Studenci coraz częściej szukają działań, które można dopasować do planu zajęć, a nie odwrotnie. Jedną z takich form dorabiania jest relokacja samochodów, czyli przewożenie aut pomiędzy oddziałami firm, klientami czy serwisami. Z danych jednej z działających w Polsce platform wynika, że studenci stanowili w ciągu ostatnich 12 miesięcy niemal 30% jej aktywnych kierowców-partnerów. To sporo, ale nie oznacza jeszcze, że relokacja samochodów stała się nowym studenckim standardem. Dane pochodzą wyłącznie od Flovi, więc należy traktować je jako obraz sytuacji na jednej platformie, a nie całego rynku. Mimo tego dobrze pokazują, czego młodzi ludzie szukają dziś w dodatkowym zajęciu: elastyczności, braku sztywnego grafiku i możliwości zdecydowania, kiedy faktycznie chcą przyjąć zlecenie.

Relokacja samochodów, czyli właściwie co?
Sama relokacja samochodów jest dość prostym pomysłem. Firmy posiadające większe floty potrzebują czasami przenieść samochód z jednego miasta do drugiego, dostarczyć go klientowi, odstawić do serwisu albo przemieścić pomiędzy własnymi oddziałami. Zamiast wozić każdy pojazd lawetą, część takich tras realizują kierowcy, którzy po prostu przejeżdżają autem z punktu A do punktu B.
W przypadku Flovi działa to w modelu kierowców-partnerów. Dostępne relokacje pojawiają się na platformie, a zainteresowana osoba wybiera te, które odpowiadają jej możliwościom. Nie ma więc jednego, z góry ustalonego grafiku przejazdów, co z perspektywy studenta może być znacznie łatwiejsze do pogodzenia z nieregularnym planem zajęć.
I właśnie elastyczność pojawia się w materiale najczęściej. Jeden z kierowców opisuje to prostym stwierdzeniem: pracuje wtedy, kiedy ma na to czas. Inny wskazuje, że jego aktywność mocno zmienia się z tygodnia na tydzień – zdarza się, że realizuje zlecenia codziennie, a później przez kilka dni nie podejmuje żadnego.
Dla studentów najważniejszy jest brak sztywnego grafiku
To dobrze pokazuje, dlaczego relokacja samochodów może przyciągać studentów. Zajęcia na uczelni potrafią zaczynać się rano jednego dnia, a następnego dopiero po południu. Do tego dochodzą kolokwia, projekty, sesja i zmieniające się plany. Klasyczna praca wymagająca obecności w konkretnych godzinach nie zawsze dobrze pasuje do takiego rytmu.
W materiale Flovi pojawiają się przykłady osób, które po skończonych zajęciach sprawdzały dostępne trasy i dopiero wtedy decydowały, czy chcą gdzieś pojechać. Jeden ze studentów wspomina również sytuacje, w których relokacja pozwalała mu dotrzeć do znajomych – zamiast kupować bilet na pociąg, wybierał zlecenie prowadzące w interesującym go kierunku. Inny połączył przejazd z Kalisza do Chojnic z wizytą u rodziny.
Nie należy jednak wyciągać z tych przykładów wniosku, że każde zlecenie da się idealnie połączyć z prywatnymi planami. Są to historie konkretnych użytkowników platformy, a nie reguła działania całego systemu. Dostępność tras zależy przecież od bieżącego zapotrzebowania firm i nie ma gwarancji, że akurat pojawi się przejazd dokładnie tam, gdzie kierowca chciałby jechać.

Można trafić za kierownicę aut, których normalnie się nie prowadzi
Dla osób zainteresowanych motoryzacją relokacja samochodów ma jeszcze jeden oczywisty atut – różnorodność pojazdów. W materiale dostarczonym do naszej redakcji przez Flovi pojawiają się historie studentów, którzy podczas realizowania zleceń prowadzili między innymi Mercedesy, Volvo, Skodę czy Lexusa. Jedna z pań przejechała w ten sposób około 20 tys. kilometrów.
Może to być ciekawy sposób na zdobycie doświadczenia za kierownicą bardzo różnych samochodów. Inaczej prowadzi się niewielkie auto miejskie, inaczej SUV-a, samochód elektryczny czy duży pojazd dostawczy. W materiale wspomniano nawet o początkowych obawach przed Peugeotem Boxerem oraz pierwszych trasach autem elektrycznym.
Trzeba jednak oddzielić przyjemność z jazdy od charakteru samego zlecenia. Kierowca nie dostaje samochodu po to, żeby go testować czy urządzać sobie wycieczkę krajoznawczą. Jego zadaniem jest przetransportowanie pojazdu we wskazane miejsce. Możliwość poznawania nowych modeli jest więc dodatkiem, a nie głównym celem relokacji.
Studenci to 30% kierowców, ale wykonują 17% relokacji
Najciekawsze są jednak liczby. Według danych Flovi w ciągu ostatnich 12 miesięcy studenci stanowili prawie 30% aktywnych kierowców-partnerów platformy, ale odpowiadali za około 17% wszystkich zrealizowanych relokacji. Wśród nowych osób zgłaszających się do platformy ich udział wynosił od około 30 do 36%.
Ta różnica pomiędzy udziałem kierowców a liczbą wykonywanych zleceń jest właściwie bardzo logiczna. Jeśli studenci korzystają z platformy głównie wtedy, gdy pozwala im na to uczelnia, mogą być liczną grupą użytkowników, ale jednocześnie realizować mniej przejazdów niż osoby mające większą dyspozycyjność.
I tutaj potrzebne jest najważniejsze zastrzeżenie. Są to wewnętrzne dane jednej firmy, która działa w Polsce od października 2025 roku. Nie można więc na ich podstawie stwierdzić, że 30% wszystkich osób zajmujących się relokacją samochodów w Polsce to studenci. Pokazują jedynie strukturę użytkowników Flovi, choć mogą być ciekawym sygnałem pokazującym zainteresowanie takim modelem dorabiania.

A ile można na tym zarobić?
Flovi sporo mówi o elastyczności, podróżach i możliwości prowadzenia różnych samochodów, ale nie podaje konkretnych stawek za relokacje ani przykładowych miesięcznych zarobków studentów. Nie wiadomo więc, ile przeciętnie można zarobić na jednym przejeździe i jak mocno stawka zależy od długości trasy.
To dość istotne, bo sama możliwość elastycznego wybierania zleceń nie mówi jeszcze, czy relokacja samochodów jest finansowo atrakcyjniejsza od pracy w gastronomii, handlu, dostawach czy innych popularnych zajęć podejmowanych przez studentów. Bez danych o wynagrodzeniu takiego porównania zwyczajnie nie da się uczciwie zrobić.
Nie wiemy również na podstawie przesłanego materiału, jak rozliczane są dodatkowe koszty związane z przejazdem, powrotem po zakończeniu relokacji czy ewentualnymi opłatami po drodze. To kwestie, które osoba zainteresowana takim zajęciem powinna sprawdzić przed rozpoczęciem współpracy, zamiast opierać decyzję wyłącznie na wizji elastycznej jazdy ciekawymi samochodami.
Relokacja samochodów może pasować do studenckiego trybu życia
Patrząc wyłącznie na model działania, łatwo zrozumieć, dlaczego relokacja samochodów może zainteresować studentów. Największym plusem jest możliwość dopasowania aktywności do własnego kalendarza. Nie trzeba deklarować, że każdy poniedziałek od 16:00 do 22:00 będzie poświęcony pracy – można sprawdzić dostępne trasy wtedy, gdy rzeczywiście pojawi się wolne okno.
Dodatkiem we współpracy z Flovi jest możliwość podróżowania. Wśród opisanych historii pojawiają się nie tylko polskie miasta, ale również wyjazdy do Norymbergi, Bawarii czy na Łotwę. Dla kogoś, kto lubi prowadzić i poznawać nowe miejsca, może to być ciekawsze niż kilka godzin spędzonych za ladą czy przy biurku.
Czy jest to jednak dobry sposób na regularne utrzymanie się podczas studiów? Na podstawie udostępnionych danych nie da się tego stwierdzić. Materiał pokazuje przede wszystkim elastyczność i doświadczenia wybranych kierowców, ale nie zawiera najważniejszych danych finansowych. Dlatego relokacja samochodów wygląda przede wszystkim jak potencjalnie ciekawe zajęcie dodatkowe dla osób z prawem jazdy i elastycznym kalendarzem a nie automatycznie lepsza alternatywa dla klasycznej pracy studenckiej.
Szczegóły na temat tego rozwiązania znajdziesz na stronie Flovi. Sprawdź również jak to wygląda „od środka”.