyczny automat, a układ CVT, czyli bezstopniowa skrzynia. Ma ona tylu zwolenników co przeciwników. Osobiście pokonałem IS-em naprawdę dużo kilometrów i przyznaję, że najlepiej skrzynia spisywała się podczas jazdy w mieście. W końcu do tego są przecież przystosowane hybrydy. W trasie, szczególnie podczas wyprzedzania może irytować głośny dźwięk. Niestety nie pominiemy tego. Nie pomoże nawet sztuczna zmiana biegów. Wolałbym osobiście dwusprzęgłowy automat, ale jak widać Lexus lepiej wie, że wydajniejszą skrzynią będzie CVT.

Dzięki temu napędowi hybrydowemu testowany Lexus IS 300h spalał w mieście około 6-6,5 litrów benzyny na sto kilometrów. W trasie bywało różnie, bo przecież np. przy mocniejszym naciśnięciu pedału gazu silnik przestaje działać w cyklu Atkinsona. Powoduje to wzrost spalania nawet do 10 litrów. Oczywiście w zależności od tego jak ciężką mamy nogę. Zbiornik o pojemności 66 litrów może więc wystarczyć albo na nawet tysiąc kilometrów w mieście albo… pięćset w trasie. Szczególnie może to być irytujące na autostradach, gdzie musimy wręcz z dużym wyprzedzeniem analizować liczbę stacji benzynowych, które są umieszczone przy drodze.

To nadal Lexus, którego lubię

Testowana przeze mnie wersja wyposażona była w pakiet F Sport. Wiecie co, uważam, że zakup tego auta bez sportowego akcentu mija się z celem. Oprócz stylistyki, która cieszy oko uzyskujemy nieco obniżone zawieszenie. W pakiecie zyskujemy także perfekcyjne fotele, które sprawiają, że podróż nawet na poziomie 600-700 kilometrów nie sprawi na Was żadnego wrażenia. Lexus przyzwyczaił mnie nie tylko do tego, że wszystko jest idealnie spasowane. Tu wszystko jest miękkie, wygodne, po prostu premium. Grzechem byłoby nie wspomnieć o reflektorach Full LED czy perfekcyjnym zestawie audio Mark&Levinson. W tej klasie może z nim rywalizować jedynie Burmester w autach Mercedes-Benz.

Lifting, chociaż bardzo delikatny wyszedł Lexusowi IS na dobre

Za każdym razem, kiedy podchodzisz do Lexusa IS, szczególnie w tak pięknym kolorze wzbudzasz zazdrość wielu osób. Uwierz mi, to prawda. Lexus to synonim prestiżu i na długo tak pozostanie. Może inne auta przyspieszają lepiej, może mają lepszy układ kierowniczy. Ostatecznie jednak w kwestii designu czy tego jak wysoki komfort podróżowania oferuje Lexus IS nie ma sobie równych i długo tak zapewne pozostanie. Oczywiście, to nie auto pozbawione wad, bo przecież wspomniana CVT nie każdemu może się spodobać. Irytować może także podłokietnik z dziwnie ułożonymi uchwytami na napoje. Ostatecznie jednak ciężko przyczepić się do czegoś co mogło by sprawić, że nie poleciłbym IS-a. Cena jaką nam przyjdzie zapłacić za 300h to 174 900 zł (cena bazowa). Wystarczy doposażyć go w kilka ciekawych dodatków i w kilka chwil osiągniemy grubo ponad 200 tysięcy. Audio kosztuje 7000 zł, reflektory Full LED 2500 zł, pakiet Fuji ponad 30 000 zł. Sporo? Być może, ale to przecież Lexus. Tu nie rozmawiamy o cenie. Tu dyskutuje się o prestiżu, o wysokim komforcie podróżowania i perfekcyjnym wyglądzie. W tym segmencie w mojej opinii (pozwolicie, że ją tu przedstawię) konkurować z IS-em może tylko Alfa Romeo Giulia. Oczywiście chodzi mi o wygląd. BMW Serii 3 jest ładne, ale już zbyt popularne, Mercedes-Benz Klasy C zbyt… elegancki, a Audi A4 zbyt pospolite. Jak widać lekcje stylu odrobili tylko Włosi i Japończycy. Który model bardziej do Ciebie przemawia?

More in Motoryzacja