Jeżeli masz Porsche 911 GT3, GT3 RS, Turbo S albo 718 Cayman GT4 RS, informacja „nie jeździj samochodem” brzmi mniej więcej jak powiedzenie właścicielowi ekspresu, żeby nie robił kawy. Niestety właśnie takie zalecenie otrzymują właściciele części najmocniejszych modeli marki w Stanach Zjednoczonych.

Analizując dokument NHTSA akcja serwisowa Porsche została rozszerzona o kolejne 548 samochodów, w których może wystąpić problem z centralnym mocowaniem koła. I nie mówimy tutaj o lekkim stukaniu, skrzypieniu czy komunikacie na ekranie. Wadliwy element może pęknąć, mocowanie się poluzować, a w najgorszym przypadku koło może po prostu odpaść podczas jazdy. Przy samochodach, które bez większego wysiłku osiągają prędkości kompletnie niezgodne z polskim taryfikatorem, zdecydowanie nie jest to drobiazg.
Akcja serwisowa Porsche. Tym razem naprawdę lepiej odłożyć kluczyki
Akcje serwisowe w motoryzacji nie są niczym nadzwyczajnym. Czasami chodzi o oprogramowanie, czasami źle zamontowany element wnętrza, innym razem o część, której wadliwe działanie może prowadzić do poważniejszych konsekwencji. W tym przypadku znajdujemy się zdecydowanie bliżej tej ostatniej kategorii.
Problem dotyczy centralnego systemu mocowania kół. Porsche wykorzystuje takie rozwiązanie w najbardziej sportowych odmianach 911 i 718. Z punktu widzenia fana motoryzacji wygląda świetnie, ma motorsportowy rodowód i pozwala pozbyć się klasycznych pięciu śrub. Z punktu widzenia fizyki ma jednak jedną dość oczywistą cechę: skoro całe koło trzyma jeden centralny element, naprawdę dobrze byłoby, żeby ten element nie pękł.
A właśnie taki scenariusz jest możliwy. Jeżeli centralne mocowanie ulegnie uszkodzeniu, koło może się poluzować, a w skrajnym przypadku odłączyć od samochodu. Koło jest natomiast jednym z tych elementów wyposażenia, które zdecydowanie najlepiej mieć przez cały czas przy samochodzie. Zwłaszcza w GT3 RS.

Których Porsche dotyczy problem?
Rozszerzenie obejmuje 548 dodatkowych samochodów z roku modelowego 2024. Na liście znajdują się Porsche 911 GT3, 911 GT3 RS, 911 Turbo, 911 Turbo S, 911 S/T oraz 911 Carrera GTS. Do tego dochodzą 718 Cayman GT4 RS i 718 Spyder RS. Czyli właściwie przegląd modeli, które przeciętny fan Porsche najchętniej zabrałby na pustą górską drogę albo tor.
I tutaj bardzo ważne zastrzeżenie: nie oznacza to, że każde Porsche GT3 czy Turbo S na świecie powinno natychmiast zostać przykryte pokrowcem. Najnowsze informacje dotyczą przede wszystkim samochodów objętych amerykańską akcją bezpieczeństwa i konkretnych numerów VIN.
Jeżeli więc masz takie auto w Polsce, nie trzeba od razu odwoływać niedzielnego obiadu i biec do garażu z podnośnikiem. Trzeba natomiast sprawdzić konkretny egzemplarz w autoryzowanym serwisie Porsche, szczególnie jeśli pochodzi z importu ze Stanów Zjednoczonych.

To już drugi raz. Pierwsza akcja nie wyłapała wszystkiego
Cała historia jest jeszcze ciekawsza, ponieważ problem nie pojawił się po raz pierwszy. Pierwotna akcja dotycząca centralnych mocowań ruszyła już w 2024 roku. Wtedy właścicielom również zalecono zaprzestanie jazdy do czasu sprawdzenia samochodu. Porsche wraz z dostawcą próbowało ustalić, które elementy pochodziły z wadliwej partii materiału. Problem miał zostać opanowany, samochody sprawdzono, a niewłaściwe części wymieniano. Tyle że historia dostała ciąg dalszy.
W maju i sierpniu 2026 roku pojawiły się dwa kolejne zgłoszenia dotyczące pękniętych elementów centralnego mocowania. Porsche wróciło więc do tematu i wspólnie z dostawcą ponownie przeanalizowało problem. Okazało się, że wcześniejsza metoda selekcji mogła nie wykryć wszystkich komponentów pochodzących z potencjalnie wadliwej partii. W efekcie do akcji dołączono kolejne 548 samochodów, czyli trochę jak posprzątanie garażu, po którym dwa miesiące później odkrywasz, że pod regałem nadal leży pudełko kabli „do przejrzenia”. Tylko tutaj pudełko może kosztować kilkaset tysięcy złotych i mieć 525 KM.

Dlaczego Porsche stosuje jedną centralną nakrętkę?
Centralne mocowanie koła nie jest wymysłem stylistów, którzy stwierdzili, że pięć śrub wygląda zbyt zwyczajnie. Rozwiązanie wywodzi się ze sportu motorowego, gdzie liczy się możliwość bardzo szybkiej wymiany koła. Zamiast odkręcać kilka śrub, mechanik zajmuje się jednym centralnym mocowaniem. W samochodzie drogowym sprawa jest oczywiście bardziej skomplikowana – wymagane są odpowiednie procedury i bardzo wysoki moment dokręcania.
Porsche samo podkreśla w instrukcjach serwisowych, że system wymaga odpowiedniego traktowania. Koło podczas dokręcania powinno być odciążone, nie wolno korzystać z klucza udarowego, a do całej operacji potrzebny jest właściwy, skalibrowany klucz dynamometryczny.
Czyli nie jest to dokładnie ta sama sytuacja co wymiana koła w Golfie pod blokiem przy użyciu klucza znalezionego pod podłogą bagażnika. W zamian dostajemy rozwiązanie efektowne, technicznie ciekawe i pasujące do samochodów pokroju GT3 RS. Pod warunkiem, że wszystko działa tak, jak powinno.

Jeśli samochód jest objęty akcją – nie jedź nim nawet do serwisu
I tutaj dochodzimy do najważniejszego elementu całej historii. Akcja serwisowa Porsche ma status „Do Not Drive”. Nie oznacza to: „umów się przy najbliższej wymianie oleju”. Nie oznacza też: „jedź wolniej i unikaj toru”. Oznacza: nie jeździj samochodem. Właściciele objętych egzemplarzy mają być informowani telefonicznie, mailowo oraz poprzez aplikację My Porsche. Serwis sprawdzi centralne mocowania wszystkich kół, a elementy niespełniające wymagań zostaną bezpłatnie wymienione.
Porsche przewidywało już przy poprzedniej akcji możliwość wykonania prac w miejscu, w którym znajduje się samochód, za pośrednictwem technika mobilnego. I w tym przypadku brzmi to znacznie rozsądniej niż stwierdzenie: „proszę ostrożnie podjechać GT3 RS-em, w którym potencjalnie może odpaść koło”. Amerykańscy właściciele mogą sprawdzić numer VIN w bazie NHTSA. Numery samochodów objętych rozszerzoną akcją zostały udostępnione w systemie 20 października 2026 roku.

Najgorsza awaria w samochodzie stworzonym do szybkiej jazdy
W całej sprawie jest coś wyjątkowo przewrotnego. Centralne mocowania trafiają właśnie do Porsche, które zostały stworzone z myślą o najbardziej wymagającej jeździe. GT3 RS generuje ogromne przeciążenia na torze. Turbo S osiąga absurdalne prędkości. S/T powstało jako jeden z najbardziej purystycznych modeli współczesnego Porsche. Cayman GT4 RS ma silnik GT3 umieszczony praktycznie za plecami kierowcy i brzmi tak, że po pierwszym tunelu zaczynasz szukać kolejnego.
A teraz część ich właścicieli ma jedno zadanie. Nie jeździć. Można się z tego trochę pośmiać, ale sama wada zdecydowanie zabawna nie jest. Poluzowanie albo utrata koła przy większej prędkości może natychmiast doprowadzić do utraty kontroli nad samochodem. Dlatego w tym przypadku naprawdę nie ma sensu sprawdzać, czy „u mnie jeszcze trzyma”. Jeżeli VIN znajduje się na liście, Porsche powinno zostać tam, gdzie stoi. Nawet jeżeli patrzy na nas z garażu GT3 RS i bardzo wyraźnie sugeruje, że sobota jest za ładna na siedzenie w domu.
Sprawdź również nasz test Panamera 4 E-Hybrid Platinum.