Renault większości z nas kojarzy się z Clio, Capturami, Australami czy elektryczną „piątką”, ale Francuzi właśnie pokazali coś z zupełnie innej bajki. Forefront Concept to zdalnie sterowany dron lądowy opracowany wspólnie z przemysłową grupą John Cockerill, który może wozić nawet tonę ładunku i przejechać około 400 kilometrów. Ma cztery napędzane i skrętne koła, dwa silniki elektryczne, potrafi poruszać się po trudnym terenie i docelowo ma być coraz bardziej autonomiczny.

Zastosowanie? Od transportu i ewakuacji przez rozpoznanie aż po zadania wojskowe, w tym zwalczanie dronów czy wsparcie ogniowe. Co ciekawe, Renault wykorzystało przy jego projektowaniu rozwiązania i komponenty znane z przemysłu samochodowego, żeby pojazd dało się stosunkowo szybko i niedrogo produkować na dużą skalę. Krótko mówiąc: producent rodzinnych hatchbacków i SUV-ów właśnie pokazał maszynę, która zamiast wozić dzieci do szkoły może pojechać tam, gdzie wysyłanie człowieka byłoby po prostu zbyt ryzykowne.
Forefront Concept wygląda jak Renault, którego nie spotkamy pod supermarketem
Nie ma tutaj charakterystycznego rombu na ogromnym grillu, efektownych LED-ów ani kolejnego ekranu, na którym można zmieniać kolor oświetlenia ambientowego. Forefront Concept jest podporządkowany zupełnie innemu zadaniu. Cztery koła są nie tylko napędzane, ale również skrętne, dzięki czemu platforma ma być bardzo zwrotna i sprawnie radzić sobie z przeszkodami. Za napęd odpowiadają dwa silniki elektryczne, a cicha praca jest w tym przypadku czymś znacznie ważniejszym niż komfort akustyczny znany z samochodów osobowych.
Deklarowany zasięg wynosi około 400 kilometrów i można go dodatkowo zwiększyć za pomocą range extendera. Renault podaje też, że Forefront potrafi pokonywać wzniesienia o nachyleniu do 60%. Nadal nie znamy jednak pojemności akumulatora, mocy i momentu obu silników, prędkości maksymalnej, czasu ładowania ani szczegółów dotyczących samego range extendera. Na tym etapie ważniejsze jest jednak to, że pojazd ma przede wszystkim dotrzeć tam, gdzie wysłanie klasycznego samochodu albo człowieka byłoby trudne lub niebezpieczne.
Ładowność do jednej tony daje przy tym sporo możliwości. Platforma może przewozić wyposażenie i zaopatrzenie, wykonywać zadania rozpoznawcze, pomagać podczas ewakuacji, a po odpowiednim skonfigurowaniu również wspierać działania wojskowe. Z drugiej strony Renault i John Cockerill wskazują także zastosowania cywilne – logistykę, ochronę ludności czy pracę w miejscach, do których ze względów bezpieczeństwa lepiej nie wysyłać ludzi.
Renault dało samochodową bazę. John Cockerill dorzucił doświadczenie wojskowe
Najciekawszy w całym projekcie jest chyba sposób jego powstawania. Grupa Renault nie próbuje nagle udawać przedsiębiorstwa zbrojeniowego. Zajęła się tym, na czym zna się od dziesięcioleci: projektowaniem platform mobilnych, napędów, akumulatorów i przede wszystkim przygotowywaniem produktów tak, żeby można było później produkować je w dużych liczbach.
Przy konstrukcji Forefront Concept wykorzystano w miarę możliwości sprawdzone komponenty znane z samochodów. Pomysł jest prosty – zamiast projektować absolutnie każdy element od zera, lepiej korzystać z podzespołów, których produkcja, logistyka i niezawodność zostały już dobrze opanowane. Renault określa to podejście zasadami „design to cost” i „design to manufacturing”, czyli projektowaniem z myślą zarówno o kosztach, jak i późniejszej produkcji.
To może mieć spore znaczenie, bo współczesny sprzęt wojskowy potrafi być skrajnie drogi i skomplikowany w produkcji. Tutaj jednym z podstawowych założeń jest możliwość stosunkowo szybkiego uruchomienia produkcji seryjnej przy kontrolowanych kosztach. Renault ma przecież fabryki, rozbudowane łańcuchy dostaw i ogromne doświadczenie w wytwarzaniu setek tysięcy pojazdów. W świecie dronów lądowych taka wiedza może być równie cenna jak sama technologia.
John Cockerill odpowiada natomiast za tę część, która z normalnym samochodem ma już znacznie mniej wspólnego. Firma opracowała systemy zdalnego sterowania i funkcje autonomiczne, a także wykorzystała doświadczenie zdobyte przy pojazdach opancerzonych, robotyce oraz integracji systemów wojskowych.

Forefront Concept dziś zdalnie sterowany. Później autonomiczny?
Na obecnym etapie Forefront Concept jest platformą zdalnie sterowaną, ale konstrukcja została przygotowana tak, żeby możliwości autonomicznego poruszania się mogły być stopniowo rozwijane. Docelowo system ma być w stanie samodzielnie poruszać się po trudnym terenie przy zachowaniu odpowiednich wymogów bezpieczeństwa.
I właśnie ten kierunek wydaje się szczególnie istotny. Trwający za naszą wschodnią granicą konflikt bardzo wyraźnie pokazał, jak szybko rośnie znaczenie bezzałogowych systemów. Najwięcej mówi się oczywiście o dronach latających, ale podobna rewolucja zaczyna obejmować również pojazdy lądowe. Jeśli sprzęt może dostarczyć amunicję, zabrać rannego albo przeprowadzić rozpoznanie bez człowieka siedzącego za kierownicą, ryzyko dla żołnierzy spada.
Nieprzypadkowo Forefront został opracowany we współpracy z francuskimi siłami zbrojnymi. W najbliższych tygodniach pojazd ma uczestniczyć w ćwiczeniach i testach, podczas których wojsko będzie mogło zweryfikować jego możliwości w bardziej realistycznych warunkach i przekazać uwagi potrzebne do dalszego rozwoju.
Nie tylko wojsko może mieć z tego pożytek
Choć militarny charakter projektu przyciąga zdecydowanie najwięcej uwagi, sama idea autonomicznej platformy o dużej ładowności ma znacznie szersze zastosowanie. Wystarczy pomyśleć o katastrofach naturalnych, pożarach przemysłowych, skażonych terenach czy akcjach ratowniczych prowadzonych w miejscach, w których wysłanie człowieka oznaczałoby ogromne ryzyko.
Jedna tona ładowności pozwala przewozić sprzęt, zapasy albo wyposażenie ratunkowe, a napęd elektryczny daje możliwość stosunkowo cichej pracy. Do tego dochodzi zdolność pokonywania trudnego terenu i możliwość zdalnego sterowania z bezpiecznego miejsca.
Dlatego określenie „dron lądowy” może trochę mylić. Nie mamy tutaj niewielkiego robota jeżdżącego po magazynie, tylko poważną mobilną platformę, którą można skonfigurować pod konkretne zadanie. Raz może dostarczać wyposażenie, innym razem prowadzić rozpoznanie, a jeszcze innym pomagać podczas ewakuacji.

Renault zaczyna produkować sprzęt wojskowy?
Jeszcze nie. Forefront Concept pozostaje projektem rozwojowym i właśnie dlatego w nazwie znajduje się słowo „Concept”. Sam fakt wejścia Grupy Renault w taki projekt jest jednak bardzo interesujący, ponieważ pokazuje, jak wiedza zdobywana przy produkcji samochodów może znaleźć zastosowanie daleko poza klasyczną motoryzacją.
Renault wnosi tutaj coś, czego wielu wyspecjalizowanych producentów systemów wojskowych po prostu nie ma: ogromne doświadczenie w masowej produkcji. Jeśli drony lądowe rzeczywiście staną się w kolejnych latach jednym z podstawowych elementów wyposażenia armii i służb ratowniczych, możliwość szybkiego zbudowania tysięcy podobnych platform może okazać się równie istotna jak ich zaawansowanie technologiczne.
Na razie pozostaje jednak spokojnie obserwować testy. Forefront Concept ma około 400 km zasięgu, wozi tonę, korzysta z dwóch silników elektrycznych i może docelowo poruszać się coraz bardziej autonomicznie. Już to wystarczy, żeby wyglądał znacznie ciekawiej niż kolejny koncept z efektownymi felgami i kierownicą, która nigdy nie trafi do produkcji.
Renault zrobiło więc samochód bez kierowcy. Tyle że tym razem nikt nie zamierza nim jechać na wakacje.
Zobacz również nasz test Renault Clio Full Hybrid 160.