Ładowarka do drona spowodowała pożar w domu w Dębinie!

Niepozorny element elektroniki spowodował gigantyczne straty w jednym z domów.
Czy ładowarka do drona spowodowała pożar? Czy ładowarka do drona spowodowała pożar?
Czy ładowarka do drona spowodowała pożar?

Przedwczoraj późnym popołudniem w niewielkiej miejscowości Dębina zrobiło się naprawdę gorąco – i to niestety nie w przenośni. Tuż po godzinie 17 w jednym z domów jednorodzinnych wybuchł pożar, który w kilka chwil mógł przerodzić się w prawdziwą tragedię. Winną okazała się być ładowarka do sprzętu elektronicznego.

Strażacy musieli gasić duży pożar, który spowodowała ładowarka do drona
Strażacy musieli gasić duży pożar, który spowodowała ładowarka do drona

Ogień pojawił się w jednym z pomieszczeń i szybko zaczął obejmować kolejne elementy wyposażenia. Na szczęście mieszkańcy zareagowali błyskawicznie, a na miejsce niemal natychmiast dotarła Straż Pożarna. Dzięki sprawnej akcji ratowniczej udało się opanować płomienie, zanim ogień rozprzestrzenił się na resztę budynku. Dom został uratowany, a co najważniejsze – nikt nie odniósł obrażeń.

Winna… ładowarka

Największe zaskoczenie przyszło jednak przy wstępnych ustaleniach dotyczących przyczyny pożaru. Jak informują strażacy, źródłem ognia była ładowarka. I nie chodzi tu wcale o popularną kostkę do smartfona czy laptopa, ale o ładowarkę do drona.

To dość istotna różnica. Ładowarki do dronów to zazwyczaj dedykowane stacje, w których umieszcza się wyjmowane baterie. Często są to urządzenia solidniejsze, większe i – przynajmniej teoretycznie – bezpieczniejsze niż tanie, uniwersalne zasilacze USB. Dlatego pojawia się pytanie: co właściwie poszło nie tak?

Strażacy po wygaszeniu pożaru sprawdzili, że winowajcą okazała się być ładowarka
Strażacy po wygaszeniu pożaru sprawdzili, że winowajcą okazała się być ładowarka

Elektronika czy baterie?

Choć na pierwszy rzut oka można by podejrzewać awarię samej elektroniki, to w praktyce jest to mniej prawdopodobny scenariusz. Większość takich urządzeń wykonana jest z materiałów trudnopalnych, które w razie zwarcia raczej się topią, niż stają w płomieniach. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko, że był to sprzęt niskiej jakości lub tani zamiennik.

Dużo bardziej prawdopodobne jest jednak to, że zapaliły się same baterie umieszczone w ładowarce. Akumulatory – zwłaszcza litowo-jonowe – potrafią być wyjątkowo niebezpieczne, jeśli dojdzie do ich przegrzania, uszkodzenia lub wady fabrycznej. W takiej sytuacji ogień może pojawić się błyskawicznie i momentalnie przenieść się na otoczenie.

Ładowarka do elektroniki użytkowej.
Ładowarka do elektroniki użytkowej.

Najważniejsze: nikt nie ucierpiał

Na ten moment są to jedynie przypuszczenia. Strażacy potwierdzają związek pożaru z ładowarką, ale dokładna przyczyna zdarzenia jest nadal ustalana. Trwa również szacowanie strat materialnych.

Najważniejsza informacja jest jednak taka, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a budynek wciąż nadaje się do zamieszkania. Cała sytuacja to jednak mocne przypomnienie, że nawet pozornie bezpieczne urządzenia elektroniczne mogą stanowić realne zagrożenie – zwłaszcza gdy pozostawiamy je bez nadzoru.

To kolejny sygnał, by zachować ostrożność przy ładowaniu sprzętu, szczególnie tego wyposażonego w duże baterie. Czasem naprawdę wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do groźnej sytuacji.

Sprawdź również nasze teksty o elektronice.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama