Site icon MenWorld.pl

Renault Trafic – test minibusa

Bus osobowy? W dobie dużych SUV-ów?

Odpowiem krótko: tak! Wystarczy tylko sprawdzić pierwszego z brzegu SUV-a, który oferuje siedem miejsc, by utwierdzić się w przekonaniu, że jednak lepiej wybrać busa. Niektóre duże modele pozwalają na przewiezienie siedmiu osób. Niestety w trzecim rzędzie miejsca będzie niewiele. Mało tego, w wielu przypadkach tracimy sporo przestrzeni na bagaże. Renault Trafic w wersji osobowej to inna bajka. Nie dość, że otrzymujemy osiem pełnowymiarowych foteli, to jeszcze mamy naprawdę dużo miejsca na walizki. Krótko mówiąc, bez problemu zmieścimy się do auta nawet, jeśli planujemy długą podróż. Żeby nie było, że tak tylko sobie piszę, zabrałem Trafica w Bieszczady. Ośmiu facetów, duża liczba bagaży i wąskie, kręte drogi – raz pod górę, raz z góry. Zapowiadała się ciężka przeprawa dla tego auta. Jeśli interesuje was to, czy zdał egzamin, zachęcam do dalszej lektury artykułu.

Renault Trafic już na miejscu, w Bieszczadach.
Renault Trafic już na miejscu, w Bieszczadach.

Renault Trafic jaki jest, każdy widzi

Nie będę tutaj zachwycał się nad tym, jaki Renault Trafic jest piękny. Jak jego linia opadająca niczym wodospad Niagara jest wspaniała. Bo nie jest. To bus, który ma wozić ludzi i ich towary, a nie budzić zachwyt. Zamiast typowego blaszaka widzimy busa z przeszklonym wnętrzem. Szyby boczne w drzwiach możemy uchylać, aczkolwiek nie jest to konieczne, ponieważ producent przewidział osobną regulację klimatyzacji dla pasażerów tylnego rzędu. Model ten oferowany jest w dwóch różnych opcjach: Passenger oraz Grand Passenger. Pierwsza ma niecałe pięć metrów długości, druga natomiast niecałe 5,4 metra. Rozstaw osi może wynosić nawet blisko 3,5 metra. Bagażnik ukryty jest za ogromną klapą, która uchyla się do góry, jak w autach typu kombi. Wolałbym jednak inne rozwiązanie, a mianowicie drzwi dwuskrzydłowe. Byłyby wygodniejsze. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie to nie problem, ponieważ nawet MINI Clubman John Cooper Works je posiadał.

Reklama

Wnętrze, czyli najważniejsza część tego samochodu

Renault Trafic potrzebuje zmian. Wnętrze bardzo mocno przypomina mi to, które znam z modelu Clio. Fotele w moim przypadku są ustawione w formie dwa + trzy + trzy. W pierwszym rzędzie jest bardzo dużo miejsca, które możemy przeznaczyć choćby na ustawienie tam nawet jakiegoś plecaka. W kolejnych rzędach fotele możemy złożyć. Oczywiście miejsca jest wręcz ogrom. Tak jak już wcześniej wspominałem, w Trafic’u podróżowało osiem dorosłych mężczyzn i nikt nie narzekał zarówno na miejsce nad głową, jak i na nogi. Producent zadbał o wygodę podróżowania nie tylko w kwestii osobnej regulacji klimatyzacji. Pasażerowie mają do dyspozycji także porty USB do ładowania smartfonów. Boczne fotele wyposażono w podłokietniki. Są też miejsca na napoje, siateczki na podręczne rzeczy, a nawet gniazdko 220V! Na bogato, nie ma co.

Jakość wykończenia nie jest wcale taka zła

Nie zapominajmy, że Renault Trafic to typowy bus, tylko przerobiony na… dużą osobówkę. Dlatego też plastiki są twarde jak skała, aczkolwiek dobrze spasowane. Fotele są wygodne, chociaż trochę za miękkie. Po pięciu godzinach jazdy odczuwałem lekki dyskomfort. Wyciszenie wnętrza, o ile można je tak nazwać istnieje tylko do 90 km/h. Później robi się już naprawdę głośno. Jeśli rozpędzicie Trafica do 150 km/h (tak, da się) będzie już bardzo, ale to bardzo głośno. Nie pomoże nawet podgłoszenie muzyki, ponieważ jakość zestawu audio jest poniżej przeciętnej.

Renault Trafic to udany minibus do przewozu osób. Potwierdził to nasz test.
Renault Trafic to udany minibus do przewozu osób. Potwierdził to nasz test.

Renault Trafic w codziennym użytkowaniu

Renault Trafic wyposażony jest w silnik diesla o pojemności 1.6 litra. Generuje 145 KM i 340 Nm momentu obrotowego. Motor współpracuje z sześciobiegowym manualem. Jak na dwutonowe auto wydaje się, że to słabe rozwiązanie. Nic bardziej mylnego! Trafic chętnie przyspiesza, a przy okazji spala niewielkie wręcz ilości paliwa. Kiedy jechałem sam, na trasie Warszawa – Lublin – Rzeszów samochód palił 7,7 litra na setkę. Wliczam w to nie tylko drogi krajowe, ale także półgodzinny korek, kiedy wyjeżdżałem ze stolicy. Szok! Kiedy ruszyliśmy z Rzeszowa w okolice Polańczyka, bus zapakowany w osiem osób i ogrom bagaży spalał 9 – 10 litrów przy dość dynamicznej jeździe. Nadal świetny wynik, przynajmniej tak mi się wydaje. Średnio przez cały test uzyskałem spalanie na poziomie ośmiu litrów na setkę.

Nie ukrywam, Renault Trafic to spore auto. Dlatego w przypadku parkowania pomocne będą zarówno czujniki parkowania, jak i kamera cofania. Jej jakość może nie jest rewelacyjna, ale swoje zadanie wykonuje bardzo dobrze. Co z zawieszeniem? Jak to we francuskim aucie. Miękkie do bólu, bujające na każdej nierówności. Jadąc Trafic’em czujemy się jak na łodzi. Dlatego też nie jest to auto dla osób, które lubią ostrą jazdę. Dla takich, którzy chcą pływać po drodze – jak najbardziej.

Podsumowanie

Renault Trafic w wersji osobowej spisał się w stu procentach podczas kilku intensywnych dni testów. Dawał sobie radę z dużym obciążeniem. Pokazał, że jest bardzo praktycznym samochodem. Wisienką na torcie niech będzie niewielkie spalanie oraz dość wysoki (jak na busa) komfort jazdy. Oczywiście ma swoje wady, jak między innymi przestarzały system multimedialny, czy ogólny projekt kokpitu, jednak czy ktoś na to patrzy? To bus, który ma wozić ludzi w komfortowych warunkach, a przy okazji ma być ekonomiczny. W tej kwestii daje sobie radę. Dlatego uważam, że ktoś, kto poszukuje właśnie takiego samochodu, będzie z niego w stu procentach zadowolony. Na koniec jeszcze ceny. Renault Trafic Combi kosztować może 101 tysięcy złotych brutto. To cena dla wersji osobowej Business. Testowany egzemplarz kosztuje około 160 tysięcy złotych co nadal jest ofertą dość atrakcyjną patrząc na konkurencję.

Exit mobile version