MOVA LiDAX Ultra 1600 kosi po cichu. Ty masz wolną sobotę

Koszenie trawnika ma w sobie coś z męskiego rytuału. Niby człowiek wychodzi do ogrodu, odpala kosiarkę, robi równe pasy i przez chwilę czuje się jak właściciel własnego pola golfowego. Problem w tym, że ten rytuał bardzo szybko przestaje być przyjemny, gdy trawa rośnie jak po dopingu, sobota robi się gorąca, a kosiarka przypomina, że weekend zaczynasz od pracy, a nie odpoczynku. I właśnie tu pojawia się MOVA LiDAX Ultra 1600.
MOVA LiDAX Ultra 1600 MOVA LiDAX Ultra 1600
MOVA LiDAX Ultra 1600

To robot koszący dla osób, które chcą mieć ładny trawnik, ale niekoniecznie chcą regularnie chodzić za kosiarką. Co ważne, nie mówimy o sprzęcie, którego konfiguracja wymaga zakopywania przewodu ograniczającego, stawiania anteny RTK i oglądania trzech poradników na YouTube. LiDAX Ultra 1600 jest bardzo prosty w obsłudze, aplikacja prowadzi użytkownika logicznie, a instalacja w ogrodzie jest banalna. Po poprawnym ustawieniu robot robi dokładnie to, czego oczekujemy: kosi skutecznie, cicho i regularnie.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

MOVA LiDAX Ultra 1600 to robot koszący bez przewodu ograniczającego, przeznaczony do ogrodów o powierzchni do 1600 m². Korzysta z systemu UltraView 2.0, czyli połączenia 3D LiDAR i AI Vision, dzięki czemu samodzielnie rozpoznaje ogród, tworzy mapę i pracuje bez konieczności montowania klasycznej instalacji granicznej. W praktyce oznacza to mniej stresu na starcie i znacznie szybsze przejście do tego, co najważniejsze: koszenia.

Najważniejsze jest jednak to, że ten robot nie sprawia wrażenia zabawki z aplikacją. Jest dobrze wykonany, stabilny, bardzo cichy i wydajny. Potrafi pracować także nocą, można ustawić kilka stref, a po konfiguracji codzienna obsługa sprowadza się głównie do kontrolowania efektu i podstawowej konserwacji. To jeden z tych sprzętów, które po kilku dniach przestają być „nowinką”, a zaczynają być normalnym elementem ogrodu. Nie dziwi mnie więc wcale rosnąca w błyskawicznym tempie popularność robotów koszących. Co ciekawe – jeden z nich zamontowałem u kolegi, który był bardzo sceptycznie nastawiony do tego sprzętu. I wiecie co? Błaga mnie, bym mu go nie zabierał.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Wygląd i wykonanie: solidny sprzęt do prawdziwego ogrodu

MOVA LiDAX Ultra 1600 wygląda jak nowoczesny robot ogrodowy z wyższej półki. Nie jest przesadnie futurystyczny, nie udaje sprzętu z filmu science fiction, ale od razu czuć, że to urządzenie zaprojektowane do pracy, a nie do stania na wystawie sklepowej. Obudowa jest solidna, spasowanie elementów robi dobre wrażenie, a całość wygląda na sprzęt, który nie będzie bał się typowej ogrodowej codzienności.

To ważne, bo robot koszący żyje trudniej niż robot odkurzający. W domu mamy panele, kurz i ewentualnie skarpetkę pod kanapą. W ogrodzie jest wilgoć, pył, nierówności, piasek, trawa, liście, rabaty, donice, krawędzie, zabawki i czasem pies, który uważa, że trawnik jest jego prywatnym królestwem. LiDAX Ultra 1600 sprawia wrażenie urządzenia gotowego na takie warunki. Chociaż mam pewne obawy co do bocznych paneli robota. Są wykonane z plastiku. Wolałbym, aby posiadał gumowe zderzaki, ponieważ gdy podjedzie za blisko ostrych krawężników, w moim przypadku wykonanych z granitu, może się porysować. Całe szczęście, można ustawić parametry tak, by nie podjeżdżał zbyt blisko. Ale wtedy z kolei trzeba samodzielnie kosić obrzeża.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Podoba mi się też to, że robot nie jest przesadnie głośny. W praktyce pracuje bardzo kulturalnie. To nie jest klasyczna kosiarka, która skutecznie informuje pół osiedla, że właśnie zaczynamy weekendowe obowiązki. MOVA może pracować w tle, nawet wieczorem czy nocą, bez irytowania domowników. Przy dobrze ustawionym harmonogramie można właściwie zapomnieć, że trawnik jest koszony — po prostu wygląda dobrze.

Instalacja: banalna, ale Wi-Fi na starcie jest obowiązkowe

Największe zaskoczenie? Jak łatwo uruchomić ten sprzęt. Może nie tak bardzo jak produkty marki Segway, np. testowany Navimow H210, ale nie jest źle. Instalacja MOVA LiDAX Ultra 1600 jest naprawdę prosta. Ustawiamy stację, parujemy robota z aplikacją, przechodzimy przez konfigurację i tworzymy mapę ogrodu. Nie trzeba zakopywać przewodu ograniczającego, nie trzeba kombinować z anteną RTK, nie trzeba robić z ogrodu placu budowy. To ogromna przewaga nad starszymi robotami koszącymi.

Jest jednak jedna bardzo ważna rzecz: przy instalacji trzeba mieć dostęp do sieci Wi-Fi. Bez tego pierwsza konfiguracja może być problematyczna. Warto więc wcześniej sprawdzić, czy sygnał Wi-Fi faktycznie dociera do miejsca, w którym będzie stała stacja dokująca i gdzie robot będzie rozpoczynał pracę. W wielu domach router stoi gdzieś w salonie, a ogród zaczyna się kilka ścian dalej. Na papierze „mam Wi-Fi w domu” brzmi wystarczająco. W praktyce może się okazać, że przy trawniku zasięg jest słabszy niż motywacja do ręcznego koszenia w upał.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Przy instalacji zrobiłem hotspot z drugiego telefonu, gdyż domowe Wi-Fi było poza zasięgiem, a nie chciałem robota ustawiać blisko domu. Trochę to kombinowanie, ale co poradzić. Po pierwszej konfiguracji sytuacja wygląda lepiej, bo LiDAX Ultra 1600 ma łączność LTE. To oznacza, że nie musi być stale podpięty do domowego Wi-Fi, żeby dało się zdalnie uruchomić koszenie czy podejrzeć postęp pracy. I to jest bardzo wygodne. Można być poza domem, sprawdzić, co robi robot, i uruchomić go bez biegania po ogrodzie.

Trzeba jednak jasno powiedzieć: LTE nie daje pełnej funkcjonalności. Jeśli chcemy korzystać z podglądu z kamery zamontowanej na froncie robota, sprzęt musi być stale podłączony do Wi-Fi. To logiczne, bo wideo wymaga stabilniejszego i szybszego połączenia, ale warto o tym wiedzieć przed zakupem. Najlepszy scenariusz? Dobry zasięg Wi-Fi w ogrodzie albo wzmacniacz ustawiony tak, żeby robot nie gubił połączenia w najważniejszych miejscach.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Aplikacja: prosto, czytelnie i bez bólu głowy

Aplikacja jest jednym z mocnych punktów tego robota. Nie sprawia wrażenia narzędzia stworzonego tylko po to, żeby można było napisać „sterowanie smartfonem” na pudełku. Jest prosta, czytelna i logiczna. Użytkownik nie musi być specjalistą od mapowania terenu, żeby ustawić robota do pracy. Nie jest to jednak dla mnie zaskoczenie. Po testach wielu urządzeń marki MOVA wiedziałem, że oprogramowanie będzie intuicyjne w obsłudze, a zarazem będzie dawać bardzo szeroki wachlarz możliwości personalizacji ustawień.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Tworzenie mapy ogrodu jest banalne. Robot analizuje teren, a użytkownik może później dopracować granice i strefy w aplikacji. Można ustawić kilka obszarów koszenia, osobne harmonogramy i obszary wykluczone. I tutaj pojawia się praktyczna rada: nawet jeśli robot dobrze radzi sobie z rozpoznawaniem przestrzeni, warto ręcznie oznaczyć miejsca bardziej wrażliwe, szczególnie rabaty kwiatowe, młode nasadzenia, oczka wodne, obrzeża z delikatnymi roślinami czy miejsca, których po prostu nie chcemy oddawać algorytmowi.

To nie jest kwestia braku zaufania do robota. To zdrowy rozsądek. Ogród żyje. Rośliny się rozrastają, donice zmieniają miejsce, pojawia się nowa rabata, ktoś zostawi leżak albo zabawkę. Ręczne ustawienie stref no-go sprawia, że robot pracuje spokojniej, a użytkownik ma większą kontrolę nad tym, co dzieje się na trawniku. Nawet pomimo tego, że mamy do dyspozycji szereg nowoczesnych technologii z kamerami i LiDAR na czele.

Koszenie za pomocą MOVA LiDAX Ultra 1600: cicho, równo i bez dramatów

Najważniejszy wniosek z użytkowania jest prosty: MOVA LiDAX Ultra 1600 kosi bardzo dobrze. Nie robi z tego widowiska, nie wymaga ciągłego ratowania, nie zachowuje się jak prototyp, który dopiero uczy się ogrodu. Po poprawnym ustawieniu pracuje skutecznie i regularnie, a trawnik wygląda po prostu schludnie.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

To robot, który najlepiej działa zgodnie z filozofią regularnego koszenia. Nie chodzi o to, żeby raz na tydzień ściąć wysoką trawę jak klasyczną kosiarką. Robot ma jeździć często, skracać trawnik po trochu i utrzymywać go w dobrej kondycji. Dzięki temu trawa wygląda bardziej równo, a sam proces jest mniej inwazyjny. Dla użytkownika najważniejsze jest to, że nie musi planować dnia pod koszenie.

Wydajność jest bardzo dobra. Model 1600 został przygotowany z myślą o większych ogrodach. Sama nazwa „zdradza” powierzchnię – w tym przypadku 1600 m2, więc w typowym przydomowym trawniku ma spory zapas możliwości. Praca w kilku strefach, przejazdy między obszarami, ustawianie harmonogramów — to wszystko działa bardzo sensownie. Jeśli ogród nie jest absurdalnie chaotyczny i robot ma dobrze ustawione granice oraz przejazdy, po prostu robi swoje. Dodam jeszcze, że są oczywiście modele z tej serii na inne powierzchnie ogrodów – mniejsze lub większe. Klikając tutaj przeniesiecie się na stronę producenta, by poznać szczegóły.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Nawigacja i przeszkody: LiDAR robi robotę

MOVA LiDAX Ultra 1600 korzysta z technologii UltraView 2.0, czyli 360-stopniowego 3D LiDAR-u i AI Vision. Brzmi „technicznie”, ale w ogrodzie ma to bardzo praktyczne i ważne znaczenie. Robot nie musi polegać na przewodzie w ziemi ani na klasycznej stacji RTK. Rozpoznaje otoczenie, mapuje trawnik i porusza się logicznie. Dobrze radzi sobie także tam, gdzie zwykłe rozwiązania mogłyby mieć problem: przy drzewach, w cieniu, przy granicach trawnika czy w bardziej złożonym układzie ogrodu.

Robot wykrywa ponad 300 typów przeszkód. W praktyce oznacza to, że powinien lepiej reagować na meble ogrodowe, zabawki, narzędzia, zwierzęta czy inne obiekty, które pojawią się na trawniku. Nie zwalnia to jednak nas z myślenia. Jeśli na środku trawnika leży wąż ogrodowy, świeżo posadzone rośliny albo delikatna dekoracja, lepiej zabezpieczyć teren w aplikacji. Technologia jest dobra, ale ogród potrafi być bardziej kreatywny niż algorytm.

Bardzo podoba mi się też możliwość pracy po zmroku. Robot jest cichy, a nawigacja nie opiera się wyłącznie na warunkach idealnego światła dziennego. To oznacza, że można ustawić koszenie wtedy, gdy ogród nie jest używany. Rano wychodzimy z kawą, a trawnik wygląda tak, jakby ktoś zrobił robotę za nas. Bo zrobił. Z drugiej jednak strony warto pamiętać o tym, że w nocy pojawia się mgła, a przy niej wilgoć, która osiada na trawie. Efekt? Rosa może utrudnić skuteczne koszenie i sprawić, że będziemy musieli dokładnie wyczyścić sprzęt przed kolejną pracą.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Krawędzie i rabaty: dobrze, ale warto mu pomóc

LiDAX Ultra 1600 radzi sobie z krawędziami bardzo dobrze, ale jak każdy robot koszący ma swoje fizyczne ograniczenia. Jeśli obrzeża są równe, przejścia logiczne, a trawnik dobrze odseparowany od rabat, efekt jest naprawdę przyjemny. Jeśli natomiast ogród ma nieregularne brzegi, delikatne kwiaty przy samej trawie albo miejsca, w których granica jest bardziej „umowna” niż fizyczna, warto poświęcić chwilę na ręczne ustawienie stref.

Szczególnie rabaty kwiatowe polecam zaznaczyć w aplikacji jako obszary wyłączone. Robot potrafi rozpoznawać przeszkody, ale rabata nie zawsze jest przeszkodą w prostym sensie. Czasem to po prostu fragment ziemi, niska roślina albo granica, którą człowiek widzi od razu, a robot może potraktować bardziej liberalnie. Lepiej więc raz ustawić mapę porządnie, niż potem tłumaczyć partnerce, że „technologia miała to ogarnąć”. Piszę o tym z własnego doświadczenia, serio.

Po dobrym ustawieniu stref robot daje dużo spokoju. Nie trzeba codziennie sprawdzać, czy wjechał tam, gdzie nie powinien. Nie trzeba pilnować trasy. Wystarczy rozsądnie przygotować ogród i pozwolić mu pracować.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Zalety MOVA LiDAX Ultra 1600

Największą zaletą jest prostota. Instalacja jest banalna, aplikacja jest łatwa w obsłudze, a brak przewodu ograniczającego robi ogromną różnicę. Drugi plus to skuteczność koszenia. Robot pracuje regularnie, cicho i wydajnie, dzięki czemu trawnik utrzymuje równą, zadbaną formę bez ręcznego koszenia.

Trzeci atut to jakość wykonania. MOVA LiDAX Ultra 1600 sprawia wrażenie sprzętu solidnego i dopracowanego. Czwarty plus to praca nocą. Cichy robot, który może działać wtedy, gdy nikogo nie ma w ogrodzie, to naprawdę wygodne rozwiązanie. Piąta zaleta to obsługa wielu stref i możliwość dopasowania pracy do realnego układu ogrodu. Na plus trzeba też dopisać LTE, które pozwala zdalnie uruchamiać robota i podglądać jego pracę bez stałego Wi-Fi. To bardzo praktyczne. Trzeba tylko pamiętać, że podgląd z kamery wymaga już połączenia Wi-Fi, więc osoby chcące korzystać z tej funkcji powinny zadbać o zasięg w ogrodzie.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Wady MOVA LiDAX Ultra 1600

Największa wada nie dotyczy samego koszenia, tylko łączności. Konfiguracja wymaga Wi-Fi, a pełne funkcje, takie jak podgląd z kamery na froncie robota, również wymagają stałego połączenia z domową siecią. Jeśli ogród ma słaby zasięg, trzeba będzie pomyśleć o wzmacniaczu albo systemie mesh.

Druga rzecz to konieczność rozsądnego ustawienia stref. Robot radzi sobie bardzo dobrze, ale przy rabatach kwiatowych, oczkach wodnych, młodych roślinach czy nieregularnych obrzeżach warto ręcznie wyznaczyć obszary zakazane. Trzecia wada jest typowa dla tej kategorii: to nie jest tani sprzęt, chociaż akurat ten model nie należy do tych najdroższych. Kupujemy wygodę, czas i święty spokój, ale nadal jest to wydatek, który trzeba przemyśleć.

A ile kosztuje MOVA LiDAX Ultra 1600? W sieci Media Expert znalazłem go za 4849 zł. Klikając tutaj, przeniesiesz się na stronę sklepu. Czy to najniższa cena? Nie. Przejrzałem również oferty w porównywarce Ceneo (kliknij, by zobaczyć najniższą cenę) i z tego co widzę, X-Kom oraz sklep Easygrass sprzedają go za 4299 zł, co sprawia, że to bardzo rozsądna oferta. Kolejna rzecz jest niby oczywista, ale warto o niej przypomnieć. Robot jest bardzo samodzielny, ale ostrza trzeba wymieniać, spód okresowo czyścić, a ogród czasem przygotować. Bezobsługowość w praktyce oznacza brak regularnego chodzenia za kosiarką, a nie całkowity brak jakiejkolwiek opieki nad urządzeniem.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Konkurencja: Segway Navimow, Mammotion i reszta nowej fali

MOVA LiDAX Ultra 1600 trafia do coraz ciekawszego segmentu robotów koszących bez przewodu ograniczającego. Konkurencja jest mocna: Segway Navimow stawia na bardzo dopracowaną prostotę konfiguracji, Mammotion LUBA kusi napędem AWD i świetnym radzeniem sobie na trudnym terenie, a Ecovacs GOAT dorzuca własne rozwiązania wizyjne i podejście smart home.

MOVA broni się przede wszystkim połączeniem LiDAR-u, AI Vision, prostej aplikacji, cichej pracy i wysokiej wydajności. To nie jest robot dla kogoś, kto szuka najtańszego sposobu na automatyczne koszenie. To sprzęt dla użytkownika, który chce wygody bez przewodu, bez stacji RTK i bez długiej instalacji. W tej roli wypada bardzo mocno.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Dla kogo jest MOVA LiDAX Ultra 1600?

To robot dla osób, które mają większy ogród i chcą przestać traktować koszenie jako stały punkt weekendu. Dla właścicieli domów, którzy lubią zadbany trawnik, ale wolą spędzać czas w ogrodzie, a nie na jego obsłudze. Dla użytkowników, którzy chcą prostego startu, aplikacji bez chaosu i sprzętu, który po konfiguracji po prostu działa. Bardzo dobrze sprawdzi się w ogrodach podzielonych na kilka stref, na trawnikach o większej powierzchni oraz tam, gdzie klasyczny przewód ograniczający byłby problemem. To też ciekawa opcja dla osób, które mają już doświadczenie z robotami sprzątającymi w domu i chcą podobnego komfortu na zewnątrz.

Nie poleciłbym go natomiast osobom z bardzo małym trawnikiem, który da się skosić w kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut zwykłą kosiarką. Nie jest też idealny dla kogoś, kto ma ogród pełen bardzo wąskich, chaotycznych przejść i nie chce poświęcić chwili na ustawienie stref. Robot jest inteligentny, ale najlepiej działa wtedy, gdy dostanie dobrze przygotowaną mapę.

Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600
Robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600

Czy warto kupić MOVA LiDAX Ultra 1600?

MOVA LiDAX Ultra 1600 to bardzo udany robot koszący, który z czystym sumieniem polecam. Jest dobrze wykonany, bardzo prosty w obsłudze, ma czytelną aplikację, banalną instalację i skutecznie kosi trawnik bez przewodu ograniczającego. Do tego pracuje cicho, radzi sobie z kilkoma strefami i po konfiguracji daje dokładnie to, czego oczekujemy od takiego sprzętu: święty spokój.

Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy Wi-Fi. Do instalacji jest potrzebne, a do pełnego korzystania z kamery — konieczne na stałe. LTE wystarcza do zdalnego uruchamiania i podglądu pracy, ale nie zastępuje domowej sieci we wszystkich funkcjach. Warto to wiedzieć przed zakupem i zadbać o dobry zasięg w ogrodzie. Oczywiście, dziś mamy do dyspozycji zewnętrzne routery Wi-Fi, rozbudowane mesh, jednak nie każdy chce posiadać, bądź ma możliwości budowania takich sieci, dlatego osobiście uważam, że lepszym sposobem byłoby „zagwarantowane” większych możliwości – jak chociażby podglądu – z wykorzystaniem LTE, które przecież ten robot posiada.

Czy warto? Tak. Jeśli masz ogród, który regularnie wymaga koszenia, MOVA LiDAX Ultra 1600 potrafi realnie odciążyć domowników. To sprzęt wydajny, cichy i wygodny, a po dobrym ustawieniu stref naprawdę bliski bezobsługowości. Nie sprawi, że ogród będzie całkowicie samowystarczalny, ale może sprawić, że koszenie przestanie być Twoim problemem. A to w sezonie brzmi jak bardzo dobry interes.

Redakcja magazynu MenWorld.pl poleca
Redakcja magazynu MenWorld.pl poleca
robot koszący MOVA LiDAX Ultra 1600.
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama