Connect
To Top

Jakich trendów smartfonowych za bardzo nie lubimy. Co w smartfonach Nam się nie podoba?

Walka w świecie smartfonowym rozgorzała na całego. Wojna producentów suma sumarum jest jednak dobrym rozwiązaniem, bowiem to my, klienci końcowi zgarniamy zdobycze tej rozgrywki. Tyle, że „efekty uboczne” tej ciągłej walki nie zawsze są dobre dla nas i całej branży.

W przeciągu kilku ostatnich lat wymyślono bowiem szereg udogodnień/trendów stylistycznych, które jednak przez większość smartfonowych użytkowników mogą być odbierane bardziej negatywnie aniżeli pozytywnie. Poniżej wymieniam kilka tych nie do końca trafionych trendów.

1. wszędobylski notch

Debiut Apple iPhone X to debiut sławetnego „notcha”, który jak się okaże, będzie niemiłosiernie wręcz kopiowany przez wszystkich, nie bacząc na to, czy jest to rozwiązanie dobre czy złe w swoim zamyśle. Asus, Huawei, LG, Motorola, OnePlus, czy inni mniejsi producenci. Wszyscy jak jeden mąż stosują go w swoich produktach, a tak naprawdę nikt nie zapytał konsumentów o to, czy jest im on potrzebny. Jedynie Sony z tych większych producentów wciąż trzyma się tradycyjnego podejścia, nie stosując (jak na razie) go w swoich modelach. Trzeba jednak dla równowagi uczciwie powiedzieć też, że ci producenci, którzy postawili na notcha jednak lepiej go implementują w swoich smartfonach aniżeli samo Apple w modelu Iphone X. Bo tam jest on po prostu koszmarny. I tyle.

 

2.  brak wejścia słuchawkowego

Notcha jeszcze przeboleję, ale świadome odstępowanie od wejścia miniJack to już perfidne zagranie ze strony wielu producentów. Oczywiście trend ten również zapoczątkował Apple. A inni (choć nie wszyscy) producenci jak takie bezrozumne zombi idą tą samą drogą. W tablecie może sobie go nie być, bo tam mi/nam jest on zbędny. Jednak w smartfonie powinien on być elementem wyposażenia obowiązkowego.

 

3. wszędzie szkło do budowy

Co złego zrobił producentom metal/aluminium, że tak uparcie zaczęli stosować szkło, które praktycznie w wielu aspektach, poza wyglądem i furtką do ładowania bezprzewodowego, jest materiałem gorszym do budowy smartfona? Po pierwsze, tak zbudowany smartfon szybko się brudzi – mowa o pleckach. Co chwilę trzeba je czyścić, przecierać. Takie coś mi absolutnie nie odpowiada. Po drugie – jak spadnie nam nasz „ukochany” smartfon na twardą powierzchnię, to już jest pozamiatane. Zobaczymy wtedy tylko piękną „pajęczynę” i tyle będzie z ładnego smartfona. Ktoś powie, że od tego są ochronne etui.  Może i są, ale nie po to kupujemy sobie ładny smartfon (bo szklany, to ładny) ażeby go „chować”.

 

4. zakrzywione ekrany

Ten trend, to głównie domena Samsunga, bo to on wypromował zakrzywione wyświetlacze w serii Galaxy S. Wypromował, ale czy z dobrym skutkiem? Czy to rozwiązanie jest praktyczne? Ładnie wygląda, nie powiem – to fakt. Jednak nie jest to praktyczne. Weź tu np. dobierz folię czy szkło ochronne, które w 100% pomoże przetrwać zaokrąglonemu ekranowi podczas upadku. Podpowiadam – nie jest to łatwe.

 

5. uparte nazywanie smartfonów posiadających ramki „bezramkowymi”

Wszyscy nazywają swoje smartfony wykonane w proporcjach 18:9 bezramkowymi, a to w sumie bujda. Zwykły chwyt marketingowy. Bo każdy smartfon ma ramki. Przecież je widać gdy na nie patrzymy. No chyba, że ktoś niedowidzi. Jeden smartfon ma szersze, drugi węższe ramki i tyle. Owszem – na rynku są 2, może 3 modele, które mają bardzo cienkie ramki na wyposażeniu, ale jednak nadal je mają. Więc nie są to „bezramkowe smartfony”.

 

6. wystające obiektywy aparatu

Może nie jest to aż taki duży problem, bo praktycznie każdy producent smartfonów stosuje wystające obiektywy aparatu (no może poza Google Pixel). Jednak producenci od kilku lat prześcigają się w tym, aby uczynić swoje smartfony coraz cieńszymi i cieńszymi, dlatego dla mnie jedno nie współga z drugim. Ścigają się o każdy milimetr, czy nawet ułamek milimetra. Chwalą się tym w prospektach na prawo i lewo. Zatem dlaczego smartfony te na ogół mają wystające ponad korpus obiektywy aparatów, które dzięki takowej budowie np. co chwilę się brudzą (lub rysują)? To się wyklucza. To już lepiej, aby obudowa smartfona była grubsza. Przynajmniej dało by się wtedy zamontować w środku takiego urządzenia pojemniejszą baterię. Co byłoby niewątpliwie bardziej pożądane przez większość użytkowników.

 

7. niewymienna bateria

Nie pozwalać użytkownikowi na samodzielną wymianę bateri w swoim smartfonie to zły trend. Aczkolwiek samo określenie „niewymienna” jest trochę nie na miejscu, bo taką baterię da się wymienić ale nie w domowych warunkach. Uprawnienia do tego ma tylko serwis danego producenta. Jakoś jeszcze kilka lat temu nie było tego problemu. Wszystkie telefony (smartfony też) miały całkowicie zdejmowalne klapki a pod nimi wyjmowalne baterie. Była potrzeba wymiany to się kupiło nową baterię i ją wstawiło kosztem starej.

 

8. niedobór smartfonów o proporcjach 18:9 z małymi wyświetlaczami

Wprowadzenie proporcji 18:9 samo w sobie złym trendem nie jest. Nie jest też tak dobrym, ażeby od razu rezygnować z używania smartfonów zaprojektowanych w klasycznym formacie 16:9.  Jednak nie o tym teraz. Dziwi mnie to, że na rynku (wciąż?) nie ma małych gabarytowo smartfonów zgodnych z trendem 18:9. Mam na myśli modele o ekranach wielkości 5-5.5 cala maksymalnie w obudowie zgodnej z trendem 2:1. Nie każdy chce bowiem używać smartfona z wyświetlaczem 5.8 czy 6 cali. Nawet niby „kompaktowe” 5.65 cala 18:9 w jednym z modeli Huawei’a nie jest kompaktowym rozwiązaniem w pełnym tego słowa znaczeniu.

 

9. brak złącza USB-C jako standardu w niższych segmentach telefonów niektórych producentów

Port USB-C na rynku debiutował jakiś czas temu, a wybrani producenci nadal stosują microUSB w smartfonach nieraz i za 1500 złotych (Samsung, Xiaomi). A przecież USB-C jest bardziej praktyczne. Po co nadal używać dwóch standardów jeśli jeden ma widoczną przewagę nad drugim? Postawić twardo na USB-C i tyle. Przykład idzie z góry, więc skoro każdy model z wyższej półki ma slot USB-C, to naturalnym jest aby ten trend twardo zawitał także do tanich smartfonów.

 

10. producenci należycie nie wywiązują się z obowiązku aktualizacji swoich modeli

Kupujesz nowy smartfon, a nie posiada on najnowszego oprogramowania i łatek bezpieczeństwa? To nic nowego. W świecie zielonego robocika takie sytuacje zdarzają się często. Druga sprawa to proces aktualizacji oprogramowania do najnowszych wersji. Pali licho jeśli kupiłeś drogi smartfon. Masz potencjalnie łatwiej. Producent o Tobie tak szybko nie zapomni. Szybciej zapomina (dużo szybciej) o produktach budżetowych, czy nawet takich za 1000 złotych. Jednak zależy też to od danego producenta jak podchodzi do tej sprawy, bo są tutaj pozytywne wyjątki (Nokia, Motorola).

 

11. brak fizycznych przycisków Wstecz/Home/Menu

Jeden powie, że są one niepotrzebne, ja powiem że tak nie jest. Nie lubię przycisków funkcyjnych na wyświetlaczu i tyle. Zabierają miejsce robocze i to główny problem takiego rozwiązania. Producenci i tak nadal stosują dość grube dolne ramki (lub widocznie grube – jak u Sony np.) w których spokojnie zmieściły by się przyciski funkcyjne, ale tego nie robią. Umyślnie? Dobrze jest jak zamontują tam chociaż czytnik linii papilarnych (Honor, Huawei, Motorola), który może też służyć do obsługi gestów. Przynajmniej w ten sposób zagospodarują tę wolną przestrzeń.

 

12. cena zakupu – czy ceny flagowych smartfonów mają swoje uzasadnienie?

5000 złotych za flagowca od Apple. Czy to nie przesada? 4000 złotych za flagowca od Samsunga. Czy to też nie przesada? A może to ja na to źle patrzę? Bo na ogół producenci nie ustalają cen swoich topowych smartfonów pod konkretny rynek (a nasz rynek jest biedny sam w sobie). Nie analizują ile zarabiają ludzie w danym kraju. Tylko ustalają ceny pod konkretny region (Europa, USA). No a to, że Polska akurat łapie się do grupy krajów, których społeczeństwa są kilka razy bogatsze… Nic na to nie poradzimy. Musimy się chyba szybciej bogacić. Ale w tym kraju jakoś idzie to topornie. Wracając do zagadnienia. I tak uważam, że flagowe smartfony są jednak za drogie. A te od Apple to już w ogóle.

More in Tech