Mass Effect: Andromeda
Pięć lat oczekiwania opłaciło się. Gwiezdna saga Mass Effecta, po naprawdę niezłej i zapadającej w pamięć pierwszej trylogii, doczekała się kolejnej, niewiązanej z poprzednikami odsłony. Niezwiązanej fabularnie, bowiem trzon rozgrywki pozostał całkiem podobny, choć nie obyło się bez wielu ciekawych usprawnień. I, przynajmniej na początku, kilku błędów.
Gdy ludzkość w 2148 roku odkryła na Marsie zapomniane, proteańskie ruiny, wstrząsnęło to całą żyjącą w Układzie Słonecznym rasą. Pomimo wielu sporów ludzie, w obliczu istnienia w galaktyce innych cywilizacji, zaczęli jednoczyć się coraz bardziej. Odkrywano kolejne zastosowania pól efektu masy, aż wreszcie nadszedł czas na pierwszy kontakt. Dalej było już względnie z górki. Względnie.