Connect
To Top

JBL Everest 100 – muzyczna część życia

Nie znam osoby, która nie słuchałaby muzyki. Nie mam pojęcia czy tacy ludzi istnieją, a jeśli istnieją to tak naprawdę nie istnieją. Tak, masło maślane, nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, ale mam nadzieje, że zrozumieliście. Muzyka jest wszędzie. Dla niektórych muzyką może być śpiew ptaków, dla innych ryk silnika starego Forda Mustanga. Jeśli jednak mówimy o muzyce w miejscu publicznym to najlepiej słuchać jej samemu, bo nie każdy jadący pasażer w autobusie lubi słuchać Z.B.U.K.A czy innego Skrillexa. Do takich rzeczy przydadzą się naprawdę dobre słuchawki. Jakie są bezprzewodowe JBL’e – Everest 100? Przekonajmy się.

Szczerze, przyznam się, że nigdy nie byłem fanem słuchawek bezprzewodowych. Dlaczego? Ładuję telefon i do tego mam jeszcze ładować słuchawki? Co jeśli babcie w MPK’u zaczną rozmawiać o tym, że jakaś Karyna związała się z Sebixem i gdy będę chciał posłuchać muzyki to w najważniejszym momencie one się rozładują? Wtedy biłbym się w głowę i zadawał sobie pytanie dlaczego zdecydowałem się nie brać najpoczciwszych słuchawek z kablem. Dlatego też przy wybieraniu słuchawek nigdy nie patrzyłem na te, które łączą się z telefonem nie przez jack’a ale przez Bluetooth. Byłem sceptyczny, do czasu kiedy do redakcji przybyły JBL Everest 100. Od razu wpadliśmy sobie w… ucho.

Specyfikacja techniczna JBL Everest 100

  • Rozmiar przetwornika: 5,8 mm
  • Dynamiczne pasmo przenoszenia: 10-22 kHz
  • Czułość przetwornika: 96 dB / 1 kHz, 1 mW
  • Maksymalne ciśnienie akustyczne SPL: 103 dB
  • Znamionowa moc wejściowa: 5 mW
  • Czułość mikrofonu: -42 dBV/Pa
  • Moc nadajnika Bluetooth: Modulacja nadajnika Bluetooth: GFSK π /4, DQPSK, 8-DPSK
  • Dane techniczne Bluetooth: 4.1
  • Profile Bluetooth: A2DP V1.3, AVRCP V1.4, HFP V1.6, HSP V1.2
  • Akumulator: litowo-jonowy akumulator polimerowy (3,7 V, 50 mAh x 2)
  • Czas odtwarzania muzyki z włączoną funkcją Bluetooth: 8 godzin
  • Wymiary wkładek dousznych (szer. x wys. x dł.) (mm): 14,7 x 14,8 x 30,4
  • Wymiary mikrofonu (szer. x wys. x dł.)(mm): 9,1 x 7,2 x 42,3
  • Masa (kg): 0,016

Wyposażenie

Słuchawki były bardzo dobrze wyposażone. Oczywiście w zestawie znalazły się wszelkie potrzebne dokumenty – instrukcje, których i tak nikt nie czyta, karty gwarancyjne. Z bardziej przydatnych rzeczy w zestawie znalazły się wszelkiego rodzaju gumowe wkładki dokanałowe na końcówki słuchawek (w rozmiarach S, M, L), oraz nakładki dokanałowe, które mają za zadanie wspomóc trzymanie się słuchawek w uchu (również w rozmiarach S, M i L). Oczywiście znalazł się także przewód miniUSB, jednak bez ładowarki. Najbardziej brakowało mi tutaj jakiegokolwiek pokrowca lub etui. Wtedy cała paczka była w pełni kompletna.

Konstrukcja

JBL Everest 100 nie wyróżniają się niczym szczególnym. Egzemplarz testowy miał kolor biały i wyglądał zupełnie… normalnie. Urządzenie jest bardzo dobre wykonane, nic nie odstaje, spasowanie stoi na wysokim poziomie. Na zewnętrznej stronie słuchawek znajdziemy logo producenta. Przy prawej słuchawce został umiejscowiony pilot odpowiedzialny za wiele funkcji. Jest to miejsce na wejście ładowarki. Na pilocie znajdują się również diody LED, które informują użytkownika czy słuchawki są włączone, czy tryb parowania się odbywa oraz dają nam znak czy słuchawki są bliski rozładowania się.

Komfort użytkowania

Jednym z najważniejszych aspektów podczas wybierania słuchawek bezprzewodowych jest na pewno czas działania na pojedynczym ładowaniu. JBL wyposażył Everest 100 w dwa litowo-jonowe akumulatory, z których każdy ma pojemność 50 mAh. Ładujemy je oczywiście za pomocą przewodu microUSB. Czynność ta trwa ok. 2 godzin. Bateria wystarcza na około 9 godzin. Bardzo fajnym dodatkiem jest to, że poziom baterii możemy sprawdzić również w telefonie (u mnie jest to system iOS, więc nie wiem jak to jest na Android czy Windows Phone). Mówię tutaj oczywiście o słuchaniu muzyki non-stop. W moim przypadku, słuchawki były włączane i wyłączane dość często, więc ładowanie obywało się mniej więcej co 3-4 dni. Wydaje mi się, że jest to dobry wynik.

Dzięki nakładkom ze specjalnymi wypustkami, które zostały dopasowane do ucha, słuchawki bardzo dobrze w nich leżą. Bardzo dobrze też wyciszały otoczenie, więc słuchanie w nich w obecności ludzi w pojazdach komunikacji miejskiej czy przy ruchliwej drodze nie było jakąś udręką. Było słychać muzykę.

Parowanie urządzenia z innym urządzenie za pomocą Bluetooth, obieranie, kończenie czy zawieszanie rozmów, przeskakiwanie pomiędzy utworami, regulacja głośności – wszystko to zrobimy za pomocą pilota. Za jego pomocą jesteśmy w stanie oczywiście włączyć i wyłączyć słuchawki oraz dzięki wejściu USB, które na nim się znajduje, naładować je. Mikrofon również się tutaj znajduje. Wszystko działa bardzo dobrze i sprawnie. Nawet informacje, które przekazywane są głosowo do naszego ucha działają dobrze. Kabel możemy skrócić czy wydłużyć za pomocą specjalnego klipsa. Prawidłowy sposób noszenia słuchawek to taki, gdy kabel znajduje się na naszym karku.

Jakość dźwięku

Najważniejsze zostawiłem na koniec. Jak grają JBL Everest 100? Czy z perspektywy muzycznej warto w nie zainwestować? “Setki” nie posiadają jakoś bardzo mocnego basu, co potwierdza tylko teorię, że im większe przetworniki tym większy bas. Wysokie i średnie tony są tutaj bardzo dobrze słyszalne. Jeśli chodzi o niskie to nie jest już tak kolorowo. Nie zaskakują ani skalą ani mocą brzmienia.

Dobrą wiadomością dla przyszłego użytkownika JBL Everest 100 jest to, że są to bardzo “elastyczne” i bardzo dobrze sprawdzające się w każdym gatunku słuchawki. Zagrają gładki jazz czy ostry rock i jest to ukłon w stronę producenta, który postarał się dobrze „dostroić” słuchawki.

Dla niektórych bas może być zbyt słaby, jednak nie można mu odmówić tego, że ma ładną barwę i dobrą kontrolę. Dźwięk jest bardzo dobry, gładki i bardzo precyzyjny. Średnica jest bardzo żywa, analityczna. Oczywiście jak w każdym przypadku, bardzo dużo zależy od jakości puszczanej muzyki. Osobiście na co dzień korzystam ze Spotify w wersji Premium, a co za tym idzie mam dostęp do wysokiej jakości utworów. W mojej bibliotece znajdują się różne gatunki. Najwięcej jest jednak rapu zza oceanu czy R&B, gdzie w większości utworów bit jest żywy, skoczny. Trzeba przyznać, że JBL’e dawały tę przyjemność słuchania. W przypadku gdy melodia była spokojniejsza, naprawdę dało się wczuć i “zobaczyć” ten utwór.

Podsumowanie

JBL Everest 100 zmieniły moją perspektywę patrzenia na słuchawki bezprzewodowe. Dzięki nim naprawdę skusiłbym się na zakup właśnie takiego urządzenia. Bardzo dobrze wykonane i co najważniejsze grające na najwyższym poziomie. Cena to około 400 złotych, więc jeśli szukacie słuchawek dousznych to lepszych niż te nie znajdziecie.

More in Muzyka