Fartuch kuchenny SMAPP przypomniał mi o jednej rzeczy, o której faceci gotujący w domu zdecydowanie zbyt często zapominają. Możesz mieć nóż ostrzejszy niż brzytwa, patelnię ważącą tyle co felga do SUV-a i termometr mierzący temperaturę steka z dokładnością laboratoryjną, ale jeśli gotujesz w ulubionym T-shircie bez fartucha, prosisz się o kłopoty. Ja mam tak szczególnie z tymi białymi koszulkami.

Tłuszcz pryska, mąka ma niezwykłą zdolność pojawiania się absolutnie wszędzie, a sos pomidorowy zawsze trafia dokładnie tam, gdzie nie powinien. Dlatego fartuch dla faceta w kuchni to nie żaden kulinarny cosplay, tylko podstawowe wyposażenie. SMAPP właśnie wprowadził swój model, który jest ręcznie szyty na Podkarpaciu z grubej bawełny i wygląda na tyle normalnie, że bez problemu można w nim stanąć również przy grillu. Kosztuje 99 zł, więc jest to opcja godna uwagi – zarówno dla siebie, jak i na prezent.
Fartuch kuchenny SMAPP przypomina, że facet też się brudzi
Mam wrażenie, że wielu facetów podchodzi do gotowania podobnie jak do drobnych napraw w garażu. Przecież będzie szybko. Tylko coś pokroję, wrzucę na patelnię, zamieszam i gotowe. Pół godziny później okazuje się, że na koszulce mamy tłuszcz, na spodniach sos, a mąka w jakiś niewytłumaczalny sposób dotarła nawet do miejsca, w którym podczas całego gotowania nie staliśmy. Właśnie dlatego fartuch w kuchni jest dla mnie dokładnie takim samym narzędziem jak dobra deska czy rękawice podczas grillowania. Nie jest ozdobą. Ma sprawić, że po przygotowaniu obiadu nie trzeba od razu wrzucać połowy garderoby do pralki.
Szczególnie jeśli gotujemy w ubraniach, których faktycznie szkoda. Plama z tłuszczu na starym T-shircie do chodzenia po domu to żaden dramat. Ten sam tłuszcz na dobrej koszuli albo bluzie za kilkaset złotych potrafi już skutecznie zepsuć humor. I właśnie dlatego fartuch kuchenny SMAPP ma sens nie tylko dla kogoś, kto codziennie przygotowuje trzydaniowe kolacje. Wystarczy regularnie smażyć, piec, robić pizzę, mielić mięso czy przygotowywać coś przy grillu, żeby docenić kawałek solidnego materiału między jedzeniem a własną garderobą.

Ręcznie szyty na Podkarpaciu, a nie wyciągnięty z wielkiego azjatyckiego kontenera
Tutaj SMAPP idzie trochę inną drogą niż w przypadku najtańszych fartuchów, które możemy kupić praktycznie wszędzie. Każdy egzemplarz jest ręcznie krojony i szyty na Podkarpaciu przez lokalną krawcową. Fartuch kuchenny SMAPP to produkt wykonany w Polsce, a nie tylko zaprojektowany tutaj i zamówiony później w tysiącach sztuk z drugiego końca świata.
Do produkcji wykorzystano bawełnę o gramaturze około 200 g/m². Producent określa ją jako materiał o przeznaczeniu gastronomiczno-medycznym, stosowany również w profesjonalnej gastronomii. W praktyce ważniejsze od samej nazwy jest to, że materiał jest wyraźnie grubszy i ma dobrze znosić częste pranie, przecieranie oraz codzienną pracę przy kuchennym blacie. Fartuch ma przecież regularnie zbierać na siebie rzeczy, których nie chcemy mieć na ubraniach, więc delikatność nigdy nie była tutaj szczególnie pożądaną cechą.
Na zdjęciach fartuch kuchenny SMAPP wygląda przy tym całkiem dobrze. Jest grafitowy, a monotonię przełamują musztardowe elementy. Nie wygląda ani jak fartuch kelnera, ani jak prezent z napisem „szef kuchni”, którego trochę wstyd założyć, gdy ktoś poza domownikami znajduje się w promieniu kilometra. To po prostu prosta, użytkowa stylistyka.

Kieszeń na telefon jest przydatna. Uchwyt na ścierkę jeszcze bardziej
Na froncie znalazła się duża kieszeń, do której można wrzucić telefon, notatnik albo drobne akcesoria. Telefon w kuchni i tak większość z nas ma pod ręką, bo przecież właśnie z niego sprawdzamy przepis albo po raz siódmy cofamy film, próbując zobaczyć, ile właściwie tego pieprzu miało tam trafić.
Jeszcze bardziej praktyczny wydaje mi się boczny uchwyt na ściereczkę. To banalny pomysł, ale właśnie takie rozwiązania często okazują się najbardziej przydatne. Kto gotuje, ten zna sytuację, w której trzeba szybko wytrzeć ręce, a ściereczka oczywiście znajduje się akurat na drugim końcu kuchni, pod deską albo została wcześniej wykorzystana przez kogoś do zupełnie innej czynności i zniknęła bez śladu. Tutaj przewieszamy ją przez pasek i mamy przy sobie.
Do tego dochodzi regulowany pasek na szyję i długie troki umożliwiające dopasowanie fartucha w pasie. Krój jest uniwersalny, więc oczywiście nie jest to produkt wyłącznie dla facetów. Ale skoro mówimy o magazynie dla mężczyzn, to powiedzmy sobie wprost: facet stojący przy kuchence czy grillu naprawdę nie traci punktów męskości dlatego, że założył fartuch. Raczej zyskuje kilka za to, że nie musi później tłumaczyć, dlaczego kolejna koszulka ma na brzuchu plamę po karkówce.

Fartuch kuchenny SMAPP dla faceta w kuchni to podstawa
Są takie kuchenne akcesoria, których potrzebę rozumiemy dopiero po kilku konkretnych wpadkach. Rękawica do piekarnika staje się ważna po pierwszym poparzeniu. Dobra deska po pierwszym przeciętym blacie. Fartuch zaczynamy doceniać po pierwszej ulubionej koszulce, której nie udało się już uratować po spotkaniu z gorącym tłuszczem.
Dlatego zupełnie serio uważam, że fartuch dla faceta w kuchni to podstawa. Szczególnie jeśli gotowanie nie kończy się na zalaniu makaronu wrzątkiem. Robisz pizzę? Mąka będzie wszędzie. Smażysz steka? Tłuszcz nie pyta, ile kosztowała twoja koszulka. Lepicie pierogi z dziećmi? Właściwie najlepiej od razu założyć również coś na głowę. A grillowanie bez fartucha kończy się często charakterystycznymi kropkami z tłuszczu na wysokości brzucha.
Fartuch kuchenny SMAPP nie próbuje przy tym udawać produktu, który zmieni sposób gotowania. I dobrze. To kawałek solidnego materiału mający chronić ubranie, kilka praktycznych dodatków i polskie, ręczne wykonanie. Dokładnie tyle powinien robić dobry fartuch.
99 zł za ręcznie szyty fartuch
Cena została ustalona na niecałą „stówkę”. Patrząc na ręczną produkcję w Polsce, materiał o wysokiej gramaturze i kilka dodatkowych rozwiązań, nie wydaje się przesadzona. Szczególnie jeśli alternatywą jest kolejna bluza czy koszulka z plamą, która postanowiła zostać z nami już do końca życia produktu. Klikając tutaj przeniesiesz się na stronę producenta, gdzie będziesz mógł zakupić ten produkt
Oczywiście na rynku znajdziemy fartuchy za kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych. Znajdziemy też designerskie modele kosztujące kilkaset. Tutaj mamy produkt ustawiony gdzieś pośrodku – nadal stosunkowo prosty i użytkowy, ale wykonany lokalnie oraz ręcznie, a nie jako najtańszy masowy tekstyl.
I chyba właśnie tak warto na niego patrzeć. Nie jako na „kuchenną rewolucję”, bo umówmy się – to nadal fartuch. Założysz go, zawiążesz, ugotujesz obiad, ubranie pozostanie czyste. Żadnej magii. Ale następnym razem, kiedy sos z patelni poleci dokładnie w twoją stronę, możesz dojść do wniosku, że te 99 zł za fartuch kuchenny było całkiem rozsądnie wydane.