Dreame trudno było ostatnio nie zauważyć. Firma, która wyrosła na robotach sprzątających i odkurzaczach, zaczęła pojawiać się praktycznie wszędzie — od wielkiego AGD, przez telefony i kosiarki, aż po samochody. Założyciel firmy Yu Hao mówił nawet o stworzeniu pierwszego w historii ekosystemu wartego miliardy dolarów i zostaniu najbogatszym człowiekiem świata. Tymczasem wiosną 2026 roku w tej rozpędzonej maszynie coś zaczęło zgrzytać. Najpierw przyszło ograniczenie finansowania nowych biznesów, później redukcje zatrudnienia i zamykanie części projektów, a teraz chińscy dziennikarze opisują również zaległości wobec dostawców. Żeby zrozumieć, co właściwie dzieje się z Dreame, trzeba cofnąć się o kilkanaście miesięcy i zobaczyć, jak ogromną firmę próbowano zbudować w wyjątkowo krótkim czasie.

Od robota sprzątającego do firmy, która chciała robić wszystko
Na początku dodam, że wykorzystałem dobrodziejstwa nowoczesnych technologii, które pomogły mi odczytać to, co publikują chińskie media. Zagłębiłem się w temat tworząc niejako swoje prywatne dziennikarskie śledztwo. O ile mogę to tak nazwać. Dzięki sztucznej inteligencji nie musiałem znać języka mandaryńskiego by dowiedzieć się o czym piszą redaktorzy z Państwa Środka.
Dreame powstało w 2017 roku i swoją pozycję zbudowało przede wszystkim na urządzeniach do sprzątania. Firma najpierw rozwijała się w ekosystemie Xiaomi, a później coraz śmielej budowała własną markę. Ten plan zadziałał. Produkty Dreame trafiły do Europy i Stanów Zjednoczonych, a producent wyrósł na jednego z liderów robotów sprzątających. I właśnie sukces tego biznesu stał się paliwem dla znacznie większych ambicji.
Kiedy rok temu odwiedziłem targi IFA w Berlinie doznałem wielkiego szoku. To, co marka zaprezentowała na swoim stoisku robiło wielkie wrażenie. Od 2025 roku Dreame zaczęło rozszerzać działalność w tempie, które nawet jak na chińską branżę technologiczną wyglądało niezwykle agresywnie. Powstawały projekty związane z lodówkami, pralkami, klimatyzacją, telewizorami, smartfonami, słuchawkami, inteligentnymi pierścieniami, fotelami, produktami dla zwierząt, motocyklami elektrycznymi, samochodami, robotami humanoidalnymi, chipami, a nawet gastronomią. Nie inaczej było początkiem bieżącego roku, gdzie na CES 2026 Dreame pokazało wiele ciekawych rozwiązań. W maju 2026 roku struktura miała obejmować już 15 inkubatorów i ponad 200 jednostek biznesowych, czyli BU.
Yu Hao nie ukrywał, że plan jest ogromny. Dreame miało zbudować ekosystem obejmujący „człowieka, samochód, dom, niebo, ziemię i chipy”. Wewnętrzne cele również trudno było określić jako zachowawcze. Firma miała dążyć do kolejnych skoków przychodów i tworzyć projekty, które bardzo szybko osiągną skalę pozwalającą przyciągnąć inwestorów.
Na pierwszy rzut oka wyglądało to trochę jak Xiaomi na sterydach. Problem w tym, że stworzenie setek nowych biznesów wymaga wielu nowych zespołów, ogromnych wydatków na rozwój, marketing, fabryki i dostawców. Nawet bardzo rentowna firma może mieć problem, jeśli próbuje finansować zbyt wiele takich projektów jednocześnie.

Dreame stworzyło maszynę do pozyskiwania pieniędzy
Tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. Chińskie media finansowe opisują model, w którym nowe jednostki Dreame miały nie tylko tworzyć produkty, lecz także bardzo aktywnie poszukiwać kapitału. Z firmą związany jest Skyworks Capital, wcześniej działający pod nazwą Zhichuang Venture Capital. Według danych przytaczanych przez chińskie media w maju zarządzał on funduszami o wartości około 25,2 mld juanów, a w przedsięwzięcia zaangażowane były liczne lokalne fundusze publiczne.
Schemat miał być prosty. Nowy BU rozwijał projekt, powstawała spółka, a następnie szukano dla niej inwestorów. Ważną rolę odgrywały samorządy zainteresowane ściąganiem do swoich regionów nowych zakładów, miejsc pracy i technologii. Dreame dostarczało markę, doświadczenie, dostawców oraz narrację o szybkim wzroście, zaś lokalny kapitał pomagał finansować kolejne przedsięwzięcia. Sam mechanizm nie jest czymś niezwykłym. Fundusze przemysłowe są w Chinach jednym z podstawowych narzędzi wspierania nowych technologii. Skala zastosowana przez Dreame była jednak ogromna.
Według ustaleń magazynu Sina Finance „财经” w pewnym momencie pozyskiwanie pieniędzy stało się dla nowych biznesów jednym z najważniejszych zadań. Wewnętrzne zespoły miały otrzymywać bardzo wysokie cele finansowania, a część pracowników opisywała sytuację, w której rozwój organizacji i tworzenie odpowiednio dużych zespołów stawały się elementem budowania atrakcyjnego obrazu projektu przed inwestorami. To właśnie tutaj zaczęło rosnąć ryzyko.

W marcu padło hasło: koniec dokładania pieniędzy
Pierwszy bardzo wyraźny sygnał pojawił się w marcu 2026 roku. Według informacji publikowanych przez chińskie media Dreame przekazało swoim biznesom komunikat określany słowem „断粮”, które dosłownie można przetłumaczyć jako „odcięcie racji żywnościowych”. W praktyce chodziło o stopniowe odcinanie nowych BU od pieniędzy przekazywanych przez grupę. Finansowanie w kwietniu miało zostać ograniczone o połowę, w maju do jednej czwartej wcześniejszego poziomu, a w czerwcu całkowicie wygasnąć. Jednostki, które nie potrafiły utrzymać się samodzielnie lub znaleźć zewnętrznego kapitału, ryzykowały zamknięciem.
To bardzo ważny element układanki. Problemy, które widzimy dzisiaj, nie pojawiły się nagle w sierpniu. Już kilka miesięcy wcześniej zarząd najwyraźniej zdał sobie sprawę, że dotychczasowego tempa ekspansji nie da się utrzymywać bez końca. Sytuację komplikowała zmiana otoczenia. Chińskie władze zaczęły mocniej przyglądać się funkcjonowaniu lokalnych funduszy inwestycyjnych, a 5 czerwca opublikowano nowe wytyczne dotyczące ograniczania ryzyka związanego z prywatnymi i publicznymi funduszami inwestycyjnymi. „财经” opisuje, że osoby związane z Dreame traktowały zmianę regulacji jako jeden z czynników przyspieszających restrukturyzację. W czerwcu ekspansja gwałtownie wyhamowała.

Ponad 200 biznesów zaczęto składać z powrotem w całość
Dreame zaczęło zamykać projekty, łączyć powielające się zespoły i redukować zatrudnienie. Z ponad 200 jednostek firma miała skoncentrować się na czterech głównych obszarach: inteligentnym sprzątaniu domu, inteligentnym AGD, mobilności oraz robotyce i tak zwanym embodied AI. Chodzi o połączenie algorytmów sztucznej inteligencji z robotem.
Niektóre zespoły zostały praktycznie zlikwidowane. Inne połączono. Chińscy reporterzy rozmawiali z pracownikami, którzy dostali wypowiedzenia niedługo po zatrudnieniu. W jednej z grup biznesowych redukcje miały sięgać co najmniej 40%, choć nie należy przenosić tej wartości na całą firmę. Dodam tylko, że nie ma wiarygodnych danych potwierdzających taki poziom zwolnień w całym Dreame.
Jednocześnie Dreame wciąż próbowało pozyskać nowy kapitał. Na początku czerwca pojawiły się informacje o planowanej rundzie pre-IPO przy wycenie około 70 mld juanów, z możliwością sprzedaży 5–10% udziałów, co teoretycznie mogłoby oznaczać pozyskanie 3,5–7 mld juanów. Firma nie potwierdziła publicznie szczegółów tej transakcji. Gdyby historia kończyła się tutaj, można byłoby ją nazwać po prostu brutalną restrukturyzacją po zbyt agresywnej ekspansji. Tyle że w sierpniu w chińskich mediach pojawiły się nowe, bardzo niepokojące informacje.

Dostawcy zaczęli czekać na pieniądze
22 sierpnia magazyn „财经” opublikował obszerny reportaż oparty na rozmowach z dostawcami oraz własnej wizytacji zakładów i biur Dreame w Suzhou. I właśnie ten materiał jest obecnie najmocniejszym dowodem na to, że sytuacja nie ogranicza się do zwykłego zamykania nieudanych startupowych eksperymentów.
Według kilku dostawców opóźnienia płatnicze zaczęły narastać w drugim kwartale. Kwoty miały wynosić od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 10 mln juanów w przypadku pojedynczych kontrahentów. Dotyczyły zarówno nowych projektów – między innymi dużego AGD (które u nas chyba nie zostało zbyt pozytywnie przyjęte), smartfonów, jak również podstawowego biznesu Dreame, czyli robotów sprzątających i odkurzaczy wet&dry.
Jeden z wieloletnich dostawców urządzeń sprzątających twierdził, że wcześniej firma płaciła terminowo, natomiast z majowych należności do połowy sierpnia otrzymał około 10%. Ten sam kontrahent obserwował również wyraźny spadek zamówień: w lipcu dostawy do jednej z fabryk robotów w Suzhou miały wynieść jedną czwartą poziomu z maja, a w pierwszej części sierpnia około 60% wolumenu sprzed roku. Innym dostawcom proponowano raty, renegocjowanie wartości zobowiązań albo rozliczenie produktami. To są sygnały, których nie da się już zbyć jednym zdaniem o reorganizacji.

Towar miał utknąć nawet w Rotterdamie
Najbardziej interesujący z naszej, europejskiej perspektywy jest wątek logistyczny. Kilku dostawców usług logistycznych powiedziało redakcji „财经”, że część towarów Dreame miała utknąć w Rotterdamie. Firma obsługująca odprawy celne obawiała się problemów z płatnością i miała zażądać przejścia z rozliczenia z odroczonym terminem na przedpłatę. Dopóki strony nie uzgodniły nowych warunków, część towaru pozostawała w magazynie. To nie jest jeszcze dowód na wielką niewypłacalność. Jest natomiast czymś bardzo charakterystycznym dla przedsiębiorstwa, którego kontrahenci zaczynają ostrożniej podchodzić do kredytu kupieckiego.
W biznesie zaufanie do płatności jest czasami równie ważne jak gotówka na koncie. Kiedy dostawcy przechodzą z „zapłacicie za miesiąc” do „najpierw przelew, później usługa”, zapotrzebowanie na kapitał obrotowy gwałtownie rośnie. Firma musi finansować coraz więcej operacji z własnej gotówki, dokładnie wtedy, gdy tej gotówki potrzebuje również na spłacanie wcześniejszych zobowiązań.

Najbardziej niepokojące jest to, że ucierpiał podstawowy biznes
Jeszcze w czerwcu główny biznes Dreame wyglądał bardzo solidnie. IDC podawało, że w I kwartale 2026 roku Dreame sprzedało około 1,555 mln robotów sprzątających, zdobywając 23,7% globalnego rynku pod względem liczby urządzeń i 28% pod względem wartości sprzedaży. Firma po raz pierwszy miała być jednocześnie liderem obu zestawień. Dostawcy pytani przez redaktorów „财经” jeszcze w czerwcu twierdzili, że produkcja robotów przebiega normalnie.
Dwa miesiące później obraz był inny. Reporterzy odwiedzający jedną z fabryk Dreame w Suzhou zobaczyli zakład, w którym na obserwowanym piętrze pracowała zaledwie jedna linia. Jeszcze wiosną w tym samym miejscu działały intensywnie cztery linie, a firma zwiększała zatrudnienie pracowników produkcyjnych. Dokumentacja firmy outsourcingowej pokazywała, że w maju zatrudnieni przez nią ludzie pracowali nawet po 280–290 godzin miesięcznie. W sierpniu dostawcy opisywali już wolne weekendy, krótsze zmiany i odejścia pracowników.
Nie oznacza to, że całe Dreame ograniczyło produkcję robotów w takim samym stopniu. Pokazuje jednak, że restrukturyzacja dotarła do obszaru, który miał być finansowym fundamentem całej grupy.

W tej historii jest również MOVA
MOVA jest szczególnie ciekawym przypadkiem, bo na europejskim rynku funkcjonuje już jako osobna marka i coraz częściej konkuruje bezpośrednio z Dreame. Jeszcze w maju szef globalnego biznesu robotów MOVA Wang Pengyu podkreślał, że MOVA jest oddzielnym podmiotem, posiada własny zespół produktowy, R&D oraz supply chain czyli sieć powiązanych ze sobą firm, ludzi, działań i informacji, dzięki którym ostateczny produkt trafia do nas – klientów. Jednocześnie przyznawał, że firma należy do szeroko rozumianego ekosystemu Dreame.
Sierpniowy reportaż redakcji „财经” przyniósł jednak dwa niepokojące obrazy. Showroom MOVA w Suzhou Software Industrial Park był praktycznie pusty, a podczas wizyty reporterów w fabryce robotów MOVA w dzielnicy Wuzhong znaczna część linii nie pracowała. Dziennikarze opisali niewielką liczbę pracowników i mały ruch transportowy. Na rynku pojawiły się również informacje o możliwym ponownym połączeniu biznesu sprzątającego MOVA z Dreame, ale na pytania o taki scenariusz przedstawicielstwo marki nie udzieliło odpowiedzi dziennikarzom. Dlatego na dziś należy traktować go jako niepotwierdzoną możliwość, a nie fakt. Jest jednak bardzo istotne „ale”.

Zatrzymana fabryka MOVA nie musi oznaczać załamania produkcji
20 maja MOVA uruchomiła dużą bazę produkcyjną w Yibin w prowincji Syczuan. Firma zapowiadała, że docelowo zakład będzie odpowiadać za ponad jedną trzecią globalnych mocy produkcyjnych marki i w drugiej połowie 2026 roku wyprodukuje 200 tys. urządzeń o wartości około 600 mln juanów. Co więcej, Wang Pengyu mówił wtedy, że fabryka w Suzhou pracuje pełną parą i właśnie brak mocy był jednym z powodów uruchomienia Yibin.
Jeszcze 5 sierpnia regionalne media w Syczuanie publikowały materiał z Yibin, pokazując produkowane tam roboty MOVA i powtarzając plan 200 tys. urządzeń w 2026 roku. Dlatego obraz zatrzymanych linii w Suzhou może mieć kilka wyjaśnień. Może być efektem spadku produkcji, ale równie dobrze część wolumenu mogła zostać przeniesiona do nowego zakładu. Bez danych o aktualnej produkcji w Yibin nie da się uczciwie rozstrzygnąć, który scenariusz jest prawdziwy.
Dodam również, że nie znalazłem wiarygodnych informacji potwierdzających, że sama MOVA przestała regulować swoje zobowiązania albo utraciła płynność finansową. Nie jest łatwe przeszukiwanie mediów be znajomości języka, jednak wierzę, że faktycznie marka nadal radzi sobie dobrze, gdyż jej produkty są faktycznie godnymi uwagi i opisywane problemy zostaną jedynie plotkami.

Czy Dreame naprawdę ma problemy finansowe?
Jeżeli pod pojęciem problemów finansowych rozumiemy napięcie płynnościowe, opóźnione płatności, konieczność redukcji kosztów i ograniczanie projektów, odpowiedź brzmi: wiele mocnych dowodów wskazuje, że tak. Jeżeli natomiast pytamy, czy Dreame jest niewypłacalne albo zmierza do bankructwa, dostępne dane nie pozwalają mi postawić takiej tezy. Dreame jest prywatną firmą, więc jej pełne sprawozdania finansowe nie są publiczne. Ogłaszane przez nią wyniki nie zostały niezależnie zweryfikowane w takim stopniu jak raporty spółki giełdowej. Firma deklarowała jednak, że w 2025 roku osiągnęła ponad 40 mld juanów przychodu i około 3 mld juanów zysku netto.
Jeszcze w czerwcu przedstawiciele chińskich banków mówili „21st Century Business Herald”, że uznają podstawowy biznes Dreame za „zdrowy” i nadal udzielają finansowania spółkom związanym z główną działalnością. Jednocześnie bankowcy przyznawali, że kontrowersje wokół firmy skłoniły ich do uważniejszego sprawdzania ekspozycji. To nie wygląda więc jak działalność przedsiębiorstwa, którego skończyły się wszystkie źródła pieniędzy. Wygląda bardziej jak firma, która przez pewien czas próbowała robić zdecydowanie zbyt wiele naraz i wydaje mi się, że wiele osób obserwujących jej poczynania nawet na naszym, lokalnym rynku przyzna mi rację. Rozumiem roboty, odkurzacze i nawet ambitne wejście w duże AGD ale samochody czy telefony, które tak naprawdę mają jedynie logo Dreame, a są produktem innej marki? Cóż.

Dreame zaprzecza części doniesień
Szczególne emocje wzbudziły w sierpniu informacje o rzekomym rozwiązaniu działu dużego AGD. Szef Dreame Whole-House Smart Appliances Yu Renzong nazwał te doniesienia nieprawdziwymi i zapewniał, że biznes nadal funkcjonuje, a lodówki były między innymi przygotowywane do dostaw do australijskiej sieci The Good Guys.
Żeby było… zabawniej, jednocześnie First Financial ustalił, że budowa własnej linii produkcji lodówek Dreame w Nankinie praktycznie nie posuwała się naprzód, a duże AGD zostało włączone do większej struktury smart home. Produkty miały w dalszym ciągu być wytwarzane przez zewnętrznych producentów. Obie informacje mogą być prawdziwe równocześnie. Biznes może nadal sprzedawać produkty, mimo że firma rezygnuje z budowy własnej fabryki i znacząco redukuje skalę inwestycji.

Europa nadal jest dla Dreame niezwykle ważna
Na razie trudno znaleźć oznaki odwrotu z naszego rynku. Oficjalny polski sklep Dreame działa normalnie i prowadzi w sierpniu szeroką kampanię sprzedażową obejmującą między innymi roboty, odkurzacze wet&dry, urządzenia do pielęgnacji i małe AGD, co było widać po licznych publikacjach na łamach MenWorld czy AGDWorld.
Już w przyszłym tygodniu Dreame ma pojawić się na IFA 2026 w Berlinie. Firma zajmuje dwa stoiska w halach oraz w strefie outdoor, a 3 września ma zorganizować własną konferencję „Dreame Innovation Launch”. Oczywiście, planujemy się tam pojawić by potwierdzić plany przedsiębiorstwa. MOVA również nie wygląda na markę przygotowywaną obecnie do zamknięcia. Na IFA będzie posiadała duże stoisko w hali, przestrzeń outdoor i własną premierę produktową 4 września. W Polsce oficjalny sklep MOVA prowadzi normalną sprzedaż, deklaruje nawet trzyletnią gwarancję i prezentuje nowe modele.

To nie jest jeszcze historia o upadku. Według mnie to rachunek za zbyt duże ambicje
Najbardziej kuszący tytuł tej historii brzmiałby zapewne w stylu: „Chiński gigant się sypie, co z gwarancją urządzeń”. Problem w tym, że na razie byłby nieuczciwy. Przynajmniej tak mi się wydaje. Dreame ma prawdziwy, globalny i prawdopodobnie rentowny biznes. Ma jedną z najmocniejszych marek robotów sprzątających, ogromną obecność w Europie i nadal potrafi sprzedawać miliony urządzeń. To właśnie odróżnia tę firmę od przedsiębiorstw technologicznych, których spektakularna ekspansja była finansowana wyłącznie kolejnymi rundami kapitału. Ale równie trudno zignorować to, co dzieje się po drugiej stronie.
Ponad 200 projektów, dziesiątki spółek, wielkie fundusze, ogromne wydarzenia marketingowe, samochody, smartfony i całe fabryki powstające praktycznie jednocześnie, stworzyły gigantyczne zapotrzebowanie na pieniądze. Gdy dostęp do finansowania stał się trudniejszy, Dreame musiało gwałtownie nacisnąć hamulec. Później pojawiły się redukcje zatrudnienia. Następnie zaległości wobec części dostawców. Teraz reporterzy z Chin widzą ograniczenie produkcji także w fabrykach związanych z podstawowym biznesem.
Jeśli problemy pozostaną w zamykanych projektach i firma szybko uporządkuje rozliczenia z dostawcami, za kilka miesięcy całą historię będziemy prawdopodobnie opisywali jako bardzo bolesną, ale konieczną restrukturyzację. Jeżeli jednak opóźnienia płatnicze będą rosły, dostawcy zaczną masowo przechodzić na przedpłaty, a produkcja głównych urządzeń nadal będzie spadać, sprawa stanie się znacznie poważniejsza. Dreame przez kilka lat udowadniało, że potrafi budować świetne produkty. Teraz musi udowodnić coś zupełnie innego: że potrafi również powiedzieć sobie „stop”. Czy tak się stanie? Cóż, musimy to obserwować ale miejmy nadzieję, że finał tej historii będzie pozytywny.
Źródło: 财经.