Zgrzewka wody jest jednym z tych zakupów, które zaczynają irytować jeszcze przed dotarciem do kasy. Przynajmniej w moim przypadku. Trzeba ją włożyć do wózka, przenieść do samochodu, wnieść do domu, a później znaleźć miejsce na sześć dużych butelek. Jeszcze ten system kaucyjny, który doprowadza mnie do szału. Do tego dochodzi czajnik, saturator, kostkarka i ekspres, więc nawet spory kuchenny blat potrafi szybko przestać być spory. Właśnie dlatego stoisko JIMMY na IFA 2026 było według mnie ciekawsze, niż może sugerować hasło „filtracja wody”.

Marka nie przywiozła do Berlina pojedynczego filtra, tylko kilka różnych pomysłów na domową stację napojów. Jedne są już dostępne w Polsce, inne dopiero zmierzają na nasz rynek. Co ciekawe, sprawdziłem już JIMMY R9 i trzeba przyznać – ten sprzęt faktycznie zmienia jakość wody, którą pijemy. Wszystkie łączy proste założenie: wodę nalewamy z kranu, a urządzenie robi z nią dokładnie to, czego w danej chwili potrzebujemy.

Filtr do wody, który chce zastąpić pół kuchni
Na IFA bardzo łatwo przesadzić ze słowem „innowacja”. Wystarczy dodać ekran, aplikację i dwa tryby pracy, by zwykłe urządzenie nagle miało zmieniać nasze życie. W przypadku JIMMY najciekawszy nie jest jednak pojedynczy efektowny parametr, lecz próba połączenia czynności, które dotychczas wymagały kilku sprzętów. Przedstawiciele JIMMY na IFA 2026 przekonywali mnie, że zamiast osobno filtrować wodę, gotować ją w czajniku, chłodzić w lodówce i gazować w saturatorze, część tych zadań można przenieść do jednego urządzenia albo jednego modułowego zestawu.
Ważne jest też to, że prezentowane oczyszczacze są konstrukcjami nablatowymi. Nie trzeba wiercić otworów, zmieniać instalacji pod zlewem ani wzywać hydraulika. Nalewamy wodę do zbiornika, podłączamy urządzenie do prądu i przechodzimy przez pierwsze uruchomienie. To ma znaczenie w wynajmowanym mieszkaniu, biurze albo wszędzie tam, gdzie klasyczny system odwróconej osmozy byłby kłopotliwy w montażu. Ceną za tę swobodę jest oczywiście zajęte miejsce na blacie oraz konieczność samodzielnego uzupełniania zbiornika ale chyba można na to przymknąć oko, prawda?

JIMMY R9 i R9 Pro: podobne z zewnątrz, różne latem
JIMMY R9 jest najbardziej klasyczną propozycją w całej rodzinie, choć z typowym dzbankiem filtrującym ma niewiele wspólnego. Woda przechodzi przez siedmioetapowy system obejmujący między innymi membranę odwróconej osmozy o dokładności 0,0001 mikrometra, węgiel aktywny, remineralizację oraz światło UV. Układ ma ograniczać ponad 99 procent wielu rodzajów zanieczyszczeń, w tym ołów, chlor, azotany czy związki PFAS. W prezentacji JIMMY na IFA 2026 ważny był również smak: ostatni etap ma przywracać wodzie wybrane składniki mineralne, aby po osmozie nie wydawała się „płaska”. Przemiłe panie dodały do tej wody kilka plasterków owoców i mamy napój idealny.
R9 ma 5-litrowy zbiornik na wodę kranową i dwa litrowe dzbanki wykonane z Tritanu. Jeden można zostawić w urządzeniu, a drugi schować do lodówki albo zabrać na stół. Woda o temperaturze otoczenia jest dostępna od razu, natomiast grzałka pozwala w ciągu około trzech sekund uzyskać temperaturę dopasowaną do herbaty, kawy czy mleka dla dziecka. Do wyboru jest sześć ustawień podgrzewania od 45 do 98 stopni Celsjusza oraz kilka zaprogramowanych objętości. Z punktu widzenia codziennego użytkowania oznacza to, że R9 może przejąć zadania dzbanka filtrującego i czajnika.

R9 Pro rozwija ten pomysł o aktywne chłodzenie wody do około 10–15 stopni Celsjusza. Ma też nieco większy, 5,5-litrowy zbiornik wejściowy, ale zachowuje dwa litrowe dzbanki, szybkie grzanie i tę samą rodzinę filtrów. To właśnie chłodzenie jest najważniejszym argumentem za dopłatą do wersji Pro. Trzeba jedynie pamiętać, że nie mówimy o wodzie z lodem, lecz o temperaturze typowej dla przyjemnie schłodzonego napoju. W upalny dzień różnica względem podstawowego R9 może być jednak znacznie bardziej odczuwalna niż kolejna funkcja ukryta w menu.

Matrix M9 Pro rośnie razem z apetytem
Najciekawszym elementem obecnej oferty jest dla mnie JIMMY Matrix M9 Pro. Samodzielnie działa jak kompletny oczyszczacz z odwróconą osmozą, remineralizacją, UV i szybkim podgrzewaniem wody. Na ekranie pokazuje wartość TDS przed i po filtracji, przypomina o zużyciu wkładów oraz pozwala wybrać temperaturę i porcję. Wśród urządzeń JIMMY na IFA 2026 właśnie ten model najpełniej pokazywał pomysł marki, bo prawdziwy sens nazwy Matrix ujawnia się dopiero po wysunięciu podstawy i dołączeniu kolejnego modułu przez system AquaLink.

Matrix S9 schładza przefiltrowaną wodę do około 10–15 stopni i pozwala ją nagazować. Użytkownik sam dobiera intensywność bąbelków, a urządzenie korzysta ze standardowych, gwintowanych cylindrów CO₂. Producent deklaruje do około 60 litrów wody gazowanej z jednego cylindra, choć realny wynik będzie zależał od wybranego poziomu nasycenia. W zestawie znajdują się wielorazowe butelki, więc pomysł jest prosty: mniej plastikowych opakowań, mniej noszenia i woda gazowana przygotowana wtedy, kiedy rzeczywiście mamy na nią ochotę. Coś idealnego w moim domu, gdzie woda gazowana jest częstym „towarzyszem” domowników.
Drugi moduł, Matrix I9, jest rozwiązaniem dla osób, które latem wrzucają lód niemal do wszystkiego. Urządzenie przygotowuje kostki z wody oczyszczonej w M9 Pro, podaje schłodzoną wodę, a dodatkowo ma elektryczną kruszarkę. Lód można więc wykorzystać do kawy mrożonej, lemoniady, koktajlu albo wieczornego drinka, bez trzymania plastikowych foremek w zamrażarce. Co ważne, użytkownik nie musi kupować od razu całego kompletu. Można zacząć od stacji M9 Pro, a S9 lub I9 dołączyć później, gdy okaże się, że dana funkcja rzeczywiście przyda się w domu.

Nespure N9 był najprostszym pomysłem i największym zaskoczeniem
Najbardziej nośną premierą stoiska okazał się jednak w moim przypadku JIMMY Nespure N9. Na pierwszy rzut oka wygląda jak smukły ekspres kapsułkowy, ale w środku ma pięciostopniowy system uzdatniania wody. W tym modelu nie zastosowano odwróconej osmozy. JIMMY postawiło na ultrafiltrację, zmiękczanie oraz filtry z węglem aktywnym, aby ograniczać między innymi osad, chlor i niepożądane zapachy, a jednocześnie zachować część naturalnych minerałów. To właśnie ta premiera sprawiła, że JIMMY na IFA 2026 mogło mówić już nie tylko o wodzie, lecz również o kawie.

Po co łączyć filtr z ekspresem? Twarda woda wpływa zarówno na smak napoju, jak i tempo odkładania się kamienia wewnątrz urządzenia. N9 przygotowuje więc wodę dla siebie, a później za pomocą pompy o deklarowanym ciśnieniu do 20 barów parzy espresso lub lungo z kapsułek w popularnym formacie Nespresso Original. Może też podać wodę o temperaturze otoczenia albo podgrzaną do 98 stopni, dzięki czemu zastępuje nie tylko prosty ekspres, ale również dyspenser gorącej wody.
Całość ma zaledwie 16 centymetrów szerokości i 2-litrowy, wyjmowany zbiornik, więc Nespure N9 dobrze pasuje do niewielkiej kuchni. Nie jest to sprzęt dla kawowego purysty, który waży ziarna i reguluje młynek co pół obrotu. To urządzenie dla kogoś, kto rano chce nacisnąć jeden przycisk, a przy okazji nie stawiać obok ekspresu osobnego dzbanka filtrującego. Europejska sprzedaż ma ruszyć po targowym debiucie, a w Polsce urządzenie jest planowane na 2027 rok. Dokładny termin i cena nie zostały jeszcze oficjalnie podane.

Ekspresy do kawy pokazują, że na filtrach się nie skończy
Kawowa część stoiska JIMMY na IFA 2026 nie ograniczała się do Nespure N9. W Berlinie pokazano również większe automaty z pojemnikami na świeże ziarna, kolorowymi ekranami i układami do pobierania mleka. Na stoisku można było zobaczyć między innymi cappuccino, caffè latte i flat white, a więc napoje, których oczekujemy od współczesnego automatu do domu. Marka nie ogłosiła jeszcze ostatecznych nazw, polskich cen ani dat sprzedaży tych modeli, dlatego na tym etapie traktuję je jako zapowiedź kierunku niż gotową ofertę sklepową. Tego też się trzymajmy, dobrze?
To jednak ważny sygnał pokazany przez JIMMY na IFA 2026. Marka nie chce być firmą od jednego filtra, lecz buduje portfolio wokół całego procesu przygotowania napojów. Woda ma być oczyszczona, podana w wybranej temperaturze, zamieniona w lód, nasycona dwutlenkiem węgla albo wykorzystana do kawy. Z punktu widzenia marki to logiczne, bo jakość wody ma bezpośredni wpływ na każdy z tych scenariuszy.

Gdzie kupić sprzęt marki JIMMY?
Wszystko zależy od Waszych preferencji, gdyż sprzęt jest dostępny w popularnych elektromarketach. Możesz też kupić go online, za pośrednictwem oficjalnego sklepu marki JIMMY na Allegro.
Czy naprawdę możemy pożegnać zgrzewki?
Po wizycie na stoisku JIMMY najbardziej przekonuje mnie nie liczba etapów filtracji, lecz codzienna wygoda. Brak montażu sprawia, że te urządzenia można postawić praktycznie wszędzie, a szybkie grzanie rzeczywiście pozwala zrezygnować z czajnika. Wersja Pro, moduły Matrix i Nespure N9 dokładają funkcje, które do tej pory wymagały kolejnych sprzętów. JIMMY na IFA 2026 pokazało dzięki temu spójną koncepcję, która może mieć sens nie tylko na targowej ekspozycji, szczególnie jeśli ktoś regularnie kupuje wodę butelkowaną, gazuje ją, przygotowuje lód i pije kawę.

Nie oznacza to oczywiście, że system jest bezobsługowy. Odwrócona osmoza wytwarza wodę odpadową, zbiorniki trzeba uzupełniać i myć, a wkłady po określonym czasie wymienić. Sam kierunek jest jednak interesujący: zamiast kolejnego gadżetu dostajemy próbę uporządkowania kuchni i rozwiązania problemu, który co tydzień waży kilka kilogramów i przyjeżdża z nami ze sklepu w plastikowej folii.
Materiał powstał we współpracy z marką JIMMY.