Connect
To Top

Sennheiser Momentum On-Ear vs. Sennheiser Momentum Over-Ear Wireless

Otrzymałem do testów dwa modele słuchawek renomowanej firmy Sennheiser. Jedne tradycyjne, drugie zaś bezprzewodowe. Czy warto dopłacić za technologie Bluetooth, czy może lepiej wybrać model tradycyjny przewodowy? Postaram się przedstawić ich wady i zalety, choć oba modele są z nieco innej półki cenowej.

Sennheiser Momentum jest na rynku już dłuższy czas i występuje w kilku odmianach. Model zyskał przychylność klientów ze względu na dobry stosunek jakości do ceny oraz na bardzo atrakcyjny wygląd. Niezależnie czy jest to wersja  On-Ear (nauszna) czy jego większy brat Over Ear (wokółuszna). Jakość użytych materiałów jest w obu przypadkach na bardzo wysokim poziomie.

 

Design i funkcjonalność

Momentum Over Ear wireless (M2 EABT BLACK)

Od premiery pierwszej generacji w 2012 roku seria Momentum nie wiele się zmieniła. Wizualnie można powiedzieć że słuchawki przeszły tylko delikatny lifting. Biorąc je do ręki czujemy, że jest to produkt bardzo wysokiej jakości. Każdy detal jest zaprojektowany i wykonany z niebywałą starannością. Użyto tylko i wyłącznie najlepszych materiałów.

Pałąk wykonany jest ze szczotkowanej stali nierdzewnej, która nadaje słuchawkom charakteru. Co prawda stal jest dość cienka, ale nie ma się wrażenia, że ktoś tu oszczędzał na jakości materiału. Jest wystarczająco elastyczny, ale solidny zarazem. Dzięki znikomej grubości słuchawki Momentum ważą naprawdę niewiele. Pałąk pokryty jest twardą i jak się wydaje solidną skórą obszytą kolorową nicią. W odróżnieniu od wcześniejszego modelu pałąk jest składany co oczywiście pomaga w transporcie. Muszle umieszczone są na przegubach kulowych które świetnie się sprawdzają. Regulacja słuchawek odbywa się bardzo płynnie i z lekkim oporem. Pady zostały obszyte dobrej jakości miękką skórą, która sprawia, że nawet długie noszenie nie jest uciążliwe.

Cieszą szczegóły takie jak ładnie wyglądające logo producenta, czy spasowanie materiałów, które jest wręcz perfekcyjne. Wewnętrzne strony muszli są w kolorze nici, a w przypadku testowanych przeze mnie słuchawek jest to kolor żółto-brązowy. Przyznam szczerze, że w Momentum Black pierwszej generacji zakochałem się od pierwszego wejrzenia za sprawą pięknej kolorystki. Czarne słuchawki posiadały czerwone akcenty oraz czerwony kabel. Całość prezentowała się obłędnie. Tu jest jakoś tak mdło. Oczywiście jeśli ktoś jest równie zniesmaczony wizją kolorystyczną projektantów pozostaje wersja – Ivory (która zdecydowanie lepiej się prezentuje). Ciekawostką dla nieobytych z firmą Sennheiser jest mocowanie kabla do słuchawek. Przewód sam w sobie jest dość mizerny, ale aby go wpiąć do muszli musimy go dodatkowo przekręcić co zapobiega przypadkowemu wyskoczeniu. Osobiście uważam to za niezbyt dobry pomysł, bo przecież zahaczając o coś przypadkiem mam nadzieję, że kabel się wypnie co zagwarantuje mi ochronę nie tak tanich przecież słuchawek.

 

Momentum  On Ear (M2 OEG IVORY)

Nieco mniejsze nauszne Momentum również niewiele się zmieniły od swojej pierwszej premiery. Najważniejszą różnicą w stosunku do większego brata jest cena. Oczywiście jest też wersja wireless, ale do testów wybrałem zwykłą. M2 OEG można dostać już za ok. 600 zł. Cena nie jest wygórowana ale słuchawki oferują mniej niż Over-Ear. Konstrukcja i wygląd jest analogiczny jak w droższym modelu. Oczywiście muszle są mniejsze, a najbardziej widoczną różnicą jest materiał użyty do pokrycia pałąka oraz padów. Jest to nic innego jak alcantara, która używana jest m.in. w autach premium czy luksusowych jachtach. Osobiście bardzo przypadła mi do gustu. Nie chodzi mi o sam wygląd ale jego szorstkość sprawia, że uszy mniej się pocą i długie słuchanie jest bardziej przyjemne. Aż chciało by się powiedzieć, że mniejsze muszle lepiej spisują się w ulicznym zgiełku. W upalne dni zdecydowanie bardziej wygodne i uniwersalne.

 

Technologia kluczem do sukcesu (Over Ear)

To co najważniejsze kryje się jednak w środku. Producent wyciągnął asa z rękawa i naszpikował słuchawki wszystkim co tyko mógł by przyciągnąć klienta. Prócz tradycyjnego modułu bluetooth 4.0 zawierającego oczywiście kodek aptX znaleźć tu możemy kilka ciekawostek. Po pierwsze system NFC (Naer Field Communication) służący do błyskawicznego bezdotykowego parowania urządzenia z drugim urządzeniem zawierającym tą technologię. Po drugie Voice Max, czyli technologia podwójnego mikrofonu która redukuje szumy w tle i wzmacnia nasz głos podczas rozmowy telefonicznej. A po trzecie system, który Sennheiser doskonalił latami a mianowicie NoiseGuard 2.0.  A cóż to takiego? Wbudowane cztery mikrofony zbierają odgłosy otoczenia aby w sprytny sposób je wyeliminować. W końcu to słuchawki miejskie, które będą umilały nam podróż autobusem czy pociągiem i możliwość odseparowania niepożądanych hałasów jest niewątpliwym atutem. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się fajerwerków jeśli chodzi o tą nowinkę. Producenci bardzo często mydlą nam oczy obiecując złote góry, kiedy prawda okazuję się być zupełnie inna. A tu miłe zaskoczenie. Wszystko działa jak powinno. Faktycznie Noise Guard spełnia swoją funkcję  a co najlepsze nie ogranicza potencjału słuchawek. Przefiltrowany dźwięk dalej jest efektowny i czysty. Izolacja hałasów jest mocno odczuwalna lecz nie odcina nas całkowicie od świata zewnętrznego. Ładowanie akumulatorów do pełna trwa zaledwie 3 godziny i powinno wystarczyć na 22 godziny słuchania. Odziwo dane te nie są przekłamane, a prawie dobowy czas pracy na jednym ładowaniu jest świetnym wynikiem.

Zastanawiając się chwilę doszedłem do wniosku, że nie przypominam sobie abym kiedykolwiek miał do czynienia z tak świetnie dopracowanym produktem w tak „ atrakcyjnej cenie”. Oczywiście cena jest tutaj względna ale umówmy się, że ok.1100 zł (bo za tyle dziś można kupić Momentum M2 AEBT) to dobra cena. Za te pieniądze dostajemy coś więcej niż zwyczajne, dobrze grające słuchawki wokółuszne. Dostajemy małe dzieło sztuki które nie tylko cieszy oczy ale i uszy.

Dźwięk który wciąga

Dźwięk wydobywający się z obu modeli jest nieco inny. Mniejsze Sennheisery grają bardzo neutralnie. Czystość dźwięku oraz jego potęga to chyba najlepszy opis. Wysokie tony są dość precyzyjne, nic tutaj nie kłuje w uszy i nie męczy. Średnica wysuwa się na pierwszy plan lecz jest bardzo delikatna i dyskretna. Bas potrafi zejść bardzo nisko lecz nie jest tak precyzyjny jak w większym modelu. W zależności od nagrania słuchawki potrafią zagrać bardzo efektownie i absolutnie nie męczą na dłuższą metę. Dźwięk może zaskoczyć, lecz jest zdecydowanie mniejszego kalibru niż w droższym modelu.

Momentum Over Ear to inna bajka. Dźwięk jest tutaj bardziej plastyczny i oleisty. Najbardziej wyraźną różnicą jest ich „energia” i potęga brzmienia. Niskie tony potrafią zejść bardzo nisko i są zdecydowanie bardziej precyzyjne. W niektórych nagraniach ta dynamika wręcz powala na kolana. Podczas słuchania bezprzewodowego można zauważyć niewielką różnicę w jakości przekazu lecz absolutnie nie odbiera ona przyjemności z słuchania.

Co ciekawe w obu modelach dźwięk jest nieco oddalony. W niektórych słuchawkach muzyka dosłownie wciska się w naszą głowę. Tutaj cała akcja odbywa się dalej co sprawia, że słuchanie jest mniej męczące. Z łatwością można zlokalizować poszczególne instrumenty, a ich odległość od centrum sprawia, że słuchawki przypominają znacznie droższe audiofilskie modele. To ciekawe, bo Sennheisery Over Ear mają dwojaką naturę. W domowym zaciszu podpinając je pod dobrej klasy wzmacniacz słuchawkowy mamy nawet nie namiastkę lecz pełnoprawny audiofilski sprzęt za naprawdę dobre pieniądze. Jako źródło dźwięku używając smartfona również nie będziemy rozczarowani. Seria Momentum została przecież stworzona do współpracy z przenośnymi odtwarzaczami jak telefony, tablety czy laptopy. Myślę, że zdecydowana większość klientów wybierze właśnie takie rozwiązanie. Możliwość odpięcia kabla i eliminacja wszelkich miejskich hałasów dopełnia całości. Wszechstronność to chyba najlepsze słowo jakie ciśnie się na usta.

Czy warto dopłacić za nowinki czy lepiej pozostać przy klasyce gatunku ?

Każdy z nas jest inny i ma różne oczekiwania. Wszystko zależy od punktu widzenia i zasobności portfela. Mniejsze Sennheisery są poprawne do bólu. Świetnie wykończone, bardzo eleganckie i za sprawą sporej palety dostępnych kolorów idealne dla kobiet, które jak wiadomo w tej kwestii są wymagające. Jakość dźwięku jest świetna, a ich kompaktowe rozmiary sprawiają, że są po prostu uniwersalne i wygodne. Myślę, że odpowiadać będą osobom, które cenią styl i chcą się wyróżnić spośród tłumów.

Dla osób bardziej wymagających, szukających złotego środka idealne będą większe Momentum Over Ear. Perfekcyjne wykonanie, fantastyczna wręcz jakość dźwięku oraz cała masa najnowszej technologii na „pokładzie” to najlepsza rekomendacja. Wydając nie małe przecież pieniądze na słuchawki oczekujemy żeby były doskonałe pod każdym względem. Oczywiście nie ma rzeczy idealnych ale uważam, że firma Sennheiser stanęła na wysokości zadania. Stworzyła produkt, który cieszy. To jeden z tych gadżetów gdzie mamy poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Wszechstronność, klasa, styl i świetny stosunek jakości do ceny to ich największe atuty.

More in Muzyka

MenWorld.pl to lifestylowy magazyn dla mężczyzn. Na łamach naszej witryny internetowej można przeczytać artykuły z wielu dziedzin, które powinny zainteresować prawdziwego faceta. Nasi redaktorzy tworzą teksty o motoryzacji, podróżach, modzie, nowych technologiach oraz kulturze. Każdego dnia pojawiają się kolejne artykuły pisane w formie blogowej.

Jesteśmy na YouTube!

Copyright © 2015-2017 MenWorld.pl | DiGnet Media