Kategorie
Rozrywka

Ile zarobił Usher na Super Bowl? Mniej niż minimalna krajowa

Podczas przerwy finału ligi futbolu amerykańskiego NFL, ma miejsce koncert, który wydaje się większym wydarzeniem niż sam mecz. W tym roku na scenie zagościła gwiazda muzyki RnB, Usher. Nie zgadniesz ile zarobił Usher na Super Bowl. Suma jest komiczna i po przeliczeniu na złotówki wyszło mniej, niż minimalna krajowa!

Usher na Super Bowl zrobił wielką furorę

Finał Super Bowl przyciąga przed ekrany miliony widzów z całego świata. Jest to jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych i pomimo tego, że futbol amerykański jest najpopularniejszy w Stanach Zjednoczonych, to jednak cieszy się sporą popularnością. Głównym i dla wielu kluczowym elementem tego wydarzenia jest half-time show, czyli koncert odbywający się w przerwie pomiędzy dwoma połowami.

Ile zarobił Usher na Super Bowl? Mniej niż minimalna krajowa. Fot. NFL @YouTube
Ile zarobił Usher na Super Bowl? Mniej niż minimalna krajowa. Fot. NFL @YouTube

Przeczytaj także inne artykuły z kategorii rozrywka.

W przerwie finału NFL swoje koncerty dają największe gwiazdy muzyki. W tym roku to Usher na Super Bowl dał pokaz swoich umiejętności i zagrał swoje największe hity, a obok niego wystąpiły takie gwiazdy jak Alicia Keys, Ludacris, Jermaine Dupri, Lil Jon, Will.I.Am, czy H.E.R. Jeśli zastanawiacie się, ile zarobił Usher na Super Bowl, to ta kwota może wydać się wam śmieszna.

Kwota, która wydaje się wręcz nierealna

Jeśli myśleliście, że artysta urodzony w Dallas, w stanie Teksas, na swoim występie zarobił grube miliony dolarów, to jesteście w wielki błędzie. Według raportów, które pojawiły się w sieci, Usher na Super Bowl zarobił… 671 dolarów. To w przeliczeniu na złotówki wynosi nieco ponad 2700 złotych, czyli mniej niż minimalne krajowe zarobki w Polsce!

NFL nie płaci za występy artystom, jednak pokrywa wszystkie koszta związane z produkcją wydarzenia. Wychodzi więc na to, że za 15-minut występu na największej scenie świata, którą w rozrachunku globalnym oglądało ponad 200 milionów widzów, Usher zarobił mniej niż 3000 złotych. Szacuje się jednak, że dzięki temu występowi, artysta zarobi ponad 100 milionów dolarów na sprzedaży transmisji strumieniowych, biletach na koncerty i reklamach.

Źródło: Daily Loud, zdjęcia NFL @YouTube

Kategorie
Rozrywka

Usłyszałem dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Chyba miało być inaczej

Miałem dziś okazję zobaczyć dwa nowe auta koreańskiej marki. Mowa o sportowym hatchbacku i rodzinnym SUV-ie. Skupmy się na tym pierwszym, gdyż dźwięk Hyundai IONIQ 5 N to coś, czego nie zapomnę chyba nigdy. I nie, nie chodzi o nic pozytywnego.

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?
Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?

Samochód elektryczny nie wydaje żadnych dźwięków, prawda? Wszyscy o tym wiemy i jeśli ktoś decyduje się na taki typ auta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że będzie cicho. Kiedy usłyszycie to, jak brzmi dźwięk generowany – rzecz jasna – sztucznie, przez komputer, będziecie z pewnością mocno zdziwieni. O ile auto wygląda rewelacyjne i zapewne jeszcze lepiej jeździ, o tyle pierwszą rzeczą, którą bym wyrzucił z IONIQ 5 N to wspomniany dźwięk. Jest po prostu tragiczny, irytujący i mam nadzieję, że nie będę miał przez niego koszmarów.

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?
Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?

Zobaczyłem na żywo Hyundaia IONIQ 5 N. Lubię ten od ważny design koreańskich samochodów

Auto wygląda po prostu obłędnie. Ten lakier, dedykowany tylko wersji N rzuca się w oczy i jestem pewien, że każdy odwróci się za tym samochodem z przyszłości. Oczywiście, jak na wariant sportowy przystało, producent zdecydował się na obniżenie zawieszenia, specjalne wzory felg czy “agresywne” elementy nadwozia robią wrażenie. Trzeba zwrócić uwagę na kubełkowe fotele, które będą świetnie trzymać nas podczas pokonywania zakrętów na torze.

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?
Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?

IONIQ 5 N jest piekielnie szybki i zaawansowany technologicznie

Już teraz mam nadzieję, że będę miał okazję przetestować ten wóz na torze. On stojąc w miejscu sprawia wrażenie bardzo dynamicznego, dlatego nawet nie chcę myśleć co będzie się działo podczas jazdy. Tak, wiem – przecież jeszcze nim nie jeździłem. Wystarczy jednak sprawdzić specyfikację. Silniki rozpędzają się do 21000 obrotów na minutę. Generują aż 650 KM w trybie N Grin Boost. Dodajmy do tego napęd na cztery koła i finalnie uzyskujemy 3,4 sekundy do pierwszej setki. Uwierzcie, w przypadku samochodów elektrycznych taka wartość to jakiś kosmos. Warto jeszcze dodać, że kupując IONIQ 5 N dostajemy baterię 84 kWh zbudowaną w standardzie 800 V.

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?
Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?

Ciekawe, chociaż według mnie zbędne jest to, że auto potrafi imitować 8-biegowy, dwusprzęgłowy automat. Prędkość maksymalna, z którą może poruszać się ten model to aż 260 km/h. Ciekawe jaki zasięg będzie oferować ten model. Szczerze? Nie wróżę jakiś wielkich liczb. Dlatego też najlepiej abyście posiadali bardzo szybkie ładowarki. Z tego co mi wiadomo, IONIQ 5 N posiada baterię nowej generacji, a to oznacza możliwość ładowania z prędkością 350 kW. Muszę jeszcze wspomnieć o wielu trybach jazdy, w tym drift mode. Coś mi się wydaje, że przyda się wiele kompletów opon i przede wszystkim trzeba pamiętać o umiejętnościach. Tak ogromna moc to nie przelewki.

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?
Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N. Co o nim sądzisz?

Dźwięk Hyundai IONIQ 5 N to jego pięta achillesowa

Bardzo podobał mi się IONIQ 5 N. Świetnie wygląda – zarówno na zewnątrz, jak i we wnętrzu. Podobają mi się również parametry techniczne, które “na papierze” wyglądają ambitnie. Niestety, pierwsze wrażenie totalnie zepsuł dźwięk, który mogą wygenerować głośniki – zarówno te we wnętrzu, jak i zewnętrzne. Jak dla mnie to w ogóle nie brzmi. Ot, taka zabawka, a przecież mamy do czynienia z pełnoprawnym, sportowym pojazdem, prawda? Z resztą, musicie to sami posłuchać. Szkoda słów.

Check out the different sound modes in the new Hyundai IONIQ 5 N #hyundai #wtac

Ile kosztuje Hyundai IONIQ 5 N? Polski cennik

Auto ma kosztować około 360 tysięcy złotych. Fak, dużo więcej niż bazowa cena IONIQ 5, jednak przecież mówimy o topowej maszynie w “parku” Hyundaia. Nasuwa się jednak pytanie, czy faktycznie Hyundai znajdzie chętnych na ten model? Moc kusi, ale jest to bardzo wysoka kwota.

Zobacz również artykuł, w którym sprawdzisz jak wygląda IONIQ 6.

Kategorie
Rozrywka

Tutaj nowe auta spalinowe to rzadkość. Tak będzie w całej Europie?

Auta spalinowe towarzyszą nam już od ponad 100 lat. W ostatnim czasie rozpoczął się wielki boom na elektryki, jednak nie każdy jest do nich przekonany. W Norwegii samochody elektryczne stają się jednak większością, ponieważ w 2023 roku ponad 80 proc. nowych aut było elektrykami. Tak wkrótce będzie w całej Europie?

Samochody elektryczne wkrótce większością na drogach?

Samochody elektryczne w ostatnich latach stały się bardzo popularne i mocno reklamowe. Tworzone są one z myślą o zerowej emisji spalin, jednak mają na tyle minusów, że potrzeba lepszego rozwoju technologii, aby sceptycznie nastawiona osoba poszła do salonu i dobrowolnie wybrała samochód elektryczny, który stanie się jej głównym autem.

Przeczytaj także: Kiedy samochód Xiaomi SU7 trafi do sprzedaży? Już niebawem!

Największe problemy tyczą się zasięgu i czasu ładowania takiego auta. W zależności od mocy ładowarki i tego, ile aut aktualnie z niej korzysta, czas ładowania baterii liczony jest w kilkudziesięciu minutach, kiedy auta spalinowe możemy zatankować w kilkanaście sekund, ciesząc się zdecydowanie większym zasięgiem i spokojem podczas jazdy. Pozostaje też kwestia utylizacji baterii, co poddaje tezę ekologiczności auta elektrycznego poważnej próbie.

Test Volkswagena ID.4. Czy samochody elektryczne wymiękają jesienią i zimą?; W tym kraju auta spalinowe to rzadkość. Tak będzie w całej Europie? Fot. MenWorld
W tym kraju nowe samochody spalinowe to rzadkość. Tak będzie w całej Europie? Fot. MenWorld

W tym kraju auta spalinowe to przeszłość

Nie każdy jest jednak sceptycznie nastawiony do aut elektrycznych i potwierdzają to najnowsze raporty z Norwegii. Jak podaje Norweska Federacja Drogowa (OFV), 82,4 proc. nowych aut, których sprzedano w 2023 roku, były elektrykami. Jest to skok względem poprzedniego roku, ponieważ w 2022 roku procent ten wynosił 79,3 proc.

Wśród najpopularniejszych marek możemy zobaczyć Teslę, Volkswagena i Toyotę. Model Y stanowił aż jedną piątą sprzedaży. Norwegia słynie z otwartego podejścia do ekologiczności, dlatego takie liczby nie powinny nikogo dziwić. Czy kraj ten jest wyznacznikiem tego, jak za kilka lat będzie wyglądał rynek motoryzacyjny w całej Europie?

W tym kraju auta spalinowe to rzadkość. Tak będzie w całej Europie?
W Norwegii auta spalinowe to rzadkość. Ponad 80 proc. nowych samochodów to auta elektryczne. Tak będzie w całej Europie? Źródło: OFV

Źródło: The Verge/OFV

Kategorie
Rozrywka

Jak używać YouTube przy wyłączonym ekranie na iPhone w 2024?

Muzyka na YouTube przy wyłączonym ekranie to opcja, która dostępna jest dla użytkowników opłacających abonament YouTube Premium. Jest jednak opcja, która pozwala obejść te ograniczenia. Sprawdźcie, jak zrobić to na iPhone!

Muzyka na YouTube przy wyłączonym ekranie 2024 bez Premium

Opłacanie YouTube Premium niesie za sobą wiele korzyści, jednak przede wszystkim pozwala na słuchanie muzyki przy wyłączonym ekranie, co dla wielu jest kluczową opcją. Abonament na YouTube Premium dla jednej osoby wynosi 25,99 zł na miesiąc, natomiast subskrypcja rodzinna została wyceniona na 46,99 złotych miesięcznie.

Przeczytaj także: Jak pobrać muzykę z YouTube w 2023? Jest na to prosty sposób

Jest jednak sposób na to, aby muzyka na YouTube przy wyłączonym ekranie działała za każdym razem, kiedy zablokujemy telefon. Jak zrobić to na iPhone? Sprawdźcie nasz poradnik krok po kroku, który pozwoli na korzystanie z tego rozwiązania na telefonach Apple w 2024 roku. Nie ma nic prostszego!

Słuchanie muzyki przy wyłączonym ekranie na YouTube krok po kroku

  1. Pierwszym krokiem jest uruchomienie przeglądarki Safari, wejście na YouTube.com oraz wyszukanie interesującego nas filmiku.
  2. Po wybraniu materiału klikamy ikonkę “aA”, która znajduje się obok paska adresu. Następnie wybieramy opcję “Poproś o witrynę pełną”.
  3. Po przeładowaniu witryny naciskamy “play” i czekamy na odtworzenie reklam, jeśli się pojawią. Reklamy przejdą w tryb pełnoekranowy, jednak po wyjściu z niego będziemy mogli je pominąć po upływie czasu, jeśli będzie to możliwe. Pamiętajcie, aby zignorować wszystkie propozycje przejścia do aplikacji mobilnej YouTube.
  4. Gdy oglądniemy wszystkie reklamy, uruchamiamy interesujący nas film, a następnie blokujemy telefon. Audio na moment się zatrzyma, więc będziemy musieli uruchomić je z ekranu głównego, bez konieczności odblokowywania telefonu.
  5. I koniec! Możemy cieszyć się słuchaniem materiałów na YouTube przy wyłączonym ekranie w naszym telefonie marki Apple.
Kategorie
Rozrywka Gry

Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie. Musisz ją mieć

Twórczość Tolkiena jest uwielbiana przez fanów na całym świecie. Każdy, kto czytał Silmarillion, Władcę Pierścieni, Hobbita czy oglądał filmy z tego uniwersum, choć raz chciałby przejść się przez Śródziemie i przeżyć to, co bohaterowie opowiadań autora. Z grą “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” i dodatkami w postaci “Cieniste Ścieszki” i “Zarzewie Wojny” jest to możliwe. I każdy fanatyk będzie miał przy tym sporo frajdy.

Drużyna Pierścienia i podróż przez Śródziemie

Co marzy się każdemu fanowi Władcy Pierścieni? Podróż przez Śródziemie i zwiedzanie świata stworzonego przez legendarnego pisarza. Gdy tylko nadarza się okazja, aby na moment przenieść się do tej magicznej, ale jakże niebezpiecznej krainy, każdy z nich robi to w mgnieniu oka. Może nie fizycznie, ale na pewno, jeśli chodzi o wyobraźnię – wszystko to dzięki grze planszowej “Władca Pierścieni Podróż przez Śródziemie”, która pozwala nam poczuć dreszczyk emocji związany z tą niesamowitą przygodą. Gra wydawnictwa Rebel to niesamowity pożeracz czasu, od którego nie da się po prostu odejść, zwłaszcza kiedy jesteśmy zafascynowani światem J.R.R Tolkiena.

Przeczytaj także: Ta gra planszowa sprawi, że nie będziesz chciał przestać!

Główna gra planszowa, czyli “Władca Pierścieni Podróż przez Śródziemie” oferuje naprawdę sporo, jeśli chodzi o zawartość zestawu. Znajdziemy tutaj sześć kart bohaterów wraz z figurkami, potrzebne do rozgrywki żetony, karty umiejętności, obrażeń czy strachu. Oczywiście w pakiecie są także elementy mapy, a także figurki wrogów – zaczynając od hordy orków, kończąc na pająkach z Mrocznej Puszczy. Oczywiście, jeśli zdecydujemy się na zakup dodatków do głównej części gry, zyskujemy nie tylko dodatkowe karty, ale również bohaterów oraz wrogów, takich jak np. Balrog, Szeloba czy Czarnoksiężnik z Angmaru.

Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie. Gra, którą musisz mieć
Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie. Gra, którą musisz mieć

Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie – pierwsze kroki

Absolutnie koniecznym elementem rozgrywki jest aplikacja, która dostępna jest zarówno na komputery (w tym Mac), jak i smartfony. Bez niej gra “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” nie ma żadnego sensu. Jest ona game masterem, który daje nam scenariusze, opisy fabularne i wyznacza zadania, według których toczyć się będzie nasza rozgrywka. A tych jest naprawdę sporo i z pewnością po trzech razach gra nie zanudzi nas tą samą fabułą, co jest tutaj ogromnym plusem. Wszystko dzieje się właśnie na ekranie naszego urządzenia – aplikacja podpowiada nam jakie części mapy rozłożyć, gdzie ułożyć żetony oddziaływania, czy gdzie umieścić wrogów.

Po wyjęciu wszystkich elementów skrywających się w pudełku z grą “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” czeka nas sporo czasu na analizę i segregowanie wszystkich kart i żetonów, zwłaszcza jeśli do podstawowej gry dokupiliśmy dodatki w postaci rozszerzenia “Cieniste Ścieżki” i “Zarzewie Wojny”. Jeśli jednak myślicie, że to tyle, to jesteście w błędzie, ponieważ jest to dopiero początek długiego przygotowania się do rozgrywki – instrukcja i kompendium zasad gry są naprawdę obszerne i warto przeczytać je dokładnie, ponieważ w naszym przypadku dopiero za trzecim razem zorientowaliśmy się, że np. źle rozumujemy działanie kart umiejętność.

Ruszamy w drogę przez zakątki magicznego świata

Wiemy już, że aplikacja jest kluczowa do gry we “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” i to ona wyznacza nam zadania i opisuje każdy krok podczas rozgrywki. Przed rozpoczęciem gry każdy z graczy wybiera postać, do której przypisane są role. Warto jednak zaznaczyć, że nie są przypisane wyłącznie do jednej postaci, ponieważ np. Bilbo, który nominalnie jest Włamywaczem, może zostać Obrońcą czy Łowcą i wtedy bierzemy kary właśnie przeznaczone dla tej roli. Role można także zmieniać pomiędzy przygodami, podczas ekranu “Obozowiska”, w który ulepszamy nie tylko umiejętności naszego bohatera, ale także jego broń.

Rozgrywka “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” dzieli się na trzy etapy. Faza akcji, podczas której wykonujemy wszystkie czynności – poruszania się po mapie, odkrywania żetonów eksploracji czy atakowania wrogów. Faza cienia to etap, w którym swoje ruchy wykonują wrogowie. Mogą oni się poruszać czy atakować bohaterów, a inne mroczne zagrożenia rosną w siłę. Na pasku, w aplikacji, znajduje się punkt zagrożenia, po którego osiągnięciu liczba wrogów się zwiększy i będą miały miejsce złowieszcze zdarzenia. Faza przegrupowania to czas, w której bohaterowie przygotowują się do kolejnej rundy.

Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje 15 kart umiejętności z określonej puli – “podstawowa”, z imieniem bohatera, jego rolą oraz jedną kartę słabości, które są tasowane przed rozpoczęciem każdej rundy określanej jako “faza przegrupowania”. Każda z tych kart oddziałuje na rozgrywkę. Spośród tych kart na starcie rundy wyciągamy dwie wierzchnie i wybieramy jedną z nich i odkładamy jako kartę atutów, którą możemy wykorzystać podczas ataku lub testów. I to właśnie testy są czymś, co pozwala nam ruszać się do przodu, jeśli chodzi o rozgrywkę. Testy pozwalają nam przeszukiwać miejsca, atakować wrogów czy spotykać się z mieszkańcami Śródziemia.

Podczas rozgrywki gracze mogą zdobyć przedmioty pomocnicze, które mają wpływ na rozgrywkę i to, jak się potoczy. Ważna jest także wiedza tajemna oraz doświadczenie, które przyznaje nam aplikacja. Dzięki nim możemy ulepszać przedmioty, a także kupować nowe umiejętności.

Testy kluczowym elementem rozgrywki

W rozgrywce doświadczymy trzech testów – podstawowy, który wykonujemy podczas przeszukiwania zakątków Śródziemia. Kluczem do zdania danego testu jest określona liczba sukcesów, które ustala nam aplikacja. Do wykonania testu wykorzystujemy atrybuty bohatera – jeśli Bilbo posiada trzy atrybuty “Ducha” i potrzebuje do zdania dwóch punktów ducha, wyciąga trzy karty z talii umiejętności i rozgląda się za symbolem sukcesu, który znajduje się w lewym górnym roku karty. Jeśli spośród trzech kart, które wyciągnęliśmy na wierzch, jedna będzie miała symbol sukcesu, a druga symbol przeznaczenia, możemy go wymienić na sukces przy wykorzystaniu żetonu natchnienia, które otrzymujemy w czasie odkrywania żetonów eksploracji.

W takim przypadku test jest zdany i możemy odkryć dany, co ukrywa się za testem. Jeśli nie osiągniemy dwóch sukcesów, test jest niezdany, a my kontynuujemy rozgrywkę lub podchodzimy ponownie do testu, aby odkryć, to co kryje się za daną zagadką czy zadaniem. Każde oddziaływanie odbierane jest jako jeden ruch.

Podobnie działają testy ataku, które również uzależnione są od atrybutów. Co więcej, niektóre postacie mają jedną niż więcej broń, dlatego też kluczowe jest wybranie tej, która będzie w stanie zadać wrogom więcej szkód. Liczba sukcesu podczas testu przekłada się na liczbę trafień oraz modyfikator ataku (przebicie, dobicie, ogłuszenie, seria, strzaskanie czy porażenie). Moc ataku i to, czy będzie on miał dodatkową zdolność, uzależnione jest od broni i jej specyfikacji. Atakami sterujemy za pomocą aplikacji. Wrogowie mogą posiadać nie tylko pancerz, ale dodatkowe punkty zapewnione przez czarną magię, przez co będą bardziej odporni na nasze ataki. Podczas rozgrywki możemy trafić na elitarnych wrogów, którzy są silniejsi od tych zwykłych.

Każdy z bohaterów ma określoną odporność na “Strach” oraz “Obrażenia”. Jeśli podczas rozgrywki nasza postać zrówna się z limitem lub go przekroczy, będziemy musieli wykonać test “Ostatniej Szansy”, który zdecyduje o tym, czy przeżyjemy, czy nasza postać zakończy rozgrywkę na danym etapie. Co ciekawe, jeśli nasza postać ginie, kończy ona rozgrywkę w danym etapie rozgrywki, a nie całkowicie wypada z gry. Po przejściu do nowej opowieści możemy jej używać. W przypadku gry dwuosobowej, jaką na ten moment zdążyliśmy zagrać, jeśli jedna postać straci swoje życie, cała drużyna kończy przygodę i musi zaczynać od nowa.

Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie – wrażenia z rozgrywki

Pomimo tego, że gra “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” jest tytułem skomplikowanym, a na ogarnięcie zasad i zrozumienie mechaniki rozgrywki trzeba poświęcić sporo czasu, to jednak jest ona niezwykle wciągająca i kradnie nam czas. I wcale nie musimy znać świata stworzonego przez Tolkiena, ponieważ w rozgrywce pojawiają się postacie, stworzone na potrzeby tej gry. Osobiście nie mogłem doczekać się momentu dokładania kolejnych części mapy i odkrywania zakamarków Śródziemia.

Walki z wrogami, atakowanie na dystans czy w bezpośrednim pojedynku wrzucają do rozgrywki momenty ekscytacji. Wybranie odpowiedniej broni, jeśli dany bohater posiada więcej niż jedną, jest kluczowe dla przeżycia. Wrogowie mogą nas gonić, co potęguje niepokój. Podczas rozgrywki należy pamiętać o odłożonych kartach umiejętności, aby zwiększyć swoje szanse na wygrany pojedynek, czy zakończenie przygody zwycięstwem. Wiele razy łapałem się na tym, że zapominałem o wspomnianych kartach i ich atrybutach, co nie kończyło się dla mnie dobrze.

Eksploracja, odkrywanie znaczników, wykonywanie zadań, łamanie zagadek czy ucieczka ze strefy cienia – wszystko to przekłada się na ciekawą, zróżnicowaną i ekscytującą rozgrywkę. Teoretycznie grać możemy w nią sami, a maksymalna liczba graczy to pięć osób. Oczywiście im większa Drużyna Pierścienia, tym więcej frajdy oraz większe szanse na zwycięstwo.

Rozpoczynając rozgrywkę we “Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie” miałem świadomość, że nie będzie to gra łatwa do zrozumienia. Jest to bardzo rozbudowany tytuł, jednak po kilku grach jest pare sposobów, które mogłyby rozjaśnić rozgrywkę. Wszystko tyczy się aplikacji, która przy pierwszym kontakcie z grą, powinna z grubsza tłumaczyć, jakie ruchy będziemy wykonywać. Zasady gry byłyby bardziej zrozumiałe, gdyby na ekranie pojawiały się krótkie opisy w danych momentach, np. gdy bohater przegrywa nie jest to dobrze wytłumaczone, czy całkowicie kończy on rozgrywkę, czy nie może brać udziału w danej przygodzie. Nie jest też wyjaśnione, czy w takiej sytuacji wszystkie karty obrażeń i strachu, które przyjął na siebie bohater, zostają, czy mamy je odrzucić.

Przydałaby się też opcja cofnięcia kliknięcia w aplikacji. Niekiedy możemy zrobić to przypadkowo, a każde oddziaływanie ma wpływ na fabułę danej opowieści.

Grę dostarczyło nam wydawnictwo Rebel.

Kategorie
Rozrywka Biznes

Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł.

Nie lubię marnowania żywności i staram się żyć w zgodzie z naturą. Ogólnie twierdzę, że warto dbać o naszą planetę i staram się to robić. Dotyczy to także utylizacji śmieci. Niestety, pech chciał, że straciłem godność w Biedronce za 6 zł. Pewna sytuacja sprawiła, że poczułem takie zażenowanie, że brak mi słów. A chciałem być eko. Postanowiłem, że się nią z wami podzielę.

Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł.
Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł.

Kiedyś, w sumie dawno temu, było tak, że każdy był nauczony tego, że butelki w imię ekologii trzeba zwracać, aby znów trafiły w obieg. Z resztą, przecież płacimy kaucję – warto z niej skorzystać, prawda? Tym bardziej, że teraz za jedną butelkę płacimy aż 1 zł! Nie jest to małą kwota. Fakt, może zachęcić do bycia eko, ale jeśli ktoś będzie miał podobną sytuację do mojej to zdecydowanie stwierdzam – skutecznie przerzuci się na napoje w puszce albo te, które mają tak zwane butelki bezzwrotne. Można się teraz z tego śmiać, ale uwierzcie, nie było mi do śmiechu w tej sytuacji.

Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł. Następnym razem wybiorę napój w puszce!
Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł. Następnym razem wybiorę napój w puszce!

Butelka zwrotna? Zamiast wyrzucać, lepiej ją zwrócić. Tak przynajmniej myślałem

Miałem w domu kilka pustych butelek. Stwierdziłem, że nie będę ich wyrzucał, bo przecież zapłaciłem kaucję. Kolejna rzecz to kwestia ekologii – niech idą dalej w obieg, prawda? Dlatego widząc na stronie Biedronki reklamę dotyczącą zwrotu pomyślałem, że akurat pozbędę się “problemu”. Fakt, nie miałem już paragonu ale czytając regulamin przyjmowania opakowań zwrotnych w Biedronce, zauważyłem, że są dwie opcje. Pierwsza, jeśli masz paragon ze sklepu, możesz dostać zwrot gotówki. W przypadku, gdy nie posiadasz dokumentu zakupu, możesz liczyć na voucher, który wykorzystasz na zakupy. Brzmi rozsądnie, prawda? Też tak myślałem.

Skoro mam butelki zwrotne ale nie mam paragonu to dostanę voucher, który sobie wykorzystam na inne produkty. Z takim przekonaniem pojechałem do najbliższego sklepu. Lekko zawstydzony podchodzę do ekspedientki i pytam o sprawę związaną ze zwrotem. Popatrzyła się na mnie z lekkim uśmiechem i powiedziała, że muszę mieć paragon bo inaczej mi ich nie przyjmie. Stwierdziła, że równie dobrze każdy pan, któremu los nie sprzyja przynosiłby butelki i żądałby produktu w zamian. W sumie, co ją to interesuje? Przecież ktoś zapłacił kaucję za daną butelkę, a że ją wyrzucił i wspomniany pan znalazł, może ją przecież wprowadzić w obieg.

Tak czy inaczej, z łaską pani moje butelki przyjęła ale stwierdziła, że muszę wziąć kolejne produkty, by mieć podstawę w postaci paragonu. Wtedy też, gdy wrócę do niej ponownie, będę miał dowód zakupu, a ona mi zwróci pieniądze za kaucję. Już miałem się poddać ale pani ekspedientka przekonała mnie, abym jednak zrobił to tak, jak ona sugeruje. Byłem pewny, że działa to trochę inaczej – właśnie tak, jak w regulaminie, który przeczytałem. Cóż, najwidoczniej źle go interpretowałem, dlatego przyjąłem jej propozycję. Jak myślicie, sprawa zakończyła się pozytywnie?

Biedronka
Sklep Biedronka, fot. mat. wł. Tak, straciłem godność w Biedronce. Nie polecam.

Straciłem godność w Biedronce, a chciałem być eko. Ile kosztował mnie wstyd? W tym przypadku 6 zł

Uwierzcie, nie chodziło mi o pieniądze. Chodziło o moje przekonania dotyczące bycia eko. Równie dobrze mogłem te butelki wyrzucić do kosza i by było po problemie, a tak, straciłem godność w Biedronce. OK, opowiadam dalej co się działo. Dodam jeszcze, że już wtedy, pierwszym razem, czułem się trochę zażenowany. Wyglądało to, jakbym żebrał, by mieć na kolejne trunki, a nic z tych rzeczy! Ja przede wszystkim chciałem się pozbyć problemu, a przy okazji miał to być dobry uczynek w stronę naszej Matki Ziemi.

Po kilku dniach wróciłem do Biedronki. Nie ukrywam, na co dzień nie mam problemu z rozmową z ludźmi, jestem otwarty i tak dalej. A jednak, w tej kwestii czułem znów stres, by ktoś nie pomyślał, że chcę sprzedać butelki bo mi brakuje. To tym bardziej zabawne, że przyjechałem do sklepu nowym testowym samochodem. To tak na marginesie. Tak czy inaczej, akurat była ta sama ekspedientka, która wymyśliła abym kupił napoje z butelkami zwrotnymi i za jakiś czas wrócił do Biedronki. Wybrałem sobie kilka rzeczy w sklepie i z reklamówką ze szkłem poszedłem do kasy. Pani od razu mnie rozpoznała i wiedziała o co chodzi. Byłem pewny, że zna temat oferty związanej z kaucją i sprawę załatwimy szybko.

Jak się zapewne domyślacie, nie było tak kolorowo. Zestresowany, bo wiem, że już straciłem godność w Biedronce, czułem się jak “menel”, któremu zabrakło pieniędzy. Liczyłem, że pani doskonale zna procedurę, szybko wprowadzi zwrot, który sprawi, że odliczy wspomniane 6 zł (za sześć butelek) z rachunku i ja czym prędzej ucieknę ze sklepu. Z minuty na minutę coraz bardziej czułem się zażenowany tą sytuacją. W końcu moja kolej. Pani zaczyna liczyć wszystkie produkty, które sobie wybrałem i co? I dzwoni po kierowniczkę, bo ona nie wie co dalej. Oczywiście, jak to w Biedronce bywa, na wszystkie kasy tylko jedna była czynna.

Rzecz jasna nie mogło być w sklepie pusto (a był to późny wieczór). Nagle za mną pojawiło się wiele osób zniecierpliwionych tym, że muszą czekać w kolejce. Ja coraz bardziej zestresowany, czuję, że robię się czerwony. Kierowniczka nie przychodzi, ja stoję “jak ten żul”, którego nie stać na zakupy i uzbierał kilka butelek. Kolejka coraz dłuższa, a ja wiem, że już dawno straciłem godność w Biedronce bo zachciało mi się być eko. Powiedziałem, że rezygnuję z tej promocji, żeby skasowano zakupy. Chciałem już uciekać. Pani ekspedientka mocno upierała się abym jednak poczekał i znów zadzwoniła po kierowniczkę.

Jakby tego było mało, zobaczyłem, że wśród klientów czekających w kolejce jest moja znajoma z mężem. Pomyślałem, że moje zażenowanie niedługo sięgnie zenitu. Przecież na bank ona pomyśli, że gość się stoczył i teraz sprzedaje butelki by mieć za co kupić kolejne napoje. Pośród miliona innych sytuacji, musiałem trafić na kogoś znajomego akurat teraz, gdy straciłem godność w Biedronce. Przypominam – ja tylko i wyłącznie chciałem być eko. Kierowniczki jak nie było, tak nie ma, dlatego wymusiłem na pani ekspedientce by wystawiła mi paragon, a ja czym prędzej uciekłem z tego sklepu czując niesmak, zażenowanie i wstyd. Tyle wyszło z mojego bycia eko.

Biedronka idzie na "wojnę". Ma bojownika, który może wygrać!
Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł.

Bycie ekologicznym jest bardzo trudne

Oglądając filmy z PRL widzę, że nikt nie miał problemu w tym aby na przykład butelki po mleku były wymieniane. Kiedyś, kiedy ta kaucja była niewielka raczej ignorowałem temat wymiany ale teraz, gdy kosztuje to złotówkę i przede wszystkim, gdy jestem bardziej świadomy tego, że trzeba dbać o planetę zwracam uwagę na takie rzeczy. Nie wiem dlaczego tak jest, ale odniosłem wrażenie, że takie zwracanie butelek jest w pewnym stopniu dla niektórych ujmujące. Mi to zupełnie nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie – cieszyłem się, że robię coś dla natury. Wystarczyła jednak głupi asyftacja, przez którą w pewnym momencie twierdziłem, że straciłem godność w Biedronce.

W tym przypadku – tak mi się wydaje – problemem było złe przeszkolenie personelu, który nie potrafił rozwiązać problemu związanego z kaucją. To raz. Dwa, może faktycznie żyłem w przekonaniu, że najczęściej to właśnie panowie, którym niestety się nie powiodło w życiu szukają w śmietnikach butelek, aby je odsprzedać i mieć pieniądze na tani trunek? Nie wiem, szczerze nie wiem. Tak czy inaczej, zachęcam do życia w zgodzie z naturą i jeśli nadarza się okazja, abyście zrobili coś dla Matki Ziemi, róbcie to. W tej sytuacji mi się nie udało i przez jakiś czas żyłem w przekonaniu, że straciłem godność w Biedronce. A przecież tak nie było. Chciałem dobrze.

Biedronka wprowadza ważną usługą. Pomoże Ci w nagłym przypadku
Chciałem być eko, a straciłem godność w Biedronce za 6 zł.
Kategorie
Rozrywka

Xblitz kusi. Możesz zdobyć 7000 zł jako voucher Wakacje.pl

Trwa okres wakacyjny, dlatego takie 7000 zł do wydania na portalu wakacje.pl byłoby jak najbardziej fajnym bonusem, prawda? Tak właśnie Xblitz kusi nas i zachęca do wzięcia udziału w konkursie. Dodam tylko, że marka organizuje go wspólnie ze sklepem internetowym Vobis.

Jak zdobyć 7000 zł jako voucher Wakacje.pl? Sprawa jest bardzo prosta. Wystarczy kupić w sklepie Vobis jeden z produktów Xblitz, który jest objęty rabatem wynoszącym 20%. Minimalna wartość koszyka wynosi 149 złotych. Następnie trzeba opisać wymarzone wakacje. Takie zadanie konkursowe trzeba wysłać na adres konkurs@xblitz.pl. Pamiętajcie, że trzeba dołączyć dowód zakupu wspomnianego sprzętu Xblitz. Macie na to czas do 23.07.2023. Zwycięzca konkursu otrzyma voucher, który będzie mógł wykorzystać na łamach portalu wakacje.pl, który jest w pewnym stopniu porównywarką ofert wakacyjnych wielu czołowych biur podróży działających w Polsce.

Xblitz kusi. Możesz zdobyć 7000 zł jako voucher Wakacje.pl
Xblitz kusi. Możesz zdobyć 7000 zł jako voucher Wakacje.pl

Zdobądź 7000 zł do wykorzystania na wakacje.pl. Xblitz kusi konkursem

Do zakupu urządzeń marki Xblitz raczej nie trzeba nikogo zachęcać. Wielokrotnie testowałem produkty – zarówno kamery samochodowe, jak i uchwyty czy nawet transmitery FM i stwierdzam, że to dobrze wyceniony sprzęt, który oferuje dobrą jakość. Z resztą, widać to po ilości zakupionych wideorejestratorów, których logo widnieje często w filmach z różnych zdarzeń drogowych. Sama marka chwali się, że z alkomatów czy kamer samochodowych tej firmy korzysta już półtora miliona kierowców w Europie. Robi wrażenie, prawda?

Test Xblitz X7 GPS - tania kamera samochodowa z GPS
Xblitz kusi. Możesz zdobyć 7000 zł jako voucher Wakacje.pl

Pozostaje więc zakup sprzętu za minimum 149 zł w Vobis i odrobina kreatywności, a będziecie o krok od wygrania vouchera. Trzymam za Was kciuki! Jeśli chcecie przeczytać regulamin i ogólnie sprawdzić promocję, kliknijcie w ten link.

Sprawdź nasz test kamery samochodowej Xblitz X7 GPS.

Kategorie
Rozrywka

Impreza? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

Lato, domówki, ale i imprezy plenerowe będą popularną formą rozrywki. Tylko jak zorganizować głośną muzykę gdzieś, gdzie nie ma prądu? Głośnik JBL Partybox 310 będzie świetnym rozwiązaniem, bowiem posiada wbudowany akumulator. A jak z jakością dźwięku? Wszak, nie tylko w plenerze może przecież grać, ale na domówkach również. Sprawdźmy, co oferuje ten model.

JBL Partybox 310 – specyfikacja

  • Moc: 240 W
  • Czas ładowania: 3.5h
  • Maksymalny czas odtwarzania z akumulatora: 18h
  • Certyfikat wodoodporności: IPX4
  • Wersja Bluetooth: 5.1
  • Wymiary: 36.6 x 32.6 x 68.8 cm
  • Waga: 17,42

Specyfikacja pochodzi ze strony producenta – marki JBL.

JBL Partybox 310! – co znajdziemy w pudełku?

Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

Producent zapewnił wszystko co niezbędne do wygodnej obsługi omawianego dzisiaj głośnika. Większość znajduje się przy samym głośniku, a więc luzem w pudełku znajdziemy:

  • instrukcję obsługi
  • kartę gwarancyjna
  • skróconą instrukcję obsługi
  • kartę charakterystyki
  • kabel do ładowania

JBL Partybox 310 – wygląd zewnętrzny

Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

Pierwsze co rzuca się w oczy zaraz po rozpakowaniu to dosyć spore gabaryty urządzenia. Przód to nic innego jak siatka z logiem JBL idealnie na jej środku. Boki urządzenia posiadają po cztery gumy. Przechodząc na tył kolosa znajdziemy kilka interesujących nas elementów. Po pierwsze pod plastikową zaślepką u góry kryje się sporo złącz, takich jak USB czy chociażby AUX. Nie zabrakło możliwości podłączenia do dwóch mikrofonów, przycisku do przełączania się pomiędzy nimi, a także dwóch pokręteł do dostosowania stylu grania głośnika do naszych preferencji.

Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

W środkowej części znajduje się spory otwór, czyli tzw. bass reflex, który ma za zadanie zapewnić nam dogłębne brzmienie basowe. Poniżej ponownie pod plastikową zaślepką ukryto złącze do podpięcia dołączonego przewodu, którym naładujemy akumulator. Na samym dole znajduje się para kółek do ułatwienia zmiany lokalizacji głośnika bez potrzeby jego podnoszenia To dobre rozwiązanie. W końcu sprzęt swoje waży. Skoro przy korzystaniu z kółek jesteśmy to warto zauważyć u góry wysuwaną rączkę, której rozłożenie powoduje, że głośnik staje się walizką podróżną.

Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

Góra to samo złoto. Znajduje się tam w zasadzie wszystko co potrzeba podczas imprezy, bo jest tam i przycisk do zwiększenia bass-u, jest wskaźnik naładowania akumulatora, przyciski do parowania urządzenia poprzez Bluetooth, a także przełączania się pomiędzy źródłami dźwięku. Są także magiczne 3 przyciski, które wyzwalają z głośnika dźwięk tuby, oklaski lub buczenie. Na górze znajduje się też jeszcze jeden ważny przycisk służący do sterowania podświetleniem, lecz tą kwestią polecam zarządzać w aplikacji ze względu na nieco więcej możliwości personalizacji.

Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

    JBL Partybox 310 – impreza w nazwie nie znalazła się przypadkiem

    Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
    Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

    Urządzenie wspiera możliwość parowania dwóch identycznych urządzeń, a tym samym oferowania jeszcze potężniejszego dźwięku. Oczywiście, jest to urządzenie idealne do imprezy, z głębokim bassem, a także potrafi zagrać na tyle głośno, aby zagłuszyć zbędne myśli uczestników i pozwolić na to, aby w pełni oddali się imprezowemu szaleństwu. Co najważniejsze, nie trzeba się martwić dostępem do gniazdka czy kablami, które możemy zostawić w domu. Głośnik pozwoli na zabawę do 18 godzin! Oczywiście, wszystko zależy od tego, z jaką mocą będziemy słuchać muzyki i czy będziemy korzystali z dodatkowych elementów świetlnych. A propos oświetlenia, efekty mogą, ale nie muszą być zsynchronizowane z muzyką. Wygląda to naprawdę efektownie.

    Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!
    Planujesz imprezę? Nie szukaj DJ-a tylko kup głośnik JBL Partybox 310!

    Jeśli zastanawiacie się nad tym jak gra omawiane dzisiaj urządzenie to na pewno jako pierwsze określenie kojarzy mi się: “przyjemnie dla ucha”. Jest to styl grania z pewnością neutralny, ale czuć większe podbicie bassowe na rzecz tła w niektórych utworach. Trzeba też pamiętać, że nie są to głośniki studyjne, które dają nam każdy element wyważony z aptekarską dokładnością. Tutaj powinniśmy się spodziewać głośnego, dobrego brzmienia w akompaniamencie bassowej, szczególnie dobrej podczas imprezy, a właśnie do tego urządzenie to zostało stworzone.

    Podsumowując, bas jest miękki, ale mocny, scena szeroka, tony wysokie dobrze słyszalne, a tony średnie nie przytłaczają. Muszę przyznać, że jakość dźwięku mnie zaskoczyła pozytywnie. Nie jest to po prostu “głośny krzyk”. Nie, nie. Producent nie poszedł tylko “w RMS”, dlatego też z mocą idzie jakość. Nie jest to więc tylko gadżet, ale niezbędny dodatek na każdym wydarzeniu, na którym muzyka będzie priorytetem. Obecnie cena tego głośnika jest podobna w wielu sieciach handlowych. Kupisz go za 2599 zł w Media Expert (klik), Media Markt (klik) czy Euro RTV AGD (klik). Sporo, to fakt, ale model ten oferuje naprawdę wysoki poziom – zarówno chodzi mi o wykonanie, jak i jakość generowanego dźwięku.

    Kategorie
    Rozrywka

    Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów!

    Ostatnie kilka miesięcy dla polskiego sędziego i jego zespołu są niesamowicie udane. Okrzyknięty najlepszym sędzią na świecie, Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów, który odbędzie się 10 czerwca w Stambule!

    Kolejny wielki sukces Polaka

    Polski sędzia cały czas wzbija się na szczyt światowego futbolu! W grudniu sędziował finał najważniejszej imprezy piłkarskiej na całym świecie. Jego postawa w finałowym meczu mundialu, w którym zmierzyła się Argentyna z Francją, zachwyciła nie tylko kibiców, ale piłkarzy i samego szefa związku sędziów, Pierluigiego Collinę.

    Francuzi stracili rozum. Chcą powtórki! Marciniak powodem!_1, Marciniak prezesem PZPN? Jasna deklaracja sędziego, Marciniak bohaterem transferu? "Jest spora szansa."; Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów
    Szymon Marciniak sędzią finału Ligi Mistrzów! Fot. Twitter/ Author Unknown

    Przeczytaj także: Kto powinien suplementować izolat białka? Podpowiadamy

    Pasmo sukcesów się nie kończy, ponieważ ogłoszono, że to właśnie Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów! UEFA wyznaczyła go na głównego arbitra najważniejszego spotkania w europejskiej piłce klubowej. Ciekawe jest to, że Polak prowadził także mecz półfinałowy Manchester City – Real Madryt!

    Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów!

    W finale, który odbędzie się 10 czerwca w Stambule, zmierzy się Manchester City wraz z Interem Mediolan. Okazuje się, że nie zabraknie tam polskich akcentów! Jak podała UEFA, Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów. Jest to kolejne wyróżnienie w ostatnich miesiącach dla Polaka i jego zespołu – Tomasza Listkiewicza oraz Pawła Sokolnickiego.

    To jednak nie wszystko, ponieważ za VAR również będą odpowiadać Polacy – przed monitorami zasiądą Tomasz Kwiatkowski oraz Bartosz Frankowski. Na sędziego technicznego wytypowany został Istvan Kovacs, asystentem rezerwowym Vasile Florin Marinescu, a wsparciem VAR będzie Marco Fritz.

    Szymon Marciniak będzie sędziował finał Ligi Mistrzów
    Pełen skład sędziów na finał Ligi Mistrzów!

    Źródło: Jakub Kwiatkowski Twitter

    Exit mobile version