Connect
To Top

Archos Diamond Gamma – test smartfona

Dzisiaj postanowiłem przekonać się ile jest wart niskopółkowy Archos Diamond Gamma. Czy jest to atrakcyjna propozycja dla osób szukających solidnego telefonu w miarę niskiej cenie? Mam zamiar właśnie to sprawdzić. Zapraszam zatem do zapoznania się z recenzją smartfona Archos Diamond Gamma.

Archos Diamond Gamma – około 850 złotych

Główne wady i zalety smartfonu Archos Diamond Gamma

Zalety

  • Elegancka, dobrze spasowana budowa
  • Ciekawe wyróżniony czytnik linii papilarnych
  • Ekran o zadowalającej jakości obrazu
  • Wystarczająca ilość pamięci RAM i ROM
  • Nakładka Nubia i gesty ekranowe
  • Duża bateria 3500 mAh
  • Slot Dual SIM

Wady

  • Bardzo śliska obudowa – etui zalecane!
  • Średnio wydajny procesor w tej kwocie zakupu
  • Niewidoczne boczne przyciski ekranowe
  • Głośnik mógłby być głośniejszy i mieć pełniejszy dźwięk
  • Slot Micro-USB zamiast USB-C
  • Średnia jakość zdjęć i wideo
  • Znak wodny na zdjęciu włączony domyślnie

1. WYGLĄD – SZAŁU NIE ROBI, TAK SAMO JAK ZAWARTOŚĆ OPAKOWANIA

Smartfon zapakowano w małe, proste, białe pudełko. Te naprawdę zgrabne opakowanie kryje w środku niezbyt wiele akcesoriów – znajdziemy tu jedynie ładowarkę sieciową (natężenie do 1.5 A) oraz przewód z końcówką typu micro-USB 2.0 do ładowania urządzenia i transferu danych. Jest też metalowy element do wyciągania tacki na karty SIM/microSD.

 

Sam telefon jest dość ciężki (148 gr.), ale z drugiej strony daje to poczucie masywności urządzenia. Mnie takie coś nie przeszkadzało w codziennym użytkowaniu. Wymiary urządzenia to odpowiednio 155,73 x 76,70 x 7,90 mm. Na krawędziach urządzenia widzimy lekkie zaokrąglenie w myśl technologii 2.5D, które nadają urządzeniu opływowej sylwetki. Niestety, dzięki zastosowaniu szkła na froncie, nie unikniemy bardzo źle odbieranego efektu palcowania, bo brak tu powłoki oleofobowej. Tylne plecki też są całe połyskujące, więc także bardzo chętnie zbierają wszelkiego typu odciski palców, ale nie to jest najgorsze, o czym dalej. Urządzenie ogólnie średnio leży w dłoni – a główna wada to śliskość. Przez tą przypadłość, chwyt urządzenia nie jest tak pewny, jak być powinien. Etui jest tu wręcz zalecane. Ja omal co nie rozwaliłem tak tego telefonu, bo były takie momenty, gdzie niemalże wymsknął mi się on z mojej dłoni na twarde podłoże. Na szczęście mój dobry refleks w tej sytuacji zadziałał.

Przód smartfona (klasyczny ekran 16:9) skrywa czujnik światła, diodę powiadamiającą, kamerę do połączeń wideo i autoportretów (tzw. selfie). Puste miejsce pod ekranem zostało należycie wykorzystane. Wpleciono tu przyciski nawigacyjne. Jednakże zamiast popularnych oznaczeń przycisków mamy tu coś innego. Na środku widzimy świecące na czerwono koło. Umieszczone jest ono w centralnym punkcie dolnej ramki i działa jako klawisz Home, a także jako czytnik odcisku palca służący do odblokowywania smartfona. Niestety jego koloru nie zmienimy w ustawieniach systemu. Po jego prawej i lewej stronie również są pola dotykowe, oznaczone praktycznie niewidocznymi kropkami. To od użytkownika zależy, który z nich będzie spełniał funkcję klawisza „wstecz”, a który otworzy listę ostatnio używanych aplikacji. Intensywność czerwonego podświetlenia można dostosować do własnych preferencji w ustawieniach. Tył urządzenia oddaje do użytku podwójny aparat wraz z diodą doświetlającą (w lewej, górnej części obudowy). Nieco niżej mamy logo producenta. I byłoby tu na tyle.

Z kolei dół urządzenia skrywa w sobie 3.5 mm wejście jack audio, zaślepkę kryjącą mikrofon oraz port microUSB typu 2.0. Głośnik gra średnio czysto, ale za to dość głośno. Dopóty, dopóki nie ustawimy go na maksa – wtedy szumy i trzaski charakterystyczne dla niewielkich głośników stają się normą.

Prawy bok urządzenia skrywa:

  • zaślepkę na montaż karty nanoSIM i karty microSD.
  • włącznik urządzenia

Lewy bok urządzenia skrywa:

  • regulatory głośności,
  • fizyczny spust migawki.

Przyciski nawigacyjne na lewym boku urządzenia nieznacznie wystają i ich zlokalizowanie, nawet bez patrzenia na smartfon nie będzie stanowiło problemu. Mają one przyjemny, lekki skok.

 

2. WYŚWIETLACZ – nic nadzwyczajnego

Producent zastosował tu, wykonany w technologii 2.5D, 5,2-calowy panel typu IPS-TFT formatu 16:9. Całość wsparto niską rozdzielczością 1280×720 pikseli, więc szału nie ma. Producent niezbyt chętnie chwali się dokładniejszymi informacjami dotyczącymi warstwy chroniącej ekran, ale najpewniej nie mamy do czynienia z którąś z generacji szkła Gorilla Glass. Responsywność omawianej matrycy jest na wysokim poziomie. Obsługujący do 10 punktów styku wyświetlacz natychmiastowo wykonuje wszelkie polecenia, nawet gdy używamy tylko koniuszka palca. Na plus też to, że ekran ten zbytnio się nie brudzi, zatem nie ma potrzeby częstego jego czyszczenia.

  • przekątna ekranu – 5,5 cala,
  • rozdzielczość – 1280×720 pikseli (16 mln kolorów),
  • gęstość ułożenia pikseli – 267 ppi (punkty na cal),
  • typ matrycy – IPS TFT,
  • ochrona wyświetlacza – Gorilla Glass + szkło 2.5D.

Zagęszczenie pikseli na poziomie 267 PPI jest na tyle względnie wysokie, że wyświetlane czcionki będą nadal wględnie ostre i czytelne, jednakże wymagający użytkownicy, przyzwyczajeni do ekranów fullHD, na bank będą tu kręcić nosem. Kolory oferowane przez ten wyświetlacz są poprawnie wyświetlane, kontrast jest dobry, a kąty widzenia – szerokie w każdej pozycji odchylonej. Jeśli jednak wyświetlane barwy nam nie odpowiadają, możemy w ustawieniach wyświetlacza zmienić temperaturę barwową i dostosować ekran do naszych indywidualnych potrzeb (nasycenie lub odcień, tj. poświata, standardowe lub lekkie bądż zimne, naturalne lub ciepłe kolory). Jednakże po zmianie tych ustawień domyślnych, całość zaczyna wyglądać nienaturalnie i po prostu robi się brzydko.

Oprócz tego wyświetlacz testowanego urządzenia jest wystarczająco jasny (ponad 320 nitów). W przypadku jasności minimalnej też jest ok, bo została ona według mojego odczucia prawidłowo dobrana. Nie stwierdziłem też braku komfortu podczas korzystania z telefonu w różnych scenariuszach użytkowania. Nawet w ostrym słońcu (a ostatnio były takie zimowe dni, bo skoro mróz to i słońce) nie było żadnych problemów, aby komfortowo korzystać z telefonu – konsumując np. treści internetowe. Dodatkowo, gdy tylko zechcemy, to jasność możemy regulować zarówno manualnie, jak i automatycznie – a wszystko to dzięki wbudowanemu czujnikowi światła.

3. FUNKCJONALNOŚĆ – jak sprawuje się system?

Archos Diaomond Gamma działa pod kontrolą Androida Nougat 7.1.1. Oprócz tego mamy tu preinstalowany domyślnie launcher Nubia UI 5.0, który w znacznym stopniu ingeruje w oryginalny system Google’a. Pozbawia go menu aplikacji, zmienia pasek powiadomień, menu ustawień i dodaje sporo dodatkowych, bardziej lub mniej potrzebnych funkcji. Pora przejść do tego, co praktycznego oferuje nam Nubia UI 5.0. Wymienić więc tu można:

  • podział ekranu,
  • gesty dotykowe,
  • super zrzut ekranu,
  • klonowanie aplikacji,
  • zarządzanie powiadomieniami,
  • ustawienia aktywnych krawędzi,
  • edytowalny pasek szybkich skrótów,
  • szybkie wyszukiwanie, uruchamiane przesunięciem palca w dół ekranu z poziomu ekranu głównego.

Pierwszy kontakt z nakładką Nubia może być trudny, zwłaszcza jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do konwencjonalnego podejścia do interfejsu Androida. Wykonując gest przesunięcia od górnej krawędzi w dół, zyskamy dostęp wyłącznie do listy z powiadomieniami. Nie znajdziemy w niej szybkich ustawień. Mamy jednak przycisk przenoszący do Menadżera powiadomień, który pozwala dokładnie ustalić, które aplikacje mogą wysyłać powiadomienie i z jakiego rodzaju powiadomień mogą skorzystać – pasek powiadomień, ekran blokady lub powiadomienie (belka wyświetlana na chwilę na górze ekranu). Z kolei dostęp do szybkich ustawień zyskujemy przez gest przesunięcia palcem od dolnej krawędzi w górę. Trzeba jednak pamiętać, że ten gest nie może być wykonany na środku wyświetlacza (od przycisku home w górę). Musimy go użyć bliżej prawej lub lewej krawędzi, bo gest ten odpowiada za podział ekranu na dwie aplikacje uruchomione obok siebie. Kolejnym wartym uwagi pomysłem, który z czasem może pozytywnie wpłynąć na komfort korzystania, są aktywne krawędzie. Dzięki odpowiednim gestom wykonywanym na bocznych krawędziach ekranu zyskujemy szybki dostęp do przydatnych funkcji.

Na przykład po przeciągnięciu od góry do dołu (lub odwrotnie) po prawej krawędzi będziemy przełączać się pomiędzy uruchomionymi aplikacjami. Z kolei używając dwóch palców i przyciągając jednocześnie po obu bocznych krawędziach (prawej i lewej), zmniejszymy lub zwiększymy jasność wyświetlacza, bez potrzeby sięgania do menu szybkich ustawień. Najciekawszym gestem jest podwójne przesunięcie po jednej krawędzi, które zamyka wszystkie aplikacje działające w tle. Ten ostatni gest będzie przydatnym podczas grania – nie opuszczając gry, pozbywamy się aplikacji działających w tle. Nubia UI z pewnością jest rozbudowaną nakładką, pełną bardziej lub mniej potrzebnych funkcji, ale często w moim przypadku występował problem ze znalezieniem niektórych konkretnych elementów.

4. DZIAŁANIE – jest przyzwoicie, ale bez wodotrysków

Wydajnościowo Archos Diamond Gamma reprezentuje niższą półkę średnią. W modelu tym zastosowano klasyfikowany w dolnej półce wydajnościowej ośmiordzeniowy 64-bitowy procesor Qualcomm Snapdragon 435 (8 rdzeni Cortex-A53). Układ taktowany jest zegarem do 1,4 GHz maksymalnie. Procesor sparowano z mało wydajnym układem graficznym Adreno 505. Całość uzupełnia 3 GB pamięci RAM i 32 gigabajty rozszerzalnej (do 128 GB) pamięci flash typu eMMC. Dla użytkownika pozostaje wolne 17.79 GB miejsca.

Smartfon, jeśli chodzi o moduły komunikacyjne, to udostępnia niemal wszystko, co aktualnie znajdziemy na rynku, a więc:

  • LTE
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n 2.4 GHz
  • Bluetooth 5.0 z LE
  • GPS

Do pełni szczęścia zabrakło NFC. A mógłby też na upartego obsługiwany być standard Wi-Fi „5 GHz”.

Jak jest z działaniem tak wyposażonego smartfona? Przyzwoicie – to określenie tu najlepiej pasuje. Większość akcji, jakie tu wykonujemy, odbywa względnie szybko. Aczkolwiek model ten ma sporadyczne tendencje do zwalniania, głównie wtedy, kiedy w tle dzieje się naprawdę sporo. A co nam mówią syntetyki? Snapdragon 435 to względnie wydajny SoC w tej półce cenowej, ale co ważniejsze – nie ma on tendencji do nagrzewania się. Z kolei układ graficzny na pewno nie jest skierowany dla typowych entuzjastów grania. Ot po prostu bez drastycznych problemów pozwala komfortowo pograć w niskich lub średnich detalach graficznych w praktycznie każdą grę dostępną obecnie na rynku i tyle. Niemniej należy pamiętać, że zapas mocy wbudowanego tutaj GPU nie wystarczy do grania nawet w średnich ustawieniach graficznych w grach, które pojawią się na rynku za rok czy dwa. Zainstalowana masowa pamięć wbudowana należy do względnie szybkich jak na tę półkę cenową, co pokazał test w aplikacji Androbench. Sam moduł GPS nie działa perfekcyjnie, ale prawie natychmiastowo łapie fixa i ustala aktualną pozycję oraz poprawnie nawiguje.

5. DŹWIĘK – melomanem przez ten sprzęt na pewno nie zostanę

Głośnik gra dość głośno, ale mógłby jednak zapewnić minimalnie lepszy dźwięk. Marnie sprawdzi się podczas szybkiego sprawdzenia dowolnej piosenki. Wydobywający się dźwięk jest zbyt płytki i brakuje mu szczegółów, co sprawia, że wiele piosenek brzmi gorzej niż w rzeczywistości. Z kolei telefon nieco broni się on faktem, że dźwięk na dołączonych słuchawkach jest już o wiele lepszej jakości niż na głośniku. W smartfonie nie zabrakło dość zaawansowanego korektora dźwięku, który to daje możliwość wybrania kilku domyślnych profili dźwiękowych.

W czasie testów rozmów nie było naprawdę dużych problemów z zasięgiem i ich słyszalnością. Również druga strona z reguły nie kierowała do mnie większych uwag. Dzięki dość wydajnej baterii, długie rozmowy nie drenowały przesadnie akumulatora. Dzwonki są bardzo dobrze słyszalne, a gdy telefon leży na płaskim podłożu – umieszczonego obok przedniego oka aparatu głośnika nic nie zatyka. Jednakże monofoniczny głośnik główny znajdziemy jedynie pod jedną, z dwóch kratek na dolnej krawędzi. Takie umiejscowienie naraża go na przypadkowe zasłonięcie, a w konsekwencji na niemal całkowite stłumienie.

6. AKUMULATOR – solidne ogniwo

Wspomniany przed chwilą akumulator o pojemności 3000 mAh w połączeniu z 5,5-calowym wyświetlaczem HD i kilkoma komunikatorami działającymi w tle, średnio radzi sobie z trzymaniem od ładowarki. Odłączając smartfon o 8.00 rano, o 22.00 miałem jeszcze około 20% poziomu naładowania, a naprawdę dość intensywnie użytkowałem w ciągu dnia całe urządzenie. Dlatego, jeśli nie podłączymy go na noc, to następnego dnia, jeszcze przed południem, zostaniemy z rozładowanym urządzeniem. By nieco poprawić osiągi baterii, możemy wybrać z poziomu systemu (tylko) jeden poziom jej oszczędzania nazwany Power Save Menagement.

7. APARAT – DLA MAŁO WYMAGAJĄCYCH WYSTARCZY

Archos Diamond Gamma posiada dwa aparaty. Główny, to 13-megapikselowy sensor Samsung S5K3L8, posiadający przysłonę f/2.2 wspartą autofocusem. Przód to natomiast bliżej nieokreślona z nazwy matryca 5 Mpix, udostępniająca nam przesłonę f/2.4. Co aparat oferuje nam w ustawieniach? To pokazują poniższe screeny.

Zdjęcia wykonane głównym aparatem

Jakość zdjęć z głównego aparatu w naprawdę sprzyjających warunkach pogodowych jest co najwyżej przeciętna jak na tę półkę cenową. Zdjęcia posiadają średnią paletę szczegółów. Jeszcze gorzej jest, gdy warunki pogodowe zmieniają się na gorsze – aparat zaczyna wymiękać i już występują na zdjęciach bardzo widoczne szumy. Tu nawet dioda LED służąca do doświetlenia scenerii nie ratuje sytuacji. Oferowany tryb HDR działa przyzwoicie i tyle – widać, że poprawia on zdjęcia o dużej rozpiętości tonalnej. To na plus. Ogólnie zdjęcia robione w tym trybie wychodzą lepiej niż bez niego, dlatego rekomendowałbym używać tego trybu natywnie.

Dość krytycznie mogę odnieść się do zdjęć pstrykniętych z wykorzystaniem zbliżenia (autofocusu). Szału nie ma – widać, że nie jest to urządzenie przystosowane do tego typu zbliżeń.  O zdjęciach makro wykonanym tym telefonem mogę powiedzieć tyle: wszystko zależy od światła. Raz widać, że zdjęcia są akceptowalnej jakości, natomiast w innym przypadkach zdjęcia wychodzą tylko co najwyżej średnio. Kolory są poprawne w większości przypadków, tak samo, jak szczegółowość zdjęć. Nagrania wideo niestety też nie są najlepsze (oczywiście nie patrząc na drgania). Ostrość nie za bardzo dobrze sobie radzi, a już samo rejestrowanie obrazu w ciemniejszym pomieszczeniu grzebie ten aparat doszczętnie.

Na koniec napiszę o czymś, co mnie osobiście mocno denerwowało podczas robienia zdjęć. Przy wykonaniu byle jakiej fotki, tuż po jej zapisaniu pojawia się umieszczony na niej znak wodny. Owszem – można go wyłączyć w ustawieniach aparatu, ale niestety trzeba trochę poklikać, zanim dostaniemy się do odpowiedniego menu. A tak być nie powinno. Takie ustawienie powinno być widoczne od razu. Także, zanim zauważymy, że znak wodny jest domyślnie włączony, to prawdopodobnie wykonamy już sporą ilośc zdjęć. Co wtedy? Albo tak zostawiamy, albo – jeśli mamy takową mozliwość – ponawiamy je z tą wyłączoną opcją. Suma sumarum. To bardzo dziwne rozwiązanie – na ogół niespotykane u innych producentów. Dlatego życzę sobie, aby w przyszłości Archos tego typu rozwiązań zaniechał.

Zdjęcia wykonane przednim aparatem

Przedni aparat 5 Mpix ogólnie zawodzi. Jego braki dostrzegalne są przede wszystkim w sztucznym świetle. Nawet w tej cenie zakupu, producent mógł pokusić się o zastosowanie lepszej przedniej kamery, zapewniając przynajmniej średnią jakość zdjęć zrobionych wieczorem. Archos Diamond Gamma wypada na tym polu naprawdę słabo, gorzej od wielu przeciwników.

8. PODSUMOWANIE – WARTO? NIE WARTO?

Mamy tu zgrabną sylwetkę, mamy bardzo dobrą nakładkę, ale mamy też dość niską jakość robionych zdjęć. Do tego na minus jest taki sobie głośnik oraz 5,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości HD. Jednakże pod względem specyfikacji Archos Diamond Gamma wypada dość dobrze, choć nie jest najwydajniejszym smartfonem w swojej kategorii cenowej. Ważniejsze jest jednak, że zarówno zmodyfikowany Android, aplikacje producenta, jak i  popularne apki z Google Play działają zadowalająco płynnie. Nawet jeśli zainstalujemy kilka komunikatorów, dorzucimy Facebooka i na koniec dołożymy jeszcze Snapchata, to i tak Diamond Gamma udźwignie ten ciężar. Wspomniana na starcie nakładka, czyli Nubia w wersji 5.0, podobnie jak wiele innych nakładek z Chin, potrafi tak zachwycić wyglądem, spójnością interfejsu, odrobiną odmiennego podejścia i optymalizacją. A z drugiej strony potrafi do siebie odrzucić (jedni takie MIUI lubią a inni nie).

More in Tech