Connect
To Top

Mercedes-Benz V250d czy to jeszcze VAN czy już limuzyna?

Mercedes-Benz V250d to bardzo specyficzny pojazd. Z jednej strony widzimy klasyczna bryłę vana. Z drugiej jednak wsiadając do samochodu, ale też patrząc na egzemplarz, który prezentuję w tym artykule widzimy auto prestiżowe. Miałem okazję przetestować wersję Exclusive L. Po odebraniu Klasy V z parku prasowego w Warszawie postanowiłem zabrać go w podróż na Podhale, do Zakopanego. Zapraszam do lektury artykułu, z którego dowiecie się jak sprawdził się ten samochód.

Żegnaj Viano. Powitajcie Klasę V

Zaprezentowany pod koniec stycznia 2014 Mercedes-Benz Klasy V zdecydowanie zamknął w firmie rozdział o nazwie Viano. W sumie to dobrze, bo auto miało być postrzegane jako zódzestiżowe, a kojarzyło się z dostawczakiem Vito. Przynajmniej ja miałem takie skojarzenia. Klasa V to zupełnie inne auto, a przecież i tak zbudowane jest na płycie podłogowej Vito. Co ciekawe pomysł na zbudowanie prestiżowego vana spodobał się wielu osobom, ponieważ Klasa V sprzedaje się naprawdę dobrze. Mercedes-Benz chwali się, że w trzy lata od prezentacji tego modelu sprzedało się już sto tysięcy sztuk! Dlatego też chciałbym zaprezentować Wam jeden z nich. Oto Mercedes-Benz V250d w wersji Exclusive L.

Z zewnątrz widać, że nie jest to typowy van

Nie ma co ukrywać. Już na pierwszy rzut oka widać, że Mercedes-Benz Klasy V prezentuje się prestiżowo. Przód nawiązuje do osobówek. Szczególnie w reflektorach i grillu można dopatrzeć się Klasy E, a przynajmniej ja to widzę. Wlot powietrza z ogromnym logo producenta na środku jest bardzo masywny. Reflektory mogące świecić w technologii full LED zachodzą na błotniki. Widać także wyraziste przetłoczenia na linii bocznej. Da się więc zrobić ładnego busa? Jak widać nie jest to problemem. Jest ładnie, nowocześnie ale i elegancko. Krótko mówiąc: z klasą.

Testowana przeze mnie konfiguracja wyposażona była w pakiet stylizacyjny AMG. Oprócz zmodyfikowanych zderzaków, spojlerów progowych, czy chromowanej osłony krawędzi bagażowej auto oferowane jest także z 19-calowymi felgami z bardzo ładnym, gwieździstym (a jakże) wzorem. Oczywiście wedle gustów wygląd Klasy V możemy indywidualnie dostosować ponieważ producent oferuje sześć linii wyposażenia oraz pakietów stylizacyjnych.

Gabaryty typowego busa

Aby komfortowo podróżować musimy posiadać sporą ilość miejsca. Wiąże się to oczywiście z dużymi gabarytami auta. Nikogo więc chyba nie zdziwi to, że testowany przeze mnie Mercedes-Benz V250d w wersji „Exclusive L” mierzył 5140 mm długości oraz 1928 mm szerokości. Wysokość auta to 1880 mm, a więc wjedziemy nim bez problemu do parkingów podziemnych czy wielopoziomowych. Zastanawiacie się jaki ma rozstaw osi? Cóż, jest… wyborowo. Klasa V oferuje aż 3200 mm. Co ciekawe, możemy także kupić wersję jeszcze bardziej wydłużoną, która posiada rozstaw na poziomie 3430 mm. Zastanawiacie się jak wiec manewrować tak dużym autem, szczególnie na parkingu? Z tym nie ma żadnego problemu, ponieważ w zaparkowaniu Klasy V pomagają między innymi kamery 360 czy też czujniki parkowania oraz opcja tak zwanego pilota parkowania.

Usiądź i rozkoszuj się wnętrzem

Jeśli myśleliście, że za kierownicą Klasy V będzie tak nudno jak w innych busach to grubo się myliliście. Model ten otrzymał bowiem kokpit znany nam np. z Mercedesa Klasy C. Jest więc elegancko, nowocześnie, ergonomicznie i minimalistycznie. Szczególnie, że auto skonfigurowane w połączeniu linii Exclusive z AMG jest naprawdę świetnym wyborem. Znajdziemy tu sporo imitacji włókna węglowego, oczywiście skórzane (Lugano) fotele oraz ciemny zamsz, którym obłożono podsufitkę oraz słupki.

Zgrzytem może być ogólna jakość wykonania. Co prawda materiały użyte do wykończenia są naprawdę dobre, jednak trochę irytują np. przewody, które wychodzą spod foteli czy kokpit, który pod naciskiem może zatrzeszczeć. Osobiście uważam, że takiej wpadki w biznesowym vanie nie powinno mieć miejsca.

Dostosuj wnętrze do własnych potrzeb

Właśnie to najbardziej podoba mi się w busach biznesowych. Możliwość konfiguracji według własnego „widzimisię”. Mercedes-Benz w swojej Klasie V także oferuje naprawdę dużą liczbę opcji do wyboru. To głównie za sprawą szyn podłogowych, które mogą sprawić, że auto będzie komfortowym 8-osobowym busem. Jeśli jednak nie chcemy w drugim i trzecim rzędzie posiadać kanap trzyosobowych możemy zamienić je na wersje takie, jak w testowanym egzemplarzu. Mamy więc sześć indywidualnych foteli. Każdy z nich posiada nie tylko opcję podgrzewania, ale także wentylowania. Gdyby tego było mało fotele możemy zainstalować tak, aby były odwrócone do siebie. Wisienką na torcie niech będzie opcjonalny stolik, który możemy umieścić pośrodku. Miłym dodatkiem będzie także uchwyt na kubki, który oczywiście może zarówno podgrzewać jak i chłodzić napoje. W podłokietniku pomiędzy kierowcą, a pasażerem znajdziemy lodówkę. Nie zabrakło oświetlenia ambiente czy elektrycznej regulacji foteli oraz oczywiście miejsca na kubki w bocznych drzwiach (otwieranych i zamykanych elektrycznie), a także licznych gniazd 12V.

Co z bagażnikiem? W tym przypadku mam mieszane uczucia. Oczywiście po wymontowaniu foteli miejsca jest aż nad to, a precyzyjniej aż 4630 litrów i 2.65 m długości przestrzeni ładunkowej. Jeśli jednak fotele są zamontowane producent deklaruje 1030 litrów bagażniku. Nie wiem, jakoś tej pojemności nie widziałem. W pięć osób zapakowaliśmy walizki i naprawdę minimalną ilość sprzętu narciarskiego, a miejsca nie było tak dużo. Fajnymi dodatkami są np.: możliwość uchylenia samej szyby aby szybko dostać się do półki znajdującej się tuż za fotelami lub opcjonalne skrzynki, które po złożeniu chowają się w półce.

Mercedes-Benz V250d czyli co mamy pod maską

Mercedes-Benz V250d napędza turbodoładowany motor o pojemności dokładnie 2140 cm3. Oferuje on moc 190 KM i moment obrotowy na poziomie 440 Nm przy 1400-2400 obr./min. Czas jaki potrzebuje by osiągnąć setkę wynosi 9,1 sekundy, a więc naprawdę wynik ten jest wręcz bardzo dobry jak na gabaryty auta. Prędkość maksymalna wynosi 206 km/h. Silnik współpracuje z automatyczną skrzynią 7G-Tronic Plus. Do jej pracy nie mam żadnych zastrzeżeń. Działa sprawnie, utrzymuje niskie obroty przy spokojnej jeździe, szybko reaguje na przyciśnięcie pedału gazu. Auto waży 2105 kilogramów jednak nie przeszkadza to w zupełności w uzyskiwaniu naprawdę niskiego spalania. W naszym przypadku średnie spalanie z całej weekendowej podróży wyniosło 10 litrów. Należy jednak podkreślić to, że sporo jeździliśmy po samym Zakopanem, które było mocno zakorkowane, do tego dochodzi jazda z Krakowa do Rzeszowa autostradą. Tak czy inaczej bez problemu możemy zejść do 7,5-8 litrów średniego spalania co i tak przy tej wadze i gabarytach jest wynikiem bardzo dobrym. Bak o pojemności 70 litrów pozwoli na przejechanie około 800 kilometrów bez konieczności tankowania.

Ruszamy w trasę

Auto odbierałem w piątek dlatego też mogłem pozwolić sobie na weekendowy wyjazd na Podhale o czym już wspominałem. To wszystko by sprawdzić właściwości jezdne Klasy V. Wyzwanie przed samochodem było dosyć ambitne: drogi ekspresowe, autostrada, sporo zakrętów na „Zakopiance”, a na końcu wąskie i strome podjazdy w Zakopanem. Trasa wynosiła około 570 kilometrów (oczywiście w jedną stronę), ponieważ musiałem po drodze zabrać znajomych z Rzeszowa.

Właściwości jezdne, no cóż – to w końcu pełnowymiarowy bus. Już sama wysoka pozycja za kierownicą zdradza to, że jedziemy dużym autem. Ma to jednak swoje plusy. Widoczność jest znacznie większa niż w przypadku osobówek, a nawet SUV-ów. Układ kierowniczy dobrze przekazuje informacje dlatego też nawet osoby o mniejszym doświadczeniu za kółkiem nie będą miały żadnych problemów podczas prowadzenia Klasy V. Testowany egzemplarz wyposażonym był w napęd tylko na tylną oś. Nie pomaga to podczas jazdy na śliskiej nawierzchni. Doświadczyliśmy tego podczas stromego podjazdu, który był cały pokryty śniegiem. Gdyby nie pomoc pasażerów w pchaniu auta raczej nie byłoby łatwe wyjechanie z tego miejsca. Dlatego też osobiście zalecam wybór wersji z napędem na cztery koła 4MATIC w którym siła napędowa rozdzielana jest na osie w stosunku 45:55 (przednia : tylna).

Podsumowanie, czyli do kogo skierowany jest Mercedes-Benz Klasa V

Klasa V kosztuje nie mało. Startowa cena z podatkiem VAT wynosi 169 tysięcy złotych. Testowany przeze mnie Mercedes-Benz V250d z wszystkimi dodatkami został wyceniony na 355 tysięcy złotych, a więc widać, że producent celuje w zamożniejszą część klientów, a tych nie brakuje. Dobre osiągi, bardzo wysoki komfort podróżowania oraz mnogość jeśli chodzi o konfigurację rekompensują wysoki koszt auta. Dla kogo jest więc Klasa V? Przede wszystkim dla firm transportowych, które oferują usługi dla np. VIP-ów. Samochód ten spisze się także w przedsiębiorstwach w których wymagane jest komfortowe przewożenie w długie trasy osób na wysokich stanowiskach. Z pewnością nie jest to auto dla kogoś, kto poszukuje użytkowego vana, który będzie wykorzystywany np. do przewożenia pracowników lub towarów. To nie ta klasa samochodu. Aczkolwiek oczywiście jeśli ktoś ma pieniądze i taki kaprys to może wozić nim nawet narzędzia, jednak wątpię aby znalazł się ktoś, kto w taki sposób chciałby użytkować ten model.

Tak czy inaczej, Mercedes-Benz Klasy V w bardzo komfortowy sposób przewiezie pasażerów nawet w dalekie trasy. Pomogą w tym wygodne fotele, których możliwość konfiguracji jest bardzo duża. Tak zwanym „umilaczem” podróży będzie także muzyka płynąca z rewelacyjnego zestawu audio Burmester. Pełen pakiet systemów zadba o to, aby nawet bardzo długa trasa była bezpieczna, a co z tym idzie odbywała się w relaksujący sposób. Gdyby tylko testowany model był skonfigurowany tak, by posiadał napęd na wszystkie koła, a producent bardziej przyłożyłby się do spasowania elementów czy też lepszego ukrycia przewodów mielibyśmy auto idealne. Wymagam zbyt wiele? Według mnie nie, ponieważ płacąc tak wysoką sumę za vana należy oczekiwać najwyższej jakości, a trzeba jednak przyznać – całokształtem Klasie V blisko już do osiągnięcia perfekcji.

More in Motoryzacja