LeBron James w budyniowym Mercedesie z V12. Taxi z Berlina?

Jeśli masz do dyspozycji praktycznie nieograniczony konfigurator Mercedesa-Maybacha, możesz wybrać niemal wszystko. LeBron James zdecydował się na jasny lakier MANUFAKTUR Light Ivory, który wygląda tak, że Niemiec stojący przy krawężniku może odruchowo zacząć machać ręką.
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa wygląda trochę tak, jakby jeden z najlepszych koszykarzy w historii podczas wizyty w Niemczech wyjątkowo mocno polubił tamtejsze taksówki. Jasny, kremowo-beżowy lakier natychmiast uruchamia skojarzenia z charakterystycznymi Mercedesami czekającymi przed berlińskim dworcem czy lotniskiem. Tyle że kierowca tego egzemplarza raczej nie zapyta „Bar oder Karte?”, a pod maską znajduje się V12, którego próżno szukać w aucie zamawianym przez aplikację.

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa

LeBron James stworzył własną konfigurację Maybacha S 680 w programie MANUFAKTUR Made to Measure, a Mercedes przygotował później niemal identyczny drugi samochód. Ten trafi w listopadzie na aukcję charytatywną w Nowym Jorku. Dochód zostanie przeznaczony na działalność LeBron James Family Foundation, więc z „berlińskiego budyniu” możemy się trochę pośmiać, ale cel całego projektu jest zdecydowanie poważniejszy.

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa. Taksówka, ale bardzo premium

Zacznijmy od koloru, bo trudno zacząć od czegokolwiek innego. Mercedes nazywa go MANUFAKTUR Light Ivory non-metallic. Czyli jasna kość słoniowa bez metalicznego połysku. Nie jest to oficjalnie ten sam RAL 1015 Hellelfenbein, który przez lata stał się znakiem rozpoznawczym niemieckich taksówek, ale skojarzenie pojawia się szybciej niż kierunkowskaz przed zjazdem na lotnisko.

W Berlinie kolor jasnej kości słoniowej nadal jest mocno związany z taksówkami. I właśnie dlatego patrząc na tego Maybacha, trudno nie pomyśleć o klasycznym Mercedesie stojącym pod Hauptbahnhof. Tyle że tutaj taryfikator byłby zapewne niepotrzebny, bo zanim przejechalibyśmy trzy kilometry, człowiek zacząłby się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinien zapłacić zegarkiem.

Nazwijmy ten odcień po naszemu: berliński budyń. I wiecie co? Im dłużej patrzę na zdjęcia, tym bardziej mi się podoba. Maybach nie potrzebuje agresywnego czarnego lakieru, żeby wyglądać drogo. W tym wydaniu jest wręcz ostentacyjnie elegancki, ale bez standardowego zestawu „czarny lakier, czarne szyby, właściciel wygląda jak człowiek, któremu lepiej nie zadawać pytań”.

Sprawdź nasz test Mercedes-Maybach S 680.

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa

LeBron dostał własnego. Drugi możesz kupić ty

Historia zaczęła się od samochodu przygotowanego specjalnie dla LeBrona Jamesa. Koszykarz dostał możliwość wykorzystania programu MANUFAKTUR Made to Measure, czyli poziomu personalizacji, przy którym zwykły konfigurator samochodu zaczyna wyglądać jak wybieranie dodatków do pizzy.

Klient współpracuje bezpośrednio ze specjalistami Mercedesa i może przenieść na samochód własne pomysły dotyczące kolorów, materiałów czy drobnych detali. W przypadku Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa projekt najwyraźniej spodobał się na tyle, że Mercedes i James postanowili stworzyć drugi, niemal identyczny egzemplarz.

Pierwszy zostaje w prywatnej kolekcji LeBrona. Drugi trafi na aukcję Gooding Christie’s podczas Retromobile New York w listopadzie. Nie kupujemy więc używanego samochodu koszykarza z paragonami po kawie w schowku i jego ustawieniami fotela zapisanymi pod przyciskiem „1”. O ile on będzie go kiedykolwiek prowadził. To osobny samochód przygotowany praktycznie według tej samej receptury. I chyba nawet lepiej. Mniej zastanawiania się, czy LeBron rzeczywiście siedział na tej konkretnej kanapie.

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa

W środku nie ma już nic wspólnego z berlińską taksówką

Po otwarciu drzwi żarty z koloru trochę się kończą. Kabinę wykończono niebieską skórą Nappa w odcieniu Stormy Weather, zestawioną z kontrastowymi przeszyciami w kolorze porcelanowym. Do tego dochodzą indywidualnie przygotowane poduszki, dywaniki i zagłówki. Oczywiście wszędzie pojawiają się również odniesienia do LeBrona Jamesa. Jego charakterystyczne logo z koroną znajdziemy w kilku miejscach samochodu, ale najciekawsza zmiana znajduje się na zewnątrz.

Po raz pierwszy w historii Maybacha tradycyjne oznaczenie V12 zostało zastąpione specjalnym emblematem z osobistym logo Jamesa. Przy marce, która potrafi pielęgnować tradycję z dokładnością szwajcarskiego zegarmistrza, jest to całkiem duże odstępstwo od reguły. Na konsoli środkowej umieszczono również współrzędne geograficzne Akron w stanie Ohio. To nie przypadkowa lokalizacja wybrana dlatego, że dobrze wygląda wygrawerowana na aluminium. Akron jest rodzinnym miastem LeBrona i centrum działalności jego fundacji.

V12 zostało. I bardzo dobrze

Pod tą jasną karoserią nadal mamy Mercedes-Maybacha S 680, czyli samochód reprezentujący tę część motoryzacji, w której słowo „downsizing” najlepiej wypowiadać szeptem. Egzemplarz wystawiany przez Gooding Christie’s korzysta z 6-litrowego silnika V12. Sama Klasa S Maybach ma ponad 5,4 metra długości i bardziej niż samochód przypomina prywatny salon, który przez przypadek dostał koła. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o komfort pasażerów, ale zapas mocy sprawia, że ten ogromny samochód zdecydowanie nie potrzebuje długiego pasa startowego, kiedy kierowca mocniej wciska gaz.

To też jeden z powodów, dla których żart z taksówką działa tak dobrze. Z daleka: jasny Mercedes z Niemiec. Z bliska: Maybach z V12, indywidualnym wnętrzem i logo jednego z najbardziej rozpoznawalnych sportowców świata. Można się pomylić. Przynajmniej do momentu, kiedy podjedzie pod hotel.

Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa
Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa

Najważniejsze jest jednak to, dokąd trafią pieniądze

Cały projekt nie powstał wyłącznie po to, żeby bardzo bogaty kolekcjoner mógł powiedzieć znajomym, że ma samochód taki jak LeBron. Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa zostanie sprzedany, a wpływy z aukcji otrzyma LeBron James Family Foundation.

Pieniądze mają wesprzeć program I PROMISE i działalność fundacji w Akron. Organizacja pomaga dzieciom oraz ich rodzinom, między innymi poprzez edukację, programy wsparcia, pomoc mieszkaniową i inicjatywy związane z przygotowaniem do pracy.

To zmienia perspektywę całej historii. Możemy żartować z lakieru przypominającego niemiecką taksówkę, ale finalnie mamy samochód stworzony przez światową gwiazdę, który ma przełożyć swoją kolekcjonerską wartość na bardzo konkretną pomoc. I za to akurat należy się pełen szacunek.

Mercedes-Maybach S 680 6.0 V12. Fot.: Ernest Dragan.
Mercedes-Maybach S 680 6.0 V12. Fot.: Ernest Dragan.

Ile ktoś zapłaci za Maybacha LeBrona?

Na razie nie ma oficjalnej estymacji, która pozwalałaby sensownie przewidzieć cenę końcową. Zwykły Maybach S 680 już sam w sobie należy do samochodów, przy których rachunek ze stacji benzynowej raczej nie trafia do kategorii „istotne wydatki”, ale tutaj dochodzą jeszcze dwa bardzo ważne elementy: unikatowa specyfikacja i nazwisko LeBrona Jamesa.

Samochód będzie można wcześniej obejrzeć publicznie w Nowym Jorku. Od 9 do 16 listopada ma być prezentowany w Mercedes-Benz Manhattan, a później pojawi się w Javits Center, gdzie odbędzie się Retromobile New York. Aukcje Gooding Christie’s zaplanowano na 20 i 21 listopada.

Nie zdziwiłbym się więc, gdyby cena mocno oderwała się od wartości zwykłego S 680. Kupujący nie licytuje przecież wyłącznie Maybacha. Licytuje jeden z dwóch niemal identycznych samochodów zaprojektowanych według wizji LeBrona Jamesa, przy czym drugi pozostaje w jego garażu. Dla kolekcjonera takie rzeczy mają znaczenie. Czasami nawet większe niż kolor.

Mercedes-Maybach S 680 6.0 V12. Fot.: Ernest Dragan.
Mercedes-Maybach S 680 6.0 V12. Fot.: Ernest Dragan.

LeBron chyba naprawdę lubi niemieckie taksówki

Najbardziej zabawne jest to, że po wszystkich możliwościach oferowanych przez MANUFAKTUR Made to Measure LeBron James mógł wymyślić praktycznie dowolny lakier. Fioletowy, złoty, dwukolorowy, cokolwiek. Wybrał jasną kość słoniową. Kolor, który w Niemczech od dekad kojarzy się z pytaniem: „na lotnisko?”.

Można oczywiście powiedzieć, że to wysmakowany, spokojny odcień pasujący do ultraluksusowej limuzyny. I będzie to prawda. Można również powiedzieć, że Mercedes-Maybach S 680 LeBrona Jamesa wygląda jak najdroższa berlińska taksówka świata. I to też trudno całkowicie wyrzucić z głowy. Różnica polega na tym, że tutaj na końcu kursu nie patrzysz na taksometr. Patrzysz na wynik aukcji. I bardzo możliwe, że wtedy ten budyniowy kolor okaże się naprawdę drogi.

Add a Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama