Audi A3 Limousine 1.5 TSI 150 KM: By mierzyć wyżej! [TEST]

Wszyscy znamy trojaczki w Grupy VW: Golfa, Octavię i Leona. No ale czemu trojaczki? Przecież do rodzeństwa należy także Audi A3, które zbudowane jest na tej samej platformie MQB, należy do tego samego segmentu i ma te same układy napędowe. Sęk w tym, że Audi A3 jest jak najmądrzejszy i najbardziej utalentowany z rodzeństwa – nikt go nie lubi i nie zaprasza na święta.

Właśnie takie jest Audi A3. Ma wysokie mniemanie o sobie, jest pewne siebie, wysoko się ceni, świetnie się ubiera, ma drogie dodatki i dobre wyniki w wielu konkurencjach. Pozostała trójka również radzi sobie świetnie, jest zróżnicowana i utalentowana, ale to klasa niżej. Dosłownie i w przenośni. Dlatego też trojaczki trzymają się razem i stronią od towarzystwa A3. Czy to źle? W sumie nie, bowiem gdyby wszyscy pokazywali się razem, tamta trójka mogłaby się co najwyżej ogrzewać w blasku najbardziej utalentowanego z rodzeństwa. Wiem, być może to trochę przekoloryzowane, ale wystarczy poznać bliżej każde z tych aut, aby wiedzieć o czym mówię.

Dobre wykształcenie i świetny gust

Audi A3 jest drogie. No nie oszukujmy się – podstawowy model startuje od około 100 000 złotych. Najtańszego Seata Leona kupimy za 62 700 złotych, Octavię za 82 200 złotych, natomiast Golfa za 70 690 złotych. Widzicie różnicę? No dobrze, ale wypada zerknąć nieco głębiej, a tutaj różnice robią się wyraźne i uzasadnione. W przypadku Leona, za 62 700 złotych dostajemy totalnego „golasa” z silnikiem 1.0 TSI o mocy 90 KM z 5-biegowym manualem. Komentarz zbędny. Z Octavią jest lepiej, bowiem pod maską będzie już silnik 1.0 TSI o mocy 110 KM, ale to nadal różnica około 18 000 złotych. Gdzie to się pochowało?

W wyposażeniu, materiałach i poczuciu obcowania z marką premium. To również kosztuje. Oprócz tego w Audi dostajemy już w standardzie wirtualne zegary z ekranem o przekątnej 10,25 cala, komplet dywaników (to nie jest standardem w wielu bazowych wersjach konkurencji), podłokietnik (to również…), wielofunkcyjną skórzaną kierownicę (to także), elektryczne sterowane i podgrzewane lusterka itp. No właśnie, ta większa cena to wartość dodana w postaci wyposażenia oraz jakości wykonania. Auto jest po prostu ładniejsze, przyjemniejsze w odbiorze, sprawia również lepsze wrażenie na ulicy i wśród innych kierowców. W końcu to Audi, prawda?

Ło paaanie! Kto to panu tak wycenił?!

Testowana przeze mnie odmiana mocno onieśmiela. W bazowej wersji z tym silnikiem tj. 1.5 TSI o mocy 150 KM z automatyczną przekładnią S tronic i napędem na przednią oś to koszt 122 000 złotych. Niby rozsądnie, jak za samochód z segmentu premium. Wystarczy jednak spojrzeć na cenę końcową, aby doznać lekkiego wytrzeszczu oczu. Zresztą komu bym nie mówił, ile kosztuje testowana sztuka, każdy wydalał z siebie takie samo pytanie: „Ileee kurła?!”. Czy się z nimi zgadzałem? A tu zaskoczę – nie! Dlaczego? O tym za chwilę, tymczasem co nieco o samym aucie i tym, jak się nim jeździło.

Audi A3 Limousine w miękkiej hybrydzie

Testowana odmiana z silnikiem 1.5 TSI o mocy 150 KM, z momentem obrotowym 250 Nm, przekładnią automatyczną S tronic i napędem na przód to tzw. miękka hybryda. Oznacza to, że jednostka spalinowa wspomagana jest przez niewielką baterię i starter-generator. Nie, nie poprawia to osiągów, a jedynie usprawnia ruszanie z miejsca, pozwala na bezszelestne załączanie się jednostki napędowej z włączonym Start/Stop i rewelacyjnie spisuje się w trasie. Np. zjeżdżając ze wzniesienia lub puszczając gaz, silnik może się całkowicie wyłączyć, a napęd przechodzi w tzw. tryb żeglowania. W optymalnych warunkach z wyłączonym silnikiem możemy toczyć się nawet 40 sekund! Dodatkowo, system ten w połączeniu z nawigacją i aktywnym prowadzeniem do celu oraz aktywnym tempomatem predyktywnym, daje dodatkowe korzyści.

W praktyce działało to rewelacyjnie, choć początkowo nie mogłem tego wyczuć i musiałem nauczyć się charakterystyki pracy tego układu. Po jakimś czasie wszystko działało jak w zegarku i np. dojeżdżając do korka lub świateł, puszczałem pedał gazu i toczyłem się bezwładnie. Naturalnie wystarczyło tylko musnąć pedał gazu, aby silnik się włączył, a skrzynia zapięła odpowiedni bieg. Przeciwnicy jazdy na luzie – pudło, tu nie macie argumentów. Argumentem i to żelaznym, oprócz satysfakcji i komfortu, było spalanie, bowiem podczas dynamicznej jazdy w trasie z prędkościami 120-140 km/h spalanie nie przekroczyło 7 litrów. Podobnie było w mieście, na drogach krajowych i poza miastem około 6 litrów. Zejście poniżej 6 litrów? Żaden problem.

Emocje też uległy zmiękczeniu?

Oczywiście dynamika nie zachwyca. Nie ma cudów – to tylko 150 KM. Według producenta sprint do setki zajmuje 8,4 sekundy, a prędkość maksymalna to 232 km/h. Moim zdaniem, bardzo przyzwoicie. Jasne, chciałoby się 2-litrową jednostkę o mocy 200 KM lub nieco więcej, ale niestety nie ma na to szans. Poza tym skrzynia S tronic w trybie domyślnym nieco opóźnia reakcję całego układu napędowego. Na szczęście w trybie Sport nie ma się do czego doczepić. Jedynym problemem, który dostrzegłem w trasie to trochę słabe wyciszenie. Spodziewałem się większej kultury akustycznej. Szkoda także, że nie ma tu więcej mocy, ale jest jedna ciekawa alternatywa. No i właśnie tutaj zaczyna się moje ględzenie o cenach. Do dzieła!

Audi A3: Wykształcony nudziarz czy sportowy głąb?

Jak wspomniałem, bazowa cena testowanego modelu to 122 000 złotych. Po dodaniu niemal wszystkich gratów z wyposażenia dodatkowego, wartość auta podskoczyła do 214 530 złotych. Tak, jak ktoś by się uparł, kupiłby za tą kwotę Leona… i Octavię… i Golfa! Tak, trzy samochody w bazowych wersjach. Ale czy powinien? Jeśli jest kretynem, to i owszem. To tak, jakby zamiast mieszkania wybrać trzy piwnice. Można, ale po co?

Już wspominałem, co Audi A3 ma w standardowym wyposażeniu. W testowanym egzemplarzu był dodatkowo pakiet S line, ładne 19-calowe felgi i system nawigacji MMI Navigation plus. Ponadto większy, ponad 12-calowy ekran wirtualnych zegarów, rewelacyjny zestaw audio Bang & Olufsen 3D Premium Sound, fantastyczne światła LED Matrix i jeszcze wiele różnych dodatków, które podniosły cenę o 92 530 złotych. Rezultatem jest genialnie wyposażone auto, naszpikowane technologią, komfortowe i świetnie wyglądające, ale… dające przeciętne emocje za kierownicą. No nie oszukujmy się, 150 KM oraz napęd na przód to minimum do codziennej jazdy. Jeśli ktoś chce sportowych emocji, musi zrezygnować z wielu rzeczy.

A jest pewna alternatywa w obrębie tej samej marki. Ba! W obrębie tego samego modelu! Nazywa się Audi S3 Limousine. Koszt takiego modelu to 194 500 złotych. Owszem, na wyposażenie dodatkowe nie zostanie zbyt wiele i auto będzie pod tym względem trochę wspomnianym głąbem, ale różnica w napędzie jest niemal gargantuiczna! Otóż osiągami S3 zjada A3 35 TFSI bez przepojki! Pod maską jest silnik 2.0 TFSI o mocy 310 KM (ponad dwa razy tyle!). Napęd kierowany jest na wszystkie koła, a stylistyka jest zdecydowanie bardziej rasowa. Zresztą o osiągach nie ma co dyskutować. Od 0 do 100 km/h  w czasie 4,8 sekundy (znów niemal dwukrotnie lepszy wynik) a prędkość maksymalna to 250 km/h.

Różnicę tych 20 000 złotych możemy wykorzystać np. na pakiet Technology. Wtedy dostaniemy większy ekran wirtualnych zegarów i rewelacyjną swoją drogą nawigację, lub na pakiet systemów asystujących, który również obejmuje nawigację oraz aktywny tempomat i kilka dodatków wspomagających kierowcę. Możliwości jest sporo i od potencjalnego nabywcy zależy, co wybierze. Postawi na spokojne usposobienie, ale sute wyposażenie, czy też będzie wolał nieco bardziej spartański, ale tryskający energią i emocjami model?

Podsumowanie
Pierwszy rzut oka na Audi A3 Limousine oraz jego cenę po doposażeniu wywołuje zdziwienie. Ale po pierwsze, model testowy był doposażony niemal pod korek, a po drugie każdy konfiguruje auto według własnych preferencji. I właśnie za to cenię Audi i każdą markę premium. Wystarczy spojrzeć na dany model nieco szerzej, a okaże się, że oferta jest na tyle elastyczna, że niemal każdy znajdzie tam coś dla siebie. Szkoda tylko, że nie ma czegoś pomiędzy np. model z silnikiem 2.0 o mocy ok. 200-220 KM w cenie około 150-160 tysięcy złotych za model bazowy. Wtedy do oferty nie miałbym żadnych uwag. Do samego auta również nie mam, może oprócz nieco zbyt skromnego wygłuszenia. Poza tym to rewelacyjny kompakt premium.
Zalety
Fantastyczne wyposażenie
Bardzo dobrej jakości materiały
Starannie zaprojektowane i wykonane wnętrze
Niezłe prowadzenie
Dobrze działający układ miękkiej hybrydy
Przyzwoite spalanie
Bardzo bogata oferta
Wady
Spory hałas przy wyższych prędkościach
Subiektywnie - przeciętna dynamika
8.8
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Red Dead Redemption 2
Sukces finansowy Red Dead Redemption 2