Connect
To Top

Seat Leon X-Perience – kombi o terenowych właściwościach

Moda na uterenowione wersje aut trwa. Ba, jest coraz bardziej zauważalna. Chyba nikogo już to nie dziwi – pojazdy tego typu są bardzo praktyczne. Miałem okazję jeździć modelem bliźniaczym, Octavią Scout z takim samym silnikiem. Jaki jest więc Leon w wersji X-Perience? Sprawdźcie moje wrażenia z jazdy tym modelem. Zapraszam.

Seat Leon X-Perience – zmiany widoczne na pierwszy rzut oka

Patrząc na Leona w wersji „klasycznej” jak i X-Perience widać wszystkie zmiany, jakie producent zastosował, aby uzyskać uterenowioną wersję tego modelu. Przede wszystkim zwiększył się o 15 mm prześwit. Dodatkowo Seat Leon X-Perience zyskał nakładki na nadkola, czy też atrapy zderzaków. To dobre posunięcie, ponieważ dzięki temu unikniemy uszkodzeń podczas jazdy w terenie. Seat Leon kombi jest według mnie jednym z najładniejszych aut w tej wersji nadwozia. O ile sam nie przepadam za takim typem, to przyznam się, że akurat tym modelem mógłbym jeździć. „Uroku” dodają duże felgi aluminiowe z ładnym wzorem, lekko przyciemniane szyby oraz srebrne relingi dachowe. Piękne reflektory wykonane w technologii LED, agresywne przetłoczenia, wszechobecne ostre krawędzie – ogólna sylwetka jest po prostu ładna. Leon to nie kolejne nudne kombi, lecz fajny samochód z praktyczną wersją nadwozia. Zdecydowanie i bez zastanowienia jestem na tak.

We wnętrzu klasyczny Leon. OK, znajdziemy kilka detali.

O ile z zewnątrz zmiany są mocno widoczne, o tyle wnętrze jest bardzo zbliżone do innych Leonów. O tym, że jedziemy wersją X-Perience informuje nas komputer pokładowy (dodatkowa opcja jazdy Offroad). Na kierownicy oraz progach można zauważyć logo wersji uterenowionej. Tak więc z zewnątrz mocno przerobiony, wewnątrz „normalny” Leon. Szkoda, że jakość materiałów użyta w aucie nie jest najwyższej jakości. W grupie Volkswagena panuje hierarchia i doskonale widać to po wnętrzu Leona. Gdyby ją delikatnie ulepszyć zapewne testowany przeze mnie model śmiało wygrywałby z VW. Oczywistym jest, że producent nigdy do tego nie dopuści. Wnętrze tego auta jest wręcz poprawne, aż do bólu, co nie wszystkim może się spodobać. Ja osobiście uważam, że największym atutem wnętrza jest ergonomia. Wszystko jest na swoim miejscu, obsługi „uczymy się” w kilka chwil. Według mnie Seat Leon X-Perience, jak i oczywiście inne odmiany wygląda dobrze, aczkolwiek mały lifting nikomu by nie zaszkodził.

Ile terenówki jest w Leonie X-Perience?

Często zdarza się, że producent chwali się właściwościami terenowymi w swoim aucie, jednak te sa znikome. Czym zaskoczy nas Seat Leon X-Perience? Przede wszystkim znajdziemy tutaj napęd na cztery koła. Jest to napęd dołączany, ale jest. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ przy stałym napędzie 4×4 spalanie byłoby zapewne zdecydowanie wyższe.

W praktyce doskonale wiedziałem, że Leon nie jest autem typowo terenowym. Dlatego też sprawdziłem jedynie jak spisze się na leśnym szutrze, gdzie występowało błoto, piasek oraz oczywiście sporo nierówności. Auto zachowuje się pewnie. Trzeba przyznać, że chwila dołączania się tylnego napędu jest praktycznie niezauważalna. Lekko podwyższony prześwit pomaga w pokonywaniu terenu z większymi koleinami. Kąt natarcia jest naprawdę zadowalający, dlatego Seat Leon X-Perience to nie tylko auto uterenowione z nazwy, lecz także spisuje się w praktyce. Napęd, a także całą elektronika, która znajduje się na wyposażeniu auta wspiera kierowcę w pokonywaniu trudniejszego terenu. Oczywiście jak zawsze przypominam, że to nie jest terenówka i nie możemy przekraczać pewnych granic. Autem tym co prawda możemy zjechać z asfaltu, ale nie porywajmy się na głęboką wodę.

Ruszamy w drogę, czyli Leon w praktyce

Mam nadzieję, że mniej więcej wiecie jakie właściwości jezdne w terenie posiada Seat Leon X-Perience. Zapewne też chcecie wiedzieć jak auto zachowuje się podczas jazdy na co dzień? Przedstawię Wam moje wrażenia z jazdy. Zacznijmy od bagażnika. Jak to w autach o nadwoziu kombi bywa jest on bardzo pojemny. 587 litrów powiększyć można za sprawą składanych foteli. Wtedy otrzymujemy naprawdę ciekawą wartość – 1470 litrów. Sama przestrzeń wnętrza jest odgrodzona kieszeniami. Oparcia foteli możemy schować od wewnątrz bagażnika. Znalazło się tam także gniazdo 12V, np. do zasilania lodówki, którą weźmiemy w podróż. W środku umieszczono otwór np. idealny do przewożenia nart.

Pasażerowie tylnych miejsc będą zadowoleni. Miejsca jest bardzo dużo. Pomimo kompaktowych rozmiarów autem tym podróżuje się komfortowo. Szkoda tylko, że tunel środkowy jest wysoki. Niestety, jak widać nie możemy mieć wszystkiego. Podróżowanie na fotelach przednich jest również komfortowe. Są one dobrze wyprofilowane. Pokonywanie nawet długich tras nie jest męczące. Tak jak już wcześniej pisałem, konsola środkowa jest poprawna do bólu – wszystkie podstawowe ustawienia są wręcz pod ręką, korzystanie z klimatyzacji czy ustawień audio jest dziecinnie proste. Szkoda tylko, że nie mogę pochwalić jakości materiałów, jednak o tym dlaczego tak jest już pisałem.

Silnik to strzał w dziesiątkę. Pod każdym względem.

Pierwsze kilometry z silnikiem 2.0 TDI o mocy 184 KM pokonałem w Skodzie Octavii. Byłem nim zachwycony ponieważ posiadał idealną proporcję mocy do spalania. Tak też jest w tym przypadku. Współpraca z sześciobiegową skrzynią dwusprzęgłową DSG przebiega wzorowo. Zarówno w trasie, jak i mieście jeździ się świetnie. Nie brakuje momentu obrotowego. Bez problemu wyprzedzamy na autostradzie duże ciężarówki, a przy tym silnik nie spala dużej ilości paliwa. Około 5-6 litrów w trasie, 7-8 w mieście. Według mnie wynik rewelacyjny jak na auto o nadwoziu kombi z dołączanym napędem na cztery koła. Warto również wspomnieć, że kultura pracy tego silnika stoi na wysokim poziomie. Motor jest cichy, jego głośność nie dokucza, ba komora silnikowa jest dobrze wyciszona, dlatego do kabiny nie docierają żadne uciążliwe odgłosy. Uważam, że jest to najlepszy motor do tego auta. Oszczędny a zarazem dynamiczny.

Podsumowanie.

Testowany przeze mnie Seat Leon X-Perience wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zrobiłem nim sporo kilometrów. Zarówno po mieście jak i w trasie. Spróbowałem także jego właściwości jezdnych w lekkim terenie. Nawet materiały, które nie zachwycają nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu tego auta. Model ten posiadał dynamiczny silnik, przestronne wnętrze, rewelacyjne reflektory LED. Trzeba przyznać, że właściwości terenowe jako takie także posiada, nie jest to tylko chwyt marketingowy. Krótko mówiąc – jest to uniwersalne auto dla kogoś, kto nie chce wydać dużo pieniędzy na SUV-a, lecz chce posiadać auto z dużym bagażnikiem, którym zjedzie od czasu do czasu z asfaltu. No właśnie, nie chce dużo wydać, a więc ile kosztuje Leon?

Cenowo wypada naprawdę rozsądnie.

Cena testowanej wersji X-Perience z tym silnikiem zaczyna się od 129 800 (z rabatem). Najtańszy 1.4 TSI o mocy 125 KM kosztuje 88 tysięcy, a więc zdecydowanie mniej. Kupując jednak auto na lata uważam, że lepiej wybrać mocniejszy motor. Dla porównania, Leon ST w wersji FR Techno+ z tym samym silnikiem kosztuje 113 700 zł, a więc niewiele mniej od mega praktycznej wersji X-Perience. Ostateczna cena wersji, którą miałem okazję jeździć wynosi ponad 150 tysięcy. Można powiedzieć – sporo jak na kompakt o nadwoziu kombi. Ja uważam, że nie. Dlaczego? Zastanówmy się tylko ile należy zapłacić za SUV-a, który oprócz masywnego wyglądu w teren raczej nie pojedzie. Wyposażenie będzie takie samo, jednak cena zdecydowanie dużo wyższa. Krótko mówiąc – wszystko zależy od tego, jakie auto preferujemy. Leon w wersji X-Perience z pewnością będzie praktycznym samochodem o bardzo ładnym wyglądzie.

More in Motoryzacja

MenWorld.pl to lifestylowy magazyn dla mężczyzn. Na łamach naszej witryny internetowej można przeczytać artykuły z wielu dziedzin, które powinny zainteresować prawdziwego faceta. Nasi redaktorzy tworzą teksty o motoryzacji, podróżach, modzie, nowych technologiach oraz kulturze. Każdego dnia pojawiają się kolejne artykuły pisane w formie blogowej.

Copyright © 2015-2018 MenWorld.pl | DiGnet Media