Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Urzeka czy odrzuca?

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance to topowa, najszybsza odmiana tego popularnego SUV-a. Sprawdzam, ile zostało cukru w cukrze, to znaczy AMG w AMG.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan. Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Cechuje go technologia rodem z F1. Ma prawie 700 KM i przyspiesza do 100 km/h w 3,5 sekundy, a przecież nadal jest to w pewnym stopniu rodzinny SUV. Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance to sportowy potwór na tor? A może da się go “oswoić”, by jeździć nim na co dzień?

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Trochę przypadkowo “wpadliśmy na siebie” z tym autem. Miało być spokojne CLA, a jednak los dał mi możliwość sprawdzenia najmocniejszej wersji GLC. Wiele osób marudziło na Mercedesa, który do aut z oznaczeniem 63, a więc tych topowych “włożył” dwulitrową benzynę. Mam tu na myśli między innymi opisywanego przez nas jakiś czas temu C63 S E Performance. “Nieporozumienie” krzyczało wielu. Czy słusznie? Cóż, dla mnie oznaczenie “63” kojarzy się z brutalną mocą V8. Szczególnie w przypadku trzeciej generacji Klasy C, która była oferowana z silnikiem 6,2 litra.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Czasy się zmieniły, a my mamy się cieszyć, że producenci nadal montują w autach silniki spalinowe. Czy aby na pewno? Liczby nie kłamią i Mercedes “przeprosił się” z 4-litrowym V8, które trafiło przecież do najnowszego AMG GT. Dziś jednak skupmy się na SUV-ie, który najczęściej jest wybierany z 2-litrowym dieslem pod maską. Nie przeczytasz tu jednak o tym popularnym wariancie. Tym razem mówimy o przejściu “ze skrajności w skrajność”, jakim jest Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance.

Reklama

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Technologia F1 w rodzinnym SUV-ie. Oto Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance

Masz pod maską łącznie 680 KM i 1020 Nm momentu obrotowego. Kosmiczne liczby, prawda? Oczywiście, nie jest to moc generowana tylko przez 2-litrowy silnik benzynowy. Wspiera go również wariant elektryczny, gdyż GLC w tej odmianie jest hybrydą typu plug-in, a więc ładowaną z gniazdka. Sam motor spalinowy (M139L) generuje i tak imponujące 474 KM. Pomaga mu elektryk o mocy 204 KM. Co ciekawe, tu nawet turbosprężarka ma elektryczny napęd! Jak to możliwe? Znajdziemy go pomiędzy kołem turbo a kołem kompresji po stronie dolotu. Dzięki temu w “mgnieniu oka” turbina rozkręca się do 175 tysięcy obrotów na minutę. Nie mówiłem, że kosmos? Nie mówiłem?

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Idźmy dalej. W trybie ciągłym silnik elektryczny oferuje kierowcy 108 KM. Dopiero gdy włączymy tryb Race, jego moc wzrasta do 204 KM, ale tylko przez dziesięć sekund. Mamy do dyspozycji aż dziewięć różnych trybów jazdy. Warto również wspomnieć o tym, że na tylnej osi ulokowano małą, dwubiegową przekładnię, która współpracuje z silnikiem elektrycznym. Oczywiście, jest również ta, która działa z silnikiem spalinowym. Mowa o przekładni 9-biegowej.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Czy tym da się jeździć na co dzień?

Masz tak wielką moc, na papierze auto przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 3,5 sekundy. Czy to oznacza, że jest to SUV, który sprawdzi się tylko w warunkach torowych? Szczerze? Jest totalnie inaczej, niż mógłbyś się tego spodziewać. Zacznijmy od tego, że to auto waży aż 2235 kg. Tak, jest bardzo ciężki. Nie jest to jednak powód, dla którego auto nie chciałoby skręcać. Robi to z przyjemnością, gdyż w precyzyjnym prowadzeniu pomaga nam chociażby tylna skrętna oś z elektronicznie sterowanym dyferencjałem oraz trójstopniowy układ wspomagania kierownicy. Do jazdy torowej jeszcze wrócimy, ale zastanówmy się, co z użytkowaniem na co dzień.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance w trybie komfortowym to “potulny baranek”, który absolutnie nie ma zamiaru wyrządzić Ci krzywdy. Ba, jeśli naładujesz baterię do pełna, nawet nie usłyszysz zimnego silnika, gdyż wyruszysz w podróż w ciszy. Czy tego chce użytkownik najmocniejszej wersji AMG? Jakoś mi się nie wydaje, że ktoś, kto kupuje samochód z oznaczeniem “63” preferuje ciszę i spokój. Tak czy inaczej, w trybach komfortowych i elektrycznych auto jest spokojne, opanowane, wygodne. Nawet w pewnym momencie możesz zapomnieć o tym, że masz pod maską 680 KM i 1050 Nm momentu. Przypomnisz sobie o tym, gdy zauważysz wzrok innych uczestników ruchu, którzy z przerażeniem spoglądają na Twoje auto. A może ze zdziwieniem, że ktoś w AMG jeździ tak grzecznie?

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Chyba coś w tym jest. Te “spokojne” tryby jazdy sprawiają, że chętnie włączasz ulubione utwory, które brzmią bardzo dobrze za sprawą systemu Burmester. Cieszysz się ładnym, nowoczesnym wnętrzem, do którego przyzwyczaił nas Mercedes-Benz. O wygodnych fotelach i dużej ilości miejsca w kabinie nie sposób nie wspomnieć. O wyciszeniu również. Zwinnie, ale spokojnie pokonujesz kolejne kilometry (a w zasadzie około dziesięć) w mieście, często bezgłośnie. O ile oczywiście ładujesz cyklicznie tą 6,1 kWh baterię. I znów wracamy do punktu wyjścia. Przecież to Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. To auto miało być drapieżnikiem, a nie domową maskotką. Czas przejść do trybów sportowych.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance lubi szybką jazdę?

Na papierze wręcz uwielbia! Liczby nie kłamią. Ten SUV przeczy prawom fizyki i za sprawą technologii “robi” wszystkich, którzy zechcą się pościgać. A tą technologią, oprócz wspomnianej jednostki napędowej są również stalowe sprężyny, które współpracują z adaptacyjnymi amortyzatorami oraz aktywnymi stabilizatorami. Efekt? Naciskasz pedał gazu i po chwili spoglądasz w lusterko wsteczne, gdyż zarówno na prostej, jak i na zakrętach nie masz sobie równych. Przypominam – ponad dwie tony masy i nadwozie typu SUV. Ale z drugiej strony, pomimo tego, że to auto prowadzi się obłędnie, jest precyzyjne, szybkie, zwinne i szalone, w tym wszystkim jest pewna rzecz, która mi przeszkadza.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Czy to sprawia, że robię się marudą? Starzeję się? Oby nie było to ględzenie starszego pana. Po prostu Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance jest komputerem z kołami i małym silnikiem spalinowym. Brakuje mi tego rasowego charakteru, który daje frajdę z jazdy, a przy okazji pokazuje jak powinien wyglądać sportowy samochód. Taką dawała mi chociażby Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio, która chciała za każdym razem pokazać, kto rządzi na rejonie. I robiła to skutecznie za sprawą mocy i dźwięku, a przecież była wolniejsza od AMG GLC. Niewiele, ale jednak wolniejsza.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Do tego ten sztuczny dźwięk z głośników, który lepiej jak najszybciej wyłączyć. Chociaż to jest najmniej irytująca rzecz w tym aucie. Tak szczerze, pomimo tych osiągów, nie czujesz ich w ogóle. Wiesz, że przyspiesza, że niszczy rywali na torze ale co z tego, skoro wrażenia z jazdy są komputerowe. Pierwszy raz spotkałem się z tą “komputeryzacją AMG” przy A45 S, które po prostu kazało kierowcy wcisnąć gaz do spodu, a systemy zrobią wszystko za niego, by nie wylądował na drzewie. Tak też jest w tym przypadku.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Masz milion czujników, które co prawda oferują świetne wrażenia ale te będą pozytywne dla młodszych kierowców. Ci, którzy mają benzynę we krwi mogą się nieco zawieść, bo tu króluje samochód, a nie człowiek. Aha. Byłbym zapomniał. Jak już ściśniesz mocno kierownicę i zaczniesz w trybie sportowym szaleństwo, pamiętaj, że te hamulce co prawda są imponujące, jednak odnoszę wrażenie, że nie były tak skuteczne, jak byś tego oczekiwał po sportowym samochodzie.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance to wydajny komputer na kołach

Jest piękny – bez dwóch zdań. Wyjątkowy? Oczywiście, że tak. Szybki? Piekielnie! W tym wszystkim topowej odmianie GLC nie brakuje “uniwersalności”. Jeśli nie chcesz jechać dynamicznie, żaden problem. Będzie cicho i wygodnie. Niezależnie czy chcesz pokonać sto, pięćset czy więcej kilometrów – uwierz, wysiądziesz z tego auta wypoczęty. Pomogą Ci, a jakże, wszystkie systemy bezpieczeństwa, które cały czas czuwają nad tym, abyś nie “umarł z nudów”. Oczywiście, o ile sobie za nie zapłacisz, gdyż na przykład aktywny tempomat wymaga uiszczenia dodatkowej opłaty. Nawet pomimo tego, że masz na kierownicy przycisk, który go może uruchomić.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.

Tu wszystko działa i wygląda jak należy. Oprogramowanie – jedno z najładniejszych w obecnie oferowanych samochodach. Wygoda – o tym już wspominałem wiele razy. Nie wydaje mi się jednak, że tego szukają klienci takich odmian. A szkoda, bo Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance bardziej przypominał mi spokojne auto do jazdy na co dzień (o ile akceptujesz przy delikatnym obcowaniu z pedałem gazu 13 litrów benzyny na 100 kilometrów w mieście) i tak też go zapamiętam. Spokojny samochód z kosmicznymi liczbami, które może i faktycznie robią z tego auta prawdziwego potwora, jednak finalne wrażenie nie jest takie, jak moglibyście sobie je wyobrażać.

Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance. Fot. Ernest Dragan.
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance jest świetny, ale od AMG oczekuję czegoś innego
Podsumowanie
Mercedes-AMG GLC 63 S E-Performance to uniwersalne auto. Potrafi być spokojne, a gdy trzeba, pokaże wszystkim uczestnikom drogi, kto jest królem. Gwiazda na masce w takiej odmianie kosztuje jednak sporo. Jeśli interesuje Cię ten konkretny model musisz przygotować minimum 574 100 zł, które bardzo szybko może zbliżyć się nawet do 700 tysięcy zł, jeśli będziesz szalał w konfiguratorze. Konkurencyjna Alfa Stelvio Quadrifoglio startuje od 517 tysięcy zł. Tak, nie masz gwiazdy na masce, ale już pod nią masz coś, czego pragną fani sportowej motoryzacji.
Jakość wykonania
Design
Komfort jazdy na co dzień
Wyposażenie
Silnik
Sportowa jazda
Zalety
Uniwersalność - świetny na co dzień i na tor
Komfort podróżowania - nawet długa jazda nim nie męczy
Jakość wykonania materiałów
Multimedia i system audio
Wady
Za mało tu AMG w AMG a za dużo komputera
Dźwięk z głośników
Słaby zasięg na prądzie
4.1
Add a comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama