Connect
To Top

Renault Espace Initiale Paris – duży, rodzinny van

Renault Espace jest już na rynku od 1984 roku. Miałem okazję sprawdzić możliwości piątej generacji tego dużego auta. Sprawdźmy co oferuje przede wszystkim rodzinom, bo uważam, że to właśnie jest główna grupa kupujących samochody z takim nadwoziem.

Renault Espace to van czy crossover?

Przez cztery generacje Renault Espace był typowym, rodzinnym vanem, czyli dużym autem o nadwoziu jednobryłowym. Tak było do 2014 roku, kiedy to zakończyła się produkcja Espace w wersji IV. W tym samym roku, na Paris Motor Show zaprezentowana została piąta generacja, która to przez Renault była (i jest) reklamowana jako crossover klasy wyższej. Osobiście uważam, że to nadal van, ale jako, że trwa moda na SUV-y czy crossovery to Renault przyjął inną formę w przypadku tej generacji. Charakterystyczna linia została jednak zachowana. Całe szczęście, bo Espace zawsze kojarzył mi się z takim, a nie innym nadwoziem.

Nowoczesny wygląd, który może się podobać

Wygląd Renault Espace jest ciekawy, można by rzec, że futurystyczny. To właśnie cecha aut francuskich. Projektanci zawsze mieli na tyle wyobraźni, aby zachwycić świat swoimi projektami. Testowany van to idealny przykład. Przecież to rodzinne auto, a jednak zauważyłem niejedno spojrzenie na Espace kiedy pokonywałem nim kolejne kilometry. Wymiary tego modelu mówią same za siebie: 485,7cm x 212,8cm x 167,7cm. Bohater tego testu jest naprawdę duży, a jednak… taki zgrabny.

Przód zdradza nową stylistykę Renault, aczkolwiek według mnie nie jest podobny do rodziny tj. Talismana, Koleosa czy Megane. Bardziej przypomina mi Kadjara, mam rację?

Na froncie widnieje duże logo Renault wraz z napisem Initiale, które otoczone jest chromowanym grillem. Przednie reflektory LED są chyba najmniej efektownym elementem tego auta. Oczywiście świecą bardzo dobrze, jednak nie ma co ukrywać, Talisman i Megane w tym przypadku wygrywają bezapelacyjnie. W dolnej części zderzaka możemy zobaczyć elementy „offroadowe”. W końcu to crossover, który jest lekko podwyższony. Warto przyjrzeć się bliżej dużej, przedniej szybie. Mocno zachodzi za głowę podróżujących na przednich fotelach. Dodatkowo jest połączona z dachem panoramicznym (otwieranym!).

Linia boczna ukazuje cechy van-a. Jest mocno ścięta z tyłu, ale liczne przetłoczenia, przyciemniane szyby i czarne ramki wyglądają bardzo dobrze. Niektórym może nie podobać się to, że szyby są dosyć wąskie, jednak mi osobiście to nie przeszkadza. Uroku dodają duże felgi aluminiowe oraz liczne chromowe wstawki. Widoczność znacznie poprawiają szyby znajdujące się tuż przed tymi zamontowanymi w drzwiach. Dzięki nim może się nam wydawać, że podróżujemy w… akwarium. Zastosowanie ich w tym miejscu znane jest już z poprzednich aut tego producenta.

Z tyłu znów zobaczymy duże logo producenta, pod nim nazwa modelu, niżej dyfuzor na którym umieszczono czujniki parkowania. Co ciekawe, na bokach widoczne są chromowane wstawki, które imitują końcówki wydechu. Oczywiście nimi nie są. Szyba tylna jest połączona z pięknie narysowanymi reflektorami wykonanymi w technologii LED. Za sprawą tego połączenia możemy mieć wrażenie jakby była szersza niż jest w rzeczywistości. W przypadku testowanej przeze mnie wersji była ona przyciemniana.

Zaglądnijmy do wnętrza tego krążownika szos

Wnętrze skrywa bardzo dużą liczbę miejsca zarówno dla podróżujących z przodu jak i z tyłu. Jest też trzeci rząd siedzeń, ale sugeruję, aby tam usadowić raczej niższe osoby. Opis wyglądu zewnętrznego zakończyłem na tylnej części, dlatego też będę kontynuował właśnie od tej strony. Zacznijmy od bagażnika. Oferuje on bardzo dużo miejsca, bo aż 680 litrów na nasze bagaże. Kiedy rozłożymy trzeci rząd siedzeń pojemność zmniejsza się do 214 litrów. Według mnie to i tak sporo, ponieważ z łatwością zmieścimy tam kilka walizek. Fotele drugiego i trzeciego rzędu możemy składać elektrycznie z bagażnika lub z ekranu dotykowego, który znajduje się na desce rozdzielczej.

Podróż nawet trzech osób na środkowym rzędzie siedzeń nie będzie kłopotliwy. To za sprawą oddzielnych foteli. Możemy regulować je w dwóch płaszczyznach. Na plus zasługuje również prawie idealnie płaska podłoga. Jako, że miałem do czynienia z wersją Initiale Paris to w moim egzemplarzu dwa z trzech tylnych foteli były dodatkowo podgrzewane. Renault zawsze myślał o praktycznych rozwiązaniach. Nie inaczej jest w Renault Espace. Pasażerowie tylnego rzędu nie będą się nudzili podczas jazdy, ponieważ pomyślano o dwóch ekranach dzięki którym możemy oglądać filmy. Aby nie rozpraszać kierowcy mamy do dyspozycji dwie pary słuchawek bezprzewodowych. Jest tu także oddzielna regulacja klimatyzacji. Tuż pod nią umieszczono dwa porty USB do ładowania smartfonów, AUX, 12V, a jeszcze niżej bardzo pojemną szufladkę. Jak widać, pasażerowie będą podróżowali w bardzo komfortowych warunkach. Nie muszę chyba dodawać, że miejsca na nogi i nad głową jest bardzo dużo.

Projektując deskę rozdzielczą francuzi naprawdę zaszaleli. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kierowcy docenią ten projekt za dużą jego ergonomię. Wszystkie podstawowe przyciski są praktycznie w zasięgu ręki. Zegary wyświetlane są na znanym z innych modeli Renault ekranie. Jest on umieszczony pod dobrym kątem. Dzięki temu nawet kiedy do kabiny będzie wpadać duża liczba promieni słonecznych bez problemu sprawdzimy z jaką prędkością jedziemy. W testowanym przeze mnie modelu umieszczono wyświetlacz Head-up, ale ja osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem w formie wysuwanego dodatkowego ekranu. Jeśli już mam korzystać z takiej technologii to niech będzie wyświetlana na szybie. Tunel środkowy otacza oświetlenie ambient, które możemy zmieniać. W nocy prezentuje się wyśmienicie. Drążek automatycznej skrzyni biegów to arcydzieło. Zamiast zwykłych, nudnych drążków Renault postanowił zaprezentować coś innego. Według mnie to strzał w dziesiątkę. Zawsze podobał mi się ten z aut marki BMW, ale od teraz Renault wygrywa na tym polu. Niestety nie jest to projekt idealny. Denerwowało mnie umieszczenie uchwytów na napoje. Niestety jesteśmy tak obudowani, że sięgnięcie np. po kawę jest wręcz niemożliwe. Dlatego też zazwyczaj umieszczałem ją w schowku tuż przy drążku zmiany biegów, który przecież do tego nie służy. Na plus zasługują bardzo komfortowe fotele. Wyposażone są nie tylko w elektryczną regulację z pamięciami, ale także między innymi w masaże czy możliwość przedłużenia siedziska.

Ruszamy w trasę

Testowany egzemplarz wyposażony był w benzynowy silnik o pojemności 1,6 litra. Generwuje on 200 KM i 260 Nm. Co ciekawe, taka sama pojemność występuje w modelach z motorem diesla. Silnik współpracuje z 7-biegową skrzynią automatyczną. Przyspieszenie? 8,6 sekundy do setki. Całkiem niezłe jak na prawie 1,8 tony. Jeśli po 200 koniach mechanicznych pod maską oczekujecie sporej dynamiki, czy wręcz sportowej jazdy to muszę Was zasmucić. Renault Espace to auto do komfortowego pokonywania dużych tras, a nie ostrego wchodzenia w zakręty. Van ten jest bardzo wysoki sam w sobie. Dodatkowo z racji tego, że w piątej odmianie mianowany został crossoverem jest dodatkowo lekko podwyższony. Co to oznacza? To, że aerodynamika tutaj nie jest czymś czym Renault mógłby się pochwalić. Czujemy na kole kierownicy każdy podmuch wiatru, a podczas szybkiego wchodzenia w zakręty czujemy „bujanie się” całego auta. Co prawda mamy tutaj do dyspozycji 4Control czyli system czterech kół skrętnych, jednak on sprawdza się podczas manewrowania np. na parkingu, a nie przy dynamicznej jeździe. Systemu nie będę ponownie opisywał, ponieważ zasadę jego działania opisywałem przy teście Renault Talisman.

Jak ten silnik w Renault Espace w kwestii spalania? To zależy głównie od tego, czy potrafimy jeździć eko. Da się zejść w trasie nawet do 7,5 litra na 100 km, ale realnie na komputerze zobaczymy wynik na poziomie 9 litrów. Kiedy będziemy jechali dynamicznie wzrośnie do 12 litrów. W moim przypadku było to 8,5-9 litrów w trasie i 11 litrów w mieście. Podkreślę tu, że nie jeżdżę „emerycko”, ale Espace nakłaniał mnie wręcz do spokojnej jazdy. Jeśli więc podróżujecie sporo lepiej będzie wybrać diesla, który spali o  około dwa litry mniej paliwa.

Tak jak już wcześniej wspomniałem jazda Renault Espace należy do bardzo przyjemnych. To za sprawą takiego zestrojenia zawieszenia. Z przodu mamy kolumny McPhersona, natomiast z tyłu oś półsztywną. Takie rozwiązanie sprawia, że Espace oferuje dobre tłumienie nierówności i delikatne „bujanie” o którym już wspomniałem. Nie jest ono tak mocno zauważalne jak np. w przypadku Skody Superb. Krótko mówiąc: bardzo duża ilość miejsca dla podróżujących, dobre wyciszenie, audio Bose, komfortowe zawieszenie – nic, tylko pokonywać kolejne kilometry w kabinie Espace. W manewrowaniu tym dużym vanem pomaga kamera cofania oraz wszechobecne czujniki parkowania.

Podsumowanie

Czas podsumować nasz test Renault Espace. W skrócie: zachował on swoje właściwości. Jest więc bardzo wygodnym vanem, który zadowoli nawet dużą, siedmioosobową rodzinę. Jeśli preferujecie silniki benzynowe to dużego wyboru nie ma. Producent do dyspozycji klientów daje testowaną przeze mnie opcję. Szczerze mówiąc początkowo podchodziłem do tego tematu dosyć sceptycznie, jednak po pokonaniu pierwszych kilkuset kilometrów zmieniłem zdanie. Jednostka ta idealnie nadaje się do codziennej jazdy Espace. Jest na tyle mocna, aby bez obaw wyprzedzać ciężarówki, a w połączeniu z 7-biegowym automatem oferuje wysoką kulturę i akceptowalne spalanie. Jakość materiałów użytych do produkcji tego vana jest akceptowalna. Czasami coś zaskrzypi, ale przecież nie jest to auto premium. 58-litrowy bak jest według mnie za mały. Cena startuje od 122 tysięcy złotych, a więc nie jest tak źle. Initiale Paris to wydatek startowy rzędu 162 tysięcy. Testowany przeze mnie model był mocno doposażony, dlatego jego cena wynosiła 184 tysiące złotych. Czy to dużo? Według mnie jest to akceptowalna kwota.

  • Modele Espace z lat 90 wg.mnie rządzą, ale tym tech chętnie by się pobujał.

More in Motoryzacja