Ktoś kopał kryptowaluty na Komendzie Głównej Policji!

Jak to się mówi, najciemniej jest zawsze pod latarnią. Jak podaje portal TVN24, na Komendzie Głównej Policji pracowała kopalnia kryptowalut, która została odkryta przez tamtejszych policjantów. Kim był górnik, który zdecydował się na taki ruch?

Kopalnia kryptowalut odkryta na Komendzie Głównej Policji

Osoby, które chcą dorobić się fortuny na kopaniu kryptowalut, muszą wykorzystywać naprawdę potężne komputery, które poradzą sobie z wydobywanie walut. Nie każdy ma jednak do nich dostęp, jednak jak widać, nawet z tym można sobie poradzić. Bo jak się okazuje, jeśli czegoś bardzo się chce, to można to dostać. Przykładem jest tutaj pracownik Komendy Głównej Policji, który na komisariacie i służbowym sprzęcie wydobywał kryptowaluty.

Kopalnia kryptowalut, która została znaleziona na Komendzie Głównej Policji, służyła do wydobywania e-walut. Jakich? Tego nie wiadomo, jednak do wzbogacania się wirtualną walutą pracownik wykorzystał sieć służbowych komputerów policyjnych, które w specyfikacji posiadały wydajne karty graficzne. Okazuje się więc, że do kopania kryptowalut nie musimy wcale posiadać własnego komputera, wystarczy, że robimy to w pracy. Na nieszczęście osoby, która podjęła taką decyzję, jej intryga została odkryta.

kopalnia kryptowalut
Na Komendzie Głównej Policji znaleziono kopalnię kryptowalut.

Kim była ta osoba?

Jak się okazuje osobą, która stwierdziła, że otworzenie kopalni kryptowalut na Komendzie Głównej Policji nie był żaden z policjantów, a policyjny informatyk. Komendant główny policji, Jarosław Szymczyk i jego oddział szybko zlokalizowali pracownika, który następnie został zwolniony. Okazuje się jednak, że osoba ta mogła dokonać poważnego wykroczenia.

Przeczytaj także: Tym pojazdem wybierzesz się na zakupy i… wykopiesz kryptowaluty!

Komputery policyjne korzystają z wewnętrznej sieci. Osoba, która zajmowała się kopaniem kryptowalut, mogła nawiązywać połączenie z Policyjną Siecią Transmisji Danych, na których znajdują się najważniejsze policyjne dane, które np. mówią o tajnych współpracownikach służb cywilnych. Na całe szczęście nie wykryto żadnych powiązań, a wszelkie dane są bezpieczne. Niemniej jednak pracownik naraził je na wykradnięcie, dlatego też prawdopodobnie odpowie za to karnie. Wśród podejrzanych jest jeszcze jeden pracownik. Sprawą zajęła się prokuratura.