COVID zabija granie na PC. Jaką alternatywę wybrać?

COVID zabija granie na PC. Jaką alternatywę wybrać?

Minął już rok odkąd siedzimy zamknięci w domach pracując i ucząc się zdalne. Wymusiło to zmianę wielu przyzwyczajeń. Jednym z obszarów dotkniętych zmianami jest rynek growy. To, co się na nim dzieje może mieć wyjątkowo długofalowe skutki i sprawić, że nie zagramy już na pecetach. Przez COVID musimy szukać alternatywy dla PC-tów. Oczywiście, chodzi o problem z dostępnością elektroniki. Co wybrać?

Najbardziej zauważalną zmianą wynikającą z pandemii jest zwiększona popularność elektronicznej rozrywki. Zamknięci w czterech ścianach ludzie, pozbawieni wielu dotychczasowych zajęć automatycznie sięgnęli po gry. 

Na czym można grać

Olbrzymim rynkiem rozrywki jest ten związany z urządzeniami mobilnymi, ale tutaj nie odnotowano żadnych niepokojących sytuacji. Kolejnymi segmentami jest rynek konsol i pecetowy. Pod koniec 2020 premierę miała nowa generacja konsol a także nowa generacja procesorów i kart graficznych. Sytuacja idealna, ludzie chcą grać i akurat dostają nowy, wydajniejszy sprzęt. Przynajmniej w teorii.

Obecna sytuacja może szybko i skutecznie rozwiązać problem odwiecznych wojen między zwolennikami konsol i pecetów oraz laptopów i stacjonarnych pecetów. I jednocześnie drastycznie zmienić rynek. A ten jak już wejdzie na nowe tory, to przestawienie go na stare może okazać się trudne, lub nawet niemożliwe.

Gdzie są karty graficzne?

Najważniejszym dla gracza podzespołem jest karta graficzna, a zaraz po niej procesor. O ile procesory mimo zawirowań na rynku i wzrostu cen są dostępne, to z kartami graficznymi jest marnie. Najnowsza seria NVIDIA RTX 30×0 jest praktycznie niedostępna a to, co się sporadycznie pojawia w sprzedaży 100% wyższe. I to niezależnie od tego czy jest to topowa karta ekskluzywnej firmy czy tani Palit. 

Powody takiej sytuacji są dwa. Pierwszy to znacznie mniejsza efektywność procesu technologicznego, w którym wytwarzane są nowe rdzenie graficzne. Drugi, to wzmożone zainteresowanie kopaniem kryptowalut (efekt uboczny pandemii COVID), co skutkuje skupowaniem z rynku przez górników wszystkiego na czym da się kopać.

W praktyce jedynym sposobem, aby zdobyć kartę z serii RTX 30×0 jest zakup laptopa z taką kartą. Może nie da się go kupić od ręki, ale zamówienia realizowane są w rozsądnym czasie. Do tego ceny laptopów nie zwariowały jak ceny kart graficznych. Wybór jest taki, że albo kupisz kartę za chore pieniądze, albo w tej samej cenie nowego laptopa z taką kartą. A pesymiści przewidują, że sytuacja z dostępnością kart graficznych nie poprawi się do końca 2021 roku. Tak źle na rynku sprzętowym nie było jeszcze nigdy. 

Co i jak wybrać? Pandemia COVID wcale nam tego nie ułatwia

Zaletą peceta jest możliwość dopasowania konfiguracji, każdego elementu do własnych potrzeb. No ale jak już wiadomo nie ma kart graficznych. W laptopie karty są, ale bierzemy gotowy model. Co prawda są marki, które pozwalają na nieco większą swobodę np. Hyperbook umożliwia m.in wybór standardowego lub poprawionego układu chłodzenia, co jest niezmiernie ważne dla graczy, bo przegrzewający się sprzęt zwalnia. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie najtańsza karta z serii RTX 30×0 kosztuje około 4 tys. zł a najdroższa ponad 10 tys. zł. Podobnie najprostszy laptop z taką kartą to koszt ok. 6-7 tys. zł. Dlatego ci co grali na pecetach, przekonują się do laptopów. Inni natomiast zaczynają spoglądać w stronę konsol.

Nowa generacja konsol Playstation 5 i Xbox Series X, to udany i wydajny sprzęt. A początkowo słaba dostępność poprawia się. W dodatku obie konsole kosztują poniżej 3 tys zł. Maja więc zasadnicze w obecnej sytuacji przewagi nad pecetami – są tańsze i lepiej dostępne.

Ale to nie wszystko, coraz prężniej rozwija się rynek streamowania gier – NVIDIA GeForce NOW czy Google Stadia. Nie są to usługi doskonałe, ale za to nie trzeba posiadać wypasionego komputera, a sporo gier jest w cenie abonamentu.

Sprawdź również tekst pt. „Cyfrowe gry wypierają pudełkowe. Koniec jest nieunikniony?

Pandemia COVID, rynek gier i rokowania na przyszłość

Długofalową konsekwencją obecnej sytuacji będzie opuszczenie rynku pecetowego przez dużą cześć graczy. Dla producentów gier to żadna strata – sprzedadzą więcej kopii na konsole. Co ze sprzedawcami sprzętu? 

Rynek gamingowy to bardzo intratny segment i o ile producenci akcesoriów jakoś sobie poradzą z migracją w stronę konsol, to producenci kart graficznych już niekoniecznie. NVIDIA nie zauważy tego od razu, w końcu wszystko sprzedaje na pniu górnikom, podobnie układy AMD znajdziemy we wnętrzu PS 5 i nowego Xboksa. Jednak gdy bańka kryptowalut w końcu pęknie, to rynek zaleją zarówno nowe jak i używane karty graficzne. Tylko kto wtedy będzie ich potrzebował jak 90% potencjalnych nabywców od dawna będzie grało na konsolach lub sieciowych przystawkach? 

COVID zabija granie na PC. Jaką alternatywę wybrać?

Ci, którzy przesiądą się z pecetów na laptopy nie kupią nowej karty, a decyzję o zakupie nowego laptopa odłożą na później. A ci, którzy grają na konsolach tam zostaną. Korzystający z usług streamowania gier przeliczą koszty i tez nie kupią drogiego peceta. Czyżby więc rynek gier, a raczej sprzętu do grania czekała prawdziwa rewolucja?

Covid może w dłuższej perspektywie znacząco przemodelować rynek sprzętu dla graczy. I choć gracze zaadaptują się do tego raczej szybko, to nie wiadomo jak te zmiany wpłyną na producentów sprzętu. Najbliższe lata mogą być pod tym względem bardzo ciekawe, choć niekoniecznie muszą się nam podobać.