Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T - bo do tanga trzeba dwojga

Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T – bo do tanga trzeba dwojga

W utworze “Takie tango” Krzysztof Cugowski zaśpiewał, że do tanga trzeba dwojga. W sumie dziwnie wyglądałaby jedna osoba wykonująca ten taniec. Nie inaczej jest w przypadku opisywanej dziś elektroniki. O ile sam telewizor może pracować bez soundbara, o tyle oba urządzenia idealnie się uzupełniają. Oto test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T, a więc TV QLED i soundbara z subwooferem. Zapraszam.

Myślę, że nie obrazicie się czytając “podwójną” recenzję – zarówno telewizora jak i soundbara, prawda? Mam nadzieję. Tym bardziej. że oba te produkty współgrają ze sobą wyśmienicie. Zacznijmy od TV. 

Samsung QE55Q80T

Testowany model wyposażono w matrycę VA oferującą odświeżanie na poziomie 120 Hz. Warto zauważyć, że wyświetlacz posiada warstwę kropek kwantowych – QLED. Tryb HDR, Rozdzielczość 4K, czy jasność na poziomie 700 nitów. Nie ukrywam, że telewizor wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. W końcu Samsung przoduje na rynku telewizorów i nie bierze się to z niczego. 

Zagłębiając się dalej w specyfikację, widzimy, że model ten wyposażony jest w sześć głośników: cztery po 10 W i dwa od tonów niskich – również 10 W. Jeśli chodzi o porty wejścia, producent umieścił trzy HDMI 2.0, jeden HDMI 2.1 oraz dwa USB 2.0. Na tylnym panelu znalazły się także: gniazdo słuchawkowe, optyczne, LAN czy antenowe. Jeśli będziemy chcieli łączyć się z siecią bezprzewodowo, nie ma takiego problemu – Samsung QE55Q80T wyposażony jest w Wi-Fi pracujące zarówno na częstotliwości 2,4 jak i 5 GHz. Z kolei na przykład klawiaturę połączymy z TV za pomocą Bluetooth 4.2. Tył skrywa również miejsce na mocowanie VESA 200 x 200 mm. Jeśli będziemy chcieli zamontować telewizor na ścianie warto mieć na uwadze jego wagę, a ta wynosi 17,9 kg. Wymiary (z podstawką) wynoszą 123 x 78 x 25 cm. 

Przyjrzyjmy się jeszcze podstawce. Umieszczona w centralnym punkcie, co już jest według mnie wielkim plusem, wykonana została ze stali. Jest ciężka, przez co stabilnie utrzymuje telewizor. Szkoda tylko, że nie pozwala na żadną regulację kąta. Cóż, nie można mieć wszystkiego. 

Samsung QE55Q80T posiada cienkie ramki. To coś, co lubię

Dziś telewizor to nie tylko jakieś tam “pudełko”, w które się wpatrujemy. Według mnie, TV to element wystroju, dlatego musi być ładny, a Samsung QW55Q80T jest naprawdę godny uwagi. Cieniutkie ramki, grubość – wręcz znikoma, na dole delikatnie “wplecione” logo producenta. Jeśli na płaskiej wręcz podstawce położymy soundbar to tak naprawdę jej wcale nie widać. Z kolei, gdy zamontujecie telewizor na ścianie, będzie mógł służyć jako obraz. A będzie to możliwe, gdyż wszystkie porty, o których wcześniej wspominałem umieszczone są z boku, dlatego nie powinny przeszkadzać przy montażu. Coś pięknego. 

Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T - bo do tanga trzeba dwojga

Samsung QE55Q80T – telewizor dla posiadaczy konsol

Jako ciekawostkę dodam, że przy jednym z portów HDMI została umieszczona ikona pada do gier. Port w standardzie 2.1 przesyła obraz UHD (4K) i może pochwalić się odświeżaniem na poziomie 120 Hz. W przypadku gier – rewelacja. Na tylnym panelu znajdziemy również port HDMI z obsługą eARC, który idealnie sprawdzi się podczas pracy z soundbarem. Nie ukrywam, ja osobiście używam w takich przypadkach zawsze przewodu optycznego. Cóż, tak się przyzwyczaiłem. Tak czy inaczej, telewizor Samsung QW55Q80T pozwala również na skorzystanie z technologii Q-Symphony. 

Pozwolicie, że wtrącę tu dwa zdania nt. pilota. Minimalistyczny, ale bardzo poręczny, oferujący obsługę zarówno telewizora, jak i soundbara, a nawet dekodera. Znamy go z różnych modeli samsunga, gdyż jest z nami od wielu lat. W sumie, po co zmieniać coś, co jest dobre. 

Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T - bo do tanga trzeba dwojga

Samsung QE55Q80T – jakość obrazu

Najważniejsza część testu telewizora – jakość matrycy. QLED jest niemal wzorowy pod pod względem jasności. Oczywiście, na upartego znajdzie się powód do marudzenia, jak choćby delikatnie przyciemniony obraz przy krawędziach, ale tak szczerze mówiąc, podczas codziennego użytkowania telewizora nie sprawiało mi to zupełnie problemu. Wzorowo matryca sprawdza się przy wyświetlaniu czerni. Kontrast – świetny, płynność obrazu – idealna. Kąty widzenia – wzorowe, a przecież mamy do czynienia z matrycą VA. 

Ta wzorowa ostrość obrazu itd. może być… męcząca, jeśli będziecie oglądali telewizję w słabej jakości. Nie oszukujmy się, urządzenia wyświetlające obraz w 4K służą właśnie do… tego. Dlatego zrezygnujcie z kablówki czy satelity i wykupcie sobie abonament na HBO GO czy Netflix. Serio, lepiej na tym wyjdziecie. Szkoda telewizora na oglądanie reklam w telewizji. 

Oczywiście, telewizor posiada szereg usprawnień pozwalających nam dostrzec każdy szczegół. To ważne, bo przecież jak już wspomniałem, rozdzielczość wyświetlanego obrazu jest wysoka. Dlatego w przypadku transmisji wydarzeń sportowych swoją pracę zaczyna system Black Frame Insertion. Ma on za zadanie poprawić płynność, co jest niezwykle ważne np. podczas oglądania spotkań piłki nożnej, siatkówki czy tenisa. 

Obsługa oprogramowania telewizora Samsung QE55Q80T w praktyce

Na początku miałem trochę kłopot ze znalezieniem kilku funkcji, jak chociażby dodawania “kafelków”, czyli skrótów do zainstalowanych aplikacji. Tak czy inaczej, Tizen jest rozwiązaniem płynnym, a po kilku zaledwie chwilach możemy cieszyć się obsługą – niemal na pamięć. Mamy do dyspozycji takie aplikacje jak Spotify, YouTube, Netflix (który posiada swój skrót na pilocie). Ba, oprogramowanie pozwala nam na ustawienie wyświetlacza w formie obrazu, może włączać się automatycznie rano informując nas między innymi o tym, jaka pogoda panuje za oknem. Fani precyzyjnego “strojenia” obrazu mogą trochę marudzić na znikomą ilość opcji konfiguracyjnych. No cóż, trzeba zaufać producentowi i wierzyć w to, że rzeczywiście odpowiednio skonfigurował każdą z nich. Bardzo dobrze działa funkcja zdalnego udostępniania ekranu wewnątrz Wi-Fi. Może nie jest to idealne, płynne rozwiązane, ale jest i pracuje sprawnie. 

Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T - bo do tanga trzeba dwojga

Soundbar Samsung HW-Q70T

Wraz z telewizorem Samsung QE55Q80T dotarło do mnie drugie opakowanie – tym razem z soundbarem wyposażonym dodatkowo w głośnik niskotonowy. Jest to wariant z kanałami 3.1.2. Być może nic to Wam nie mówi. A więc. Soundbar posiada jeden głośnik niskotonowy, jeden centralny, dwa kanały stereo oraz dwa, które kierują dźwięk do góry. W praktyce ma to pozwolić na uzyskanie dźwięku przestrzennego. Z racji tego, że lubię wysoką jakość dźwięku napiszę to wprost – efekt tego typu raczej jest trudny do uzyskania mając do dyspozycji listwę umieszczoną przed nami. Raczej świetnego dźwięku przestrzennego oczekiwałbym po kilku monitorach umieszczonych w pomieszczeniu. Jedno jest pewne, jeśli chcecie uzyskać fajny, miękki bas, a jakość dźwięku generowanego przez głośniki umieszczone w telewizorze was nie satysfakcjonuje, uważam, że wybór soundbara Samsung HW-Q70T. Na tym etapie mógłbym zakończyć jego prezentację ale dajcie mi jeszcze chwilkę. 

Design soundbara HW-Q70T

Jaki ten model jest – każdy widzi. Raczej nic specjalnego pod kątem designu. Cóż, nagrody za wygląd raczej nie dostanie. Ot, klasyka i to wszystko. Listwa ma 98 cm szerokości. Wbudowano w nią pięć głośników. Z głośnikiem niskotonowym łączy się bezprzewodowo. Co ciekawe, jeśli już powiesiliście telewizor na ścianie, to również możecie to samo zrobić z soundbarem, gdyż posiada on specjalne uchwyty w zestawie. 

Oczywiście, urządzeniem sterujemy za pomocą pilota, aczkolwiek istnieje możliwość włączania go, zmiany regulacji głośności oraz źródła dźwięku za pomocą przycisków umieszczonych w centralnym miejscu. 

Test Samsung QE55Q80T i HW-Q70T - bo do tanga trzeba dwojga

Soundbar Samsung HW-Q70T – porty we/wy

Na spodzie producent przygotował specjalną wnękę, w której umieszczono szereg portów. Z jednej strony znajdziemy dwa HDMI, w tym wejście eARC. Dzięki niemu uzyskamy dźwięk w soundbarze z telewizora, konsoli czy odtwarzacza. Co ważne, urządzenie jest błyskawicznie rozpoznawalne przez telewizor. Wtedy do akcji wkracza technologia Q-Symphony, która wykorzystuje głośniki z telewizora. Dzięki temu uzyskujemy dźwięk z obu urządzeń. 

Na tym nie koniec. Z drugiej strony umieszczono gniazdo optyczne (które lubię i chętnie korzystam) oraz gniazdo zasilania. 

Test praktyczny

Zacznę od… pilota. Projektanci długo się nie zastanawiali i jedyne, co różni go od tego, którym obsługujemy telewizor to inne funkcje przycisków oraz brak trzech guzików do “szybkiego uruchomienia” Netflixa itd.  

Przechodzimy do głośnika niskotonowego wchodzącego w skład zestawu HW-Q70T. Wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Bas jest miękki, brzmi dobrze, mocno, ale nie przesadnie. Teraz czas na wrażenia odsłuchowe całości. Nie ukrywam, odczucia z oglądania ulubionego filmu są znacznie lepsze. Słychać efekty Dolby Atmos, co bardzo mnie cieszy. Muzyka? No cóż, soundbary do tego raczej nie służą. Owszem, za sprawą głośnika niskotonowego jest znacznie lepiej niż w przypadku samego telewizora, ale to nadal nie to, co oferują na przykład wysokiej klasy kolumny stereo. 

Mam uwagi co do samego połączenia telewizora i soundbara HW-Q70T za pomocą Bluetooth. Zdarzało się, że np. dźwięk się rozjeżdżał, przerywał. Dlatego korzystałem z przewodu optycznego.

Podsumowanie
Nie będę tego ukrywał. Zestaw wywarł na mnie ogromne wrażenie. Świetna jakość obrazu, płynne działanie oprogramowania oraz wisienka na torcie w postaci “wzmocnienia” dźwięku za sprawą soundbara. Cały zestaw to wydatek około 5500 zł, co według mnie jest kwotą rozsądną w stosunku do tego, jak wysoką jakość oferuje testowany sprzęt. Oczywiście, jeśli nastawiacie się na odsłuch muzyki raczej… zrezygnujcie z soundbara. Wtedy sam telewizor będzie wydatkiem rzędu około czterech tysięcy złotych.
Zalety
Świetna matryca
Bardzo atrakcyjny design
Wysoka jasność wyświetlacza
Wady
Soundbar nie nadaje się raczej do muzyki
9
Wynik