EA postanowiło zakończyć projekt pod nazwą “punkty BioWare” na platformie Origin. Z tej okazji, w ramach zadośćuczynienia, przygotowało coś specjalnego dla graczy. Całkowicie za darmo każdy gracz posiadający konto na tej platformie, może pobrać DLC do gier z serii Dragon Age i Mass Effect! 

EA kończy z punktami BioWare

EA wprowadza zmiany i ich efektem jest zakończenie programu punktów BioWare na platformie do gier, Origin. Użytkownicy, którzy posiadają na swoim koncie właśnie tego typu punkty, w ostatnim czasie otrzymali wiadomości e-mail, które informują, że wydawca gier kończy wsparcie dla wyżej wspomnianej waluty.

ea
EA rozdaje DLC do Dragon Age i Mass Effect za darmo!

Przeczytaj także: Sony uruchamia program PlayStation Stars. Czym jest?

Punkty BioWare dostępne w Origin pozwalały na wymianę ich na dodatki do takich gier jak Dragon Age II, Dragon Age: Origins, Mass Effect 2 oraz Mass Effect 3. Wsparcie dla punktów EA skończy 11 października. Gracze mają więc trzy miesiące do nabycia za nie dodatków DLC do Mass Effect 3 w trybie multiplayer. Po tym okresie dodatki będą dostępne tylko i wyłącznie za pomocą kredytów dostępnych w grze. 

DLC do serii Dragon Age i Mass Effect za darmo!

To jednak nie wszystko, ponieważ EA ogłosiła, że fabularne dodatki do gier z serii Dragon Age i Mass Effect będą dostępne za darmo. Elektronicy oznajmili, że dodatki do wszystkich czterech gier można pobierać, nie bojąc się o naliczanie żadnych kosztów. Każda osoba, która nie posiada dodatków do tych gier, może je spokojnie dodać do swojego konta. Electronic Arts jednocześnie informuje, że osoby, które obecnie nie posiadają punktów BioWare, a nabyły je w przyszłości, również mogą skorzystać z promocji. 

Czy decyzja EA ma coś wspólnego z tym, co w ostatnim czasie ogłosił Ubisoft. Francuskie przedsiębiorstwo w ostatnim tygodniach ogłosiło dość długą listę gier, które w najbliższym czasie stracą dostęp do usług sieciowych. Wygląda to tak, jakby Electronic Arts ruchem Ubisoftu postanowiło nieco ocieplić swój wizerunek wśród graczy. 

Źródło: Eurogamer