Connect
To Top

Huawei Mate 10 Lite – test smartfona

Cztery aparaty, wąskoramkowe wzornictwo, przyzwoite wyposażenie, wystarczająca wydajność. Huawei Mate 10 Lite na papierze ma wiele pozytywnych cech na tle smartfonów do 1200 złotych maksymalnie, które to czynią go bardzo ciekawym wyborem. Czy tak jednak jest w praktyce?

WYGLĄD – 18:9 I CIENKIE RAMKI DLA KOWALSKIEGO

Całość zapakowano w dość duże białe pudełko. Na jednej stronie opakowania, na samej górze widzimy logo marki, a idealnie na środku – nazwę modelu. Druga strona jest niemal kompletnie nie zagospodarowana – mamy tylko drobne napisy techniczne.

W środku pudełka znajdziemy:

  • kabel micro-USB
  • przejściówkę zasilającą (5V 2A)
  • kluczyk do otwierania tacki SIM
  • słuchawki douszne przewodowe
  • skrócone instrukcje obsługi
  • przezroczyste, plastikowe plecki ochronne

Wymiary urządzenia na wysokość i szerokość wynoszą 156.2 x 75.2 mm, a grubość zamyka się w przedziale 7.5 milimetra (z folią ochronną: 8 mm). Waga to 164 gramy. Mate 10 Lite leży w dłoni dobrze ze względu na bardziej zaokrąglone krawędzie boczne. Niestety brakuje tu wsparcia dla wodoodporności. Pod ekranem znajduje się logo producenta. Na szkło fabrycznie nałożona jest folia ochronna. Ani folia, ani szkło nie mają warstwy oleofobowej, więc przód pokrywa się smugami w szybkim tempie.

Przód w większości pokrywa duży (5.9 cala) wyświetlacz o standardowych proporcjach 18:9. Na jego samej górze na szczęście nie widzimy tzw. „notcha” czyli wcięcia. W tym miejscu smartfona producent umieścił:

  • diodę powiadomień,
  • czujnik światła,
  • głośnik do rozmów,
  • kamerkę przednią,
  • przednią diodę doświetlająca LED.

Z tyłu urządzenia, u góry i na jego samym środku widzimy wystające podwójne oko aparatu, diodę LED oraz na środku – dość duży i dobrze umiejscowiony okrągły czytnik linii papilarnych. Tylne metalowe plecki nie mają tendencji do szybkiego się palcowania. Nad diodą LED ponadto widać idący po całej szerokości smartfona ciemniejszy niż obudowa pasek – jest to wbudowana jedna z anten.

Aluminiowe boki urządzenia tak zaokrąglono, że dają modny ostatnimi czasy efekt zagięcia 2.5D. Niestety, przyciski systemowe wyświetlane są na ekranie, ale na szczęście – można z nich zrezygnować, ustawiając w systemie odpowiednie gesty, które są przypisane do czytnika linii papilarnych. Między metalem, a szkłem umieszczona jest cienka, plastikowa warstwa amortyzująca ewentualne wstrząsy. Odblokowywanie ekranu jest szybkie i skuteczne. W testach praktycznie każde przyłożenie palca skutkowało natychmiastowym odblokowaniem.

Prawy bok urządzenia skrywa nieoddzielone od siebie, ale dobrze wyczuwalne regulatory głośności oraz włącznik urządzenia. Sam skok klawiszy funkcyjnych jest pewny. Czuć tu delikatny opór podczas tej czynności oraz ledwo słyszalny klik. Akurat dla mnie to plus. Lewy bok z kolei zaopatrzono tylko w hybrydowy slot kart nanoSIM/microSD. Na dolnej ramce  mamy wyjście słuchawkowe 3,5 mm, mikrofon, port tylko typu micro USB (obsługujący funkcję USB-OTG, więc możemy podłączyć do niego zewnętrzną pamięć lub na przykład klawiaturę) oraz głośnik o dość przeciętnej jakości.

WYŚWIETLACZ – DOBRA JAKOŚĆ W TEJ CENIE

  • przekątna ekranu – 5.9 cala 18:9
  • typ matrycy – IPS LCD
  • rozdzielczość ekranu – 1080×2160 pikseli (Full HD+)
  • gęstość ułożenia pikseli – 409 ppi (punkty na cal)
  • ochrona wyświetlacza – tak
  • pokrycie wyświetlacza w obudowie: 76.5%
  • obsługa w okularach polaryzacyjnych: komfortowa w pionie i w poziomie (małe przyciemnianie obrazu i niewielkie zmiany kolorów)

W Mate 10 Lite, Huawei zastosował 5.9-calowy panel IPS LCD (pokrycie obudowy przez wyświetlacz równe 76.5 %), wsparty rozdzielczością 1080×2160 pikseli. Soczyste, nasycone kolory są tu dobrze odwzorowane, kąty widzenia szerokie, a kontrast dobry. Jasność wyświetlacza też jest nader dobra wewnątrz pomieszczeń i wystarczająca na dworze. Wyświetlacz jest ogólnie bardzo czuły na dotyk. Zastosowana folia ochronna z kolei spisuje się dobrze – doskonale radzi sobie z ochroną ekranu przed rysami. Jednak z czasem może spowodować ograniczenie ślizgu palca.

Do tego zastosowany ekran jest więcej niż dobrej jakości. Większość użytkowników nie będzie tu mieć większych zastrzeżeń. Zagęszczenie pikseli na poziomie 409 PPI jest na tyle wysokie, że czcionki są ostre i czytelne. Jeśli jednak wyświetlane barwy nie będą Wam nie odpowiadać, to możecie wybrać jeden z dwóch trybów koloru (ciepły, zimny). Dodatkowo w ustawianiach ekranu możemy zmienić tryb ekranu na mały, średni lub duży.

Wyświetlacz jest bardzo jasny (maksymalnie do 450 nitów), a więc obserwacja treści pod słońce będzie w pełni komfortowa. Równie dobrze jest w przypadku jasności minimalnej, która została też prawidłowo dobrana. W moim odczuciu jest bardzo dobrze wyważona do użytkowania smartfona w zupełnych ciemnościach.

Jasność matrycy regulujemy zarówno manualnie, jak i automatycznie – a wszystko to dzięki wbudowanemu czujnikowi światła. Bardzo wygodny jest tryb czytania (ekran nocny), który ma za zadanie redukować emisję niebieskiego światła.

 

FUNKCJONALNOŚĆ – EMUI MOŻE SIĘ PODOBAĆ

Na pokładzie urządzenia znajdziemy Androida 7.0 z autorska nakładką Huawei EMUI 5.1. Niewątpliwą zaletą tego konkretnego oprogramowania pozostaje mnogość funkcji, wśród których głównie warto wyszczególnić:

  • HiCare
  • Lustro
  • Motywy
  • Tryb prosty
  • Przycisk wiszący
  • Filtr światła niebieskiego
  • HiGame – dodatkowy sklep z grami
  • Powiadomienia i pasek stanu – możemy je spersonalizować
  • ID odcisku palca – więcej w sekcji „Skaner linii papilarnych”
  • Styl ekranu głównego – możemy mieć app drawer lub też nie
  • Klawisz nawigacyjny – ustalamy kolejność przycisków funkcyjnych
  • Aplikacja bliźniacza – pozwala na logowanie się na dwa różne konta w jednej aplikacji
  • Sterowanie ruchem – obsługa gestami lub rysowanie liter na wygaszonym ekranie
  • Menedżer telefonu – służy do nadawania uprawnień aplikacjom, sprawdzaniu stopnia zajętej pamięci, zarządzaniu listą blokowanych kontaktów czy blokadą aplikacji
To tego, producent oferuje wybrane usługi/programy, które znajdziemy w Mate 10 Lite:
  • Backup
  • Radio FM
  • Files – manager plików
  • HiCare – forum serwisowe
  • File safe – kodowanie plików
  • Themes – tematy graficzne do naszego telefonu
  • Phone Manager – zestaw usług, które mają dbać o zdrowie smartfona
  • Game Suite – aplikacja zapewniająca najlepsze środowisko dla gier
  • Quik – aplikacja do szybkiego tworzenia filmów z naszych materiałów
  • Phone Clone – program do przegrywania danych ze starego smartfona
  • PrivateSpace – obszar menu dostępny po dodatkowej weryfikacji
  • Health – rozbudowana aplikacja pozwalająca monitorować nasze treningi
  • Tips – aplikacja z poradami i ułatwieniami dla mniej zaawansowanych użytkowników

Wbudowany czytnik można wykorzystać do odblokowywania ekranu, ale także do wyłączania alarmu, robienia zdjęć czy przeglądania fotografii w galerii. Za jego pomocą można też zablokować dostęp do wybranych aplikacji oraz stworzyć folder Sejf, w którym pozbawimy osoby trzecie dostępu do wyselekcjonowanych przez nas multimediów.

 

WYPOSAŻENIE I DZIAŁANIE – DOBRA OPTYMALIZACJA

Huawei Mate 10 Lite reprezentuje półkę średnią, więc z góry wiadomo, czego możemy się spodziewać, a co nie koniecznie możecie odbierać jako pochwałę z moich ust. Sercem zestawu jest ZNÓW (nawiązuję do testu P20 Lite) oszczędny, ośmiordzeniowy HiSilicon Kirin 659 (architektura Cortex-A53 16 nm). Cztery słabsze rdzenie tykają z zegarem 1.7, a cztery szybsze – do 2.36 GHz. Jest to jednostka nieco szybsza od modeli 655 i 658.

Na obronę w tym modelu jest fakt, że kosztuje on około 400 złotych mniej od młodszego kuzyna P20 Lite, więc w tej kategorii cenowej procesor tej klasy nie jest niczym negatywnym. Czego o P20 Lite powiedzieć do końca nie mogę.

Huawei P20 Lite – test smartfona

„Według mnie czas najwyższy, aby Huawei do swoich następnych średniopółkowych konstrukcji (P30 Lite, Mate 20 Lite) zaimplementował nowy SoC, cechujący się już sporo wyższą wydajnością procesorową (rdzenie Cortex A73 i A55), jak i głównie graficzną, a to dlatego, bo różnica między Kirinem 659 a takim Kirinem 960 jest już duża a gdzie tu mowa o wciąż flagowym Kirinie 970, który jest jeszcze szybszy. Różnica wydajnościowa między segmentami jest tu według mnie za duża (ok. 90.000 vs 165.000 pkt w Antutu 7 w Kirinie 960 i 215.000 pkt. w Kirinie 970). Idealny byłby tu procesor pokroju tego z Samsunga Galaxy A8 2018 (około 120.000 pkt w Antutu 7).”

Omówiony procesor sparowano z układem graficznym Mali-T830 MP2 (>900 MHz). Całość uzupełnia 4 GB pamięci RAM i aż 64 gigabajty rozszerzalnej (do 256 GB) pamięci flash typu eMMC. Pamięci wbudowanej wolnej dla użytkownika pozostaje około 51,3 GB, zatem możemy być spokojni o ilość dostępnej przestrzeni dyskowej.

Jeśli chodzi o zaplecze komunikacyjne to jest przyzwoicie.  Jedyne braki to brak modułu  NFC, co dla niektórych osób może być poważną wadą oraz wykorzystanie tylko jednozakresowego WiFi (2.4 GHz).

  • microUSB (wspiera tryb OTG)
  • DualSIM
  • radio z FM
  • moduł LTE (300/50)
  • moduł Bluetooth 4.2
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n (2.4 GHz)
  • oraz standardowo moduły: GPS, A-GPS/GLONASS/Galileo
  • Odczyt sekwencyjny: 270.64 MB/s
  • Zapis sekwencyjny: 93.86 MB/s
  • Odczyt losowy: 31.58 MB/s
  • Zapis losowy: 13.82 MB/s

Obcując z tym telefonem dłuższy czas mogę śmiało stwierdzić we wnioskach końcowych, że codzienna wydajność będzie wystarczająca do komfortowego korzystania.  Jest wystarczająco płynnie, a do tego wbudowane 4 GB RAM-u w zupełności wystarczają, nawet przy naprawdę wymagających zadaniach. Skakanie po 3-4-5 otwartych aplikacjach nie jest większym problemem dla Mate 10 Lite, a do tego dość długo są one trzymane w pamięci urządzenia.

Do tego dość wydajny układ graficzny sprawia, że wszystkie gry działają względnie płynnie. Jednak te bardziej wymagające będą działać tylko w najniższych ustawieniach graficznych. Minusy to temperatury pod obciążeniem. Smartfon potrafi się wtedy solidnie nagrzać.

  • LTE, zasięg: bez większych problemów, prędkość pobierania oraz wysyłania danych stoi na wysokim poziomie
  • GPS: szybko łapie fiksa naszego położenia i na ogół poprawnie wskazuje nasze położenie, chyba że znajdujemy się wśród przeszkód, które zakłócają sygnał z satelitów.
  • Wi-Fi, Bluetooth: działają tak jak powinny (mimo że WiFi jest tylko jednozakresowe)

Testy plików wideo:

(pogrubioną czcionką zaznaczono nieobsługiwane, lub nie do końca poprawnie odczytywane przez smartfon pliki wideo w natywnym odtwarzaczu wideo:)

  1. mp4, 720p, h.264, 3 Mbps, aac
    mp4, 720p, h.264, 6 Mbps, ac3
  2. vc1 ac3, 1080p, h264, 18mbps – brak dźwięku (KMPlayer – brak kodeków)
  3. mkv, 1080p, h.264, 40 Mbps
    mov, 1080p, h.264, 50 Mbps – obraz przycinał (KMPlayer – ok)
  4. mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 31/49 Mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 29/74,1 Mbps
    mkv, 4K (3840×2160), h.264, 65 Mbps – nie wspierany format (KMPlayer – brak kodeków)
  5. mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 34 Mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 100 mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 200 mbps

 

DŹWIĘK – STANDARD W TEJ KLASIE CENOWEJ U HUAWEI’A

kwestie muzyczne

Smartfon posiada na wyposażeniu podwójny (licząc to małe oczko na górze obudowy) i niestety dość przeciętnie grający monofoniczny głośnik. Dźwięk jest dość płaski i nie wyróżnia się głośnością (do 85 dB). Podczas słuchania muzyki tony niskie są wystarczająco miękkie i dość czyste. Na plus też to, że nie występują tu zniekształcenia przy wysokiej głośności. Tony średnie również są wyraźne, a tony wysokie – odpowiednio łagodne.

Dużo lepszą jakość dźwięku uzyskamy po podłączeniu w miarę dobrych słuchawek. Wtedy odkryjemy, że w słuchanym kawałku są przyjemne w odbiorze basy, a jednocześnie nie brakuje też tonów średnich i wysokich. Mogłoby być tylko nieco głośniej.

jakość rozmów

Wbudowany slot dual SIM jest niestety hybrydowy. To na minus, aczkolwiek większość konstrukcji w tej cenie tak ma. Podczas rozmów głosowych nie narzekałem ani na głośność, ani na barwę głosu rozmówców. Po stronie odbiorcy również nie było negatywnych odczuć.

 

AKUMULATOR – TAKI SOBIE

  • Pojemność baterii: 3340 mAh
  • Funkcja szybkiego ładowania: nie
  • Ładowarka w zestawie: 2A
  • Bezprzewodowe ładowanie: nie

Huawei’a Mate 10 Lite wyposażono w ogniwo mające pojemność 3340 mAh, co w zamyśle daje nadzieje na całkiem długie czasy pracy. A jak jest w praktyce? Przy moim typowym codziennym scenariuszu użytkowaniu po ładowarkę sięgałem codziennie wieczorem. Typowy SOT podczas mojego użytkowania (ciągle aktywne LTE) oscylował wokół 4-4.5 godziny. Po przełączeniu się na WiFi, telefon jest w stanie osiągnąć nawet 7 godzin SoT.

W komplecie z telefonem znajdziemy ładowarkę 5-woltową o natężeniu dwóch Amperów. Pełne naładowanie akumulatora trwa niestety bardzo długo bo około 150 minut. Jest tak, bowiem smartfon nie wspiera standardu szybkiego ładowania.

APARAT – PODWÓJNE OKO NA PRZODZIE TO DUŻY PLUS

Na tyle Huawei’a Mate 10 Lite widzimy aparat składający się z dwóch obiektywów. Nadrzędny sensor posiada matrycę 16 Mpix i światłoczułą f/2.2. Obiektyw pomocniczy to z kolei matryca 2 Mpix f/2.2, mająca za zadanie uzyskać efekt rozmazanego tła za fotografowanym obiektem. Kolejny raz to napiszę – jak dla mnie dziwne jest, że producent nie zdecydował się na zastosowanie tutaj teleobiektywu czy szerokiego kąta kosztem zoomu/efektu bokeh. Jednak szeroki kąt jest lepszym zastosowaniem dla podwójnego aparatu.

Przednia matryca też się wyróżnia na tle tej konkretnej cenowej konkurencji (do 1000 złotych w tej chwili). Posiada bowiem podwójną matrycę. Pierwsza to jednostka 16 Mpix ze światłem f/2.0, wspartą pojedynczą diodą LED a druga to z kolei matryca 2 Mpix. Filmy z sensora głównego możemy nagrywać maksymalnie w rozdzielczości 1920×1080 w 30 klatkach na sekundę. Przedni aparat również pozwala nam maksymalnie na wideo o jakości 1080p/30.

Zaawansowani użytkownicy mobilnej fotografii, którzy lubią indywidualnie grzebać w ustawianiach aparatu, mogą skorzystać z następujących ustawień:

  • zdjęcie – domyślnie jest tu tryb automatyczny
  • opcja „malowania światłem”
  • tryb skanowania dokumentów
  • tryb „AR lens” (wirtualne tła i dodatki do portretów)
  • tryb profesjonalny – nastawy ręczne w menu aparatu (czas naświetlania, zmiana ISO, zmiana jasności i warunków oświetlenia)
  • film – domyślny tryb filmowania w rozdzielczości 1080p w 30 klatkach na sekundę
  • zwolnione tempo – nagrywanie HD 720p w 120 klatkach na sekundę
  • tryb panoramiczny
tryb normalny – aparat główny
wszystkie zdjęcia 4:3 zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr
tryb HDR
wszystkie zdjęcia HDR zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr
tryb panoramy
wszystkie panoramy zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr
zdjęcia nocne
wszystkie zdjęcia nocne zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr
zdjęcia w trybie profesjonalnym
wszystkie zdjęcia profesjonalne zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr

Obiektyw (który niestety szybko się brudzi ze względu na swoją wystającą budowę) w sprzyjających warunkach pogodowych potrafi robić zdjęcia (mowa o standardzie JPG) cechujące się dobrą jakością detali, a pamiętajmy też, że mamy tutaj światłoczułą f/2.2, więc dość słabą. Szczegółowość, jak i ostrość zdjęć jest ogólnie na dobrym poziomie, choć nie pozbawionym wad. Przyczepić się tu mogę głównie do wyciągania szczegółów z cieni. Z tym nasz aparat radzi sobie średnio, no ale wiadomo, z czego to wynika. Dodatkowy obiektyw 2 Mpix pozwala na uzyskanie efektu bokeh. Linia odcięcia od tła jest wyraźna, co zaliczam na plus. Dioda LED dobrze doświetla foty robione w ciemnych pomieszczeniach. Autofokus w aparacie głównym działa wystarczająco szybko i precyzyjnie, ale dużą wadą jest brak stabilizacji optycznej.

Ważna uwaga dla tych osób, które lubią wyciągać ze zdjęć wszystko, co najlepsze. Aparat w modelu P20 Lite może również wykonywać zdjęcia zapisywanie w formacie RAW, ale ja oceniam takie fotki, które robi się z ręki, bez zbędnego modyfikowania tych opcjonalnych RAW-ów w JPG-gi.

Dla mnie osobiście HDR w smartfonach powinien być włączony na stałe. Huawei uważa jednak inaczej – będąc już w aplikacji aparatu/wideo musimy przewinąć gestem w prawo i dopiero wtedy ręcznie aktywować widoczną ikonkę HDR. Za to nikomu niepotrzebne utrudnienie ode mnie ląduje kolejny minus.

A jak spisuje się owy HDR podczas robienia zdjęć? Po aktywacji oczywiście pomaga przy robieniu zdjęć choć nie na tyle, na ile mógłby. Owszem, dostajemy więcej szczegółów, których normalnie niemal nie widać, a także poprawia się wyrazistość i kolorystyka zdjęć, jednakże w moim odczuciu i tak omawiany tu HDR sumarycznie działa za mało agresywnie.

Kolejna kwestia – zdjęcia wieczorne/nocne. Gdy robi się coraz ciemniej, to oczywiście będzie coraz gorzej. Światłoczuła F/2.2 powoduje konieczność dłuższego czas naświetlania koniecznego do zrobienie zdjęcia. Więc niestety efekt końcowy często gęsto jest taki, że fotki wychodzą po prostu rozmazane. Tutaj kwestii technicznych nie przeskoczymy. Z pomocą przyjdzie tu tryb profesjonalny albo nocny. Jednak bez statywa efekty będą marne (sprawdzone w praktyce – rozmazanie fot to norma).

Przednia matryca w niektórych kwestiach technicznie jest nawet lepsza niż aparat główny. Mowa tu głównie o światłoczułej, bo mamy tu f/2.0 a nie f/2.2.  A jak ze zdjęciami? Tak sobie – ogólnie można powiedzieć, że mamy tu rozczarowanie. Przedni aparat ma tendencję do przepalania jasnych scenerii. Nader często się zdjęcia robione za jego pomocą są poruszone (ja do prezentacji wybrałem te dobrze wykonane).

wszystkie zdjęcia z przedniego aparatu zrobione Huawei Mate 10 Lite są dostępne na koncie Flickr
nagrania wideo

Główny aparat nagrywa maksymalnie w 1080p w 30 fps-ach. W tej cenie można by było się już pokusić o 4K/30, albo idąc drogą kompromisu – w 2K/60 (2560×1440/60). Nagrania z głównego aparatu jak na sprzęt kosztujący około tysiąca stu złotych są dobrej jakości – dla większości osób wystarczającej.

Kolory odwzorowane na filmach są naturalne, żywe. Oczywiście mamy tutaj tę samą zależność co z aparatem – gdy robi coraz ciemniej, to nagrania wychodzą coraz gorsze. Wbudowany autofocus działa dość dobrze, bo podczas kręcenia wideo nie skacze z obiektu na obiekt. Solidnie też jednak radzi sobie z dynamiczną zmianą ostrości.

Klipy wideo z przedniego aparatu nie mają tu takiej jakości jak te z głównego aparatu, choć nagrywa on też w 1080/30. Nagrać jakiś klip oczywiście możemy, ale ilość detali na takim wideo będzie co najwyżej średnia. Zaletą jest jednak to, że tu też autofocus działa względnie poprawnie.

PODSUMOWANIE

Niedawno testowałem Huawei P20 Lite. Wnioski opisałem w artykule. Co jednak sądzę o Mate 10 Lite? Na początek wyszczególnimy największe zalety tego sprzętu:

  • metalowa, dobrze spasowana obudowa
  • więcej niż dobrej jakości ekran 18:9
  • całość spasowana jest w małej wymiarowo obudowie
  • wąskie ramki wokół obudowy
  • oba podwójne, dobrej klasy aparaty
  • bardzo czuły czytnik linii papilarnych
  • wydajny akumulator
  • brak notcha – dla wielu ma znaczenie

Jak zatem widać, sprzęt ma szereg zalet. Ma jednak też swoje wady.

Smartfon kosztuje na ogół w przedziale 1100-1200 złotych (na tę chwilę najtaniej dostaniemy go w bestcenie – będzie to około 1030 złotych). Konkurencja w tej kwocie jest jednak dosyć duża i dosyć wymagająca:

  • HTC U Ultra
  • Honor 8 4/32 GB
  • Huawei P9
  • Motorola Moto X4
  • Motorola Moto G6 Plus
  • Motorola Moto Z 32 GB
  • Samsung Galaxy A6+ 2018
  • Sony Xperia XA2
  • Iphone SE 32 GB

To najważniejsze z przykładów konkurencji. Każdy ten model ma coś do zaoferowania. Jeśli chcemy postawić na moc to widzimy tu Honora 8 lub Huaweia P9 Plus. Z innej konkurencji bardzo ciekawe są modele Motorola Moto X4 lub nowszy – Moto G6 Plus. Tak czy siak, jest w czym wybierać.

Jeśli jednak w przypadku Mate 10 Lite będziecie mieć do wyboru dobrą ofertę abonamentową, a pewnie takich będzie dużo, to możecie się na nią skusić. I bardziej w tej postaci widzę długotrwały sukces tego modelu. A i w praktyce ma to uzasadnienie. Paru moich znajomych bowiem ma akurat ten model na własność, właśnie poprzez zakup w ofercie abonamentowej.

A co z wadami? Główna to oczywiście brak na wyposażeniu gloryfikowanego przez każdego modułu NFC. W internecie doszło już do takiego etapu, że smartfon bez NFC wręcz nie nadaje się do niczego. Ja osobiście jednak nie popadałbym w aż takie skrajne opinie. Druga sprawa to brak dwuzakresowego WiFi, ale z tym da się żyć. Śmiem twierdzić, że statystyczny nabywca nawet nie wie, że tego ficzera nie ma na wyposażeniu tego modelu. Trzecia kwestia – port microUSB w czasach nowszego USB-C. Jest to wada, owszem. Ale tu poniekąd jest tak samo jak z WiFi 2.4 GHz. Da się z tym żyć. Czwarta – związane z portem USB wolne ładowanie. Niestety smartfon nie wspiera szybkiego ładowania, więc aby go naładować do 100% musimy odczekać około 2.5 godziny. Po piąte – nie najnowszy system i nakładka EMUI. Android 7 i EMUI 5.1 to nie najnowsze połączenie. Taki P10 Lite 2018 niedawno dostał Androida 8.0 i EMUI 8.0.

Zalety:

  • DualSIM
  • Radio FM
  • Cienkie ramki
  • Etui w zestawie
  • Podwójne kamery
  • 4 GB RAM i 64 GB
  • Znośna jakość selfie
  • Czas pracy na baterii
  • Wsparcie dla trybu OTG
  • Przednia lampa błyskowa
  • W miarę dobry efekt bokeh
  • Przednia kamera 16 megapikseli
  • Zapisywanie zdjęć w formacie RAW
  • Bardzo dobry czytnik linii papilarnych
  • Bardzo dobra jakość dźwięku podczas rozmowy
  • Wygodny oraz zaawansowany interfejs kamery

Wady:

  • Android 7.0
  • Głośnik mono
  • Port microUSB
  • Brak modułu NFC
  • Brak żyroskopu
  • Brak wodoszczelności
  • Tylko jednozakresowe WiFi
  • Schowany w menu tryb HDR
  • Wystający obiektyw aparatu
  • Brak opcji szybkiego ładowania
  • Obiektyw aparatu mocno zbiera kurz
  • Brak stabilizacji optycznej w nagraniach wideo
  • Mało szczegółów i duże szumy w zdjęciach nocnych
  • Autofocus w trybie wideo nie radzi sobie z dynamiczną zmianą ostrości

More in Tech

MenWorld.pl to lifestylowy magazyn dla mężczyzn. Na łamach naszej witryny internetowej można przeczytać artykuły z wielu dziedzin, które powinny zainteresować prawdziwego faceta. Nasi redaktorzy tworzą teksty o motoryzacji, podróżach, modzie, nowych technologiach oraz kulturze. Każdego dnia pojawiają się kolejne artykuły pisane w formie blogowej.

Copyright © 2015-2018 MenWorld.pl | DiGnet Media