Odczucia z przesiadki na droższą mysz

Mysz komputerowa – element bez którego nie wyobrażamy sobie obecnego stanowiska, a także bez którego praca na komputerze byłaby zdecydowanie utrudniona. Jako iż niedawno dokonałem przesiadki na gryzonia z wyższej półki, chciałbym poświęcić ten tekst odczuciom z takiej przesiadki. Zapraszam

Wstęp

Od czego należy zacząć… Oczywiście! Od grama teorii, bo choć nie jestem wielkim specjalistą w dziedzinie myszy komputerowych, to jak każdy czegoś od tego elementu wymagam. Biorę pod uwagę odpowiednią wagę, ergonomie, jakość wykonania oraz poprawnie działający sensor i to szczególnie na niskich ustawieniach DPI. Nie będę teraz omawiał przez jak wiele myszy przebrnąłem, ponieważ nie na tym ma polegać tekst. Gryzoń z którego to się przesiadłem to dość popularna Modecom Shinobi 3360. Nie była to mysz pozbawiona wad (o czym później), jednak z grubsza spełniała swoje zadanie i nie kosztowała majątku. Zdanie na jej temat zmieniłem w momencie gdy zdecydowałem się na zakup czegoś z wyższej półki – Xtrfy M4.

Mysz

Obie myszy należą do gryzoni typu „super light” czyli ultra lekkie. Stąd charakterystyczny, dziurkowany wzór na obudowie (choć nie jest to reguła). Jeszcze jakiś czas temu byłem przeciwny modzie na „myszki z dziurami”. Zmieniło się w momencie kiedy miałem okazję z takiej skorzystać. Jako użytkownik modelu Logitech G502 która nie należy do lekkich, odczułem sporą różnicę w wadze i to pozytywnie. W tym momencie zaczęła się moja „ultra lekka” przygoda.

Mysz Modecom Shinobi 3360

Jako, że produkt rodzimego producenta – Modecom Shinobi 3360 jest modelem z którym się pożegnałem, to myślę, że warto omówić ją jako pierwszą. Co ona mi właściwie zaoferowała? Nie była pozbawiona wad, jednak spełniała swoje zadanie. Jej ślizgacze potrafiły wkurzyć nie raz. Szybko się zużywały i po czasie nie działały na podkładce już tak, jak należy. Kolejnym elementem wartym odnotowania są przyciski boczne. Zdarzało mi się z nich korzystać stosunkowo często. Te potrafiły wpadać i zacinać się w obudowie myszy przy mocniejszym wciśnięciu.

Sensor? Do tego nie mam większych uwag. PWM 3360 to wciąż jeden z lepszych sensorów w obecnych gryzoniach. W tym modelu lubi jednak piszczeć (wiem, że to gryzoń, ale chyba jednak nie powinno to być traktowane dosłownie). Obudowa lubiła się uginać, choć to jestem w stanie jej wybaczyć, wszak mysz kosztowała mnie nieco ponad 100 złotych. Oprogramowania starałem się jednak unikać, było dość upierdliwe i zdarzało mu się „wykrzaczyć”. Więc po skonfigurowaniu myszy odstawiłem je na bok i zapomniałem o jego istnieniu.

Mysz

Jak więc widać mysz choć służyła, to nie była pozbawiona mankamentów. Bywała upierdliwa, ale wybaczałem to tłumacząc sobie: „przecież to tylko 100 złotych…”. Ostatecznie jednak zdecydowałem się wyłożyć nieco więcej gotówki i przesiąść się na coś lepszego, z nadzieją pozbycia się problemów poprzedniczki. Czy się udało?

Mysz Xtrfy M4

Mysz

Pierwsze wrażenie jest pozytywne. Mysz prezentuje się lepiej, wykonanie przewyższa poprzedniczkę wielokrotnie. Obudowa jest znacznie sztywniejsza a po próbie „wymacania” bocznych przycisków nie udało mi się ich wcisnąć do środka – spory postęp. Zmianie uległ kształt, ten jest bardziej ergonomiczny przez co wygodniejszy. Sensor PWM 3389 teoretycznie lepszy, jednak w praktyce nie odczułem szczególnej różnicy. Sporym plusem okazały się przełączniki – są cichsze. To samo można powiedzieć o kółku scrolla.

Mysz

Problem ślizgaczy został wyeliminowany, a dodatkowo producent dorzuca zapasowe. Gustowne podświetlenie nadaje uroku myszce. Kolejnym plusem (choć to akurat moja osobista opinia) jest brak oprogramowania. Producent rozwiązał obsługę podświetlenia jak i DPI przez przyciski oraz skróty. Całość jest bardzo intuicyjna, a mnogość predefiniowanych ustawień DPI uważam za wystarczającą. Podsumowując, mysz kosztowała mnie około 280 złotych i uważam, że to były dobrze wydane pieniądze. Zyskałem mysz zdecydowanie lepiej wykonaną i oferującą znacznie więcej. Z pewnością posłuży.

Podsumujmy

Pewnie zachodzicie w głowę jak będzie wyglądać podsumowanie i morał z ów tekstu? Bardzo prosto, uważam że dopłata do lepszego produktu ma sens jeśli oczekujemy czegoś więcej niż jest w stanie zaoferować sprzęt z niskiej półki cenowej. Choć to jak zawsze kwestia potrzeb, mnie irytowały mankamenty Modecoma. Chciałem się ich pozbyć, więc zdecydowałem się na zakup droższej myszy, plan się powiódł. Zyskałem producent lepiej wykonany, wyposażony i wygodniejszy.