Dlaczego Afryka jest biedna?

Problem biedy w Afryce jest czymś bardzo złożonym. Drugi pod względem wielkości kontynent charakteryzuje się ogromnym zróżnicowaniem typów klimatów, narodów czy dostępności surowców. Często są one kluczowe w rozwoju wielu państw, choć nie zawsze to one są przyczyną bogactwa danego państwa. Temat Afryki należałoby rozbić na kilka podtypów, by zrozumieć, jaki ogrom rzeczy należy rozważyć. Choć problemy są pokategoryzowane, dotyczą one z goła całej Afryki.

Afryka Północna – turystyczna choć często konfliktowa

Uogólniając do krajów należących do basenu Morza Śródziemnego, północ Afryki jest bez dwóch zdań jednym z częstszych kierunków turystycznych Europejczyków. Egipt, Tunezja, Algieria czy Libia to nazwy bardzo nam znajome, szczególnie w kontekście urlopów i wakacji. Podróżując przez te kraje często można odnieść wrażenie, że większość tamtejszych biznesów jest nastawiona właśnie pod szerokopojętą turystykę.

Jednak to, co może odpychać to ogromna konfliktowość tamtych terenów. W związku z Arabską Wiosną, praktycznie cała śródziemnomorska część Afryki oraz cały Bliski Wschód od blisko 10 lat wahają się na granicy konfliktu, w tym w samej Libii doszło do wojny domowej, o czym pisaliśmy [tutaj]. Kryzys, który niosą ze sobą konflikty wewnątrzpaństwowe bardzo polaryzuje społeczeństwa. Część na kryzysie się dorabia, namnażając majątki, jednak więszkość na tym cierpi, spychając ogromną część społeczeństwa w nieuniknioną biedę.

Dodatkowo, bardzo wyraźne są w Afryce Północnej wpływy Państwa Islamskiego, co znacznie może zniechęcać zagranicznych inwestorów do powierzenia swojego kapitału w tak niepewne rejony.

Wody! Wody!

Nie można ukryć, że wielka, żółta plama na mapie Afryki przykuwa uwagę. Sahara, największa pustynia na świecie stanowi niemały problem w zagospodarowaniu. Warunki klimatyczne powodują, że gdy w dzień temperatury sięgają ponad 40 °C, w nocy spadają do blisko 0 °C.

Afryka Sahara
Ocean piasku utrudnia, a czasem uniemożliwia jakiekolwiek zagospodarowanie terenu

Największym jednak problemem staje się dostęp do wody. W przypadku klimatu pustynnego koniecznością jest budowa dodatkowej infrastruktury. By to ograniczyć, większość większych miast znaleźć możemy nad rzekami (patrz np. większość starożytnego Egiptu, leżącego prawie w całości nad Nilem). Przy braku obecności rzek, do uprawy pól konieczna jest sztuczna irygacja, budowa rowów irygacyjnych, które dostarczać mają na pola wody.

Czy jednak oznacza to, że w Afryce prawie w ogóle nie ma wody? W zasadzie to nie. Woda jest, ale brudna. To woda pitna jest w wielu miejscach traktowana jak złoto. Plagą są pasożyty, które dostają się do organizmu poprzez picie zanieszczyszczonej wody. Problem jednak w tym, że często nie ma innej.

Wiele zazwyczaj kobiet zmuszonych jest do chodzenia po wodę nawet do kilku jak nie kilkunastu kilometrów (w jedną stronę!) by napełnić balię czy kanister czystą wodą, ze studni które zajmują się jej oczyszczaniem.

Róg Afryki – susza, głód, bieda

Z prawej strony mapy, już dużo bliżej jej środkowej części, znacznie wyróżnia się Róg Afryki, którego więszkość zajmuje Somalia i po części Etiopia. Bieda w tamtych rejonach jest już czymś można uznać normalnym. Nabrała ona na sile około roku 2011, gdy ONZ ogłosiło w Somalii klęskę głodu. Gdy z przyczyn klimatycznych deszcz po prostu przestał padać, drastycznie spadła efektywność plonów. Odcisnęło się to także na krowach, które przez brak wody i ograniczony pokarm przestały dawać mleko. Ceny bydła spadły na łeb na szyję, a ceny żywności poszybowały w górę na tyle dużo, że więszkość ludzi nie było stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb żywieniowych.

Na śmierć narażonych było blisko 12 milionów ludzi. Blisko milion zmuszony był do emigracji, która również nie gwarantowała polepszenia stopy życia.

Afryka Środkowa – spadek po kolonizatorach

Cała Afryka przez wpływy głównie europejskich kolonizatorów znacznie ucierpiała. Na porządku dziennym było wykorzystywanie i niewolnicza praca tubylców. I choć kolonie obejmowały prawie cały kontynent, to o koloniach w Afryce Środkowej mam wrażenie, że nie mówi się zbyt wiele. Na dźwięk hasła „ludobójstwo” do głowy przychodzić mogą różne wojny, podboje czy Holokaust. Praktycznie wcale jednak nie przychodzi na myśl Afryka, a dokładnie Kongo.

Belgowie dla tubylców niczym pewien Fuhrer

Choć sama kolonia Belgów w Kongo powstała jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy, okrucieństwo kolonizatorów porównywalne może być na wielu płaszczyznach z działaniami SS. Tereny Konga obfitują bowiem w kość słoniową oraz kauczuk, na których Belgom bardzo zależało. Ogłoszono coroczny trybut, ilość dóbr, którą każdy człowiek musiał dostarczyć.

Co jednak gdy ktoś się spóźnił z dostarczeniem towarów, których Belgowie oczekiwali? Wysyłane były wtedy oddziały innych tubylców, którzy, będąc na usługach kolonizatorów, rozprawiali się z jednostkami, które nie dotrzymywały terminów. Ucinano im ręcę, które potem służyły jako przestroga dla innych. Wiedzieli już wtedy, że nie ma ucieczki.

Kość słoniowa – Wikipedia, wolna encyklopedia
Kość słoniowa była jednym z głównych powodów tak wielkiej ekspansji Belgów w dzisiejszym Kongo

Bez względu na to jak okrutnie może to nie brzmieć, to nie krzywdy na tubylcach na dłuższą metę okazały się najgorszym co Belgowie zrobili. By zapobiec jednoczeniu się plemion przeciwko oprawcom, regularnie zaogniano konflikty pomiędzy wieloma plemionami. Niszczyło to szansę na jakąkolwiek współpracę i tym samym nie było szans na zryw niepodległościowy przeciw kolonizatorom. Nie znaczy to, że takowych nie było. Były, lecz wszystkie były krwawo tłumione, nieokazywano żadnej litości. Dodatkowo wiele z nich kończyło się wieloma egzekucjami, mającymi charakter jedynie pokazowo-rozrywkowy dla samych Belgów. Ludność czarnoskóra nie była ludźmi, byli własnością.

W wyniku bezpośredniego mordowania, nieludzkiego wykorzystywania w pracy oraz przymuszania głodem szacuje się, że przez Belgów śmierć poniosło od 5 do nawet 15 milionów mieszkańców terenów Konga.

Dziś kolonizatorów nie ma, choć sytuacja między plemionami dużo się nie zmieniła

Spadkiem, który Belgowie zostawili po sobie w Kongo, prócz strasznej historii, są waśnie między plemionami. Są one wciąż żywe w ogromnej części Afryki, szczegółnie wśród jej rdzennych mieszkańców. Ze względu na ciągłe konflikty większość tego regionu jest znacznie zdestabilizowana. W 2018 ze względu na głód i ciągłe międzyplemienne represje śmierć groziła prawie 300 tysiącom dzieci, nie mówiąc o wiele większej ilości dorosłych.

Najwyraźniejszym przykładem nienawiści, jaką nieraz darzą się zwaśnione ludy było ludobójstwo w Rwandzie. Choć samo państwo jest raczej niewielkie, to to, do czego tam doszło przechodzi ludzkie pojęcie. Rwandę zamieszkują różne plemiona, wśród których dominują dwa, Hutu i Tutsi. Na przestrzeni kilku setek lat tworzyły one razem państwo, przepychając się jednak w walcę o władzę. W latach 90′ XX wieku napięcia zaczęły nabierać na sile.

Dotychczas, władza była w jakiś, pokrętny, ale jakiś, sposób dzielona pomiędzy plemionami. Gdy Hutu doszli do władzy, odsunęli Tutsi od możliwości sprawowania jakichkolwiek stanowisk oraz zaczęli regularnie represjonować wrogie plemię. Apogeum tego była masowa eksterminacja, ludobójstwo, które dopuścili się Hutu na ludności Tutsi.

Zbrodnia, do której doszło na terenie Rwandy, uznawana jest za największą porażkę ONZ, która nie zrobiła nic by konfliktowi zapobiec. W wyniku ludobójstwo w Rwandzie zginęło około miliona ludzi

Afryka Południowa – diamenty, złoto i rasizm

Problemy Afryki Południowej, choć jest ich mnogo, postaram się skondensować jak się da, uogólniając do sytuacji w RPA, która jest dość reprezentatywna. Republika Południowej Afryki jest bardzo dobrym przykładem tego, jak dużym problemem był (i wciąż jest) problem rasizmu. Wbrew pozorom, rasizmu skierowanego nie tylko w stronę czarnoskórych.

The Role of Women in Slave Communities | blog
Skrajnym rezultatem rasizmu było niewolnictwo, skierowane przeciw rdzennym Afrykańczykom

Nie odbiegajmy zbyt historycznie wstecz, w końcu chciemy rozmawiać o Afryce dziś. Jednak nie tak dawno temu, bowiem w latach 90 XX wieku, rasizm był systemowy. Co to znaczy?

Apartheid, czyli rasizm systemowy

Stosowano polityku apartheidu, która mówiła o konieczności oddzielnego rozwoju społeczności różnych ras, kolorów skóry. Była stosowana przez białych ekstremistów, którzy, będąc jeszcze pozostałością białych osadników, uważali się za dużo lepszych. Ludność kolorowa, w tym głównie czarnoskóra, była represjonowana i traktowana dużo gorzej. Utrudniano (delikatnie mówiąc) edukację, rozwój kulturalny czy ekonomiczny. Traktowani byli jak śmiecie, za które ich uważano. Jednak nie było to bezkarne, wiele organizacji międzynarodowych potępiało działania rasistowskie w RPA, choć bez realnego działania.

Przełom przyniósł Nelson Mandela, który próbował obalić rządy rasistów. Nie udało mu się to i został osadzony w więzieniu, ale przyniósł przedsmak rewolucji do jakiej w RPA miało dojść. W latach 90, naciski z zewnątrz oraz wewnątrz kraju przyniosły przełom, w wyniku którego zniesiono segregację rasową, a sam Mandela został ogłoszony prezydentem.

Nelson Mandela, prezydent Republiki Południowej Afryki
Nelson Mandela, ukochany przywódca swojego kraju zmarł w 2016 roku

Afrykański rasizm wobec białych?

Cóż, często jako przykład rasizmu wobec białych podaje się przykład napaści i morderstw na białych farmerach w RPA. Czy jednak można to nazywać rasizmem? No i tak, i nie. Udowodniono, że nie były to napaści ze względu na kolor skóry. Jednak to kolor skóry definiował w RPA stan twojego majątku. Biały, znaczyło bogaty. Z tego też powodu biali farmerzy byli częstym obiektem ataków, choć nie za swój kolor skóry sensus stricte.

Afryka biedna, choć bogata w surowce

Wcześniej wymienione diamenty, złoto, srebro czy ropa naftowa to nieopisane bogactwo, które znaleźć możemy w większości krajów Afryki. Czy jednak sprawia to, że te państwa są bogate? Absolutnie nie. Więkoszość surowców, które są wydobywane, wywożona jest przez zagraniczne koncerny, które czerpią z tego największe zyski. Dodatkowo, ogromna część zysków, które są wypracowane przez państwo, pada ofiarą wszelkiego rodzaju defraudacji. Pieniądze, trawione przez władze, w żadnym stopniu nie trafiają do społeczeństwa, które powinno się na nich bogacić. Bardzo często pieniądze te idą na finansowanie wszelakich wojen, które są bardzo między państwami Afryki popularne.

Afryka mapy - atlas - Afryka.biz.pl

Patrząc na mapkę wyżej, trudno nie uwierzyć w bogactwo surowcowe Afryki. Należy jednak pamiętać, że surowce są bogactwem tych najpotężniejszych oligarchów, a nie społeczeństwa.

Czy Afryce można pomóc?

Słyszymy bardzo często o kolejnych zbiórkach, o pomocy międzynarodowej, o paczkach, a to wszystko wysyłane do Afryki. Dlaczego więc nie widać poprawy? Z pomocą może przyjść dość popularne wyrażenie: „dajcie wędkę, nie ryby”. Zapewniając edukację, budując fabryki i infrastrukturę, dużo efektywniej zwalczać możnaby poziom biedy.

Problem stanowi bowiem pomoc bezpośrednia. Udzielając kredytów czy pożyczek, rzadko określany i kontrolowany jest cel wydatków. Pieniądze trafiają więc najczęściej do tych samych możnowładców, którzy rozporządzają surowcami. Więszkość sumy z tych pożyczek i kredytów jest przeznaczana nie na handel między państwami Afryki, co napędzić mogłoby gospodarkę, lecz wraca do Europy, często do tych samych państw, z których te pieniądze wyszły.

Dodatkowo, długi, które państwa Afryki miałyby zaciągąć, bardzo często, w geście dobrej woli państw zachodnich, są umarzane. Prowadzi to do błędnego koła, by zaciągać kolejne długi, które i tak zostaną umorzone.

Afryka spustoszona działaniami kolonizatorów, zwaśniona międzyplemiennymi konfliktami, z nieraz bardzo ciężkim do życia klimatem jest bardzo „do tyłu”. Wiele lat zajmie dojście do poziomu obecnych państw Europy, a w niektórych przypadkach może nawet nigdy do tego nie dojść. Nie zmienia to jednak faktu, że słabszym powinno się pomóc, a Afryce dać się podnieść. Pamiętać należy, by robić to z głową i rozsądkiem, którego często brakuje.