Insta360 kontra DJI. Wojna o kamery i drony nabiera tempa

Jeszcze niedawno obie firmy mogły funkcjonować obok siebie bez większych problemów. DJI dominowało w dronach i kamerach sportowych, a Insta360 niemal niepodzielnie rządziło rynkiem kamer 360 stopni. Ten porządek właśnie się skończył. Insta360 kontra DJI to już nie zwykła rywalizacja dwóch producentów wypuszczających podobne gadżety, lecz otwarta wojna prowadzona jednocześnie produktami, cenami, patentami i ogromnymi nakładami na rozwój.
Insta360 X6 Insta360 X6
Insta360 X6

Chiński rynek nowych technologii potrafi dostarczyć historie, których nie wymyśliłby nawet specjalista od korporacyjnych dramatów. W przypadku DJI i Insta360 zaczęło się stosunkowo niewinnie, bo od producentów działających przede wszystkim w sąsiadujących kategoriach. Później Insta360 zdecydowało się wejść w drony, czyli absolutnie kluczowy biznes DJI. DJI odpowiedziało kamerą 360 i zaczęło błyskawicznie odbierać rywalowi udział w rynku, na którym Insta360 przez lata czuło się praktycznie jak u siebie w domu. Wkrótce obie firmy spotkały się również w kamerach z gimbalem, a konkurencja produktowa zamieniła się w serię procesów patentowych w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Teraz poznaliśmy półroczne wyniki Insta360 i pierwszy raz naprawdę widać, ile kosztuje próba prowadzenia tej wojny na wszystkich frontach jednocześnie.

Fani sportów ekstremalnych lubią nagrywać swoje poczynania kamerami sportowymi
Fani sportów ekstremalnych lubią nagrywać swoje poczynania kamerami sportowymi

Insta360 rośnie jak szalone. Problem w tym, że zysk prawie zniknął

Na pierwszy rzut oka półroczny raport Insta360 wygląda fenomenalnie. Firma osiągnęła w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku 5,52 mld juanów przychodów, o 50,29 proc. więcej niż rok wcześniej. Takiego tempa wzrostu pozazdrościłaby jej duża część branży elektroniki użytkowej. Dopiero kilka pozycji niżej zaczyna się robić znacznie mniej przyjemnie.

Zysk netto przypadający akcjonariuszom wyniósł zaledwie 30,4 mln juanów, podczas gdy rok wcześniej było to niemal 520 mln. Spadek sięgnął więc 94,15 proc. Po oczyszczeniu wyniku z pozycji jednorazowych firma znalazła się już pod kreską, notując około 15,3 mln juanów straty wobec prawie 492 mln juanów zysku rok wcześniej. Jeszcze gorzej wygląda sam drugi kwartał, w którym Insta360 zanotowało około 54,2 mln juanów straty netto. Trudno o lepszą ilustrację sytuacji, w której sprzedaż rośnie, ale każdy kolejny krok ekspansji staje się coraz droższy.

Nie oznacza to przy tym, że Insta360 nagle przestało mieć klientów. Przeciwnie. Problem polega na tym, że koszty rosły jeszcze szybciej niż przychody. Koszt sprzedanych produktów zwiększył się aż o 80,46 proc., wydatki sprzedażowe o niemal 62 proc., a wydatki na badania i rozwój o ponad 79 proc. Łącznie na sprzedaż i R&D firma wydała w pół roku ponad 2 mld juanów, czyli ponad jedną trzecią całych przychodów.

W normalnych warunkach można byłoby uznać to po prostu za koszt szybkiego wzrostu. Tyle że warunki przestały być normalne, kiedy DJI zdecydowało się wejść na podwórko konkurenta.

DJI weszło w kamery 360. I potrzebowało jednego produktu

Przez lata Insta360 zbudowało pozycję, której trudno było realnie zagrozić. Jeszcze w 2025 roku firma deklarowała około 66 proc. światowego rynku kamer 360, a w niektórych wcześniejszych okresach jej udział był jeszcze wyższy. Marka stała się właściwie synonimem tej kategorii, podobnie jak DJI w przypadku konsumenckich dronów.

Wtedy DJI wypuściło Osmo 360. Efekt pojawił się bardzo szybko. Podczas tegorocznego okresu noworocznego w Chinach jeden model DJI odpowiadał za 52,9 proc. sprzedaży internetowej kamer 360 stopni. Insta360, mimo obecności kilku modeli z serii X, uzyskało łącznie 45,1 proc. udziału. W całym szerszym segmencie kamer sportowych i pokrewnych urządzeń DJI odpowiadało w tym okresie za 62,9 proc. sprzedaży, a Insta360 za 28,6 proc.

Oczywiście mówimy o określonym okresie, chińskim handlu internetowym i nie można tych danych przekładać jeden do jednego na globalny rynek. Pokazują jednak coś znacznie ważniejszego: wejście DJI nie okazało się eksperymentem. Firma niemal natychmiast stała się realnym zagrożeniem w kategorii, w której konkurent przez lata budował ogromną przewagę.

W dodatku DJI zaatakowało ceną. Osmo 360 wszedł na chiński rynek z ceną około 2999 juanów, czyli o około 800 juanów niższą od porównywalnego Insta360 X5 (sprawdź również informacje na temat najnowszej kamery Insta360 X6). Na rynku sprzętu fotograficznego różnica tej wielkości potrafi przesunąć ogromną część sprzedaży, szczególnie kiedy tańszy produkt pochodzi od producenta o tak mocnej rozpoznawalności jak DJI.

I dokładnie tutaj pojawia się jeden z powodów, dla których dzisiejsze wyniki Insta360 są tak ciekawe. Firma musi wydawać coraz więcej pieniędzy na marketing i rozwój dokładnie w momencie, kiedy trudniej jest jej podnosić ceny.

Insta360 odpowiedziało atakiem na najważniejszy biznes DJI

W tej historii nie ma jednak niewinnej ofiary i złego giganta. Insta360 samo zdecydowało się wejść do domu DJI i zacząć przestawiać tam meble. Pod koniec 2025 roku na rynek trafił Antigravity A1, czyli pierwszy konsumencki dron 360 stopni rozwijany w ekosystemie Insta360. Pomysł był bardzo sprytny. Zamiast próbować od razu kopiować klasyczne drony DJI, firma wykorzystała technologię, którą zna najlepiej, i połączyła lot z rejestrowaniem pełnego obrazu 360 stopni.

Problem w tym, że drony to wyjątkowo kapitałochłonny biznes. Trzeba stworzyć system lotu, elektronikę, oprogramowanie, produkcję, serwis, kanały sprzedaży i jednocześnie spełniać coraz bardziej skomplikowane regulacje w kolejnych krajach. Insta360 samo przyznaje w raporcie, że biznes dronów znajduje się dopiero na etapie edukowania rynku i nie osiągnął jeszcze efektu skali. W pierwszym półroczu wymagał dużych nakładów na R&D, uruchamianie produkcji oraz rozwój kanałów sprzedaży, przez co negatywnie wpływał na wynik całej grupy.

Dane dotyczące spółek odpowiedzialnych za Antigravity pokazują skalę tego przedsięwzięcia. Sama Shenzhen Yingling Technology, odpowiadająca za rozwój produktu i sprzedaż, miała w pierwszym półroczu około 290 mln juanów straty. Oddziały odpowiedzialne za handel i działalność w Singapurze oraz USA również kończyły okres pod kreską.

Nie wiemy natomiast, ile dokładnie dronów Antigravity firma sprzedała. W półrocznym raporcie nie podano ani wolumenu sprzedaży, ani przychodów generowanych przez tę linię. To dosyć istotny brak, szczególnie gdy producent sam wskazuje ten biznes jako jeden z powodów pogorszenia rentowności.

Rynek dronów potrafi być bezlitosny. Tu karty rozdaje DJI.
Rynek dronów potrafi być bezlitosny. Tu karty rozdaje DJI.

DJI odpowiada na każdym froncie

Chińskie media coraz częściej opisują obecną sytuację jako walkę prowadzoną praktycznie produkt za produkt. Insta360 weszło w drony – DJI weszło w kamery 360. Insta360 wypuściło Luna Ultra, czyli niewielką kamerę z mechanicznym gimbalem – DJI posiada niezwykle silną serię Osmo Pocket. Obie firmy rozwijają kamery sportowe, urządzenia do nagrywania z perspektywy pierwszej osoby i całe ekosystemy akcesoriów.

Różnica polega na tym, że DJI może wykorzystywać skalę produkcji i łańcucha dostaw zbudowanego przez lata dominacji w dronach. Chińskie analizy zwracają uwagę, że firma jest w stanie wyceniać część konkurencyjnych produktów niżej. W przypadku kamer z gimbalem tegoroczny DJI Pocket 4P został w Chinach wyceniony około 200 juanów poniżej Insta360 Luna Ultra.

Insta360 ma więc przed sobą wyjątkowo trudne zadanie. Musi bronić własnego rynku przed większym konkurentem, a jednocześnie finansować wejście na rynek, na którym ten konkurent jest jeszcze silniejszy. Brzmi drogo? Raport finansowy sugeruje, że dokładnie takie jest.

6,2 miliarda juanów w zapasach wygląda groźnie. Ale trzeba uważać z interpretacją

Jedną z najbardziej spektakularnych liczb w raporcie Insta360 jest wartość zapasów. Na koniec czerwca wynosiły one 6,21 mld juanów, podczas gdy pół roku wcześniej było to około 2,92 mld. Wzrost przekroczył 112 proc., a zapasy odpowiadają obecnie za niemal 44 proc. całych aktywów firmy.

Na pierwszy rzut oka można byłoby napisać, że Insta360 ma magazyny wypchane kamerami, których nie może sprzedać. Tyle że byłoby to nieuczciwe. Gotowe produkty stanowiły około 1,85 mld juanów tej wartości. Znacznie większa część przypadała między innymi na komponenty i produkty znajdujące się w procesie zewnętrznej produkcji. Insta360 celowo kupiło w pierwszym półroczu prawie 2 mld juanów zapasu pamięci, ponieważ ceny DDR gwałtownie rosną. Sama firma tłumaczy, że chce w ten sposób zabezpieczyć dostępność komponentów i przyszłe koszty produkcji.

To rozsądne wyjaśnienie. Tyle że taka strategia ma swoją cenę: trzeba za te komponenty zapłacić dziś, zanim sprzedadzą się urządzenia wyprodukowane z nich za kilka miesięcy.

Z firmy wypłynęło 2,76 mld juanów gotówki

Dlatego jeszcze bardziej spektakularnie wygląda cash flow. W pierwszym półroczu przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Insta360 wyniosły minus 2,76 mld juanów. Rok wcześniej firma wygenerowała dodatnie 241 mln juanów.

Samo porównanie wygląda fatalnie, ale podobnie jak w przypadku zapasów wymaga kontekstu. Insta360 wydało ogromne pieniądze na strategiczne zakupy pamięci, zwiększyło zatrudnienie i koszty wynagrodzeń, rozbudowuje nowe biznesy oraz finansuje ofensywę produktową. To nie jest więc informacja w stylu: firma „straciła 2,76 mld juanów”. Zysk i przepływy pieniężne to dwie różne rzeczy. Pokazuje jednak, jak bardzo wzrosło zapotrzebowanie Insta360 na gotówkę.

Firma nadal posiada około 1,46 mld juanów środków pieniężnych i ponad 2,25 mld juanów aktywów finansowych przeznaczonych do obrotu. Nie ma więc podstaw, aby z najnowszego raportu wyciągać wniosek o problemach z wypłacalnością. Można natomiast powiedzieć coś innego: wojna kosztuje coraz więcej.

A skoro produkty nie wystarczyły, obie firmy poszły do sądu

Najbardziej widowiskowa część rywalizacji Insta360 kontra DJI rozgrywa się dziś poza sklepami. W marcu DJI rozpoczęło w Chinach serię sporów dotyczących sześciu patentów związanych między innymi ze sterowaniem lotem, konstrukcją dronów i przetwarzaniem obrazu. W sprawach pojawił się bardzo ciekawy wątek byłych pracowników DJI zatrudnionych później przez Insta360. DJI twierdzi, że część rozwiązań opracowanych przez te osoby po odejściu z firmy powinna być traktowana jako wynalazki powstałe w związku z wcześniejszym zatrudnieniem, a prawa do nich należą właśnie do DJI.

Insta360 odrzuca tę interpretację i zapewnia, że proces tworzenia jego rozwiązań był zgodny z prawem. Później konflikt przeniósł się jeszcze dalej. Po premierze Luna Ultra DJI pozwało Insta360 w Stanach Zjednoczonych, twierdząc, że kamera narusza patenty oraz rozwiązania projektowe związane z serią Osmo Pocket. Chodzi między innymi o sposób działania gimbala, sterowanie kamerą i konstrukcję urządzenia. Insta360 odpowiedziało własnymi roszczeniami patentowymi dotyczącymi kamer, gimbali i technologii stabilizacji.

Latem konflikt wrócił do Chin. Insta360 wystąpiło przeciw DJI z kolejnymi sześcioma roszczeniami patentowymi dotyczącymi między innymi nagrywania panoramicznego, „bullet time”, zarządzania temperaturą kamery i konstrukcji gimbali. Półroczny raport Insta360 pokazuje, że między obiema stronami trwa obecnie dziesięć głównych nierozstrzygniętych sporów patentowych i dotyczących praw do patentów. Wszystkie pozostają na etapie pierwszej instancji. To już trudno nazwać zwykłym zabezpieczaniem własności intelektualnej. Obie firmy weszły na swoje najważniejsze rynki praktycznie w tym samym momencie i teraz próbują ograniczyć ruch konkurenta również przy pomocy sądów.

Czy Insta360 i DJI faktycznie weszły w stan "wojny"?
Czy Insta360 i DJI faktycznie weszły w stan „wojny”?

DJI trafiło Insta360 dokładnie w najbardziej czułe miejsce

Największym problemem Insta360 nie jest nawet to, że DJI może sprzedać dużo Osmo 360. Znacznie ważniejsze jest to, co wejście dużego konkurenta robi z cenami i marżą całej kategorii. Jeszcze niedawno Insta360 mogło korzystać z ogromnej przewagi technologicznej i rynkowej. Klient zainteresowany wysokiej klasy kamerą 360 miał ograniczony wybór, więc producent mógł utrzymywać wysokie ceny. Teraz obok stoi DJI.

Marża brutto Insta360 spadła w pierwszym półroczu do około 41 proc., podczas gdy rok wcześniej przekraczała 51 proc. Część tego spadku wynika z bardzo dużych podwyżek cen pamięci, ale firma sama wskazuje także na rosnącą konkurencję i presję na ceny końcowe. To szczególnie nieprzyjemna kombinacja. Z jednej strony drożeją komponenty, więc naturalną reakcją producenta powinno być podniesienie ceny urządzenia. Z drugiej pojawia się konkurent sprzedający porównywalny sprzęt taniej. Zamiast podnieść cenę i przerzucić koszt na klienta, trzeba więc pogodzić się z niższą marżą.

Insta360 nie zamierza się wycofywać

Byłoby jednak dużym błędem przedstawianie obecnej sytuacji jako historii o firmie zapędzonej przez DJI w narożnik. Insta360 nadal rośnie niezwykle szybko. Przychody zwiększyły się o połowę. Firma posiada ponad 1200 patentów, rozwija własne układy, oprogramowanie i system automatycznej edycji, a liczba miesięcznych użytkowników jej aplikacji wzrosła w ciągu roku o 67 proc. Liczba płacących użytkowników usług chmurowych zwiększyła się o ponad 124 proc.

To nadal bardzo mocny biznes. Co więcej, agresywne inwestycje mogą z czasem zacząć działać na jego korzyść. Jeżeli strategiczny zakup pamięci pozwoli rzeczywiście obniżyć przyszłe koszty, biznes dronów osiągnie większą skalę, a Luna zacznie skutecznie konkurować z Osmo Pocket, dzisiejszy spadek zysku może okazać się ceną budowania znacznie większego przedsiębiorstwa. Ryzyko polega na tym, że na drugiej stronie ringu stoi DJI, a ta firma nie zamierza czekać.

Insta360 X6
Insta360 X6

To jedna z najciekawszych wojen w branży nowych technologii, jakie obserwuję

Przez lata łatwo było opisywać chińskie firmy technologiczne jako jedną wielką falę płynącą na Zachód. W rzeczywistości najostrzejsze wojny coraz częściej rozgrywają między sobą. Insta360 zbudowało potężną pozycję dzięki specjalizacji. DJI zrobiło dokładnie to samo w dronach. Sukces obu firm sprawił jednak, że naturalne kierunki dalszego rozwoju zaczęły się pokrywać. I wtedy zaczęły się problemy.

DJI chce kawałek rynku kamer 360. Insta360 chce kawałek rynku dronów. Obie firmy chcą sprzedawać kamery sportowe, kompaktowe urządzenia z gimbalem, oprogramowanie i akcesoria. Obie chcą też przekonać klientów, że to właśnie ich ekosystem powinien rejestrować podróże, sport i codzienne życie. W efekcie walczą już ceną, technologią, kanałami sprzedaży, reklamą, pracownikami i patentami.

Najnowszy raport finansowy pokazuje jednocześnie coś jeszcze. Insta360 nadal potrafi bardzo szybko zwiększać sprzedaż, ale utrzymanie takiego wzrostu stało się nieporównywalnie droższe. Zysk netto spadł o 94 proc., drugi kwartał przyniósł stratę, wydatki na rozwój wzrosły o 79 proc., zapasy przekroczyły 6,2 mld juanów, a działalność operacyjna pochłonęła 2,76 mld juanów gotówki.

To nie są jeszcze liczby pokazujące kryzys Insta360, są za to pierwszym bardzo konkretnym rachunkiem za wojnę z DJI. A ta dopiero się rozkręca. Też tak sądzicie? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło artykułu: Oficjalny raport półroczny Insta360 2026 – Shanghai Stock Exchange. Źródło zdjęć: Depositphotos.

Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama