Nate Diaz. Marihuana, wyzwiska i "kawał" talentu

Nate Diaz. Marihuana, wyzwiska i „kawał” talentu

Jedna z najbarwniejszych postaci w UFC, Nate Diaz zapowiedział zakończenie kariery. W swojej pożegnalnej walce zmierzy się z mocnym „prospektem”.

Nate Diaz – marihuana, wyzwiska i „kawał” talentu

Jednego na temat zawodnika ze Stockton nie można powiedzieć – nie był „kryształowym” wzorem sportowca. Nate Diaz to już „legendarna marka”. Wraz ze swoim starszym bratem Nickiem podbijali światowe ringi oraz klatki. Niegdyś byli uważani za jednych z najbardziej nieprzewidywalnych „strikerów” w dywizji lekkiej i półśredniej a ich umiejętności grapplerskie były poparte czarnymi pasami BJJ. W ostatnich latach jego aktywność w organizacji walczył raz w roku lub rzadziej. Dwa poprzednie pojedynki przegrał z Jorge Masvidalem i Leonem Edwardsem. W swojej karierze walczył 33 razy z czego 20 razy wygrywał.

Nate Diaz słynął z ciętego języka i ostrych ripost w kierunku swoich przeciwników. Młodszy z braci wielokrotnie na konferencjach prasowych, ważeniach czy na spoktaniu z fanami pojawiał się z tlącym jointem w ręce. Skręty najczęściej zawierały CBD. Bracia Diaz u schyłku swoich karier zajęli się rozkręceniem firmy GAME UP Nutrition, która wytwarza produkty z CBD.

Khamzat Chimaev na drodze do emerytury

Może się wydawać, że Nate Diaz dostał swojego przyszłego przeciwnika „za karę”. Przez jego ostatnie, dość ostre komentarze w kierunku zarządu UFC, jego najbliższa walka nie będzie przypominać przedemerytalnej sielanki. Po drugiej stronie oktagonu stanie Khamzat Chimaev, czyli wschodząca gwiazda UFC. „Borz” ma na swoim koncie 11 zwycięstw bez porażki. W ostatnim pojedynku wygrał ciężką batalię z Gilbertem Burnsem stając się jednym z zawodników czekających w kolejce do walce o pas z Kamaru Usmanem. Decyzja UFC o zestawieniu go z Diazem, który od lat nie prezentuje optymalnej formy jest sporym „missmatchem”.

Pojedynek został zaplanowany na galę UFC 279, która odbędzie się 10 września.

Źródło zdjęć: portal mmanews.com.