Seat Leon e-HYBRID

Seat Leon e-HYBRID: Samochód dla geeka

Jednych kręci pałowanie „bety w kompocie” pod Lidlem w mroźną noc, innych czerwona gęba zazdrosnego sąsiada, gdy wyprowadzają z ciepłego garażu swojego Passata B5. Jeszcze inni czerpią nieskrywaną satysfakcję z okupowania lewego pasa autostrady i trzymania się tak blisko zderzaka, aby dało się odczytać stację radiową w aucie, które jedzie 140 km/h. Czyli o co najmniej 50 km/h za wolno. A co podnieca posiadaczy hybryd plug-in? Sprawdziłem to na przykładzie nowego Seata Leona e-HYBRID.

Ja też mam dziwny fetysz. Otóż przyjemność sprawia mi grzebanie w samochodowych systemach i sprawdzanie, co działa, a co nie. Przykładowo w hybrydach typu plug-in bywa bardzo dużo najróżniejszych ustawień, możliwości, konfiguracji, zmiennych etc. Tak, wiem, opowiadaniem o tym nie poderwę fajnej dziewczyny w klubie, bo co najwyżej mogę ją uśpić… Choć to też jest jakiś sposób. Co kto lubi.

Hybryda plug-in, czyli sposób na skomplikowanie sobie życia?

Za każdym razem, gdy próbuję zainteresować kogokolwiek możliwościami hybryd plug-in (nie chodzi o to, jakie one są cudowne, ale jak mocno skomplikowane w działaniu), prędzej czy później ta osoba mi przerywa i mówi coś w stylu: „O esu! To ja już wolę truć środowisko i jeździć moim dieslem bez ekologii, niż tak komplikować sobie życie!” No i coś w tym jest…

Otóż Seat Leon e-HYBRID, zresztą podobnie jak większość hybryd typu plug-in (choć nie wszystkich) oferuje całe połacie możliwości konfiguracji napędu. I nie chodzi mi o tryby jazdy tj. Eco, Sport, Normal, Comfort itp. Mówię o możliwości zmiany trybu pracy napędu hybrydowego tj. kiedy ma włączać się silnik spalinowy, kiedy elektryczny, kiedy oszczędzać energię, kiedy ładować itp. A jeśli pogrzebiemy w systemie auta, możemy znaleźć wiele ciekawych możliwości. Sęk w tym, że nie każdemu się chce…

Ale jeśli komuś się nie chce, to niech kupi benzynę, diesla lub zwykłą hybrydę bez możliwości doładowywania. Hybryda plug-in jest nieco bardziej skomplikowana i jasne, możemy olać możliwości ustawień i konfiguracji i po prostu jeździć w trybie domyślnym, potem doładowywać auto w domu lub w pracy i na tym poprzestać, ale warto przynajmniej znać możliwości tego auta, skoro wydajemy na nie sporo kasy. W przypadku Leona e-HYBRID jest to kwota co najmniej 134 300 złotych za odmianę Xcellence (bardziej elegancka) lub FR (bardziej sportowa).

Seat Leon e-HYBRID i ćwiczenia logiczno-matematyczne

Jeżdżąc hybrydą typu plug-in trzeba planować, bowiem zasięg kiedyś się skończy i do głosu dojdzie silnik spalinowy, więc warto odpowiednio skonfigurować napęd np. przed dłuższą podróżą. A możliwości jest od groma! Możemy naładować baterię i przed ruszeniem w trasę ustawić napęd tak, aby nie korzystał z baterii podczas jazdy. Wtedy w trasie nie stracimy zasięgu elektrycznego, a ten podczas dynamicznej jazdy spada szybciej niż pijany kominiarz z dachu, i po dojechaniu do celu będziemy mieć pełną baterię na snucie się np. po mieście.

Na pełnej baterii auto wg. zapewnień ma przejechać około 60 kilometrów. Czy tak jest? Realnie jest to około 45-50 kilometrów, jeśli będziemy korzystać z minimum socjalnego tj. radia, nawigacji, ogrzewania/klimatyzacji. A co, jeśli Seat Leon wyczerpie baterię, a po dotarciu do celu chcemy poruszać się na napędzie elektrycznym? Wtedy możemy doładować baterię za pomocą silnika spalinowego, ale tutaj trzeba uważać, bo nie zawsze to ma sens. W sumie nigdy to nie ma sensu, bo sensem hybrydy plug-in jest doładowywanie z gniazdka, w ostateczności na stacji ładowania. Mimo to jest możliwość doładowania podczas jazdy i wypada to odnotować.

Po pierwsze, nie ma sensu tego próbować w mieście. Spalanie drastycznie wzrośnie, a korzyść w postaci ładowania będzie niewielka. O wiele lepiej jest ładować w trasie. Ja po pokonaniu 100 km z Radomia do Warszawy (z czego około 60 km drogi ekspresowej) doładowałem baterię od 0 do 73% spalając przy tym średnio 9 l/100km. Akceptowalny wynik. W trybie hybrydowym z pustą baterią ten sam dystans pokonałem zużywając 7,3 l/100km. Pomijając zmienne na trasie przyjmijmy, że na doładowanie baterii do 73% zużyłem około 2 litrów paliwa. Nie jest źle.

Samochód dla cierpliwego geeka?

Seatem Leonem e-HYBRID jeździło mi się bardzo dobrze. Jest wygodny, świetnie się prowadzi, daje kierowcy sporo informacji z drogi i nie jest bezpłciowym kompaktem. Musze jednak zaznaczyć, że zawieszenie bywa nieprzyjemnie głośne. Jest również bardzo ładny i moim skromnym zdaniem, pomijając Audi A3, jest najładniejszy spośród najnowszej generacji kompaktów z Grupy Volkswagena. To tyczy się również wnętrza. No dobrze, może tylko Skoda Octavia w niektórych konfiguracjach podoba mi się bardziej. W Leonie jest bardzo minimalistycznie, wszystko jest poukładane, czyste w swojej formie i to ma niestety minusy…

Sterowanie dotykowe niemal wszystkimi funkcjami auta to moim zdaniem dramat w trzech aktach. O ile na postoju bez problemu możemy sobie spokojnie macać ekran dotykowy, tak podczas jazdy wcelowanie w konkretną funkcję może doprowadzić do zawału lub… wypadku. Chcesz sobie włączyć grzanie zydla podczas jazdy po nierównej drodze? Powodzenia! Prędzej wcelujesz w drzewo niż palcem w odpowiednią funkcję po wywołaniu dedykowanego menu. Chcesz zmienić tryb pracy nawiewu? Śmiało, musisz wybrać odpowiednią grupę funkcji, a potem wcelować w odpowiednią ikonkę na dotykowym panelu. Gdy akurat korzystasz z nawigacji, najpewniej zdążysz się zgubić, bo ekran z mapą zasłonią ikonki sterowania klimatyzacją.

To wszystko bardzo ładnie wygląda, ale w codziennym użytku potrafi nieziemsko wkurzyć! Ja spędziłem kilkanaście minut tylko na przeklikiwaniu się przez cały system, aby nauczyć się (mniej więcej) co gdzie jest. Na początku wszystko wydaje się trochę skomplikowane, ale można się przyzwyczaić do układu systemu. Tylko czemu musimy się do tego przyzwyczajać, uczyć się obsługi? To powinno być intuicyjne! Wsiadasz i od razu widzisz przyciski z najważniejszymi funkcjami! Szkoda, że producenci brną w panele dotykowe za wszelką cenę i tylko niektórzy starają się zostawić choć podstawowe sterowanie za pomocą „starodawnych” przycisków.

Podsumowanie
Jeśli nie kręci Cię grzebanie w systemie i ustawianie każdej, najmniejszej nawet opcji w samochodzie, daruj sobie hybrydę plug-in i wybierz konwencjonalny napęd, który da Ci nieskrępowaną swobodę i przyjemność z jazdy. Seat Leon e-HYBRID to świetne auto, ale w tej wersji skierowane do dość wąskiej grupy odbiorców. Przed zakupem zastanów się, czy na pewno do niej należysz.
Zalety
Świetny wygląd (choć biały lakier w tym nie pomaga)
Ładne, minimalistyczne wnętrze
Mnóstwo opcji konfiguracji napędu
Bardzo dużo opcji w systemie info-rozrywki
Wydajny i dynamiczny napęd
Wady
Dotykowy interfejs potrafi wkurzyć
Dla niektórych zbyt wiele opcji, konfiguracji, możliwości, wariacji
Głośna praca zawieszenia
8.3
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Nowe modele opon już po testach