Powiedzmy sobie szczerze: premiery smartfonów stały się ostatnio dość przewidywalne. Trochę szybszy procesor, jaśniejszy ekran, większa bateria, kilka nowych funkcji AI i obowiązkowa opowieść o aparacie, który tym razem ma już prawie zastępować profesjonalną kamerę.

HONOR Robot Phone kompletnie rozwala ten schemat, bo tutaj aparat naprawdę wychodzi z obudowy i porusza się na własnym, mechanicznym gimbalu. Potrafi sam śledzić człowieka, obracać się w stronę źródła dźwięku i pilnować kadru podczas nagrywania. Do tego HONOR połączył siły z ARRI, więc zamiast kolejnego filtra „Cinema” dostajemy między innymi LogC3, Wide Gamut 3 i możliwość pracy z LUT-ami używanymi później w profesjonalnym montażu. Są też dwa aparaty 200 MP, bateria 7060 mAh i Snapdragon 8 Elite Gen 5, ale pierwszy raz od dawna to nie cyferki są tutaj najciekawsze.
To nie jest kolejny telefon z „lepszym aparatem”
Producenci smartfonów przez lata nauczyli nas, że rewolucja w fotografii mobilnej oznacza zazwyczaj większą matrycę, więcej megapikseli albo kolejny sposób wykorzystania sztucznej inteligencji. HONOR zrobił coś znacznie bardziej widowiskowego: do telefonu wsadził prawdziwy mechanizm, który może poruszać aparatem.
System Titanium Agile Gimbal wykorzystuje ponad 100 precyzyjnych elementów, a jego opracowanie objęło ponad 100 patentów i 60 procesów produkcyjnych. Całą konstrukcję udało się zmniejszyć o 65%, jednocześnie zwiększając jej wytrzymałość o 200%. Sam tytanowy silnik waży zaledwie 2,6 grama, a aparat może obracać się z prędkością dochodzącą do 360 stopni na sekundę.
To właśnie ten mechanizm sprawia, że urządzenie jest czymś więcej niż zwykłym flagowcem z rozbudowaną stabilizacją. Telefon nie tylko próbuje cyfrowo naprawić drgania już zarejestrowanego obrazu. Może fizycznie ustawić aparat tam, gdzie jest potrzebny.

HONOR Robot Phone może zostać Twoim operatorem
Wyobraź sobie, że stawiasz telefon na biurku, zaczynasz nagrywać i chodzisz po pokoju. Zamiast ciągle wracać do ekranu i sprawdzać, czy nadal mieścisz się w kadrze, kamera sama obraca się za Tobą. Dokładnie w tę stronę idzie Robot Phone.
HONOR Robot Phone potrafi automatycznie śledzić obiekt, a dzięki lokalizacji źródła dźwięku wie również, w którą stronę powinien obrócić aparat. Aparat może więc obracać się i pochylać podczas vloga, transmisji na żywo czy wideorozmowy. Do tego dochodzi sterowanie gestami – można między innymi wysunąć ramię aparatu i zrobić zdjęcie bez dotykania telefonu.
Dla większości ludzi będzie to efektowna ciekawostka. Dla osób nagrywających materiały samodzielnie może być jednak bardzo wygodne. Każdy, kto próbował jednocześnie występować przed kamerą, kontrolować kadr i jeszcze pamiętać, co właściwie miał powiedzieć, szybko zrozumie, gdzie tkwi potencjał tego rozwiązania.
Są też tryby Tilt Lock, FPV, FPV Vertical oraz AI SpinShot, które wykorzystują ruch mechanicznego ramienia do tworzenia bardziej dynamicznych ujęć.

Dwa aparaty 200 MP? Tym razem to nie one robią największe wrażenie
Specyfikacja fotograficzna sama w sobie jest potężna. Główny aparat ma 200 MP, matrycę 1/1,28 cala i przysłonę f/1.6. Obok niego znalazł się peryskopowy teleobiektyw, również 200 MP, z matrycą 1/1,4 cala i zoomem optycznym 2,7x. Trzeci moduł to ultraszeroki kąt 50 MP obejmujący 122 stopnie.
Jeszcze niedawno taki zestaw wystarczyłby, żeby producent zbudował wokół niego całą premierę. W Robot Phone właściwie schodzi na drugi plan.
I chyba właśnie to najlepiej pokazuje, jak orygianlnym telefonem jest ten HONOR. Dwa aparaty po 200 MP są tutaj prawie nudną częścią specyfikacji.

ARRI to coś więcej niż modne logo na obudowie
Współprace producentów smartfonów z markami fotograficznymi znamy już doskonale. Dlatego logo ARRI można byłoby początkowo potraktować jak kolejną próbę dodania telefonowi odrobiny prestiżu. Tyle że tutaj współpraca sięga znacznie głębiej.
Główny aparat może nagrywać 10-bitowy materiał ARRI LogC3, a telefon korzysta również z przestrzeni barwnej ARRI Wide Gamut 3 oraz gotowych profili ARRI Looks. Obróbka obrazu odbywa się wcześniej w 14-bitowym 4:4:4, natomiast wynikowy materiał może zostać zapisany jako 10-bitowe LogC3 i wideo 4:2:2. Deklarowana rozpiętość tonalna dochodzi do 14 stopni.
Co to oznacza poza pięknymi nazwami? Przede wszystkim znacznie więcej swobody przy późniejszej obróbce obrazu. Nagrania można przenieść między innymi do DaVinci Resolve i wykorzystać tam LUT-y ARRI, zachowując spójny proces od nagrania materiału aż po finalną korekcję kolorystyczną.
Oczywiście większość właścicieli telefonu nigdy nie będzie analizowała 4:2:2 ani zastanawiała się nad szerokością przestrzeni barwnej. Ale Robot Phone nie próbuje być tylko telefonem do pstrykania zdjęć obiadu. To urządzenie bardzo wyraźnie kierowane jest do twórców wideo.

AI nie tylko poprawia zdjęcia. Tutaj steruje fizycznym urządzeniem
Druga rzecz, która odróżnia Robot Phone od większości telefonów z dopiskiem AI, to sposób wykorzystania sztucznej inteligencji.
YOYO Robot Mode łączy rozpoznawanie gestów, analizę otoczenia, rozumienie kontekstu oraz fizyczny ruch aparatu. AI nie ogranicza się więc do usuwania człowieka ze zdjęcia albo streszczania wiadomości. Może wpłynąć na to, co dzieje się z samym urządzeniem.
HONOR przygotował również YOYO Auto Execution, czyli system zdolny do wykonywania bardziej złożonych, wieloetapowych operacji w aplikacjach i ustawieniach. Interfejs Agent Skills ma natomiast pozwolić programistom tworzyć własne zastosowania wykorzystujące gimbal, sensory i możliwości ruchu telefonu.
I właśnie tutaj Robot Phone zaczyna robić się ciekawszy niż sugeruje jego trochę dziwaczna nazwa. To nie musi być początek telefonów, które będą chodziły za nami po mieszkaniu. Może być natomiast początkiem urządzeń, w których AI wreszcie zaczyna oddziaływać na sprzęt, a nie tylko na to, co widzimy na ekranie.

Mały ekran, ogromna bateria i flagowa reszta
Cała ta mechanika nie oznacza, że HONOR zapomniał zbudować normalnego flagowca. Robot Phone dostał Snapdragona 8 Elite Gen 5, ekran OLED LTPO o przekątnej 6,31 cala i adaptacyjne odświeżanie od 1 do 120 Hz. Maksymalna deklarowana jasność szczytowa wynosi 6800 nitów, a ekran wykorzystuje również PWM 4320 Hz.
Znacznie ciekawiej wygląda jednak bateria. Ogniwo krzemowo-węglowe ma 7060 mAh, mimo stosunkowo niewielkiego ekranu. Do tego dochodzi ładowanie przewodowe 120 W oraz bezprzewodowe 50 W.
HONOR zastosował również jednolitą metalową konstrukcję unibody. Przy urządzeniu z ruchomym mechanizmem aparatu brzmi to szczególnie interesująco, bo największym znakiem zapytania w takich eksperymentach zawsze pozostaje trwałość. Na odpowiedź, jak całość będzie znosiła kilka lat normalnego użytkowania, trzeba jednak poczekać na długoterminowe testy.

HONOR Robot Phone nie jest tanim eksperymentem
W Chinach przygotowano dwie konfiguracje. Wersja 12 GB + 512 GB kosztuje 9999 juanów, natomiast model 16 GB + 1 TB został wyceniony na 12 999 juanów. Przedsprzedaż rozpoczęła się 12 sierpnia, a regularna sprzedaż rusza 18 sierpnia.
Nie podano natomiast polskiej ceny ani terminu rozpoczęcia sprzedaży w naszym kraju. I to jest obecnie największy problem z całym zachwytem nad Robot Phone – możemy oglądać jego możliwości, ale nie wiemy jeszcze, czy będziemy mogli po prostu wejść do polskiego sklepu i go kupić.
Ważniejsze jest jednak coś innego. Część technologii opracowanych wspólnie przez HONOR i ARRI ma pojawić się również w nadchodzącej serii Magic9. Robot Phone nie wygląda więc wyłącznie jak jednorazowy pokaz możliwości, który za rok trafi do muzeum dziwnych smartfonów.

Wreszcie smartfon, o którym jest o czym rozmawiać
Możemy dyskutować, czy mechaniczne ramię w telefonie jest potrzebne. Możemy zastanawiać się, ile osób naprawdę wykorzysta LogC3, ile razy właściciel pokaże znajomym obracający się aparat i czy po kilku miesiącach nadal będzie robił takie samo wrażenie. To wszystko są sensowne pytania. Tylko że HONOR Robot Phone przynajmniej je prowokuje.
Nie jest kolejnym czarnym prostokątem, w którym producent przesunął obiektywy o dwa milimetry, zwiększył jasność ekranu i ogłosił początek nowej ery. Ma pomysł, którego działanie można zobaczyć od razu: aparat wysuwa się, porusza, śledzi człowieka i próbuje przejąć część pracy operatora.
Czy za kilka lat podobne rozwiązania będą normalnością? Tego jeszcze nie wiemy. Ale po latach oglądania smartfonów różniących się coraz bardziej detalami, fajnie wreszcie zobaczyć telefon, który jest po prostu dziwny, odważny i naprawdę nowy.
Zobacz również naszą recenzję Honor Magic8 Pro.