W Fayetteville, w Północnej Karolinie mieszkał dzieciak, który marzył o zostaniu największą gwiazdą hip-hop'u, taką jak m.in. 2Pac czy NAS. Marzenia odległe, jednak po przeprowadzce do Nowego Jorku jak najbardziej możliwe. Na początku nie była to historia Kopciuszka - młody Jermaine rapował na imprezach lub na ulicy by tylko wysypać z siebie "strony" rymów i dzielić się z ludźmi swoim darem. Był jednak inny, wyróżniał się od tych MC's, którzy mieli nastawienie "nie-patrz-mi-w-oczy" gdy rapuje. On był zupełnie normalnym dzieciakiem. Był synem, bratem, kuzynem i dzieciakiem z pierwszego roku, który umawia się z Twoją córką. Takim sposobem budował swoja nowojorską legendę. Wszystko to przyniosło sukces, który w przyszłości miał przynieść chłopakowi z Północnej Karoliny światową sławę. Cole spotkał na swojej drodze legendę - Jay-Z, u którego wkrótce miał wystąpić w utworze "A Star Is Born" w 2009 roku. By zyskać dla siebie "wyznawców" Cole musiał nagrać trzy albumy studyjne, które sprawiły, że na równi z raperem z Compton Kendrickiem Lamarem, nazwany został wybawicielem muzyki RAP. 4. sierpnia 2015 roku, J. Cole wraca do Nowego Jorku, dając koncert w najsłynniejszej hali na świecie Madison Square Garden, wyprzedając ją do ostatniego miejsca. Legenda się narodziła.