Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata.

Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata. Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata.
Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata.

Creative słynie ze sprzętu, który wyróżnia się genialnym stosunkiem ceny do jakości. Kultowe Outlier Air Sport okazały się hitem i były bardzo dobrze przyjęte wśród klientów. Producent wysłuchał wszystkich skarg i oto powstał godny następca naszpikowany technologią – Creative Outlier Pro. Ten topowy model wyciąga rękę do osób aktywnych, którzy cenią zarówno jakość brzmienia, wygodę, jak i dobrą cenę. Sprawdźmy czy Outlier Pro naprawdę oferują „tak wiele za tak niewiele”.

Creative Outlier PRO – wygląd

Na pierwszy rzut oka zwraca uwagę zdecydowanie większe niż w pierwszym modelu etui ładujące. Nie ma się co dziwić bo gdzieś trzeba umieścić baterię która ma obnażyć konkurencję. Wymiary zestawu są na tyle niewielkie i kompaktowe, że ciągle bez problemu mieszczą się w kieszeni. Po wysunięciu aluminiowego etui naszym oczom ukazują się całkowicie odmienione słuchawki, które teraz wyglądają zdecydowanie bardziej ekskluzywnie.

Creative Outlier PRO.
Creative Outlier PRO.

W porównaniu do tańszego brata (Outlier Air V3) testowane Creative Outlier Pro emanują elegancją i prostotą. Słuchawki są też ewidentnie większe i cięższe, co niestety jest ich największą wadą. Cały zestaw wygląda bardzo solidnie i wydaje się droższy, niż jest w rzeczywistości. Duży plus dla projektantów za stworzenie spójnego i cieszącego oko produktu. 

Reklama

Wygoda i funkcjonalność

Jestem przyzwyczajony do tego, że słuchawki Creative zawsze pewnie i wygodnie leżały w moich uszach i nawet wielogodzinne słuchanie w pracy nie stanowiło problemu. W przypadku Creative Outlier Pro mam nieco mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony są niesamowicie praktyczne, a z drugiej ich wielkość delikatnie ogranicza wygodę użytkowania. Ogólnie bardzo poprawnie leżą w uszach, lecz nie jest idealnie. Możliwe, że jest to kwestia gumek, które w moim przypadku nie były tak dopasowane, jak bym sobie tego życzył.

Technologia w Creative Outlier Pro

Creative Outlier Pro naszpikowane są nowinkami technologicznymi, których niedawno próżno było szukać w tak budżetowym sprzęcie grającym. Słuchawki w odróżnieniu od tańszego brata (Air V3) zamiast dwóch wbudowanych mikrofonów mają ich aż trzy w każdym padzie. Zarówno jeden, jak i drugi model dobrze radzi sobie z rozmowami telefonicznymi i nie zauważyłem znaczącej różnicy między nimi. 

Nowością w Creative Outlier Pro jest opcja ładowania indukcyjnego. Doceniam, że producent idzie z duchem czasu i daje taką możliwość. Tak jak w poprzednich modelach, również najnowsza wersja posiada certyfikat IPX5, który chroni słuchawki przed potem czy drobnym deszczem, co oczywiście zwiększa ich funkcjonalność. 

Najciekawszym systemem w jaki producent wyposażył topowe dokanałówki jest jednak tzw. ANC, czyli Active Noise Cancellation. Jest to technologia, która za pośrednictwem zewnętrznego mikrofonu zbiera wszelkie hałasy z otoczenia, które następnie eliminuje poprzez tzw. antysygnał. W praktyce działa to dość dobrze, a im głośniejsze jest miejsce w którym się znajdujemy, tym lepszy efekt możemy uzyskać.

Przydaje się to np. w zatłoczonym autobusie, poczekalni czy dworcu, gdzie chcemy odizolować się od wszelkiego hałasu. Natomiast jeśli zechcemy mieć kontakt z otoczeniem, w mgnieniu oka możemy przełączyć się w tryb Ambient, który pozwala przenikać dźwiękom zewnętrznym do naszych uszu. Dzięki temu nie musimy ściągać słuchawek za każdym razem, gdy chcemy wymienić z kimś kilka zdań. Zmiana trybów następuje poprzez dwukrotne dotknięcie lewej słuchawki. Do wyboru mamy trzy tryby: ANC włączone, ANC wyłączone oraz Ambient. 

Producent proponuje do zestawu pobranie aplikacji, która daje możliwość spersonalizowania ustawień według własnych preferencji. Możemy wówczas ustawić pod swój gust np. natężenie basów czy choćby zmienić układ stuknięć w słuchawkę, która odpowiada za poszczególne funkcję odtwarzania muzyki czy odbierania rozmów telefonicznych. 

Dźwięk w Creative Outlier PRO

W przypadku Creative Outlier Pro jakość dźwięku jest bardzo dobra. Producent zdecydował się na zastosowanie 10 mm przetworników pokrytych grafenem, które współpracują z protokołem Bluetooth 5.2. 

Niskie częstotliwości są dobrze dociążone, a bas jest głęboki i precyzyjny. Muzyka EDM brzmi soczyście i nad wyraz przyjemnie. Góra jak i scena również są świetne. Wszystkie instrumenty są na swoim miejscu, nic nie kłuje w uszy i nie „szeleści”. Wydaje mi się, że brak jednak nieco średnicy i w typowo jazzowym klimacie czuję lekki niedosyt. Ogólne brzmienie oceniam na bardzo dobre i trochę się czepiam ale taka moja rola. 

Bateria w Creative Outlier PRO

Outlier Pro posiada baterię o pojemności wynoszącej aż 900 mAh pojemności w etui ładującym czyli dwukrotnie więcej niż jego tańszy brat – Air V3.

Producent podaje, że zestaw potrafi łącznie grać przez 60 godzin, a na jednym ładowaniu słuchawki wytrzymują do 15 godzin z wyłączonym trybem ANC i 10 godzin z włączonym ANC. Jest to fantastyczny wynik, który wręcz deklasuje konkurencję. Podana wartość jest jak najbardziej realna i nie są to puste obietnice. Można również używać tylko jednej słuchawki, co podwaja długość odtwarzania. 

Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata.
Creative Outlier PRO. Prosty sposób by odciąć się od świata.

Podsumowanie

Outlier Pro zostały dobrze zaprojektowane, a każdy aspekt jest przemyślany i w praktyce wszystko działa jak należy. Szybko i bezproblemowo łączą się z telefonem, przyciski sprawnie reagują na dotyk, a rozmowy telefoniczne są głośne i wyraźne. 

Jedynym mankamentem, jak już wcześniej wspomniałem jest dla mnie ich waga oraz gabaryty. Gdyby producentowi udało się je bardziej zminimalizować byłoby wręcz idealnie. Creative stworzył bardzo udaną konstrukcję i zdecydowanie zachęcam rozważenie ich jako potencjalnego kandydata do zakupu. 

Sprawdź cenę Creative Outlier PRO w porównywarce Ceneo.pl. Przeczytaj również mój test Creative Outlier Air Sports, który napisałem kilka lat temu.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama