Connect
To Top

Infiniti Q30 – kompakt klasy premium

Niektóre marki są przez klientów zapamiętane jako… zwykłe. Mowa tu przykładowo o Toyocie, Volkswagenie czy Nissanie. Dlatego też Passat, Avensis czy Qashqai i tym podobne nigdy nie będą uznawane za premium. Producenci głowią się i troją aby zarobić więcej na swoich produktach. Takim sposobem powstają submarki, które klienci postrzegają już nieco inaczej. Lexus brzmi już o wiele lepiej, prawda? Nissan także ma sposób na „złapanie” klientów premium. Jednym z produktów tej firmy jest Infiniti Q30, które miałem okazję testować. Czy auto powstałe w sojuszu marek Renault – Nissan i Daimler AG to udany projekt? Przekonajmy się o tym.

Infiniti Q30 czyli Mercedes Klasy A w ładniejszym wydaniu

Infiniti Q30 jest dostępne w sprzedaży już od 2015 roku. Nissan produkuje ten model w angielskiej fabryce w miejscowości Sunderland. To taka ciekawostka. Sama marka Infiniti powstała nie tak dawno, bo w 1989 roku jako odpowiedź na inne japońskie auta klasy wyższej. Mowa tu o wspomnianym wcześniej Lexusie, ale i Acura, która jest w posiadaniu Hondy.

Pisałem także o Volkswagenie, który to przecież premium nie jest tak czy inaczej. Chodziło mi o jeden konkretny model, który budzi do dziś (przynajmniej tak mi się wydaje) wiele emocji, a i cieszy się dużym zainteresowaniem wśród poszukiwaczy używanych aut premium. Mowa oczywiście o VW Phaeton, który to miał być szczytowym osiągnięciem inżynierów z Volkswagena. Niestety mało kto chciał wyłożyć na stół 100 tysięcy euro za „markę dla ludu” i projekt szybko został zapomniany. A szkoda, bo do dziś to naprawdę piękny (i tani) odpowiednik Audi A8, który (uwaga!) ma sporo wspólnego z Bentleyem. Wróćmy jednak do Infiniti, bo producent obrazi się, że w recenzji nt. Q30 rozpisuje się o niemieckich VAG-ach.

Niemcy mają tu jednak sporo do powiedzenia. Tak jak już wcześniej wspomniałem Infiniti Q30 został zbudowany na bazie płyty podłogowej, którą stworzył koncern Mercedes-Benz we współpracy z francusko-japońskim koncernem Renault-Nissan. Tak też powstała płyta MRA, którą wykorzystano między innymi do Mercedesa Klasy A.

Przejdziesz obok niego obojętnie? Nie ma szans!

Marki Infiniti nie da się pomylić z żadną inną. Nie i koniec kropka. Stylistyka wszystkich samochodów, nie tylko Q30 jest tak fantastyczna, że wiele osób odwraca się za Niss… wróć! Infiniti. Grill chłodnicy, który zawiera charakterystyczny łuk i siatkę nawiązuje do innego modelu, Q50. Jest on jednak trochę inny, głównie za sprawą reflektorów full LED. Jeśli popatrzymy na Infiniti Q30 z profilu także doświadczymy szaleństwa w tym projekcie. Świetnie narysowane okna, masa przetłoczeń, masywne nadkola z plastikowymi osłonami. Można pomyśleć, ze to crossover (taki brat Mercedesa GLA), a przecież mamy do czynienia z kompaktem. Tył także narysowano z rozmachem. Szyba mocno „wchodząca do środka”, spora lotka, reflektory o pięknej linii, masywny zderzak. Krótko mówiąc, Japończycy zaprojektowali piękne auto, które praktycznie wcale nie nawiązuje do brata (Klasy A), a w przypadku takich kooperacji wiele modeli niczym się nie różni. Przykładowo Nissan Navara i Mercedes Klasy X, Fiat Fullback i Mitsubishi L200.

Krótko mówiąc, design auta jest tak fantastyczny, że wiele osób nie tylko odwraca się za tym kompaktem, ale także z ciekawością długo spogląda na ten projekt. Nie przesadzam, prawda?

Wnętrze odkrywa, kto jest bratem Infiniti Q30

We wnętrzu projektanci niestety nie mieli aż tyle fantazji co w przypadku projektu zewnętrznej części Q30. A szkoda. Sporo tu Klasy A, ale to nie minus. Mowa przede wszystkim o przyciskach do sterowania elektrycznymi szybami, o zegarach, o panelu klimatyzacji czy drążku skrzyni biegów. Sam projekt, jeśli pominiemy to, że sporo elementów przypomina nam te, które znamy z Mercedesa jest bardzo ładny. Materiały użyte do produkcji auta stoją na bardzo wysokim poziomie. Nie możemy przyczepić się także do ich spasowania. Nie ma jednak rzeczy idealnych. Sporo zastrzeżeń mam do mocno przestarzałego systemu multimedialnego, który nie jest jakoś wybitnie ani ładny, ani intuicyjny. Krótko mówiąc ten element musi być jak najszybciej zmieniony. Spodziewałem się tego, bo przecież delikatnie odświeżono ten model (modyfikacje zderzaków itp.).

Po co cztery drzwi do dwuosobowego auta?

Czytałem z ciekawości kilka innych recenzji Infiniti Q30, które przygotowane były przez kolegów z branży. Niektórzy chyba tak mocno się zakochali w tym kompakcie, że nie zauważyli bardzo dużego minusa. Mowa o ilości miejsca dla pasażerów. O ile siedzący na przednich fotelach narzekać nie będą, o tyle nawet jakaś krótka trasa dla podróżujących z tyłu będzie męką. Niestety jechałem przez około 170 km na tylnym siedzeniu i nijak nie mogłem się wyprostować. OK, kompakty ilością miejsca nie grzeszą, ale przecież da się zrobić samochód, który będzie oferował go naprawdę dużo. Długo szukać nie muszę. Ba! Mowa o marce – matce, a konkretnie to Nissan Pulsar, niestety już nie sprzedawany w Polsce zachwycał w tej kwestii. Równie dobrze Infiniti Q30 mogłoby być sprzedawane jako auto dwuosobowe a tu w dowodzie znajdziemy bardzo wyraźnie zaznaczone, że podróżować może nim osób pięć. Nie wiem jakim cudem…

Plusem natomiast jest bagażnik, bardzo pojemny. Oferuje 430 litrów i niski próg, dlatego załadowanie sporych elementów nie będzie dla nas wyzwaniem. Akurat złożycie sobie te niepotrzebne fotele i będzie dużo miejsca na bagaże.

Ruszamy w trasę

Infiniti Q30, które miałem okazję testować wyposażone było w dwulitrowy motor o mocy 211 KM i 350 Nm. Ambitnie, prawda? Do tego siedmiostopniowa skrzynia DCT i moc przekazywana na cztery koła. Co z tego połączenia może wynikać? Sporo dobrego, ale i troszeczkę złego. Przede wszystkim samochód przyspiesza od zera do setki w 7,3 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 230 km/h. Q30 trzyma się drogi jak przyklejone, oferuje bardzo fajny dźwięk silnika i wręcz rwie się jak po pięciu espresso kiedy nawet delikatnie naciśniemy pedał gazu. Oczywiście w trybie sportowym, bo w ECO wieje nudą na kilometr. O jakiej wadzie chcesz wspomnieć? Zapewne o spalaniu? Zgadliście. Niestety, ale mniej niż 10 litrów nie oczekujcie. Nie ma szans. Choćbyście nie wiem jak się starali to 10 – 11 litrów średnio na 100 kilometrów silnik ten spali. Cóż, ten typ tak ma. Nie wiem jakim cudem udało się komuś zejść poniżej 7 litrów. U mnie wyglądało to tak. Bardzo, ale to bardzo ekonomiczna jazda w trasie – 9 litrów, autostrada 12 litrów, miasto 13 – 14 litrów.

Pozachwycam się jeszcze układem kierowniczym. Ciekawostka – producent ten stosuje całkowicie inne rozwiązanie. Nie ma tu tradycyjnego połączenia kół z kierownicą. Wszystko dzieje się elektronicznie. Przez to nie odczujecie żadnych drgań. Nie oznacza to jednak, że nie wiemy co się dzieje z autem, nic z tych rzeczy. Zawieszenie jest sztywne, twarde, a więc i przez to Q30 bardzo dobrze trzyma się drogi. Śliska nawierzchnia nie jest dla niego żadnym wyzwaniem, ponieważ napęd na cztery koła poprawia trakcję.

Podsumowanie

Infiniti Q30 to przede wszystkim kompakt, który rzuca się w oczy. Nie jest to zwykłe, nudne auto miejskie. To piękny samochód, który posiada mocno sportowy charakter. Dlatego też jeśli szukasz małego kompaktu premium, chcesz się wyróżniać, a przy tym masz sporo gotówki (testowany egzemplarz wyceniono na około 173 tysiące złotych) do wydania to myślę, że warto odwiedzić salon Infiniti.

More in Motoryzacja