Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi. To się opłaca? Sprawdziłem

Nie każdy zakup musi być precyzyjnie zaplanowany od koloru doniczki po gatunek rośliny wpisany do notatnika w telefonie. Rośliny z Foodsi kupowane w Leroy Merlin działają trochę inaczej: wybierasz sklep i przedział cenowy, rezerwujesz paczkę w aplikacji, ale jej dokładną zawartość poznajesz dopiero przy odbiorze. W zestawach trafiają się między innymi rośliny sezonowe, egzemplarze mniej idealne wizualnie, lawendy, wrzosy czy inne gatunki ogrodowe.
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi to jedna z tych rzeczy, przy których człowiek najpierw mówi „ciekawe”, a pięć minut później zaczyna się zastanawiać, gdzie właściwie postawi kolejną doniczkę. Leroy Merlin sprzedaje sezonowe nadwyżki roślin w formie paczek-niespodzianek, dzięki czemu można kupić je taniej, ale bez znajomości dokładnej zawartości zestawu. Pomysł wystartował pilotażowo w 2025 roku, a dziś działa już w 85 lokalizacjach. Do tej pory klienci kupili 3946 paczek, a z oferty skorzystało ponad 3000 osób.

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Co ciekawe, niemal co siódmy klient wrócił po następny zestaw, więc najwyraźniej roślinna ruletka potrafi wciągnąć. I trudno się dziwić – zamiast wyrzucać rośliny, które nie znalazły nabywcy w standardowej sprzedaży albo nie wyglądają już jak idealny egzemplarz do katalogu, można zabrać je do domu za mniej. Dla kogoś, kto lubi ogród, balkon albo po prostu ma słabość do kupowania rzeczy z kategorii „może się przyda”, brzmi to podejrzanie kusząco. Co ciekawe, ja też kupiłem jeden zestaw testowo. Po odbiorze sprawdzę, co to takiego i dam znać czy warto spróbować.

Rośliny z Foodsi to trochę loot box, tylko bardziej użyteczny

Mechanizm jest prosty. W aplikacji Foodsi wybieramy konkretny sklep Leroy Merlin oraz dostępny przedział cenowy, rezerwujemy paczkę i opłacamy ją z góry. Nie znamy jednak dokładnej zawartości. To zależy od tego, jakie rośliny zostały w danej placówce i co akurat kwalifikuje się do takiego zestawu.I właśnie tutaj pojawia się element zabawy. Normalnie idziemy do sklepu po konkretną rzecz, spędzamy dwadzieścia minut porównując dwie niemal identyczne rośliny, a potem i tak wybieramy tę, która „jakoś lepiej wygląda”. Tutaj decyzja jest prostsza: bierzesz paczkę i dopiero potem sprawdzasz, co przypadło ci w roślinnym losowaniu.

Tyle że w przeciwieństwie do większości internetowych loot boxów ten może mieć całkiem praktyczny finał. Zamiast cyfrowego przedmiotu dostajesz coś, co można postawić na balkonie, przesadzić do ogrodu albo wręczyć komuś, kto faktycznie potrafi utrzymać roślinę przy życiu dłużej niż trzy tygodnie. Nie wszyscy mamy ten dar.

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Prawie 4000 paczek Foodsi już znalazło właścicieli

Projekt zaczął się w czerwcu 2025 roku od pilotażu, a w lutym 2026 został rozszerzony na sklepy w całej Polsce. W podsumowaniu znalazło się 85 lokalizacji, z czego 78 sprzedało przynajmniej jedną paczkę. Łącznie wystawiono 15 335 zestawów, a 3946 z nich znalazło kupujących.

Średnio sprzedawała się więc mniej więcej co czwarta paczka. Nie brzmi to może jak sytuacja, w której ludzie wyrywają sobie wrzosy z rąk przy wejściu do sklepu, ale warto pamiętać, że mówimy o towarze sezonowym i zmiennym. Nie każdy zestaw będzie równie atrakcyjny, nie każdy sklep ma taką samą bazę klientów i nie wszędzie rośliny mają ten sam popyt.

Najlepiej pod względem skuteczności wypadła Zielona Góra. Tam sprzedano 32 z 34 wystawionych paczek, czyli 94,12%. Bardzo wysokie wyniki zanotowały również Radom, Kraków Czyżyny, Olsztyn i Płock. Z kolei pod względem samej liczby sprzedanych zestawów wygrała Warszawa Połczyńska, gdzie nabywców znalazło 377 paczek.

Najciekawsze? Ludzie wracają po więcej

Z całej oferty skorzystało 3001 klientów. Dla 2589 osób był to pierwszy zakup, ale 412 wróciło po kolejną paczkę. To daje 13,7% powracających kupujących, czyli mniej więcej co siódmego klienta. I to jest chyba najlepszy sygnał, że sam pomysł ma potencjał. Jednorazowy zakup można potraktować jako ciekawostkę albo efekt impulsu: „o, zobacz, paczka roślin za mniej, biorę”. Powrót po kolejną oznacza już, że ktoś uznał wcześniejszy zestaw za wystarczająco dobry, żeby zagrać jeszcze raz.

Oceny również wyglądają przyzwoicie. W sklepach, dla których dostępne były noty, średnia wyniosła 4,26 na 5. Maksymalne oceny zebrały między innymi lokalizacje we Wrocławiu przy Krakowskiej, Jeleniej Górze i Łodzi Bałutach. Czyli najwyraźniej nie kończy się to masowym odbieraniem trzech zwiędłych liści i jednej doniczki z wyrzutami sumienia.

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Co właściwie można dostać?

Latem w paczkach pojawiały się między innymi lawendy, wrzosy, wrzośce oraz różne rośliny kwitnące i ogrodowe. Zawartość zmienia się jednak zależnie od sezonu, lokalizacji i bieżących nadwyżek, więc nie ma jednej stałej listy.

I właśnie dlatego taki zakup najlepiej sprawdzi się u kogoś, kto ma trochę elastyczności. Jeśli koniecznie potrzebujesz dwóch identycznych hortensji w konkretnym kolorze, raczej idź normalnie na dział ogrodniczy. Jeśli natomiast masz kawałek balkonu, ogród albo miejsce na kilka dodatkowych doniczek i jesteś otwarty na niespodziankę, robi się znacznie ciekawiej.

To również dobry patent dla osób, które lubią „ratować” rośliny. Egzemplarz nieidealny wizualnie nie musi być przecież martwy ani bezużyteczny. Czasem potrzebuje przesadzenia, przycięcia, podlewania albo po prostu kilku tygodni spokoju. Trochę jak człowiek po intensywnym kwartale w pracy.

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Dla kogo takie paczki Foodsi mają największy sens?

Przede wszystkim dla ludzi, którzy nie szukają konkretnego gatunku, tylko okazji. Masz ogród, działkę, balkon albo taras i potrafisz wykorzystać praktycznie każdą sensowną roślinę? Super. Wtedy niespodzianka staje się zaletą, a nie problemem.

Druga grupa to osoby, które lubią eksperymentować i nie mają oporów przed tym, że jedna z roślin może wymagać trochę więcej pracy. Tutaj warto mieć choć podstawową wiedzę albo chociaż dostęp do internetu, bo ratowanie przypadkowej rośliny bez pojęcia, czy lubi słońce, cień czy pół wiadra wody dziennie, może skończyć się bardzo krótką znajomością.

Mniej przekonany byłbym natomiast w przypadku ludzi, którzy nie mają miejsca albo cierpliwości. Paczka-niespodzianka brzmi świetnie do momentu, gdy orientujesz się, że właśnie kupiłeś kilka roślin, dla których trzeba teraz znaleźć doniczki, ziemię i kawałek wolnego parapetu. Okazja nadal kosztuje, nawet jeśli jest okazją.

Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi
Rośliny z Leroy Merlin w Foodsi

Tak, to dobra akcja, ale nie trzeba jej idealizować

Cały projekt ma oczywiście ekologiczne tło i faktycznie ograniczanie strat w przypadku żywych roślin jest po prostu lepsze niż ich wyrzucanie. Z drugiej strony nie robiłbym z tego rewolucji zmieniającej świat. Średnio sprzedaje się około jedna czwarta wystawianych paczek, więc spora część zestawów nadal nie znajduje klientów. Może trzeba jeszcze mocniej obniżyć cenę?

Ale właśnie dlatego takie rozwiązania są ciekawe. Nie muszą rozwiązywać całego problemu, żeby być użyteczne. Jeśli kilka tysięcy paczek roślin znalazło nowych właścicieli zamiast zmarnować się w magazynie, mamy konkretny efekt. Do tego klient kupuje taniej, więc nie jest to model oparty wyłącznie na poczuciu, że „robimy coś dobrego”.

Rośliny z Foodsi mają jeszcze jedną zaletę: mogą sprawić, że ktoś kupi gatunek, którego normalnie nawet by nie zauważył. A potem zacznie googlować, jak się nim zajmować, kupi nową doniczkę, trzy worki ziemi i pół soboty spędzi na przesadzaniu. Tak właśnie zaczynają się hobby po trzydziestce. Nie, żebym coś sugerował czy opowiadał o sobie. Najpierw jedna tania roślina, a potem nagle masz własny system nawadniania.kupić je taniej, ale bez znajomości dokładnej zawartości zestawu. Pomysł wystartował pilotażowo w 2025 roku, a dziś działa już w 85 lokalizacjach. Do tej pory klienci kupili 3946 paczek, a z oferty skorzystało ponad 3000 osób.

Co ciekawe, niemal co siódmy klient wrócił po następny zestaw Foodsi, więc najwyraźniej roślinna ruletka potrafi wciągnąć. I trudno się dziwić – zamiast wyrzucać rośliny, które nie znalazły nabywcy w standardowej sprzedaży albo nie wyglądają już jak idealny egzemplarz do katalogu, można zabrać je do domu za mniej. Dla kogoś, kto lubi ogród, balkon albo po prostu ma słabość do kupowania rzeczy z kategorii „może się przyda”, brzmi to podejrzanie kusząco.

Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama