Connect
To Top

Huawei P20 Lite – test smartfona

Huawei P20 Lite to nowy smartfon średniej klasy w ofercie tego producenta. Czy to odpowiedni model dla osób, którym zależy na dobrym, ale nie drogim telefonie? Sprawdźmy to!

WYGLĄD – 19:9 I CIENKIE RAMKI DLA KOWALSKIEGO

Całość zapakowano w dość duże białe pudełko. Na jednej stronie opakowania, na samej górze widzimy logo marki a idealnie na środku – nazwę modelu. Druga strona jest niemal kompletnie nie zagospodarowana – mamy tylko drobne napisy techniczne na jej dole.

W środku pudełka znajdziemy:

  • kabel USB-C
  • przejściówkę zasilającą (9V 2A)
  • kluczyk do otwierania tacki SIM
  • słuchawki douszne przewodowe
  • skrócone instrukcje obsługi

Wymiary urządzenia na wysokość i szerokość wynoszą 148 x 71.2 mm, a grubość zamyka się w przedziale 7.4 milimetra. Testowany Huawei trzyma się w ręku pewnie i bez najmniejszego dyskomfortu. Ja sam nie miałem tutaj żadnych negatywnych odczuć, poza takim (o ile to negatyw), że używam jakiejś zabawki, a nie smartfona. To specyficzne odczucie brało się z powodu jego niskiej wagi, która wynosi tylko 145 gram. Na minus z kolei jest brak wodoodporności. W tej cenie można by było już tego tego się spodziewać. Wszak niektóre tańsze modele innych producentów już nią dysponują.

Wygląd? Wzorniczo P20 Lite próbuje naśladować flagowe modele P20/P20 Pro. Do budowy tak na froncie, jak i na pleckach użyto szkła podzielonego aluminiową ramką. Według mnie to dobre rozwiązanie. Szklany wygląd jest prosty i daje odczucie posiadania urządzenia z najwyżej półki. Zapewne taki był zamysł producenta przy projektowaniu tego urządzenia.

Lećmy dalej. Przód w większości pokrywa duży gabarytowo wyświetlacz o niestandardowych proporcjach 19:9 (zamiast 18:9) a na jego samej górze widzimy tzw. „notch” czyli wycięcie po naszemu. Wewnątrz ‚notcha’ schowano oko przedniego aparatu, głośnik do rozmów oraz diodę powiadomień. Notch ma tak swoich zwolenników, jak i przeciwników, więc nie mi oceniać jak kto ocenia ten aspekt stylistyczny. W razie potrzeby omawianie wcięcie możemy ukryć (system > wyświetlacz > notch). System „dorabia’ wtedy czarny pasek tak, by całość górnej belki „wyrównać”. Tyle że nie ma tutaj takiego efektu jak w P20 PRO, gdzie dzięki zastosowaniu ekranu typu OLED praktycznie nie idzie odróżnić zamaskowania od natywnej górnej belki.

Z tyłu urządzenia widzimy wystające podwójne oko aparatu, diodę LED pod nim, oraz na środku – dość duży i dobrze umiejscowiony okrągły czytnik linii papilarnych. Niestety, tylne szklane plecki bardzo szybko się palcują i wymagają częstego czyszczenia.

Aluminiowe boki urządzenia w jednolity sposób dają mało praktyczny efekt zagięcia 2.5D. Pod ekranem znajduje się logo producenta. Niestety, przyciski systemowe wyświetlane są na ekranie, ale na szczęście – można z nich zrezygnować, ustawiając w systemie odpowiednie gesty, które są przypisane do czytnika linii papilarnych, który jak już to w nowych smartfonach Huawei – działa bardzo szybko i skutecznie.

Prawy bok urządzenia skrywa nieoddzielone od siebie, ale dobrze wyczuwalne regulatory głośności oraz włącznik urządzenia. Lewy bok z kolei zaopatrzono tylko w slot kart SIM/microSD. Sam skok klawiszy funkcyjnych jest pewny. Czuć tu delikatny opór podczas tej czynności oraz ledwo słyszalny klik. Akurat dla mnie to na plus.

Na górze urządzenia mamy tylko malutkie oczko mikrofonu. Na dolnej ramce oprócz kolejnego – ale większego wycięcia mikrofonu, oraz złącza USB typu C, jest też złącze mini jack 3.5 mm, więc zwolennicy słuchawek na kablu będą zadowoleni ;)

WYŚWIETLACZ – DOBRA JAKOŚĆ W TEJ CENIE

  • przekątna ekranu – 5.84 cala 19:9
  • typ matrycy – IPS TFT
  • rozdzielczość ekranu – 1080×2280 pikseli (Full HD+)
  • gęstość ułożenia pikseli – 432 ppi (punkty na cal)
  • ochrona wyświetlacza – tak
  • pokrycie wyświetlacza w obudowie: 80.5%
  • obsługa w okularach polaryzacyjnych: komfortowa w pionie i poziomie

W P20 Lite producent zastosował 5.84-calowy panel IPS TFT (pokrycie obudowy przez wyświetlacz równe 80.5%), wsparty rozdzielczością 1080×2280 pikseli. Soczyste kolory są tu dobrze odwzorowane, kontrast też jest bardzo dobry, a i kąty widzenia również są bardzo szerokie w każdej trzymanej pozycji. Oczywiście nie zabrakło tu wzmocnienia ekranu w postaci szkła ochronnego tyle, że nie wiadomo czy jest to Gorilla Glass czy jakieś zwykłe szkło.

Wyświetlacz ogólnie bardzo czuły na dotyk a do tego zastosowana powłoka oleofobowa spisuje się dobrze – nie pozwala ona na gromadzenie się odcisków palców.

Do tego zastosowany ekran jest więcej niż dobrej jakości. Większość użytkowników nie będzie tu mieć większych zastrzeżeń. Zagęszczenie pikseli na poziomie 432 PPI jest na tyle wysokie, że czcionki są ostre i czytelne. Jeśli jednak wyświetlane barwy nie będą Wam nie odpowiadać, to możecie wybrać jeden z dwóch trybów koloru (ciepły, zimny).

Wyświetlacz jest bardzo jasny (maksymalnie do 500-505 nitów), a więc obserwacja treści pod słońce będzie w pełni komfortowa. Równie dobrze jest w przypadku jasności minimalnej, która została też prawidłowo dobrana. W moim odczuciu jest idealna (2-3 nity) do użytkowania smartfona w zupełnych ciemnościach. Jasność matrycy regulujemy zarówno manualnie, jak i automatycznie – a wszystko to dzięki wbudowanemu czujnikowi światła. Bardzo wygodny tryb czytania (ekran nocny), który ma za zadanie redukować emisję niebieskiego światła także nam udostępniono.

Przedni aparat pozwala na zeskanowanie twarzy celem odblokowania smartfona. To przydatny bajer, aczkolwiek nie działa on tak sprawnie, jak we flagowych konstrukcjach, czyli P20/Pro. Jego zasada działania też jest tutaj trochę inna niż w tych flagowcach.

W dzień jest dobrze – skanowanie twarzy odbywa się szybko i względnie bezproblemowo. Problem robi się jednak spory, gdy jest wieczór lub typowa noc. Z racji tego, że oko aparatu wtedy „widzi” dużo mniej, to istnieje problem poprawnego wykrycia twarzy, celem odblokowania urządzenia. Na szczęście wydatnie pomoże tutaj ręczne ustawienie jasności wyświetlacza na maksimum. Wtedy odblokowanie twarzą nie jest już kłopotliwe w takich warunkach.

skanowanie twarzy według Huawei’a

FUNKCJONALNOŚĆ – EMUI MOŻE SIĘ PODOBAĆ

Na pokładzie urządzenia znajdziemy Androida 8.0 z autorska nakładką Huawei EMUI 8.0.0. Niewątpliwą zaletą tego konkretnego oprogramowania pozostaje mnogość funkcji, wśród których głównie warto wyszczególnić:

  • HiCare
  • Lustro
  • Motywy
  • Tryb prosty
  • Przycisk wiszący
  • Filtr światła niebieskiego
  • HiGame – dodatkowy sklep z grami
  • Powiadomienia i pasek stanu – możemy je spersonalizować
  • ID odcisku palca – więcej w sekcji „Skaner linii papilarnych”
  • Styl ekranu głównego – możemy mieć app drawer lub też nie
  • Klawisz nawigacyjny – ustalamy kolejność przycisków funkcyjnych
  • Aplikacja bliźniacza – pozwala na logowanie się na dwa różne konta w jednej aplikacji
  • Sterowanie ruchem – obsługa gestami lub rysowanie liter na wygaszonym ekranie
  • Menedżer telefonu – służy do nadawania uprawnień aplikacjom, sprawdzaniu stopnia zajętej pamięci, zarządzaniu listą blokowanych kontaktów czy blokadą aplikacji
To tego, producent oferuje wybrane usługi/programy, które znajdziemy w P20 Lite:
  • Backup
  • Radio FM
  • Files – manager plików
  • HiCare – forum serwisowe
  • File safe – kodowanie plików
  • Themes – tematy graficzne do naszego telefonu
  • Phone Manager – zestaw usług, które mają dbać o zdrowie smartfona
  • Game Suite – aplikacja zapewniająca najlepsze środowisko dla gier
  • Quik – aplikacja do szybkiego tworzenia filmów z naszych materiałów
  • Phone Clone – program do przegrywania danych ze starego smartfona
  • PrivateSpace – obszar menu dostępny po dodatkowej weryfikacji
  • Health – rozbudowana aplikacja pozwalająca monitorować nasze treningi
  • Tips – aplikacja z poradami i ułatwieniami dla mniej zaawansowanych użytkowników

WYPOSAŻENIE I DZIAŁANIE – DOBRA OPTYMALIZACJA

Huawei P20 Lite reprezentuje półkę średnią, więc z góry wiadomo, czego możemy się spodziewać, a co nie koniecznie możecie odbierać jako pochwałę z moich ust. Sercem zestawu jest oszczędny ośmiordzeniowy HiSilicon Kirin 659 (architektura Cortex-A53 16 nm). Cztery słabsze rdzenie tykają z zegarem 1.7 a cztery szybsze – do 2.36 GHz. Jest to jednostka nieco szybsza od modeli 655 i 658.

Według mnie czas najwyższy, aby Huawei do swoich następnych średniopółkowych konstrukcji (P30 Lite, Mate 20 Lite) zaimplementował nowy SoC, cechujący się już sporo wyższą wydajnością procesorową (rdzenie Cortex A73 i A55), jak i głównie graficzną, a to dlatego, bo różnica między Kirinem 659 a takim Kirinem 960 jest już duża a gdzie tu mowa o wciąż flagowym Kirinie 970, który jest jeszcze szybszy. Różnica wydajnościowa między segmentami jest tu według mnie za duża (ok. 90.000 vs 165.000 pkt w Antutu 7 w Kirinie 960 i 215.000 pkt. w Kirinie 970). Idealny byłby tu procesor pokroju tego z Samsunga Galaxy A8 2018 (około 120.000 pkt w Antutu 7).

Omówiony procesor sparowano z układem graficznym Mali-T830 MP2 (>900 MHz). Całość uzupełnia 4 GB pamięci RAM i aż 64 gigabajty rozszerzalnej (do 256 GB) pamięci flash typu eMMC. Pamięci wbudowanej wolnej dla użytkownika pozostaje około 51,3 GB, zatem możemy być spokojni o ilość dostępnej przestrzeni dyskowej. Wewnątrz urządzenia producent wpakował praktycznie wszystko, co aktualnie znajdziemy na rynku:

  • USB-C
  • DualSIM
  • radio z FM
  • moduł NFC
  • moduł LTE (300/50)
  • moduł Bluetooth 4.2
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n/ac (2.4-5 GHz)
  • oraz standardowo moduły: GPS, A-GPS/GLONASS/Galileo

Jeśli chodzi o zaplecze komunikacyjne, to jest bardzo dobrze. Znajdziemy tutaj niemal wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od smartfona za nieco ponad półtora tysiąca złotych, w tym i NFC.

test pamięci  w AndroBench:

sekwencyjny odczyt danych – 303,92 MB/s,
sekwencyjny zapis danych –216,1 MB/s,
losowy odczyt danych – 68,81 MB/s,
losowy zapis danych – 46,68 MB/s.

Obcując z tym telefonem dłuższy czas, mogę śmiało stwierdzić we wnioskach końcowych, że codzienna wydajność z  będzie wystarczająca do komfortowego korzystania.  Jest wystarczająco płynnie, a do tego wbudowane 4 gigabajty RAM-u w zupełności wystarczają, nawet przy naprawdę wymagających zadaniach. Skakanie po 3-4-5 otwartych aplikacjach nie jest większym problemem dla P20 Lite a do tego dość długo są one trzymane w pamięci urządzenia.

Do tego dość wydajny układ graficzny sprawia, że wszystkie gry działają względnie płynnie. Jednak te bardziej wymagające będą działać tylko w najniższych ustawieniach graficznych. Minusy to temperatury pod obciążeniem. Smartfon potrafi się wtedy solidnie nagrzać.

  • LTE, zasięg: bez większych problemów, prędkość pobierania oraz wysyłania danych stoi na wysokim poziomie
  • GPS: działa świetnie, szybko łapie fixa i oferuje niezłą dokładność. Także w przypadku nawigacji samochodowej czy pieszej Huawei P20 Lite daje radę. Nieco gorzej sytuacja wyglądała w stanie offline
  • Wi-Fi, Bluetooth, NFC: działają tak jak powinny
testy kopiowania plików (sekundy);

450 plików MP3 397 MB

  • PC > smartfon = 70.7
  • smartfon  > PC = 45.8

plik ISO 3.04 GB

  • PC > smartfon = 120.8
  • smartfon > PC = 114.8
testy plików wideo:
(pogrubioną czcionką zaznaczono nieobsługiwane, lub nie do końca poprawnie odczytywane przez smartfon pliki wideo w natywnym odtwarzaczu wideo:)

  1. mp4, 720p, h.264, 3 Mbps, aac
    mp4, 720p, h.264, 6 Mbps, ac3
  2. vc1 ac3, 1080p, h264, 18mbps – brak dźwięku (KMPlayer – brak kodeków)
  3. mkv, 1080p, h.264, 40 Mbps
    mov, 1080p, h.264, 50 Mbps – obraz przycinał (KMPlayer – ok)
  4. mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 31/49 Mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 29/74,1 Mbps
    mkv, 4K (3840×2160), h.264, 65 Mbps – nie wspierany format (KMPlayer – brak kodeków)
  5. mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 34 Mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 100 mbps
    mpeg4, 4K (3840×2160), h.264, 200 mbps

DŹWIĘK – STANDARD W TEJ KLASIE CENOWEJ

kwestie muzyczne

Smartfon posiada na wyposażeniu pojedynczy (sumarycznie) i niestety dość przeciętnie grający monofoniczny głośnik. Dźwięk jest dość płaski i nie wyróżnia się głośnością. Podczas słuchania muzyki tony niskie są wystarczająco miękkie i dość czyste. Na plus też to, że nie występują tu zniekształcenia przy wysokiej głośności. Tony średnie również są wyraźne, a tony wysokie – odpowiednio łagodne.

jakość rozmów

Wbudowany slot dual SIM jest niestety hybrydowy. To na minus, aczkolwiek większość konstrukcji w tej cenie tak ma. Podczas rozmów głosowych nie narzekałem ani na głośność, ani na barwę głosu rozmówców. Po stronie odbiorcy również nie było negatywnych odczuć.

AKUMULATOR – TAKI SOBIE

  • Pojemność baterii: 3000 mAh
  • Funkcja szybkiego ładowania: tak
  • Ładowarka w zestawie: 2A
  • Bezprzewodowe ładowanie: nie

Huawei’a P20 Lite wyposażono w ogniwo mające pojemność 3000 mAh. Niestety, dzięki nie najlepszej optymalizacji tego ogniwa (albo systemu?), miałem wrażenie, że smartfon wytrzymywał od ładowarki nie tyle, ile by faktycznie mógł (422 minuty w Work 2.0 battery test). Testowana jakiś czas temu Motorola Moto X4 spisała się tu lepiej.

Przy typowym codziennym scenariuszu użytkowaniu po ładowarkę sięgałem codziennie wieczorem. Na szczęście ekran systemowo oddaje do użytku tak inteligentną (smartfon sam wtedy dobiera co jest lepsze w danej sytuacji) jak w pełni ręczną opcję zmniejszania rozdzielczości z natywnego Full HD+ na skromniejsze HD+, co od razu przekłada się na dłuższą żywotność ogniwa, – nawet do 2 dni spokojnie. Typowy SOT podczas mojego użytkowania oscylował wokół 4-4.5 godziny.

A jak kwestia ładowania w testowanym urządzeniu? W komplecie z telefonem znajdziemy ładowarkę Quick Charge (5V – 2A lub 9V – 2A). Po około 40 minutach będziemy widzieć na wyświetlaczu poziom naładowania w granicach 50%. Z kolei pełne naładowanie akumulatora dzięki funkcji szybkiego ładowania trwa około 100 minut.

APARAT – DOBRY W SPRZYJAJĄCYCH WARUNKACH 

Na tyle Huawei’a P20 Lite widzimy aparat składające się z dwóch obiektywów. Nadrzędny sensor posiada matrycę 16 Mpix i światłoczułą F/2.2. Obiektyw pomocniczy to z kolei matryca 2 Mpix, mająca za zadanie uzyskać efekt rozmazanego tła za fotografowanym obiektem. Jak dla mnie dziwne jest, że producent nie zdecydował się na zastosowanie tutaj teleobiektywu czy szerokiego kąta. Dziwne dlatego, bo wspomniana przeze mnie wyżej Motorola Moto X4 szeroki kąt 120° ma, a kosztuje podobne pieniądze co P20 Lite.

Przednia matryca posiada matrycę 16 Mpix ze światłem F/2.0, wspartą pojedynczą diodą LED. Filmy z sensora głównego możemy nagrywać maksymalnie w rozdzielczości 1920×1080 w 30 klatkach na sekundę. Przedni aparat również pozwala nam maksymalnie na wideo o jakości 1080p/30.

Zaawansowani użytkownicy mobilnej fotografii, którzy lubią indywidualnie grzebać w ustawianiach aparatu, mogą skorzystać z następujących ustawień:

  • zdjęcie – domyślnie jest tu tryb automatyczny
  • opcja „malowania światłem”
  • tryb skanowania dokumentów
  • tryb „AR lens” (wirtualne tła i dodatki do portretów)
  • tryb profesjonalny – nastawy ręczne w menu aparatu (czas naświetlania, zmiana ISO, zmiana jasności i warunków oświetlenia)
  • film – domyślny tryb filmowania w rozdzielczości 1080p w 30 klatkach na sekundę
  • zwolnione tempo – nagrywanie HD 720p w 120 klatkach na sekundę
  • tryb panoramiczny
tryb 4:3
wszystkie zdjęcia 4:3 zrobione Huawei P20 Lite są dostępne na koncie Flickr
tryb HDR
wszystkie zdjęcia HDR zrobione Huawei P20 Lite są dostępne na koncie Flickr
zdjęcia 4:3/18:9/1:1
aparat przedni
wszystkie zdjęcia z przedniego aparatu zrobione Huawei P20 Lite są dostępne na koncie Flickr

Wystający obiektyw w sprzyjających warunkach pogodowych potrafi robić zdjęcia (mowa o standardzie JPG) cechujące się dobrą jakością detali, a pamiętajmy też, że mamy tutaj światłoczułą F/2.2, więc dość słabą. Szczegółowość, jak i ostrość zdjęć jest ogólnie na dobrym poziomie, choć nie pozbawionym wad. Przyczepić się tu mogę głównie do wyciągania szczegółów z cieni. Z tym nasz aparat radzi sobie średnio, no ale wiadomo, z czego to wynika. Dodatkowy obiektyw 2 Mpix pozwala na uzyskanie efektu bokeh. Linia odcięcia od tła jest wyraźna, co zaliczam na plus. Dioda LED dobrze doświetla foty robione w ciemnych pomieszczeniach (zdjęcie w piwnicy). Autofokus w aparacie głównym działa wystarczająco szybko i precyzyjnie, ale dużą wadą jest brak stabilizacji optycznej.

Ważna uwaga dla tych osób, które lubią wyciągać ze zdjęć wszystko, co najlepsze. Aparat w modelu P20 Lite może również wykonywać zdjęcia zapisywanie w formacie RAW, ale ja oceniam takie fotki, które robi się z ręki, bez zbędnego modyfikowania tych opcjonalnych RAW-ów w JPG-gi.

A jak spisuje się HDR? Schowany w menu (to uznaję za minus) po aktywacji oczywiście pomaga przy robieniu zdjęć. Dostajemy wtedy więcej szczegółów, których normalnie niemal nie widać, a także poprawia się kolorystyka zdjęć. Dla mnie osobiście HDR w smartfonach powinien być włączony na stałe. Huawei uważa jednak inaczej – w P20 Lite musimy przewinąć gestem w lewo będąc już w aplikacji aparatu/wideo i dopiero wtedy ręcznie aktywować widoczną po lewej ikonkę HDR. Za to niepotrzebne nikomu utrudnienie ode mnie ląduje kolejny minus.

Kolejna kwestia – zdjęcia wieczorne/nocne. Gdy robi się coraz ciemniej, to oczywiście będzie coraz gorzej. Światłoczuła F/2.2 powoduje konieczność dłuższego czas naświetlania koniecznego do zrobienie zdjęcia. Więc niestety efekt końcowy często gęsto jest taki, że fotki wychodzą po prostu rozmazane. Tutaj kwestii technicznych nie przeskoczymy.

Przednia matryca w niektórych kwestiach technicznie jest nawet lepsza niż aparat główny. Mowa tu głównie o światłoczułej, bo mamy tu F/2.0 a nie F/2.2.  A jak ze zdjęciami? Selfiaki wypadają o dziwo dobrze – w tym te i po zmroku. Do tej czynności jest to dobry smartfon.

nagrania wideo

Główny aparat nagrywa maksymalnie w 1080p w 30 fps-ach. W tej cenie można by było się już pokusić o 4K/30, albo idąc drogą kompromisu – w 2K/60 (2560×1440/60). Nagrania z głównego aparatu są dobrej jakości – dla większości osób wystarczającej. Kolory odwzorowane na filmach są naturalne, żywe. Oczywiście mamy tutaj tę samą zależność co z aparatem – gdy robi coraz ciemniej, to nagrania wychodzą coraz gorsze. Wbudowany autofocus działa dość dobrze, bo podczas kręcenia wideo nie skacze z obiektu na obiekt. Słabo jednak radzi sobie z dynamiczną zmianą ostrości.

Klipy wideo z przedniego aparatu nie mają tu takiej jakości jak te z głównego aparatu, choć nagrywa on też w 1080/30. Nagrać jakiś klip oczywiście możemy, ale ilość detali na takim wideo będzie co najwyżej średnia. Zaletą jest jednak to, że tu też autofocus działa względnie poprawnie.

PODSUMOWANIE – CENA, JAK TO U HUAWEI’A NA STARCIE…

Testowany dziś Huawei P20 Lite w wielu kwestiach jest dla normalnego użytkownika najważniejszym smartfonem Huawei’a z całej nowej rodziny x20. Mnie osobiście taka sytuacja nie dziwi. Dostajemy tu bowiem:

  • wygląd kopiujący flagową serię P20/P20 Pro
  • więcej niż dobrej jakości ekran 19:9
  • wąskie ramki wokół obudowy
  • podwójny, dobrej klasy aparat główny
  • bardzo czuły czytnik linii papilarnych, zamienny z funkcją odblokowania smartfona twarzą
  • niemal najnowszego Androida (8.0) z dopracowaną nakładką EMUI w wersji 8.0

Jak zatem widać, sprzęt ten ma szereg zalet. Dlatego według mnie P20 Lite, wzorem poprzedników, bez wątpienia będzie sprzedażowym hitem, jeśli tylko jego cena z czasem dostosuje się do rynkowych realiów…

Bo obecnie sprzęt ten kosztuje w granicy 1600 złotych. Na tę chwilę jest to według mnie cena zawyżona o dobre 300 złotych. A główna konkurencja jest dosyć duża w tej określonej półce wydajnościowej:

  • Asus Zenfone 4
  • Motorola Moto X4
  • Samsung Galaxy A8 2018
  • Sony Xperia XA2

To tylko niektóre z przykładów.

A wzorem Motoroli Moto X4, która notabene też według mnie kosztuje za dużo, trzeba jeszcze wspomnieć (niestety na niekorzyść dla bohatera tego testu) o wybranych modelach z bardzo wysokiej/najwyższej półki wydajnościowej, debiutujących na rynku w 2016 lub 2017 roku. Mowa tu głównie o:

  • Huawei P9/Plus
  • Huawei P10
  • Honor 9
  • HTC 10
  • LG G6 (32 GB)
  • Motorola Moto Z
  • Nokia 8
  • Nubia Z11
  • iPhone 6S (jeśli ktoś woli „jabłko”)
  • Samsung Galaxy S7/Edge
  • Sony Xperia XZ1
  • Sony Xperia XZ Premium
  • Xiaomi Mi6

A piszę tylko o produktach nowych, bo używane to swoją drogą. Jak zatem widzicie, wybór jest bardzo szeroki. Jednak według mnie może powtórzyć się scenariusz z poprzednich modeli Lite. O co dokładnie chodzi? Już piszę – jeśli będziecie mieć do wyboru dobrą ofertę abonamentową związaną zP20 Lite, a pewnie takich będzie dużo, to możecie się na nią skusić.

Podsumowując testy. Huawei P20 Lite na pewno nie jest złym smartfonem. Więc warunkowo mogę go polecić osobie, która chce kupić smartfon będący namiastką pełnego P20 lub P20 Pro – choć w sumie głównie wizualną. Chce mieć taki smartfon, ale nie stać jej na wydanie od ręki tych mw. 3500 złotych. Dla niej może to być poprawna opcja.  Choć jak pisałem wyżej i co nadal podtrzymuję  – narazie cena zakupu tego modelu jest tu nieco przesadzona. Jednak mimo wszystko – wydając tyle, osoba ta otrzyma nowoczesny i wystarczająco szybki sprzęt, a do tego o fajnym designie.

Zalety:

  • Niska waga
  • złącze USB-C
  • moduł NFC
  • WiFi 2.4-5 GHz
  • Cienkie ramki
  • Opcja Face Unlock
  • Android Oreo 8.0
  • EMUI w wersji 8.0
  • Podwójna kamera
  • 4 GB RAM i 64 GB
  • Dobra jakość selfie
  • Szybkie ładowanie
  • W miarę dobry efekt bokeh
  • Przednia kamera 16 megapikseli
  • Bardzo dobry czytnik linii papilarnych
  • Bardzo dobra jakość dźwięku podczas rozmowy
  • Wygodny oraz zaawansowany interfejs kamery

Wady:

  • cena zakupu
  • Brak wodoszczelności
  • Hybrydowy tryb dual SIM
  • USB-C ale z portem USB 2.0
  • Schowany w menu tryb HDR
  • Tryb Face Unlock słabo działa w ciemności
  • Nagrywanie wideo tylko w 1920×1080/30
  • Brak stabilizacji optycznej w nagraniach wideo
  • Mało szczegółów i duże szumy w zdjęciach nocnych
  • Autofocus w trybie wideo nie radzi sobie z dynamiczną zmianą ostrości
  • Czas najwyższy na nowy procesor Huawei’a przystający do tej półki cenowej
  • W tej samej cenie można kupić Huawei’e P9 Plus/ P10 lub Honora 9, które to będą lepszym wyborem

More in Tech