Tapo RV30 Max Plus Gen 2. Dużo mocniejszy i w dobrej cenie

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 nadal ma przede wszystkim odkurzać, dodatkowo odświeżać podłogę mopem i możliwie długo nie zawracać właścicielowi głowy opróżnianiem zbiornika.
Tapo RV30 Max Plus Gen 2 Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 jest jednym z tych urządzeń, przy których mam całkiem niezły punkt odniesienia, bo poprzednią generację tego robota miałem okazję normalnie przetestować. Wtedy spodobała mi się przede wszystkim skuteczność odkurzania, bardzo przyjemna aplikacja i fakt, że za około 1300 zł dostawaliśmy robota ze stacją automatycznie opróżniającą zbiornik. Teraz TP-Link wraca z drugą generacją i nie ogranicza się do kosmetycznych zmian w nazwie.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Moc ssania wzrosła z 5300 do aż 13 000 Pa, pojawił się system aktywnego przycinania zaplątanych włosów, poprawiona nawigacja i mniejsza stacja dokująca. Co jednak najciekawsze, nowy model debiutuje w Media Expert za 799 zł. Jeśli podczas testów okaże się równie solidny jak poprzednik, możemy mieć do czynienia z naprawdę interesującym robotem w tej klasie cenowej.

Poprzedniego Tapo RV30 Max Plus naprawdę dobrze wspominam

Kiedy w 2025 roku testowałem pierwszą generację Tapo RV30 Max Plus, jej specyfikacja już wtedy nie wyglądała na rekordową. Moc ssania wynosiła 5300 Pa i w świecie robotów, w którym producenci lubią ścigać się na coraz większe liczby, trudno było robić z tego główny argument sprzedażowy. Tyle że podczas normalnego użytkowania okazało się, że liczba na papierze nie przeszkadza robotowi w skutecznym odkurzaniu. W redakcji dobrze radził sobie między innymi z wykładziną, sprawnie mapował pomieszczenia i nie miał większych problemów z poruszaniem się między meblami.

Bardzo dobrze zapamiętałem także aplikację Tapo. Była rozbudowana, ale nie sprawiała wrażenia, jakby do uruchomienia odkurzacza trzeba było skończyć informatykę. Mogłem ustalać liczbę przejazdów, moc ssania, ilość wody podczas mopowania, wybrać konkretne pomieszczenie czy fragment mapy, stworzyć harmonogram i podejrzeć stan elementów eksploatacyjnych. W podsumowaniu tamtego testu chwaliłem solidną jakość wykonania, skuteczne sprzątanie oraz właśnie wygodne oprogramowanie.

Dlatego Tapo RV30 Max Plus Gen 2 interesuje mnie bardziej niż całkowicie nowy model, o którym wiem wyłącznie tyle, ile napisano w specyfikacji. Tutaj mamy konkretny punkt wyjścia i można sprawdzić, czy producent poprawił te elementy, które rzeczywiście miały jeszcze zapas.

Z 5300 Pa zrobiło się 13 000 Pa

Najbardziej oczywista zmiana dotyczy mocy ssania. Poprzednik oferował 5300 Pa, natomiast Tapo RV30 Max Plus Gen 2 osiąga według producenta maksymalnie 13 000 Pa. To około 2,45 raza więcej i przynajmniej na papierze jest to ogromny skok jak na jedną generację.

Robot oferuje pięć poziomów mocy, a po wjechaniu na dywan może automatycznie zwiększyć siłę ssania. To właśnie na takich powierzchniach dodatkowa moc powinna być najbardziej odczuwalna, szczególnie gdy w domu mieszka pies albo kot. W przypadku pierwszej generacji 5300 Pa wystarczało mi do regularnego utrzymywania podłogi w czystości, więc 13 000 Pa daje spore pole do poprawy.

Nie wyciągałbym jednak wniosków wyłącznie na podstawie Pa. W robotach równie ważna jest konstrukcja szczotki, sposób prowadzenia powietrza i to, czy urządzenie faktycznie zbiera brud podczas jednego przejazdu, zamiast efektownie prezentować parametr w tabeli. Tutaj również pojawiły się zmiany.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Koniec z wyciąganiem włosów ze szczotki?

Nowa szczotka ma system aktywnego przycinania zaplątanych włosów. To jedna z tych funkcji, które w specyfikacji nie wyglądają tak imponująco jak 13 000 Pa, ale podczas codziennego użytkowania mogą okazać się dużo ważniejsze. Dłuższe włosy owinięte wokół wałka są jednym z najbardziej irytujących elementów obsługi praktycznie każdego klasycznego robota odkurzającego.

W Tapo RV30 Max Plus Gen 2 włosy mają być przycinane, dzięki czemu łatwiej trafią wraz z pozostałymi zabrudzeniami do pojemnika, a później do worka w stacji. Dłuższa jest również szczotka boczna odpowiedzialna za zbieranie zabrudzeń przy ścianach, meblach i w narożnikach. Oczywiście nadal mamy do czynienia z okrągłym robotem, więc żadna szczotka nie zmieni nagle jego geometrii, ale każda poprawa sprzątania krawędzi jest mile widziana.

Stacja jest mniejsza, a worek większy

Pierwszy Tapo RV30 Max Plus korzystał ze stacji o sile ssania 16 000 Pa i worka o pojemności 3 litrów. W drugiej generacji stacja osiąga 17 000 Pa, a worek urósł do 3,3 litra. Producent deklaruje, że może wystarczyć nawet na 90 dni użytkowania bez konieczności wymiany, choć oczywiście w domu z dwoma zwierzakami będzie to wyglądało inaczej niż w mieszkaniu jednej osoby.

Znacznie ciekawsze jest to, że stacja stała się bardziej kompaktowa. Jej wymiary to 285 × 175 × 228 mm, dzięki czemu łatwiej będzie znaleźć dla niej miejsce pod szafką albo w niewielkiej wnęce. To istotne, bo stacje automatycznie opróżniające roboty mają jedną wadę, której nie da się naprawić aktualizacją oprogramowania – trzeba gdzieś je postawić.

A jeśli ktoś mieszka w niewielkim mieszkaniu, dodatkowy plastikowy wieżowiec stojący pod ścianą potrafi być bardziej irytujący niż konieczność ręcznego opróżnienia pojemnika raz na kilka dni.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Nawigacja też poszła do przodu

Poprzednia generacja wykorzystywała LiDAR i podczas mojego testu bardzo dobrze radziła sobie z mapowaniem pomieszczeń. Robot poruszał się logicznie, a system Mesh Grid pomagał mu pokryć możliwie dużą część sprzątanej powierzchni.

W Tapo RV30 Max Plus Gen 2 zastosowano dToF LiDAR nowej generacji, który ma poprawić płynność poruszania się i precyzję omijania przeszkód. Do tego dochodzi dodatkowy czujnik ograniczający ryzyko utknięcia. Robot może przejeżdżać przez progi o wysokości do 18 mm i zapisać mapy kilku poziomów domu.

Jeśli ktoś mieszka w domu piętrowym, możliwość zapisania kilku map jest znacznie bardziej użyteczna niż może się początkowo wydawać. Nie trzeba za każdym razem tworzyć układu pomieszczeń od nowa – przenosimy urządzenie na inne piętro i robot wie, gdzie się znajduje.

Mopowanie? Tutaj nadal zachowałbym trochę dystansu

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 ma zbiornik na wodę o pojemności 300 ml oraz trzy poziomy regulacji jej przepływu. Pod tym względem ogólna koncepcja nie różni się mocno od poprzednika.

I tutaj przypomnę coś, co napisałem po teście pierwszej generacji: tamten robot podłogę przede wszystkim odświeżał, a nie mył. Ściereczka radziła sobie z lekkimi zabrudzeniami i kurzem na panelach czy płytkach, ale nie zastępowała normalnego mycia przy zaschniętej plamie.

Patrząc na opis drugiej generacji, nadal mamy klasyczne mopowanie z elektroniczną regulacją ilości wody, a nie aktywnie obracające się pady czy wałek dociskany do podłoża. Nie spodziewałbym się więc cudów. Do codziennego odświeżania podłogi – jak najbardziej. Do walki z zaschniętym sosem po weekendowym gotowaniu – prawdopodobnie nadal będziemy potrzebowali czegoś więcej.

Do 150 minut sprzątania i Matter

Akumulator w Tapo RV30 Max Plus Gen 2 ma pojemność 2600 mAh i według TP-Link zapewnia maksymalnie 150 minut działania. W trybie mopowania producent mówi o maksymalnie 142 minutach pracy i powierzchni do 100 m². Jak zawsze są to wartości deklarowane i realny wynik będzie zależał od wybranej mocy, liczby dywanów, układu mieszkania czy częstotliwości powrotów w konkretne miejsca.

Sama aplikacja pozostaje jednym z elementów, o które martwię się najmniej. Już poprzednia generacja oferowała rozbudowane i przy tym proste sterowanie. W nowym modelu nadal możemy tworzyć harmonogramy, wyznaczać strefy zabronione i wirtualne ściany, wybierać konkretne pomieszczenia oraz ustawiać dla nich indywidualne parametry sprzątania.

Dochodzi też obsługa Matter oraz sterowanie głosowe współpracujące z Alexa+. W przypadku TP-Link ma to dodatkowy sens, ponieważ robot może być jednym z wielu elementów całego ekosystemu Tapo – obok kamer, czujników, inteligentnych gniazdek czy oświetlenia.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 za 799 zł wygląda bardzo ciekawie

I dochodzimy do ceny, która może być największym argumentem tego modelu. Tapo RV30 Max Plus Gen 2 kosztuje 799 zł w Media Expert i jest objęty dwuletnią gwarancją producenta.

Dla porównania, kiedy w marcu 2025 roku testowałem poprzednią generację, jej cena wynosiła około 1299 zł. Już wtedy uważałem ją za rozsądnie wycenioną. Teraz dostajemy ponad dwukrotnie większą deklarowaną moc ssania, poprawioną szczotkę, system przycinania włosów, nowszą nawigację, bardziej kompaktową stację i większy worek, a cena startowa jest o około 500 zł niższa.

Oczywiście liczby ze specyfikacji Tapo RV30 Max Plus Gen 2 nie zastąpią normalnego testu. Szczególnie interesuje mnie skuteczność nowej szczotki, zachowanie robota przy kablach i niewielkich przeszkodach oraz to, jak 13 000 Pa przekłada się na rzeczywiste sprzątanie dywanów.

Jedno mogę jednak powiedzieć już teraz. Poprzednik był naprawdę udanym i rozsądnie wycenionym robotem. Jeśli Tapo RV30 Max Plus Gen 2 zachował jego mocne strony, a producent faktycznie poprawił to, co zapowiada, 799 zł wygląda na bardzo mocną ofertę. I zdecydowanie jest to model, którego chętnie sprawdziłbym ponownie w praktyce.

Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama