Chcieliście wydymać Freda… Suzuki Jimny zostaje w Europie

„Chcieliście wydymać Freda, to teraz Fred wydyma Was”. Tak można w jednym zdaniu opisać to, jak sprytnie poradził sobie japoński producent z niemałymi karami, które chciała nałożyć Unia Europejska za… oczywiście, przekroczone normy emisji CO2. Żenujące, ale prawdziwe. Suzuki Jimny musiałby kosztować o około 33 tysiące złotych więcej niż obecnie, bowiem tyle wynosiłaby kara. Na szczęście, ktoś mądry przeanalizował przepisy i oto mamy terenówkę z homologacją ciężarową.

Suzuki Jimny nie jest dla Ciebie gdy…

…planujesz jeździć nim głównie po mieście. Miałem okazję testować ten model. Był świetny, ale tylko wtedy, kiedy zjechałem z asfaltu. Pokonałem nim trasę Warszawa – Zakopane. Było to dość spore wyzwane, gdyż Jimny nie posiada wielu „umilaczy” pozwalających na komfortowe podróżowanie przez wiele kilometrów. Przykłady? Chociażby podłokietnik, a raczej jego brak. Kolejna rzecz to pięciobiegowy manual. Wyobraźcie sobie długą trasę na autostradzie i to ciągłe wycie silnika na wysokich obrotach.

Jimny Cię zainteresuje jeśli…

…nie szukasz auta, którym planujesz lansować się po mieście. Nawet pomimo tego, że Suzuki Jimny przypomina Ci G-Klasę. Interesuje Cię terenówka z krwi i kości. Taka, która ma biegi terenowe, ramę, reduktor i tak dalej. Rzecz jasna Jimny właśnie tym się cechuje. Właściwości terenowe, jakie oferuje ten model są naprawdę dobre. Dlatego też jeśli szukasz małej i niedrogiej terenówki to oczywiście będzie to model dla Ciebie.

O co chodzi z tym dymaniem i Fredem?

Unia Europejska wymyśliła sobie normy emisji CO2. Samochody, które przekraczają 95 gram CO2/km muszą być objęte karą, która wynosi aż 95 euro za każdy przekroczony gram. W przypadku Suzuki Jimny, który generuje ich 178 łatwo wywnioskować, że samochód zamiast około 77 tysięcy złotych kosztowałby grubo ponad stówkę. Wtedy już nie mielibyśmy do czynienia z małą, fajną i przede wszystkim tanią terenówką. Wiele wskazywało na to, że Suzuki wycofa z Europy Jimnego. Byłby to duży cios, bowiem liczba osób, które chcą posiadać ten model przechodzi najśmielsze oczekiwania. Ba, jest to wręcz hit marki, bowiem niektórzy dealerzy przestali przyjmować już zamówienia na terenówkę. Dlaczego? Fabryka nie nadążała z produkcją!

Ogólnie te normy z jednej strony są OK, a z drugiej uważam, że kwestia ekologii chyba schodzi tu na drugi plan. Może chodzi właśnie o to, by płacili ci, którzy te normy przekraczają? Producenci samochód są mocno pilnowani pod tym względem. Przez to tracimy my – kierowcy, bowiem musimy „męczyć się” z małymi silnikami, które w rzeczywistości okazują się być zdecydowanie mało wydajnymi jednostkami, które dodatkowo spalają znaczne ilości paliwa. Jakby tego było mało, my w Europie mamy tak rygorystyczne normy, a co dzieje się za oceanem?

Wystarczy przyglądnąć się ofercie, choćby Nissana. W Europie Japończycy mocno „wkręcają” nam, że benzynowe 1.3 w X-Trailu będzie super i wcale nie potrzebujemy niczego większego. Skoro tak, to dlaczego pod maską Nissana Armady siedzi ogromna, 5.6-litrowa V8-ka, która generuje 390 koni? No halo, gdzie tu sprawiedliwość?!

Ktoś mądry wpadł na pomysł obejścia tego chorego prawa. Suzuki Jimny z homologacją ciężarową

Co to oznacza? Przede wszystkim oszczędności, bowiem Suzuki nie będzie płaciło kar, które dotyczą osobówek. Wywalamy tylne fotele, które i tak się nikomu nie przydawały, montujemy kratę i w prosty sposób otrzymujemy ciężarową terenówkę. W sumie, według mnie to duży plus, bowiem na tej kanapie z tyłu nie dało się wysiedzieć dłużej niż pięć minut. Dodatkowo dzięki temu zyskaliśmy ogromny bagażnik, którego w wersji „osobowej” praktycznie nie było. Przypomnę, wtedy mieliśmy do dyspozycji… hehe… 85 litrów. W przypadku Suzuki Jimny z homologacją ciężarową pojemność zmienia się do 863 litrów. Co ciekawe, to o 33 litry więcej niż w przypadku wersji osobowej. I to ze złożonym oparciem kanapy! Brzmi nieźle, prawda? Dzięki temu w końcu uzyskamy miejsce na te wszystkie potrzebne w terenie gadżety. Mam na myśli jakieś trapy, liny itd.

To mi się podoba! O to chodzi!

Co się zmieni w wersji z homologacją ciężarową? Tak naprawdę oprócz tej modyfikacji drugiego rzędu siedzeń w sumie nic. Nadal będą wszystkie systemy bezpieczeństwa, rzecz jasna zostaną właściwości terenowe (rama nośna, zawieszenie ze sprężynami śrubowymi, napęd 4×4 ALLGRIP PRO, reduktor). Będzie to Suzuki Jimny jakie znamy, z delikatną modyfikacją. Niektórzy śmieją się, że będzie łatwiej go przerabiać na zmotę. O kwestiach podatkowych w przypadku leasingu aut ciężarowych nie wspominam, bo jakiś urzędnik sobie to przeanalizuje i będzie kazał udowadniać właściwości ciężarowe wsadzając do Jimnego europaletę z toną towaru.

Ile będzie kosztować Suzuki Jimny z homologacją ciężarową? Producent informuje, że ceny, dostępność oraz specyfikacja pojawią się w najbliższym czasie. Kiedy będzie ten najbliższy czas? Tego nie wiadomo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Edifier TWS2 – bez kabla też można!