Connect
To Top

Dzięki aktualizacji World of Tanks znów wróciłem do gry

Wargaming, producent World of Tanks wprowadził do gry polską linię czołgów. Mało tego, gracze otrzymali także mapę Studzianki. Fajni militariów oraz historii doskonale wiedzą jaka bitwa odbyła się pod tą miejscowością. Tak czy inaczej, dzięki tej aktualizacji wróciłem do grania w WoT i wydaje mi się, że nie prędko ta „zajawka” się zakończy.

Gra jest bardzo popularna, ale gdybyś nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi…

Tak naprawdę World of Tanks znam od bardzo dawna. Miałem okazję uczestniczyć w Grand Finals organizowanym przez polski oddział Wargaming. Przyznam się szczerze, że nie sądziłem, że taka w sumie prosta gra może się tak mocno rozwinąć. Zadanie graczy jest proste – wyeliminować maszyny wroga oraz zdobyć bazę należącą do przeciwnika lub taką, która jest umiejscowiona na środku mapy. Tak czy inaczej, głównie chodzi o zniszczenie czołgów.

Aktualizacja przygotowana z rozmachem

Patrząc na to, jak przyłożono się do aktualizacji World of Tanks widać, że Wargamingowi bardzo zależy na polskich graczach. W sumie fanów WoT-a z naszego kraju jest naprawdę dużo. Ciekawe czy zgadlibyście… mowa o 3,6 miliona zarejestrowanych graczy!  Dlatego też sam producent nie ukrywa, że Polska to priorytetowy rynek dla białoruskiego przedsiębiorstwa.

O jakim rozmachu mowa? Wargaming rozpoczął współpracę z zespołem Żywioła, który przygotował specjalną wersję utworu „W moim ogródecku”. Co ciekawe, w dniu premiery opublikowano także teledysk, który został nagrany wraz z raperem O.S.T.R.. Widać w nim wieś, na której zaraz ma rozpocząć się bitwa pancerna. Domyślam się, że to nawiązanie do Studzianek. Adam Ostrowski sam stwierdził, że jest prywatnie fanem gier wojennych, a WoT to jedna z jego ulubionych, dlatego też ucieszył się z zaproszenia do wzięcia udziału w projekcie.

 

Co nowego w aktualizacji World of Tanks?

Aktualizacja dodaje przede wszystkim linię dziesięciu polskich czołgów. Są to cztery lekkie czołgi 4TP, 7TP, 10TP oraz 14TP. Są także średnie czołgi: 25 TP KSUST II, 40TP oraz 45 TP – to produkcja Edmunda Habicha. Następnie modele, które odnaleziono w archiwach polskich instytutów naukowych, badawczych i technicznych. Mowa o modelach 53TP Markowskiego, 50 TP Tyszkiewicza oraz 60TP Lewandowskiego. Gracze, którzy rozegrają bitwę do końca tego miesiąca otrzymają nagrodę premium w postaci polskiego lekkiego czołgu rozpoznawczego: TKS.

Oprócz czołgów Wargaming dodał do World of Tanks mapę Studzianki, nawiązującej do największej bitwy pancernej, która odbyła się podczas II Wojny Światowej. Wtedy to, w dniach 9 – 16 sierpnia 1944 toczyła się bitwa oddziałów 8 Gwardyjskiej Armii, do której przydzielono 1 Brygadę Pancerną im. Bohaterów Westerplatte. W walce poległo 484 żołnierzy, 1459 zostało rannych, natomiast 63 zaginionych. Mowa o stronie Polskiej i Radzieckiej. Pod Studziankami (w 1968 roku zmieniono nazwę na Studzianki Pancerne) duże straty poniosły także siły niemieckie. Mowa o 1000 zabitych, rannych lub zaginionych. Z ciekawostek można dodać, że w serialu Czterej pancerni i pies w odcinkach 3 – 5 akcja toczy się właśnie w trakcie bitwy pod Studziankami.

Powrót do gry po długim czasie

Kiedy zainstalowałem od nowa World of Tanks doznałem dużego szoku. Już na wstępie, w menu głównym animacje mnie wręcz zachwyciły. Ta duża staranność o każdy detal – palące się ognisko w „koszarach”, mechanicy poprawiający czołgi, pojazdy przejeżdżające w oddali. Mogłem się tylko domyślić co będzie jak kliknę w przycisk „bitwa”. Nie zawiodłem się. Szczegóły czołgów, mapy, fizyki, budynków. To wszystko, o czym już dawno można było przeczytać w sieci nie było zwykłym tekstem marketingowym. Pracownicy Wargamingu włożyli w produkcję WoT naprawdę dużo pracy. Zachwycałem się muzyką, ale i oprawą audio już podczas rozgrywki. Potężny dźwięk pracy silników, a także wybuchu pocisków sprawiał, że można było poczuć się jakbyśmy naprawdę byli na polu walki. Do tego wspomniana fizyka zarówno maszyny jak i otoczenia – to wszystko sprawiło, że chce się grać i grać i grać…

Równie dobrze wygląda kwestia gry na smartfonach. Z racji testów Honor Play zainstalowałem WoT na telefonie i tam także mogłem zaznać dużej frajdy z potyczek. Co prawda nawet nie ma porównania do World of Tanks, w które grałem na PC-cie, jednak nie ma co ukrywać, wersja mobilna umili nam np. długą podróż pociągiem czy autobusem. Dodam jeszcze na koniec, że studio Wargaming oferuje nie tylko potyczki pomiędzy czołgami. Możemy także pobrać grę, w której walczymy między sobą w przestworzach, a także na morzu. Tą ostatnią, World of Warships już dla Was recenzowałem. 

More in Ciekawostki