Connect
To Top

Mercedes-Benz GLE 500E 4Matic – SUV z hybrydą plug-in

Moda na SUV-y trwa i raczej nie jest to nic odkrywczego. Osobiście bardzo lubię tego typu nadwozie. Jest praktyczne, posiada przestronne wnętrze, jeździ się wygodnie i bezpiecznie z racji wysokiej pozycji za kierownicą. Miałem okazję jeździć jednym z SUV-ów premium. Oto Mercedes-Benz GLE 500E 4Matic – kolejna hybryda plug-in, którą chciałbym Wam zaprezentować. Zapraszam do lektury tekstu.

Kolejny raz z hybrydą typu plug-in

Mercedes-Benz GLE 500E 4Matic to kolejne auto, które posiada hybrydę plug-in. Przyznam szczerze, że nie jestem fanem tego rozwiązania. Wolałem hybrydę, którą posiada np. Lexus. Ostatnio jeździłem BMW X5 40e, która posiadała opcję plug-in. Jeździło mi się nim dobrze, aczkolwiek nie było idealnie. Od auta premium oczekiwałbym przede wszystkim… jeśli będziecie mieli na to ochotę przeczytajcie tekst, który podlinkowałem. Przede wszystkim minusem według mnie był motor o pojemności dwóch litrów. Co prawda dynamiki nie brakowało, jednak auto za około czterysta tysięcy powinno posiadać V6-tkę. Tak by przynajmniej wypadało. Kiedy otrzymałem propozycję przetestowania GLE 500e od razu się na to zgodziłem. Od zawsze podobał mi się zarówno GLE (czyli ML według poprzedniego nazewnictwa) jak i X5. Mogłem więc porównać ten model do konkurenta z Bawarii. Który z niemieckich SUV-ów premium wyposażonych w hybrydę typu plug-in okaże się być lepszą propozycją? Musimy się o tym przekonać.

Mercedes-Benz GLE 500e 4Matic to potężny SUV

Testowany przeze mnie SUV jest naprawdę ogromnym autem. 4,82 m długości, 2,14 m szerokości i 1,6 m wysokości. Liczby te robią wrażenie. Aby wygodnie wsiadać do auta zastosowano nawet podest, który nadaje GLE charakteru. Ode mnie zdecydowanie plus.

Linia nadwozia jest już znana od dawna i w przypadku testowanego modelu niewiele zmieniła się od 2011 roku, kiedy to jeszcze była produkowana jako ML W166. Czy jednak przegrywa z Volvo XC90, Porsche Cayenne czy BMW X5? Według mnie nie. GLE nadal wygląda świeżo, szczególnie z zewnątrz. Wiele osób czepia się nieco przestarzałego wyglądu GLE. W rzeczywistości ja zauważyłem sporo osób, które odwracało głowy za tym autem, dlatego też uważam, że negatywne opinie na temat sylwetki, która ma już około sześciu lat są wyssane z palca.

W oczy rzuca się przede wszystkim masywny przód z ogromnym grillem oraz świetnymi reflektorami. Piękne, 21-calowe felgi wyglądają bardzo dobrze, aczkolwiek ich rozmiar nie jest aż tak widoczny w tak dużym aucie. Dach delikatnie opada ku dołowi, ostatnia szyba bocznej linii łączy się z tylną. Wszystkie, oczywiście oprócz bocznych przednich i przedniej są przyciemniane. Coś, co wyróżnia wersję plug-in to oczywiście dodatkowa klapka umieszczona pod prawym reflektorem, która skrywa gniazdo do ładowania. Wisienką na torcie niech będzie lakier „designo biel diamentu bright”. Krótko mówiąc Mercedes-Benz GLE 500e wygląda naprawdę świetnie pomimo upływu lat. Z resztą, widać to na zdjęciach, prawda?

Wnętrze to klasyczny Mercedes-Benz

GLE 500e, którym jeździłem nie przeszedł jeszcze metamorfozy, którą znamy np. z najnowszej C, E i S-klasy. Mało tego, jeździłem już modelem GLC, który oczywiście posiadał nowe wnętrze. Dlatego też mogłem porównać zarówno to z nowym designem jak i klasyczne, które oferuje nadal GLE. Abyście mieli porównanie poniżej przedstawiam zdjęcia GLC i GLE. Które bardziej przypadło Wam do gustu?

Zacznę od ilości miejsca. Co prawda nie jest to największy SUV Mercedesa, bo mamy przecież jeszcze GLS, czyli dawnego GL-a, jednak Mercedes-Benz GLE 500e również oferuje naprawdę dużo miejsca dla pasażerów. Na komfort podróży nie będą narzekać zarówno osoby podróżujące z przodu jak i z tyłu. Przednie fotele, bardzo komfortowe wyposażone są w pełną elektrykę, a także możliwość podgrzewania i wentylowania siedziska. Brakowało im jedynie masażu. Tylne fotele, również bardzo komfortowe. Ogólnie pasażerowie będą mieli sporo miejsca nad głową jak i na nogi. Kanapa dzieli się w proporcji 60/40. Dwa miejsca posiadają opcję podgrzewania siedziska, oczywiście w przypadku mojego egzemplarza GLE oferował także osobną klimatyzację.

Niestety nie do końca byłem zadowolony z jakości materiałów. OK, może do jakości przyczepić się nie mogę, ale! Irytowały mnie przyciski odpowiedzialne za multimedia, które znajdują się na kierownicy. Powiem wprost – skrzypiały. Czegoś takiego nie powinno być w Mercedesie, w aucie za pół miliona. Jak już się tak czepiam, to również irytowała skrzypiąca rączka od schowka oraz przyciski od regulacji elektrycznych szyb.

Dość narzekania, czas na pochwały. Pierwszy plus – piękna, brązowa skóra na megawygodnych fotelach. Nawet po długiej trasie w tym aucie nie czuć wcale zmęczenia. Drugi plus – bardzo precyzyjna kamera 360. Dzięki niej manewrowanie tym dużym autem jest wręcz banalne. Kolejny plus to rewelacyjna kierownica, która zapewnia świetne trzymanie i jest po prostu piękna. Oczywiście jest ona podgrzewana i sterowana elektrycznie.

Minusem jest bagażnik, który ma 480 litrów. Dla porównania w GLE np. z silnikiem diesla mamy do dyspozycji aż 690 litrów. Oczywiście to kwestia akumulatorów. Podłoga położona jest bardzo wysoko, przez co niestety praktyczność bagażnika jest znikoma w tym aucie.

Ruszamy w trasę

Trzy litrowy motor V6 o mocy 333 KM wspierany jest przez silnik elektryczny, który generuje 116 KM. Łącznie Mercedes-Benz GLE 500e oferuje 440 KM i 650 Nm momentu obrotowego. Liczby te robią wrażenie, prawda? W praktyce jest jeszcze lepiej. 5,3 sekundy do setki, 245 km/h prędkości maksymalnej. Pamiętajcie, że są to wyniki osiągane przez 2,5 tonowego SUV-a! Autem tym jeździ się wręcz wspaniale, aczkolwiek nie zapominajmy, że jest wysoko zawieszony, a więc nie oczekujmy od GLE zacięcia sportowego. Samochód ten woli bardziej jazdę po prostej drodze niż kręte, ciasne zakręty. SUV-y świetnie radzą sobie z jazdą spokojną, nazwałbym to pływaniem po drodze. Aczkolwiek oczywiście kiedy musimy wyprzedzić nie będziemy mieli problemów z zapasem mocy.

Mercedes-Benz GLE 500e oferuje bardzo dobre wyciszenie. Motor jest praktycznie bezgłośny, co w połączeniu z zestawem audio Harman/Kardon daje nam wiele przyjemności. Oczywiście jeśli przyciszymy muzykę i mocniej dodamy gazu usłyszymy pięknie mruczący V6. To znaczna przewaga nad X5 40e, który również oferował hybrydę plug-in, jednak posiadał zaledwie dwulitrowy motor.

Muszę wspomnieć także o aktywnym zawieszeniu, które powoduje, że praktycznie zapomniałem o nierównościach, które można spotkać na drogach. W trybie sport auto staje się delikatnie twardsze, ale tak jak już pisałem, o agresywnej jeździe lepiej zapomnieć. Niemniej jednak 3.0 V6 współpracuje wręcz wzorowo z 7-biegową skrzynią automatyczną. Uwielbiam w Mercedesach to, że dźwignia zmiany biegów od dawien dawna znajduje się po prawej stronie za kierownicą. Tam, gdzie najczęściej w autach znajduje się włącznik wycieraczek. To cecha charakterystyczna której mam nadzieję Mercedes się nie pozbędzie. Gadżetem, który cieszył oko było wyświetlające się na ziemi logo Mercedesa tuż po otworzeniu zamków z pilota. Mała rzecz, a cieszy. O tym, że auto to jak większość SUV-ów (może z wyłączeniem Jeepa Grand Cherokee, czy Range Rovera) nie nadaje się do jazdy w terenie. Wyobrażacie sobie ubrudzić te piękne, 21-calowe felgi z oponami o niskim profilu? Ten piękny, biały lakier, który byłby w błocie i co gorsza, może porysowany przez wystające gałęzie? Co prawda mamy do dyspozycji kilka trybów jazdy, ale nie oszukujmy się. Nic to nie da, jeśli będziemy korzystali z opon przygotowanych typowo do jazdy po asfalcie.

Ile pali GLE 500e 4Matic

Jak wypada spalanie? Producent deklaruje 3,7 l/100 km. No cóż, opisywałem to już w przypadku BMW X5. Da się to zrobić, ale musimy wręcz w laboratoryjnych warunkach przejechać daną trasę. Próbowałem to zrobić i jest to trudne, ale wykonalne. Na moim przykładzie: jechałem z jednego z rzeszowskich osiedli w kierunku portu lotniczego Jasionka. Na zdjęciu widać, ile trwała podróż oraz jaka była pokonana przeze mnie odległość. Oczywiście akumulatory naładowane były do pełna, a ja bardzo delikatnie operowałem pedałem gazu, aby zachowywać jak najwięcej zasad eko-jazdy. Przy końcu trasy pojawił się już komunikat o rozładowanej baterii. Dlatego też nietrudno wyjaśnić sobie kwestię sensu hybrydy plug-in. Mieszkamy w mieście (lub analogicznie poza miastem), dojeżdżamy do pracy kilkanaście kilometrów. Zarówno przy biurze jak i w domu ładujemy Mercedes-Benz GLE 500e z gniazdka, aby utrzymać jak największy poziom baterii. Dzięki temu ten trzylitrowy motor spala niewielką ilość paliwa.

Co jeśli jednak jeździmy nim, ot tak po prostu trochę w trasie, trochę w mieście i nie ładujemy akumulatorów za pomocą zewnętrznego źródła energii? Wtedy osiągniemy znacznie wyższe wyniki, na poziomie 10 litrów przy jeździe spokojnej i nawet 15 przy jeździe dynamicznej w mieście. Co prawda nadal spalanie nie jest jakoś szczególnie duże jak na benzynowy motor w tak ciężkim aucie, jednak średnie zużycie paliwa według producenta znacznie różni się od realnego wyniku, prawda?  Niestety, ale chwalenie się bardzo niskim spalaniem wśród producentów to norma.

Czy przy takim spalaniu hybryda plug-in ma sens? Według mnie tak, ale tylko w określonych przypadkach. Chodzi mi na przykład o mój scenariusz, który przedstawiłem wcześniej. Jeśli jednak dużo jeździmy w dalsze trasy lub nie mamy możliwości ładowania auta z gniazda lepiej unikajmy plug-in. Po co więc producenci oferują takie samochody? Odpowiedź jest banalna i wcale nie chodzi tu o ekologię. Tego typu rozwiązania są sprzedawane, ponieważ producenci aut chcą uniknąć kar za zbyt dużą średnią emisję dwutlenku węgla w swoich samochodach. Oferowanie więc takiej hybrydy, która na papierze pokaże wszystkim jak małą ilość paliwa spala sprawi, że np. Mercedes będzie mógł nadal oferować mocne silniki (np. te znane z modeli AMG), a przy tym uniknie kary. Proste? Proste.

Podsumowanie

Nie chcę tutaj wcale nikomu nic sugerować. Czy kupować hybrydę plug-in, czy też nie. Ale tak szczerze, czy ktoś, kto wydaje na auto prawie pół miliona złotych będzie myślał o tym, że jego samochód pali dużo? Czy będzie oszczędzał dzięki możliwości ładowania z gniazdka, dzięki bateriom? Nie sądzę. Za tak wysoką cenę otrzymujemy oczywiście świetnie wyposażone auto, które samo parkuje, samo może jechać przez pewien czas dzięki asystentowi pasa ruchu i aktywnemu tempomatowi. Otrzymujemy też świetne wyciszenie, rewelacyjny zestaw audio, bardzo wysoki komfort jazdy. Otrzymujemy Mercedesa, którym będziemy mogli pochwalić się przed znajomymi. Nie tylko masą elektronicznych gadżetów, ale także tym, że jesteśmy eko, że dbamy o naszą planetę, bo jeździmy autem, które ładujemy z gniazdka. Kogo obchodzi to, że w rzeczywistości auto spala dwa, a nawet trzy razy tyle niż to, co deklaruje producent.

Masz gwiazdę na masce, jesteś człowiekiem sukcesu, jeździsz świetnym SUV-em premium bo cię na to stać. Ekologia to temat drugorzędny. Zapewniam, że wrażenia z jazdy tym modelem są niezapomniane. Myślę, że będziesz miał/a taką samą opinię po pokonaniu zaledwie kilkunastu kilometrów za kierownicą Mercedes-Benz GLE 500e 4Matic. Polecam!

More in Motoryzacja