Japonia. Wyszedł do baru i zgubił pendrive z danymi prawie 500 tys. osób!

Japonia. Wyszedł do baru i zgubił pendrive z danymi prawie 500 tys. osób!

Co chwila słyszymy o wykradnięciu danych przez hakerów, jednak zgubienie ich przez pracownika jest czymś, czego nie doświadczamy zbyt często. Niestety, do takiego zdarzenia doszło w japońskim mieście Amagasaki. Japonia to wzór pod względem wielu rzeczy, ale również tam zdarzają się spore potknięcia.

Pracownik zgubił poufne dane prawie 500 tys. obywateli!

Japonia słynie z bardzo dobrze rozwiniętych technologii i rozwiązań, a obywatele tego kraju są przykładem rzetelności, punktualności i osobami, którym można zaufać. Niestety, każdy człowiek ma chwile słabości i nawet Japończykom zdarzają się pomyłki. Jeden z pracowników miejskich w mieście Amagasaki sprawił sporo problemów.

Pewien pracownik miejski odpowiedzialny był za przetransportowanie i udostępnienie danych call center znajdującego się w Osace. Dane znajdowały się na pendrive, a pracownik prywatnej firmy, która została wynajęta przez instytucję do nadzorowania wypłat zapomogi dla lokalnych gospodarstw domowych w związku z pandemią COVID-19, miał je chronić.

Japonia. Zgubił dane po wyjściu ze znajomymi do baru

O tym, co się stało poinformowała gazeta Ashai Shimbun. Dziennikarze skontaktowali się z Urzędem Miasta Amagasaki, którzy potwierdzili, że nieznany z imienia i nazwiska pracownik zewnętrznej firmy zgubił pendrive, na którym znajdowały się poufne dane ponad 480 tys. osób. Japonia nie jest znana z tego typu wpadek. Nie były to byle jakie dane, ponieważ znajdowały się tam nazwiska, adresy, daty urodzenia czy też szczegóły dotyczące płatności podatków za miejsce zamieszkania danych osób i numery kont bankowych osób, które otrzymują od państwa zasiłki na dzieci i inne świadczenia socjalne.

japonia pendrive
Japonia. Wyszedł do baru i zgubił pendrive z danymi prawie 500 tys. osób!

Przeczytaj także: Jedziesz na wakacje? Wracając z tym możesz mieć kłopoty

Jak to się stało, że pracownik zgubił pendrive? Po pracy miał on przesłać informacje do wcześniej wspomnianego call center w Osace, jednak wstąpił on do baru ze znajomymi. Impreza musiała być bardzo udana, ponieważ podczas nocnego powrotu do domu zorientował się, że urządzenie z danymi zniknęło. Oczywiście zgłoszenie trafiło na policję, a jak podały władze miasta, pliki zostały zabezpieczone hasłem i zaszyfrowane. Do tej pory nie odnotowano żadnego wycieku danych.

Źródło: Ashai Shimbun (via The Guardian)