Testowany Sony BRAVIA 7 II K-65XR75M2 jest telewizorem LCD wykorzystującym podświetlenie True RGB, czyli osobne czerwone, zielone i niebieskie diody LED. Do tego dochodzi bardzo dobre lokalne wygaszanie, procesor XR, natywne 120 Hz, Dolby Vision, Google TV i system audio o mocy 40 W. Na papierze brzmi nieźle, ale znacznie ważniejsze jest to, że podczas normalnego oglądania ten zestaw zwyczajnie działa. Filmy wyglądają świetnie, sport jest płynny, HDR potrafi zrobić efekt „wow”, a wbudowane głośniki należą do tych, przy których przez pierwsze dni można nawet nie spieszyć się z zakupem soundbara.

Sony nie musi nikomu tłumaczyć, jak robi się dobre telewizory. BRAVIA od lat kojarzy się z segmentem premium i właśnie takie wrażenie robi testowany model Sony BRAVIA 7 II. Nie poprzez złote logotypy czy designerskie udziwnienia, lecz jakością wykonania, obrazem i prostotą obsługi.
Najbardziej podoba mi się to, że ten telewizor nie próbuje przez cały czas udowadniać, jaki jest zaawansowany. Google TV działa intuicyjnie, ustawienia są logiczne, pilot nie wymaga instrukcji obsługi, a sam ekran po odpowiedniej konfiguracji daje naprawdę kapitalny obraz. To sprzęt, który można kupić, ustawić w salonie i po prostu oglądać. A jeśli ktoś ma ochotę wejść głębiej, znajdzie mnóstwo technologii odpowiadającej za kontrast, skalowanie, ruch czy reprodukcję barw. I właśnie taki powinien być telewizor premium.
Sony BRAVIA 7 II – najważniejsze dane
Testowany model K-65XR75M2 ma 65-calowy panel LCD 4K o natywnej częstotliwości 120 Hz i podświetlenie RGB LED z lokalnym wygaszaniem. Za przetwarzanie odpowiada XR Processor, a Sony wykorzystuje między innymi XR Contrast Booster 20, RGB Backlight Master Drive Pro, RGB TRILUMINOS Max oraz XR Clear Image. Telewizor obsługuje HDR10, HLG i Dolby Vision.
| Parametr | Sony BRAVIA 7 II K-65XR75M2 |
|---|---|
| Przekątna | 65 cali / 164 cm |
| Rozdzielczość | 3840 × 2160 |
| Typ panelu | LCD |
| Podświetlenie | True RGB / RGB LED |
| Odświeżanie | 120 Hz |
| HDR | HDR10, HLG, Dolby Vision |
| Procesor | XR Processor |
| Lokalnie wygaszanie | Tak |
| HDMI | 4 |
| HDMI 2.1 4K120 / VRR | 2 |
| VRR / ALLM | Tak |
| System | Google TV |
| Audio | 4 głośniki, 40 W |
| Dolby Atmos | Tak |
| AirPlay / Chromecast | Tak |
| Wi-Fi | Wi-Fi 6/6E zależnie od regionu |
| Waga bez podstawy | ok. 26,6 kg |
Sony zastosowało cztery wejścia HDMI, ale tylko HDMI 3 i 4 obsługują pełny zestaw funkcji związanych z 4K 120 Hz i VRR. Jeden z nich służy również jako eARC, co warto wziąć pod uwagę, jeśli planujemy jednocześnie soundbar, PlayStation 5 i drugą konsolę lub komputer.

Telewizor Sony BRAVIA 7 II jest elegancki, ale nie przesadzony. Ramki są bardzo niewielkie, ekran wizualnie dominuje nad całą konstrukcją, a centralna podstawa Mirage pozwala postawić 65-calowy telewizor nawet na meblu, na którym modele z szeroko rozstawionymi nóżkami mogłyby mieć problem. I właśnie podstawa jest jednym z ciekawszych elementów stylistycznych. Sony sprytnie ukryło przewody, przez co z przodu całość wygląda bardzo czysto. Testowany model z podstawą waży około 30,7 kg, a sam ekran około 26,6 kg.

Jakość wykonania jest bardzo dobra. Nie mam poczucia, że producent zaoszczędził na obudowie po to, żeby większość budżetu wrzucić w panel. Plastik z tyłu jest dobrze wykończony, konstrukcja solidna, a podstawa daje poczucie stabilności. Nie jest natomiast ultracienki jak OLED. Obudowa ma około 5,5 cm grubości i po zawieszeniu na ścianie BRAVIA 7 II nie wygląda jak kartka papieru. Przy konstrukcji z rozbudowanym podświetleniem i zestawem głośników trudno jednak uznać to za niespodziankę.

True RGB. Co właściwie daje?
Tu zaczyna się najciekawsza część. Tradycyjne telewizory LCD często wykorzystują niebieskie diody LED oraz dodatkową warstwę odpowiedzialną za uzyskanie szerszej palety barw. Sony BRAVIA 7 II korzysta natomiast z podświetlenia, w którym generowane są niezależnie trzy podstawowe kolory: czerwony, zielony i niebieski. Nie chodzi wyłącznie o to, żeby kolor czerwonej kurtki był „bardziej czerwony”. Zaletą jest szersza objętość barw przy wysokiej jasności. Kolory nie tracą tak szybko nasycenia w jasnych elementach HDR.
I pomiary pokazują, że nie jest to wyłącznie materiał do folderu reklamowego. Pozwoliłem sobie wykorzystać publikację ekspertów w tej dziedzinie. W laboratoryjnym teście 65-calowego K-65XR75M2 HDTVPolska zmierzono 97,1 proc. pokrycia DCI-P3 oraz 88,5 proc. BT.2020. Redakcja HDTV naliczyła również 432 strefy podświetlenia w układzie 24 × 18. To naprawdę bardzo dobre wyniki.
W praktyce najbardziej podoba mi się naturalność obrazu. Sony od lat jest mocne w przetwarzaniu koloru i tutaj producent nie próbuje zrobić z każdego materiału reklamy telewizora stojącego w elektromarkecie. Skóra wygląda jak skóra, a nie jak pomarańczowa farba. Zieleń nie świeci radioaktywnie, a film nie zamienia się w demo HDR tylko dlatego, że telewizor potrafi mocno podbić jasność.

HDR robi tutaj naprawdę duże wrażenie
Współczesny telewizor można reklamować HDR-em nawet wtedy, gdy efekt jest ledwo widoczny. W Sony BRAVIA 7 II sytuacja wygląda inaczej. Znowu pozwolę sobie sięgnąć do danych, które podczas testów wygenerował ekspercki portal HDTVPolska w testowanym K-65XR75M2. Redaktorzy zmierzyli maksymalnie 1980 nitów przy planszy 9-procentowej, około 1860 nitów przy 4-procentowej oraz mniej więcej 730–750 nitów przy pełnym ekranie. W prawdziwych materiałach HDR wartości często oscylowały w granicach 1500–1600 nitów, a w niektórych scenach osiągały około 1800 nitów.
To już poziom, przy którym światła samochodów nocą, odbicia słońca, eksplozje czy jasne elementy na ciemnym tle potrafią faktycznie wyglądać efektownie. BRAVIA 7 II obsługuje Dolby Vision, HDR10 i HLG, ale nadal nie ma HDR10+. Nie traktuję tego jako wielkiego problemu przy Netflixie czy Disney+, ale jeśli ktoś chce mieć absolutnie każdy standard HDR, warto o tym wiedzieć.

Czerń? Bardzo dobra. OLED nadal ma ostatnie słowo
To jeden z najlepszych telewizorów LCD, jakie można dziś postawić w salonie, ale nadal jest to LCD. Lokalne wygaszanie działa naprawdę dobrze. Zmierzony kontrast wynosi około 3920:1 bez lokalnego wygaszania i około 8125:1 po jego aktywowaniu. W typowych materiałach czerń wygląda bardzo dobrze, a jasne elementy na ciemnym tle są kontrolowane bez agresywnego wygaszania szczegółów.

Żeby nie było zbyt idealnie – cudów nie ma. Jeżeli wieczorem wyłączymy wszystkie światła, włączymy film z napisami i zaczniemy specjalnie szukać bloomingu, czasami go zobaczymy. OLED nadal potrafi zgasić pojedynczy piksel całkowicie i pod względem absolutnej czerni fizyka pozostaje po jego stronie. Tyle że Sony nadrabia jasnością, reprodukcją kolorów oraz bardzo dobrym przetwarzaniem obrazu.

Procesor XR robi więcej, niż sugeruje marketingowa nazwa
Jest jedna rzecz, za którą telewizory Sony od lat bardzo cenię: obróbka słabszego materiału. Nie wszystko, co oglądamy na 65-calowym ekranie, pochodzi z UHD Blu-ray w idealnym 4K. Jest YouTube, telewizja, starsze seriale, materiały Full HD czy streaming o przeciętnym bitrate. I właśnie tutaj dobry procesor obrazu zaczyna mieć ogromne znaczenie.
XR Clear Image dobrze skaluje słabsze źródła do 4K, redukując jednocześnie artefakty i nadmierne wyostrzanie. Sony oferuje również funkcję łagodnej gradacji, która pomaga przy materiałach z widocznym bandingiem. To szczególnie istotne przy 65 calach. Im większy ekran, tym łatwiej zobaczyć każdy grzech źródła.

Mecze wyglądają świetnie
Natywne 120 Hz i XR Motion Clarity sprawiają, że Sony BRAVIA 7 II bardzo dobrze nadaje się również do sportu. Ruch jest płynny, ale nie trzeba od razu ustawiać upłynniacza tak wysoko, żeby mecz wyglądał jak transmisja z gry komputerowej. Telewizor bardzo dobrze radzi sobie z materiałami sportowymi 50 fps i potrafi prezentować je z płynnością odpowiadającą 100 Hz. Duża jasność też pomaga. W dzień nie trzeba zasłaniać wszystkich rolet tylko dlatego, że zaczyna się mecz.
Jest jednak jeden minus: BRAVIA 7 II nie ma powłoki X-Anti Reflection stosowanej w droższych modelach Sony. Jeżeli naprzeciwko telewizora mamy wielkie okno i słońce świecące prosto w ekran, refleksy będą widoczne. Sama wysoka jasność pomaga, ale fizyki ponownie nie udało się anulować aktualizacją oprogramowania.
PlayStation 5 czuje się tutaj jak u siebie
Nie byłby to prawdziwy test faceta po 30-tce bez podłączenia konsoli. Akurat jeden z naszych redaktorów posiada PlayStation 5, więc mogliśmy to zrobić i sprawdzić, jak ten sprzęt, jakby nie patrzeć, jednego producenta, łączy się ze sobą. Sony BRAVIA 7 II obsługuje 4K przy 120 Hz, VRR, ALLM i Dolby Vision Gaming. Czas reakcji pikseli przy 4K/120 Hz wynosi około 9,8 ms. Zdecydowanie warto pochwalić niski input lag oraz kompatybilność z funkcjami PS5 i Xbox Series X, choć czasami pojawia się słabszy czas reakcji matrycy w bardzo dynamicznych scenach. Dla kogoś grającego wieczorem w Gran Turismo, God of War, Cyberpunka czy EA Sports FC jest bardzo dobrze.
Problem pojawia się dopiero u posiadacza rozbudowanego centrum gamingowego. Mamy cztery HDMI, ale tylko dwa pełnoprawne HDMI 2.1, a jeden z nich zajmie soundbar przez eARC. Jeśli ktoś ma jednocześnie PS5, Xboxa i mocnego peceta, zaczyna się zabawa w przepinanie kabli albo zakup dodatkowego switcha. Przy telewizorze tej klasy cenowej cztery porty HDMI 2.1 byłyby mile widziane.

Google TV nadal jest jednym z najlepszych systemów
Nie chcę zastanawiać się, czy mój nowy telewizor obsługuje aplikację, z której korzystam. Chcę ją zainstalować. Tak po prostu. I za to lubię Google TV. Netflix, Prime Video, Disney+, Max, YouTube, Spotify, Canal+, Player i cała reszta są pod ręką. Do tego mamy Chromecast, Apple AirPlay i HomeKit. Interfejs działa szybko i jest logiczny. Owszem, Google lubi rekomendować treści równie mocno, jak moja babcia lubi rekomendować dokładkę obiadu, ale system jest czytelny i prosty.
Sony dorzuca również Pictures Core oraz specjalne tryby kalibracyjne dla Netflixa, Amazon Prime i Sony Pictures Core. Dla osoby, która chce po prostu wieczorem usiąść i obejrzeć film, jest to znacznie ważniejsze niż dwadzieścia trzy funkcje ukryte w menu serwisowym.

Wbudowane głośniki są zaskakująco dobre
Tutaj Sony naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyło. Wbudowany system ma 40 W, cztery głośniki: dwa pełnozakresowe i dwa subwoofery oraz Acoustic Multi-Audio+. Obsługiwane są Dolby Atmos i DTS:X. Jak na telewizor, dźwięk jest naprawdę bardzo dobry. Dialogi są wyraźne, dół nie brzmi jak stukanie plastikowym pudełkiem, a scena jest większa, niż sugerowałaby grubość obudowy. Voice Zoom 3 pozwala dodatkowo poprawić czytelność dialogów.
Czy można oglądać bez dodatkowego audio? Spokojnie. Czy ja bym tak zrobił? Oczywiście, że nie. Jest takie dziennikarskie porzekadło: najtańszy sensowny soundbar będzie lepszy od najlepszych głośników wbudowanych w telewizor. Trochę w nim przesady, ale tylko trochę. Fizyka stoi po stronie większych przetworników, osobnego subwoofera i szerszego rozstawienia kanałów. BRAVIA 7 II gra świetnie jak na TV. Dobry soundbar sprawi jednak, że film zacznie równie dobrze brzmieć, jak wyglądać.
Sony oczywiście szczególnie dobrze integruje telewizor z systemami BRAVIA Theatre. Dostępne są między innymi Acoustic Center Sync i bezpośrednia współpraca z kompatybilnymi soundbarami marki. Testowaliśmy taki zestaw i gdy opublikujemy artykuł, dołączymy tutaj link. Jeśli więc jeszcze go nie widzisz, najwidoczniej test nie został opublikowany.
Sprawdź nasz test Sony ULT TOWER 5.
Sony BRAVIA 7 II kontra OLED
To pytanie pojawi się prawdopodobnie jako pierwsze. Za podobne pieniądze można znaleźć bardzo dobre telewizory OLED. I jeżeli ktoś ogląda przede wszystkim wieczorem, chce absolutnie perfekcyjnej czerni i zależy mu na błyskawicznej reakcji pikseli w grach, OLED będzie bardzo mocnym przeciwnikiem.
Sony BRAVIA 7 II odpowiada innymi zaletami. Jest bardzo jasny. HDR potrafi być spektakularny. Nie musimy przejmować się charakterystycznym dla OLED-ów zużyciem poszczególnych pikseli. True RGB zapewnia świetną objętość kolorów, a procesor Sony bardzo dobrze radzi sobie ze słabszym źródłem.
Jeśli telewizor będzie codziennie pracował po wiele godzin, wyświetlał kanały informacyjne, sport, YouTube, filmy, seriale i gry, BRAVIA 7 II jest bardzo bezpiecznym i niezwykle uniwersalnym wyborem. Nie powiedziałbym więc, że jest „lepszy od OLED-a”. Powiedziałbym coś innego: OLED przestał być oczywistą odpowiedzią na pytanie o telewizor premium.

Cena. Tania BRAVIA? Zdecydowanie nie
65-calowy Sony BRAVIA 7 II nie jest tanim telewizorem. Wystarczy zerknąć na ofertę Media Expert, gdzie BRAVIA 7 II kosztuje prawie 9000 zł. Dziewięć tysięcy złotych to bardzo dużo pieniędzy. Tyle że trzeba patrzeć na pozycję tego modelu. Dostajemy nową technologię podświetlenia True RGB, niemal 2000 nitów szczytowej jasności zmierzonej w testach, bardzo dobry procesor obrazu, świetny HDR, Google TV i porządny system audio. Nie jest to najdroższa BRAVIA, chociaż nie wiem czy to dobre słowa pocieszenia.
Co mi się nie podoba?
Najbardziej przeszkadzają mi zaledwie dwa pełnoprawne HDMI 2.1. Przy jednym PlayStation problem nie istnieje. Przy soundbarze, dwóch konsolach i gamingowym PC zaczyna już istnieć bardzo konkretnie. Druga rzecz to odbicia. Ekran jest bardzo jasny, więc radzi sobie w ciągu dnia, ale brak dedykowanej powłoki antyrefleksyjnej czuć w trudnym pomieszczeniu.
Trzeci punkt to typowe ograniczenie LCD: absolutna czerń nadal nie jest taka jak w OLED-zie. Local dimming działa świetnie, lecz na czarnym tle wokół bardzo jasnych obiektów sporadycznie można dostrzec delikatną poświatę. I wreszcie 120 Hz. Dla konsoli jest idealnie. Gracz PC szukający 144 czy 165 Hz znajdzie na rynku modele bardziej nastawione na gaming. Nie zmienia to jednak mojej ogólnej oceny.
Dla kogo jest Sony BRAVIA 7 II?
Dla kogoś, kto chce kupić jeden bardzo dobry telewizor do wszystkiego i przez kilka kolejnych lat nie zastanawiać się, czy czegoś mu brakuje. Do filmów jest świetny. Do seriali również. Sport wygląda znakomicie. PlayStation 5 wykorzystuje 4K120, VRR i ALLM. Google TV zapewnia dostęp do praktycznie wszystkich ważnych platform streamingowych, a system dźwiękowy jest na tyle dobry, że soundbar można dokupić później. To także ciekawy wybór dla osoby, która nie chce OLED-a. Czy to przez obawy o statyczne elementy obrazu, dużą liczbę godzin pracy telewizora, czy po prostu przez preferencję bardzo jasnego HDR. BRAVIA 7 II jest przy tym telewizorem premium bez efekciarstwa. I chyba właśnie to lubię w nim najbardziej.
Czy warto kupić Sony BRAVIA 7 II K-65XR75M2?
Sony BRAVIA 7 II K-65XR75M2 jest świetnym telewizorem. Brzmi banalnie, ale czasami nie trzeba wymyślać problemu tylko po to, żeby recenzja była bardziej dramatyczna. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Jakość obrazu jest bardzo wysoka. True RGB rzeczywiście daje piękne, intensywne, ale nadal naturalne kolory. HDR dzięki jasności sięgającej w niezależnych pomiarach niemal 2000 nitów potrafi zrobić bardzo duże wrażenie. Lokalne wygaszanie jest skuteczne, procesor XR świetnie radzi sobie z gorszej jakości materiałem, a 120-hercowa matryca sprawdza się zarówno podczas sportu, jak i grania.
Do tego dostajemy prosty w obsłudze Google TV, bardzo dobrą jakość wykonania i zaskakująco dobre wbudowane audio. Nadal polecam soundbar, szczególnie przy telewizorze tej klasy ale jeśli przez pierwszy miesiąc go nie kupimy, uszy nie złożą reklamacji. Nie jest idealnie. Chciałbym cztery HDMI 2.1. Lepsza powłoka przeciw odbiciom byłaby mile widziana. OLED nadal wygrywa absolutną czernią ale patrząc na cały pakiet, trudno mi się BRAVII 7 II poważnie czepiać. W końcu to Sony. Marka premium, od której oczekuję świetnego obrazu. I tym razem dokładnie taki dostałem. Sony BRAVIA 7 II to jeden z tych telewizorów, które po kilku dniach przestajesz analizować. Zaczynasz po prostu oglądać filmy. A to chyba najlepszy komplement, jaki można wystawić telewizorowi.
