POCO X8 i POCO C95 Pro wyglądają jak odpowiedź na jeden z najbardziej przyziemnych problemów współczesnych smartfonów: dlaczego urządzenie za kilka tysięcy złotych wieczorem nadal każe nam szukać ładowarki. Nowe modele POCO nie próbują rozwiązać tego kolejnym trybem oszczędzania energii, tylko po prostu pakują do środka naprawdę duże akumulatory.

W POCO C95 Pro znajdziemy 7500 mAh, natomiast POCO X8 dostaje aż 8340 mAh. Producent deklaruje ponad dwa dni pracy w obu przypadkach, choć – jak zawsze – rzeczywisty wynik będzie zależał od tego, ile czasu spędzamy z ekranem, aparatem, mapami czy mediami społecznościowymi. Do tego dochodzą duże ekrany, szybkie ładowanie i ceny, które zaczynają się od 849 zł. Jeśli więc ostatnio bardziej interesuje cię, czy telefon dotrwa do kolejnego poranka, niż czy ma jeszcze jedną funkcję AI do poprawiania chmur na zdjęciu, robi się ciekawie.
POCO X8 i POCO C95 Pro stawiają przede wszystkim na baterię
Zacznijmy od liczby, której trudno nie zauważyć. POCO C95 Pro ma akumulator o pojemności 7500 mAh. Producent podaje, że przy umiarkowanym użytkowaniu powinno to wystarczyć na ponad dwa dni pracy, a samo odtwarzanie muzyki może trwać nawet do 91 godzin. Oczywiście są to dane laboratoryjne, więc jeśli twoją ulubioną aktywnością jest pięć godzin TikToka, nawigacja, hotspot i jeszcze pół wieczoru na YouTube, cudów fizyki nie będzie. Mimo wszystko 7500 mAh to już pojemność, przy której ładowarka ma szansę przestać być stałym elementem nocnego rytuału.

Jeszcze dalej idzie POCO X8 z baterią 8340 mAh. Tutaj również deklarowane są ponad dwa dni działania, ale ciekawsza jest technologia krzemowo-węglowa, która pozwala zwiększyć gęstość energii bez konieczności robienia z telefonu cegły rodem z 2004 roku. Producent deklaruje również, że po 1600 pełnych cyklach ładowania bateria powinna zachować ponad 80% początkowej pojemności, co według jego wyliczeń odpowiada ponad sześciu latom użytkowania. Brzmi dobrze, choć sześć lat to w świecie Androida bardzo długo i dopiero czas pokaże, jak telefon będzie się starzał jako całość.

Różni się również tempo uzupełniania energii. POCO C95 Pro obsługuje ładowanie 45 W, a marka deklaruje, że 35 minut powinno zapewnić energię na cały dzień. POCO X8 dostaje już 67 W HyperCharge. Oba telefony potrafią także działać jako przewodowy powerbank dla innych urządzeń z mocą do 22,5 W. To jedna z tych funkcji, z których człowiek żartuje do momentu, w którym słuchawki mają 2%, a pociąg właśnie ruszył.
POCO C95 Pro kosztuje od 849 zł. Tutaj trzeba patrzeć na kompromisy
POCO C95 Pro jest tańszym z nowych modeli i jego cena od razu ustawia oczekiwania. W promocji wersja 6 GB + 128 GB kosztuje 849 zł zamiast rekomendowanych 999 zł, natomiast konfiguracja 8 GB + 256 GB została wyceniona na 999 zł zamiast 1199 zł. Oferta obowiązuje od 8 do 18 października. W praktyce dostajemy więc około 15–17% rabatu, zależnie od wariantu. Nie jest to promocja, dla której trzeba wyrywać drzwi sklepu z zawiasów, ale zejście poniżej tysiąca złotych przy wersji 256 GB wygląda całkiem atrakcyjnie.

Sercem telefonu jest MediaTek Helio G91-Ultra. I tutaj dobrze zachować właściwą perspektywę: nie jest to układ dla człowieka, który kupuje smartfon głównie po to, by sprawdzać liczbę klatek w najnowszych grach. Ma zapewnić sprawne codzienne działanie, korzystanie z aplikacji, komunikatorów, przeglądarki i multimediów. Producent mówi również o maksymalnie 16 GB RAM po wykorzystaniu funkcji rozszerzenia pamięci, ale trzeba pamiętać, że część tej wartości pochodzi z pamięci masowej, a nie z fizycznego RAM-u. To techniczny szczegół, który marketing lubi podawać dużą czcionką, choć w realnym użytkowaniu nie jest tym samym co 16 GB prawdziwej pamięci operacyjnej.

Do tego dochodzi duży, 6,9-calowy ekran z odświeżaniem do 120 Hz, aparat główny 50 MP oraz przednia kamera 8 MP. POCO C95 Pro ma również klasę szczelności IP64 i Gorilla Glass 7i. Innymi słowy: jest przygotowany na zwyczajne codzienne zachlapania czy kurz, ale nie jest telefonem, z którym urządzałbym sesję zdjęciową na dnie basenu. Za mniej niż tysiąc złotych trudno jednak oczekiwać kompletu zabezpieczeń znanego z droższych flagowców.
POCO X8 jest znacznie ciekawszy, ale kosztuje też więcej
POCO X8 startuje z innego poziomu. Ma 6,83-calowy ekran 1.5K o deklarowanej jasności sięgającej 3500 nitów, a przedni panel chroni Gorilla Glass Victus 2. Producent podaje również klasy odporności IP66 i IP68. Na papierze wygląda więc zdecydowanie bardziej solidnie niż C95 Pro, szczególnie jeśli telefon regularnie ląduje w kieszeni razem z kluczami, na stole obok rozlanej kawy albo – klasyka gatunku – wypada z ręki dokładnie dwa dni po zdjęciu etui.

Za działanie odpowiada Snapdragon 6s Gen 4 wykonany w procesie 4 nm, współpracujący z 8 GB RAM i 256 GB pamięci. POCO X8 działa na HyperOS 3 i oferuje między innymi integrację z Google Gemini oraz narzędzia AI do edycji zdjęć. Nie traktowałbym jednak sztucznej inteligencji jako głównego powodu zakupu. W tej klasie urządzeń ważniejsze jest to, czy telefon po roku nadal otwiera aplikacje bez zastanawiania się nad sensem życia. Dopiero później można zajmować się magicznym usuwaniem przechodnia z wakacyjnego zdjęcia.
Aparat główny ma 50 MP oraz optyczną i elektroniczną stabilizację obrazu. Jest też Dual Video, a ciekawostką pozostaje Xiaomi Offline Communication, czyli możliwość prowadzenia rozmów pomiędzy zgodnymi urządzeniami bez standardowego zasięgu sieci. Producent mówi o odległości do 1,5 km na otwartym terenie bez przeszkód i zaznacza, że funkcja wymaga odpowiednich urządzeń, karty SIM oraz konta Xiaomi. Na co dzień raczej nie będzie to opcja uruchamiana piętnaście razy dziennie, ale podczas wyjazdu w kilka osób może kiedyś uratować sytuację.

1349 zł za POCO X8 zmienia perspektywę
POCO X8 występuje w jednej konfiguracji pamięciowej 8 GB + 256 GB i w czasie promocji kosztuje 1349 zł zamiast rekomendowanych 1599 zł. Dostępne są trzy kolory: biały, czarny i pomarańczowy. Różnica wynosi 250 zł, czyli niecałe 16%. To już przedział cenowy, w którym konkurencja jest bardzo duża, dlatego same 8340 mAh nie wystarczą, żeby automatycznie nazwać X8 najlepszym zakupem w tej klasie.
Z drugiej strony zestaw cech wygląda interesująco. Bardzo duża bateria, ładowanie 67 W, ekran 1.5K, Snapdragon, OIS w głównym aparacie i IP68 to lista, której trudno zarzucić brak konkretów. Nie mamy natomiast podstaw, by na podstawie samej specyfikacji stwierdzić, jak telefon radzi sobie z aparatem nocą, jak szybko będzie działał po kilkunastu miesiącach czy czy deklarowana jasność ekranu rzeczywiście przekłada się na komfort w pełnym słońcu. Do tego potrzebny byłby normalny test, a nie tabelka.
Dla nowych użytkowników przewidziano również pakiet usług obejmujący trzy miesiące Spotify Premium, trzy miesiące Google One z 100 GB oraz dwa miesiące YouTube Premium. Obowiązują jednak dodatkowe warunki, w tym wymóg bycia nowym użytkownikiem odpowiedniej usługi. Miły bonus, choć raczej nie kupowałbym telefonu za ponad tysiąc złotych tylko po to, by przez dwa miesiące uniknąć reklam na YouTube.

POCO X8 czy POCO C95 Pro? Cena ustawia odpowiedź
POCO X8 i POCO C95 Pro trafiają właściwie do dwóch różnych klientów. Jeśli masz około 850–1000 zł i zależy ci przede wszystkim na dużym ekranie, naprawdę pojemnej baterii oraz podstawowej odporności na codzienne przygody, C95 Pro wygląda jak sprzęt skrojony właśnie pod ten scenariusz. Szczególnie wersja 8/256 GB za 999 zł może być ciekawsza od podstawowego wariantu, bo dodatkowe miejsce na dane będzie odczuwalne dłużej niż oszczędzone przy zakupie 150 zł.
POCO X8 jest wyraźnie droższy, ale za tę różnicę dostajemy nie tylko większą baterię. Dochodzi lepsza ochrona obudowy, mocniejsze ładowanie, wyższa rozdzielczość ekranu, Snapdragon, stabilizacja obrazu w aparacie i kilka dodatkowych funkcji programowych. Jeśli telefon ma służyć przez kilka lat, właśnie ten model wygląda na bardziej kompletną propozycję.

Najciekawszy jest jednak sam kierunek. Przez lata producenci ścigali się o coraz cieńsze konstrukcje, choć użytkownicy wcale nie prosili o smartfon chudszy o kolejne pół milimetra. POCO X8 i POCO C95 Pro zamiast tego dają baterie 8340 i 7500 mAh. Jeżeli dzięki temu rzeczywiście będzie można przeżyć weekend bez zabierania ładowarki, chętnie poświęcę odrobinę miejsca w kieszeni. Powerbank może zostać w domu i przemyśleć swoje życiowe wybory.
Zobacz również inne nasze artykuły w kategorii urządzenia mobilne.