motorola signature 27 kosztuje 7599 zł. Czy Polacy ją kupią?

Motorola od dawna nie jest już marką kojarzącą się wyłącznie z niedrogimi telefonami ze średniej półki. Producent konsekwentnie przesuwa się w stronę segmentu premium i motorola signature 27 ma być najlepszym dowodem, że chce rywalizować już bez żadnych kompleksów z najdroższymi urządzeniami na rynku.
motorola signature 27 motorola signature 27
motorola signature 27

Do Tromsø przyleciałem zobaczyć najnowszy flagowy smartfon Motoroli i już sama podróż dała trochę więcej emocji, niż zakładał plan wydarzenia. W północnej Norwegii potężnie wieje, a podczas naszego lądowania samolotem bujało na lewo i prawo tak mocno, że trudno było udawać, że człowiek tego nie zauważa. Mieliśmy zresztą szczęście, bo część uczestników lecących innym samolotem w ogóle nie dotarła na miejsce.

motorola signature 27
motorola signature 27

Głównym bohaterem jest jednak motorola signature 27 – najnowszy i najbardziej zaawansowany flagowiec marki, o którym już jakiś czas temu pisaliśmy. W Polsce telefon będzie sprzedawany w konfiguracji 12/512 GB za 7599 zł, czyli wchodzi cenowo na terytorium, na którym nie ma już taryfy ulgowej. Po pierwszym spotkaniu urządzenie wygląda ciekawie, specyfikacja jest bardzo mocna, ale odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście jest warte takich pieniędzy, zostawię sobie na pełny test po powrocie do Polski.

Tromsø przywitało nas wiatrem. I nową Motorolą

Tromsø jest świetnym miejscem na premierę smartfona, jeśli organizator chce od razu sprawdzić, czy uczestnicy są odporni na warunki atmosferyczne. Takie uroki prezentacji organizowanej daleko za kołem podbiegunowym.

Po dotarciu na miejsce emocje przeniosły się już z samolotu na sprzęt. motorola signature 27 od pierwszego kontaktu wygląda jak telefon, którym producent bardzo mocno chce zaznaczyć zmianę swojego pozycjonowania. To nie jest urządzenie projektowane według zasady „dajmy dobrą specyfikację i utrzymajmy rozsądną cenę”. Tutaj Motorola ewidentnie chce wejść do pierwszej ligi flagowców i przekonać klienta, że logo na obudowie może kosztować tyle samo albo nawet więcej, co produkty marek od lat dominujących w segmencie premium.

Sam telefon prezentuje się ciekawie. Aluminiowa rama, ceramiczno-szklana konstrukcja i charakterystyczna wyspa aparatów dają mu własny styl, a urządzenie występuje w kolorach PANTONE Coal Smoke oraz Capulet Olive. Nie będę jednak po kilkunastu minutach oglądania telefonu na prezentacji opowiadał, że ergonomia jest idealna i materiały są najlepsze na świecie. Na takie wnioski przyjdzie czas, kiedy motorola signature 27 trafi ze mną do Polski i będę mógł normalnie używać jej przez dłuższy czas.

motorola signature 27
motorola signature 27

Motorola postawiła przede wszystkim na aparaty

Specyfikacja fotograficzna wygląda naprawdę potężnie. Główny aparat wykorzystuje 50-megapikselową matrycę Sony LYTIA L910 z optyczną stabilizacją obrazu, a obok znajduje się 50-megapikselowy aparat ultraszerokokątny. Najbardziej efektownie prezentuje się jednak peryskopowy teleobiektyw z sensorem 200 MP, oferujący trzykrotny zoom optyczny oraz maksymalnie 100-krotne przybliżenie cyfrowe Super Zoom Pro.

motorola signature 27
motorola signature 27

Do tego dochodzi 50-megapikselowa kamera przednia oraz specjalny sensor EVS przeznaczony do fotografowania szybko poruszających się obiektów. Motorola mocno podkreśla możliwości aparatu i informuje również o przyznaniu systemowi fotograficznemu oznaczenia DXOMARK Gold Label. Na papierze robi to wrażenie, ale właśnie aparat jest jednym z tych elementów, których nie zamierzam oceniać podczas premiery – za mało miałem na to czasu, dlatego są to moje pierwsze wrażenia.

Tak, wiem, Tromsø może być całkiem niezłym miejscem na pierwsze zdjęcia. Trudne światło, szybko zmieniająca się pogoda, ciemniejsze ulice i północny krajobraz szybko pokazały mi, czy sprzęt rzeczywiście ma coś do powiedzenia. Fakt, ma, ale na pełny werdykt przyjdzie jednak czas dopiero później.

motorola signature 27
motorola signature 27

Ekran może mieć nawet 12 000 nitów

Z przodu znajduje się 6,78-calowy Extreme AMOLED Duo o rozdzielczości 1.5K i odświeżaniu do 120 Hz. Motorola deklaruje maksymalną szczytową jasność wynoszącą aż 12 000 nitów, choć warto od razu zaznaczyć, że chodzi o wartość osiąganą w określonych warunkach i dla niewielkiego fragmentu panelu. Nie oznacza to więc, że cały ekran przez cały dzień będzie świecił z jasnością reflektora samochodowego.

Ciekawsza jest sama technologia Tandem, wykorzystująca dwie warstwy emisyjne. Ma ona poprawiać jasność, efektywność energetyczną oraz trwałość ekranu. Jest również Dolby Vision, pełne pokrycie DCI-P3 oraz kalibracja Pantone. Na żywo ekran robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, ale ponownie, flagowy smartfon za 7599 zł po prostu musi mieć świetny panel. Tutaj nie przyznaję już punktów za sam fakt, że obraz jest jasny, płynny i kolorowy.

motorola signature 27
motorola signature 27

Snapdragon z najwyższej półki i 7000 mAh

Sercem telefonu jest Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6, czyli najnowsza flagowa platforma Qualcomma. Polska konfiguracja otrzyma 12 GB pamięci RAM oraz 512 GB pamięci UFS 4.1. Telefon pracuje pod kontrolą Androida 17, a producent deklaruje siedem aktualizacji systemu oraz do siedmiu lat poprawek bezpieczeństwa.

Żeby utrzymać temperatury pod kontrolą, zastosowano układ chłodzenia ArcticMesh z żelem zawierającym mikrocząsteczki diamentu oraz komorą parową o powierzchni 8384 mm². To wszystko brzmi bardzo technicznie, więc podczas testu planuję po prostu uruchomić kilka wymagających gier, nagram trochę wideo i sprawdzię, czy po kilkunastu minutach telefon nadal utrzymuje wysoką wydajność, czy zaczyna wyraźnie zwalniać.

Dużym atutem może być bateria. Ma 7000 mAh, wykorzystuje technologię krzemowo-węglową i obsługuje ładowanie przewodowe 90 W oraz bezprzewodowe 50 W. Jest również ładowanie zwrotne. Przy tak dużej pojemności oczekiwania dotyczące czasu pracy będą naprawdę wysokie. I to kolejna rzecz, którą chcę sprawdzić już w normalnym użytkowaniu.

motorola signature 27
motorola signature 27

Bang & Olufsen i sporo AI

Motorola mocno promuje także współpracę z Bang & Olufsen. motorola signature 27 otrzymała system stereo dostrojony wspólnie z duńską marką, pięć mikrofonów, Dolby Atmos i obsługę Snapdragon Sound. To ciekawy kierunek, szczególnie że dźwięk w smartfonach premium wciąż potrafi mocno różnić się pomiędzy poszczególnymi producentami.

Nie mogło oczywiście zabraknąć sztucznej inteligencji. Telefon został przygotowany z myślą o Gemini Intelligence, dostaje funkcje Google Gemini oraz system Motorola Qira integrujący rozwiązania AI pomiędzy kompatybilnymi urządzeniami Motoroli i Lenovo. Część funkcji będzie wdrażana stopniowo i ich dostępność zależy od kraju oraz języka, dlatego na tym etapie nie przywiązywałbym się do każdej pozycji z prezentacji.

Znacznie bardziej interesujący jest fakt, że signature 27 ma być pierwszą Motorolą wspierającą GrapheneOS. To system mocno skoncentrowany na bezpieczeństwie i prywatności, choć szczegóły dotyczące implementacji mają być przedstawiane dopiero w kolejnych miesiącach.

motorola signature 27
motorola signature 27

7599 zł. I tutaj robi się naprawdę ciekawie

W Polsce będzie dostępna wersja 12/512 GB, wyceniona na 7599 zł. I nie będę ukrywał, moim zdaniem właśnie cena jest największym znakiem zapytania przy tym telefonie.

Motorola ma dziś naprawdę ciekawe urządzenia premium i dawno przestała być wyłącznie marką, po którą sięgało się wtedy, gdy chcieliśmy kupić coś sensownego i niedrogiego. Problem w tym, że czym innym jest sprzedawanie dobrego flagowca za pięć tysięcy złotych, a czym innym poproszenie klienta o prawie 7600 zł.

motorola signature 27
motorola signature 27

Dla porównania iPhone 18 Pro oficjalnie zaczyna się w Polsce od 6299 zł. Oczywiście trzeba tutaj uczciwie zaznaczyć, że podstawowy iPhone ma 256 GB pamięci, podczas gdy Motorola od razu oferuje 512 GB, więc nie jest to porównanie identycznych konfiguracji. Mimo wszystko różnica psychologiczna pozostaje ogromna. Klient widzi Motorolę za 7599 zł, obok stoi iPhone Pro za 6299 zł i zaczyna zadawać sobie pytanie, na które producent musi mieć naprawdę dobrą odpowiedź.

I właśnie tutaj mam wątpliwości. Nie dlatego, że Motorola nie potrafi zrobić świetnego telefonu. Wręcz przeciwnie – specyfikacja signature 27 pokazuje, że firma technologicznie nie ma zamiaru stać pod drzwiami segmentu premium i grzecznie pukać. Ona właśnie weszła do środka. Pytanie tylko, czy klienci są już gotowi zapłacić za to logo 7599 zł. Ja na tę chwilę jakoś tego nie widzę.

motorola signature 27
motorola signature 27

Motorola próbuje osłodzić cenę pakietem premierowym

Trzeba jednak przyznać, że polska oferta premierowa jest przygotowana całkiem konkretnie. Kupujący otrzymają roczną ochronę wyświetlacza od dnia zakupu, obejmującą jego wymianę w przypadku uszkodzenia. Do tego dochodzi promocyjny box z ładowarką sieciową TurboPower 125 W, zegarkiem moto watch oraz głośnikiem Bluetooth moto sound flow.

Łączna deklarowana wartość benefitów wynosi 2400 zł. Dodatkowo każdy egzemplarz motorola signature 27 pochodzący z polskiej dystrybucji będzie miał dodatkowy rok gwarancji, co wydłuża standardowe 24 miesiące do 36 miesięcy.

Taki pakiet niewątpliwie poprawia odbiór ceny, szczególnie jeśli ktoś faktycznie wykorzysta zegarek, głośnik i dodatkową ochronę ekranu. Nadal jednak pakiet prezentów pozostaje pakietem prezentów. Po zakończeniu promocji telefon musi bronić się przede wszystkim sam.

motorola signature 27
motorola signature 27

Pierwsze wrażenie? Ciekawy. Ale dopiero zaczynamy

Po pierwszym kontakcie motorola signature 27 niewątpliwie wygląda jak prawdziwy flagowiec. Nie jak „flagowiec Motoroli jak na Motorolę”, tylko telefon zbudowany po to, żeby bez kompleksów stać obok najdroższych Samsungów, iPhone’ów, Huawei czy innych modeli z najwyższej półki. Specyfikacja aparatu jest imponująca, bateria wygląda bardzo obiecująco, ekran zapowiada się świetnie, a zastosowany Snapdragon nie pozostawia większych wątpliwości co do tego, w którą część rynku celuje producent. Czy to wystarczy?

motorola signature 27
motorola signature 27

Po kilku godzinach spędzonych z telefonem w Tromsø byłoby kompletnie niepoważne wydawanie ostatecznego werdyktu. Na bliższe poznanie tego modelu przyjdzie czas. Zabiorę go ze sobą do Polski i wtedy sprawdzę aparat, czas pracy na baterii, wydajność, temperatury, jakość rozmów, działanie AI i wszystkie te drobiazgi, które po kilku tygodniach odróżniają dobry telefon od naprawdę dobrego flagowca. Na razie wiem dwie rzeczy. Motorola przygotowała jeden z najciekawszych technicznie telefonów w swojej historii. I wyceniła go tak odważnie, że teraz naprawdę musi udowodnić, że jest wart tych pieniędzy.

Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama