Jesienią łatwo wpaść w pułapkę nadmiernego optymizmu. Człowiek jedzie do lasu „na godzinkę”, wraca z dwoma koszami grzybów i nagle odkrywa, że przed nim pół dnia czyszczenia, krojenia i kombinowania, co właściwie zrobić z całym tym dobrobytem. SMAPP 610 ma być odpowiedzią właśnie na takie sytuacje. To domowa suszarka do żywności wyposażona w pięć sit o łącznej pojemności 14 litrów, przeznaczona nie tylko do grzybów, ale również owoców, warzyw czy ziół. Producent przewidział dwa zakresy temperatury, dzięki czemu inaczej można potraktować delikatną miętę, a inaczej podgrzybki czy soczyste śliwki. I choć suszarka do żywności raczej nie jest sprzętem, którym chwali się kolegom przy piwie, jesienią potrafi uratować naprawdę sporo żywności.

SMAPP 610 przyda się przede wszystkim po udanym grzybobraniu
Najbardziej oczywistym zastosowaniem SMAPP 610 są oczywiście grzyby. Jesień to moment, kiedy suszarka przestaje wyglądać jak kolejny sprzęt stojący w szafce, a zaczyna wykonywać konkretną robotę. Pięć niezależnie montowanych sit ma średnicę 30 cm, a łączna pojemność urządzenia wynosi 14 litrów. Jeśli komuś naprawdę dopisze szczęście w lesie, producent przewidział również możliwość dołożenia kolejnych sit.
Przezroczyste, lekko dymione poziomy pozwalają obserwować proces suszenia bez ciągłego otwierania pokrywy. Ma to znaczenie, bo każde jej podniesienie oznacza utratę części ciepła i wydłużenie całego procesu. Wilgoć jest odprowadzana przez duży otwór wentylacyjny w górnej części konstrukcji.
To prosta konstrukcja, ale właśnie tego można oczekiwać od urządzenia, które ma przez kilka godzin spokojnie robić swoje. Grzyby kroimy, rozkładamy na sitach, wybieramy odpowiedni tryb i wracamy co jakiś czas sprawdzić efekty. Bez aplikacji, Wi-Fi i powiadomienia na zegarku, że borowik osiągnął właśnie 73% gotowości. Czasami prostota naprawdę wystarcza.
Dwa tryby zamiast panelu przypominającego kokpit samolotu
SMAPP 610 oferuje dwa podstawowe ustawienia. Tryb POWER pracuje w temperaturze około 40°C i został przygotowany z myślą o delikatniejszych składnikach. Producent wskazuje tutaj przede wszystkim zioła, a także lżejsze owoce i warzywa. Niższa temperatura ma pomagać w zachowaniu aromatu oraz olejków eterycznych znajdujących się między innymi w ziołach.
FULL POWER podnosi temperaturę do około 50–60°C. To ustawienie przeznaczono między innymi do suszenia grzybów oraz produktów zawierających więcej wody, takich jak śliwki czy gruszki. Nie trzeba więc ręcznie ustawiać temperatury co jeden stopień ani szukać instrukcji za każdym razem, gdy zamiast jabłek na sitach pojawią się podgrzybki.
Dla części użytkowników dwa ustawienia mogą wydawać się skromne w porównaniu z urządzeniami oferującymi rozbudowaną regulację. Z drugiej strony SMAPP 610 ewidentnie nie próbuje być laboratoryjnym dehydratorom dla fanatyka suszenia wszystkiego, co znajdzie w kuchni. Ma być prostym sprzętem domowym – włączasz odpowiedni tryb i czekasz na rezultat.

Nie tylko grzyby. Jabłka i pomidory też mogą tu wylądować
Największy problem z wieloma sezonowymi urządzeniami AGD polega na tym, że przez dwa tygodnie są bohaterami kuchni, a później przez jedenaście miesięcy zajmują miejsce w szafce. SMAPP 610 ma trochę większe możliwości. Producent sugeruje między innymi przygotowywanie suszonych jabłek z cynamonem, pomidorów z ziołami oraz suszonych liści mięty, pokrzywy czy melisy.
Ciekawym pomysłem jest także domowa mieszanka warzywna do zup. Włoszczyznę – marchew, pietruszkę, por czy seler – można wysuszyć, a później rozdrobnić. Zamiast kolejnej saszetki z przyprawą dostajemy wtedy mieszankę przygotowaną we własnej kuchni i dokładnie wiadomo, co do niej trafiło.
To właśnie takie zastosowania mogą zdecydować, czy suszarka będzie faktycznie używana częściej niż raz w roku. Owoce, warzywa, zioła i grzyby dają sporo możliwości, szczególnie jeśli ktoś ma ogród, działkę albo rodzinę, która jesienią regularnie podrzuca torbę jabłek ze słowami „weź, bo nam się zmarnują”.
Suszenie jest proste, ale kilka rzeczy można zepsuć
Sam zakup SMAPP 610 oczywiście nie sprawi, że wszystko wrzucone do środka automatycznie wyjdzie idealnie. Producent zwraca uwagę przede wszystkim na równomierne krojenie. Plastry grzybów czy owoców powinny mieć podobną grubość – zalecane jest około 3–5 mm – dzięki czemu będą traciły wodę w podobnym tempie.
Ważne jest również pozostawienie przestrzeni pomiędzy kawałkami. Układanie ich jeden na drugim ograniczy cyrkulację powietrza i może sprawić, że część produktów wyschnie szybciej, a część nadal będzie wilgotna. Gotowe grzyby powinny być kruche i łamać się w palcach, podczas gdy suszone owoce mogą pozostać bardziej elastyczne, o ile po naciśnięciu nie wydzielają już soku.
Później pozostaje jeszcze przechowywanie. Wystudzone produkty najlepiej zamknąć w szczelnych szklanych pojemnikach i trzymać w suchym, ciemnym miejscu. Materiał producenta sugeruje także wrzucenie do słoika z suszonymi grzybami kilku ziaren ziela angielskiego albo liścia laurowego, co ma pomagać odstraszać szkodniki.

Może pracować kilka godzin i nie zagłuszyć telewizora
Suszenie żywności z definicji nie jest procesem ekspresowym, dlatego istotna jest również kultura pracy urządzenia. SMAPP 610 generuje według danych producenta od 50 do 57 dB. Nie jest więc bezgłośny, ale mówimy raczej o poziomie, który powinien pozwolić normalnie funkcjonować w mieszkaniu podczas pracy suszarki.
Urządzenie ma moc znamionową 450 W, z czego 420 W przypada na grzałkę. Wbudowany automatyczny ogranicznik temperatury odpowiada za ochronę przed przegrzaniem podczas długiego procesu suszenia. To szczególnie istotne przy grzybach czy soczystych owocach, które potrafią potrzebować znacznie więcej czasu niż człowiek początkowo zakłada.
SMAPP 610 występuje w dwóch wersjach kolorystycznych – białej i czarnej. W oficjalnym sklepie producenta suszarka kosztuje obecnie od 289 do 299 zł, w zależności od wybranego wariantu. To poziom, przy którym zakup nie wygląda jeszcze jak inwestycja wymagająca rodzinnej narady, szczególnie jeśli jesienią regularnie wracamy z lasu z pełnym koszykiem albo mamy własne owoce i warzywa do zagospodarowania.

SMAPP 610 może uratować więcej niż koszyk borowików
Suszarka do żywności nie jest najbardziej ekscytującym sprzętem, jaki można postawić w kuchni. Nie zrobi espresso, nie upiecze pizzy w 90 sekund i raczej żaden kolega nie poprosi o pokaz możliwości podczas domówki. Ale kiedy wracasz z lasu z ilością grzybów sugerującą chwilową utratę kontaktu z rzeczywistością, SMAPP 610 nagle robi się całkiem interesujący.
Jego największą zaletą wydaje się prostota. Pięć sit, możliwość rozbudowy, dwa tryby temperatury i zastosowania wykraczające daleko poza grzyby. Nie jest to urządzenie dla każdego, bo ktoś kupujący dwa opakowania pieczarek miesięcznie raczej spokojnie przeżyje bez osobnej suszarki.
Jeśli jednak regularnie zbierasz grzyby, masz działkę, własne owoce albo po prostu lubisz przygotowywać zapasy, SMAPP 610 może mieć więcej pracy niż tylko przez kilka jesiennych weekendów. I chyba właśnie wtedy taki sprzęt zaczyna się bronić – kiedy po sezonie na podgrzybki nie ląduje na najwyższej półce obok sokowirówki kupionej kilka lat temu.
Przy okazji zobacz inne nasze artykuły w kategorii AGD i RTV.