Connect
To Top

Jak rozpocząć grę na gitarze – filozofia

Tuż przed weekendem ukazała się pierwsza część wpisu adresowanego do osób, które myślą o tym, by spróbować swoich sił w brzdąkaniu w struny. Mam nadzieję, że część dylematów dotyczących wyboru pierwszego sprzętu udało się rozwiązać. Jednakże, aby nauka sprawiała przyjemność i nie wymagała przewartościowania wszystkiego w przyszłości, warto już na start wiedzieć o kilku dodatkowych rzeczach.

Jak wspominałem w piątek, choć na gitarze gram od kilku lat, to jednak w żadnym wypadku ekspertem nie jestem. Z perspektywy czasu widzę jednak szereg błędów, które popełniłem. Zazwyczaj nieświadomie, czasami z lenistwa, jeszcze innym razem na przekór wszystkim dobrym radom. Dlatego też stwierdziłem, że dobrym wyjściem będzie spisanie swoich doświadczeń, bo prawdopodobne jest, że ktoś natrafi na takie same dylematy. Dlatego, nie przedłużając, zaczynajmy drugą część artykułoporadnika o tym, jak rozpocząć grę na gitarze.

Dobre nawyki

Kiedy zechcecie rozpocząć grę na gitarze, możecie na początku napotkać mur w postaci pytań „jak trzymać kostkę”, „jakie jest bicie przy tej piosence”, czy też „jak ułożyć dłonie do grania”. Kiedy ja stawiałem pierwsze kroki, większość osób (na forach, stronach i innych poradnikach) radziła dobrze, natomiast często dopisek brzmiał „graj, jak ci wygodnie, bylebyś się nie zniechęcił”. I o ile w pewnych obszarach takie podejście jest spoko, bo pomaga kształtować indywidualny styl grania, to jednak nie zawsze przynosi ono korzyści.

Na pierwszy ogień pójdzie trzymanie kostki. Wszędzie przeczytanie, że powinno się ją trzymać między kciukiem a palcem wskazującym. Oglądając live z koncertów, może kilka razy widziałem, by ktoś trzymał piórko w trzech palcach. I chociaż na początku takie rozwiązanie może się wydawać wygodniejsze, nie warto ulegać pokusie. Tym bardziej  że w miarę rozwoju umiejętności zauważycie idące za tym ograniczenia, na przykład przy graniu solówek. Niejednokrotnie będziecie także niechcący tłumić struny tym trzecim palcem, więc myślę, że gra jest niewarta świeczki. Poza tym ciężko jest pozbyć się przyzwyczajeń.

Druga kwestia to ułożenie obu dłoni podczas grania. Zdaję sobie sprawę, że machanie całą ręką może wyglądać widowiskowo, ale wierzcie, na początku drogi gitarzysty nie jest to pożądane. Starajcie się trzymać dłoń jak najstabilniej, sięgając strun tylko ruchami nadgarstka, albo nawet samych palców. W ten sposób wyrobicie sobie dobrą pamięć mięśniową, co bardzo zaprocentuje w przyszłości. Sam nadgarstek wygodnie jest oprzeć o korpus gitary. Jeśli zaś chodzi o drugą dłoń śmigającą po gryfie, to tutaj konieczne będzie trochę doświadczenia. Ważne natomiast jest, by eksperymentować z ułożeniem dłoni, szczególnie wtedy, kiedy czujemy ból. Bo o ile przy palcach to normalne i powinniście być przygotowani na duże odciski, o tyle bolący nadgarstek oznacza, że ręka ułożona jest nienaturalnie. Najwięcej mógłby tutaj pomóc osobisty nauczyciel, ale z braku laku pozostaje odpowiedzialne eksperymentowanie.

rozpocząć grę na gitarze

Metody nauki

Przy byciu samoukiem dość logiczne jest założenie, że gra się przede wszystkim dla siebie, dla zabawy, a nie z myślą o podbiciu festiwalu Rock am Ring już w przyszłym roku. I tutaj sprawa jest stosunkowo prosta, ponieważ olbrzymia społeczność internautów udostępniła do sieci naprawdę olbrzymie zasoby, z których aż żal nie skorzystać. Chwyty, tabulatury, filmy z poradnikami, filmy z poradnikami w zwolnionym tempie, tabulatury w czasie rzeczywistym, w zwolnionym tempie… Jest tego wystarczająco dużo, by nietrudno było rozpocząć grę na gitarze.

Generalnie na początek powinno się nauczyć chwytów. Tych podstawowych, najprostszych, typu A-Dur, D-Dur, C-Dur, G-Dur, czy d-moll. I żeby było jasne, chwyty trzeba przede wszystkim umieć chwytać, a nie pamiętać dokładne nazwy. Podobnie z oznaczeniami strun. To się może przydać, ale jeśli zapamiętanie tego sprawia wam frustrację, to odpuśćcie. Rozpocząć grę na gitarze można bez wkuwania całego słowniczka pojęć. To, do czego dążę, to odłożenie nauki tych wszystkich kozacko wyglądających solówek na później. Z wielu powodów. Akordy mają to do siebie, że są zestawem dźwięków. Szarpnięcie jednej struny to pojedynczy dźwięk. Kiedy podczas grania akordu pominiecie jakąś strunę (co zdarza się często), nie musicie czuć wielkiej różnicy. Przy solówkach efektem będzie po prostu całkowite zepsucie melodii, a to nie wpływa dobrze na motywację. Zresztą nie bez powodu mniejsze, mniej profesjonalne zespoły, nie grają zbyt często solówek w swoich piosenkach. Są one po prostu trudniejsze.

Skąd się więc uczyć? Na początek bardzo mocno polecam stronę gitaradlapoczatkujacych.pl, której autor zgrabnie i przystępnie tłumaczy te wszystkie podstawy podstaw. Kiedy już wybierzecie swoją pierwszą piosenkę, świetnym wyjściem będzie portal songsterr, na którym tabulaturę można śledzić w czasie rzeczywistym, w dodatku z podziałem na wszystkich członków zespołu. Idealne wtedy, kiedy po samym dźwięku jeszcze nie rozpoznajecie, kiedy należy uderzyć w struny. Dlaczego „jeszcze”? Ano dlatego, że to tylko kwestia czasu.

rozpocząć grę na gitarze

Wytrwałość

Aby stać się w czymś dobrym, trzeba ćwiczyć i ćwiczyć. I jeszcze raz ćwiczyć. Chcąc rozpocząć grę na gitarze, trzeba postawić sprawę jasno – oszukiwanie, lenistwo i próby pójścia na skróty są z góry skazane na niepowodzenie. Co prawda istnieje szereg dużych gwiazd, które na koncertach potrafią grać gitarami niepodłączonymi do wzmacniaczy, ale to są gwiazdy, z jakimi nikt z nas raczej nie chce się utożsamiać. Początki bywają ciężkie. Tym cięższe, im większe oczekiwania wiążemy z naszym rozwojem. Dobrze jest więc zaczynać ze świadomością, że proces ten będzie wymagał czasu. Czasu niełatwego, należy dodać. Skóra z opuszków palców będzie wam schodziła wielokrotnie, natomiast wcale nie znaczy to, że tak będzie zawsze. Tylko na początku. To, co powinno was motywować najbardziej, to wizja przyszłej satysfakcji.

Jeśli naprawdę lubicie słuchać muzyki, to wierzcie – nie ma nic fajniejszego, niż usłyszeć tę samą muzykę na żywo, w dodatku zagraną przez siebie. Niekryty Krytyk pisał w swojej książce, że chęć własnokostkowego wygrania ulubionych kawałków była głównym celem, dla którego w ogóle zainteresował się graniem. Jak mogliśmy zobaczyć choćby przy zapowiedzi jednej z książek, efekty tej nauki naprawdę widać. Natomiast nie zapominajmy, że cały czas mówiliśmy tutaj o nauce na własną rękę. Jeśli szczerze czujecie, że chcielibyście wiązać z gitarą jakieś szersze plany, lepiej będzie jednak zapisać się na lekcje do nauczyciela, czy to osobistego, czy do jakiejś grupy. Dobry nauczyciel z miejsca wyeliminuje wszystkie wątpliwości, złe nawyki i przyzwyczajenia, a także niewątpliwie wskaże drogę rozwoju lepiej, niż najładniejsza nawet tabulatura w czasie rzeczywistym. Mam nadzieję, że te dwa artykuły pomogą komuś podjąć decyzję i trzymam kciuki za nowych wirtuozów gitary. Powodzenia!

More in Muzyka