Apple najwyraźniej szykuje małą rewolucję w swojej ofercie laptopów. Z przecieków wynika, że będzie to najtańszy MacBook w historii, który może kosztować… tyle, co solidny laptop z Windowsem albo Chromebook ze średniej półki. I właśnie w tym tkwi cały haczyk.

Pisaliśmy już o tym w ubiegłym roku i, jak widać, plotki przechodzą w stan prawdziwych przecieków. Według doniesień, nowy budżetowy MacBook ma być jednym z kluczowych produktów na najbliższe lata. Cena startowa? Mówi się nawet o 2500–2700 zł, co w świecie komputerów z macOS brzmi niemal nieprawdopodobnie. To poziom, który realnie może skusić uczniów, studentów i osoby szukające laptopa „do wszystkiego”, ale bez wydawania fortuny.
Apple chce przejąć rynek tanich laptopów
Jak informuje w newsletterze publikowanym na łamach, wewnątrz firmy nowy MacBook ma być opisywany jako produkt o „niesamowitej wartości”. Apple podobno spodziewa się dużego zainteresowania – do tego stopnia, że pracownicy salonów detalicznych mają być przygotowywani na zwiększony ruch, a w sklepach może pojawić się nawet dedykowana ekspozycja dla tego modelu.
Plan jest prosty: zabrać klientów zainteresowanych tanimi PC i Chromebookami, oferując im pełnoprawny komputer z macOS, w dobrej cenie i z sensowną wydajnością.

Gdzie Apple przytnie koszty?
Z dotychczasowych przecieków wynika, że kompromisy będą, ale raczej tam, gdzie najmniej bolą. Ekran ma mieć około 12,9 cala, z niższą jasnością i bez technologii True Tone. To jasny sygnał: nie jest to sprzęt dla grafików czy montażystów wideo.
Sercem komputera Apple ma być A18 Pro, czyli układ znany z iPhone. Tak, Apple coraz śmielej przenosi „mobilne” czipy do komputerów. Do tego prawdopodobnie 8 GB RAM i podstawowe warianty pamięci – 256 lub 512 GB. Całość zamknięta w aluminiowej obudowie, z kilkoma wariantami kolorystycznymi.
Apple oszczędza na specyfikacji, ale zostawia to, co dla wielu osób jest kluczowe: ciszę, energooszczędność i spójność ekosystemu z iPhone’em i iPadem.

Ile będzie kosztował najtańszy MacBook?
Najczęściej przewijająca się kwota to 599 dolarów, co po przeliczeniu i doliczeniu podatków dawałoby wspomniane 2500–2700 zł w Polsce. To wyraźnie poniżej MacBooka Air i jest to również psychologiczna granica przy której wiele osób po raz pierwszy może pomyśleć: „OK, MacBook ma sens”.
Jeśli chodzi o premierę, mówi się o wiośnie 2026 roku, choć niektórzy spekulują, że Apple może zaskoczyć wcześniej – zwłaszcza że w najbliższym czasie spodziewanych jest kilka premier sprzętowych – wczoraj ujrzeliśmy najnowszego iPhone 17e, czyli budżetowy model dla mniej wymagających użytkowników, którzy chcą posiadać smartfon z iOS.
Jeżeli te plotki się potwierdzą, Apple może zrobić coś, czego dawno nie robiło: najtańszy MacBook to „otwarcie drzwi do ekosystemu” i macOS dla masowego odbiorcy. A to może być znacznie większa zmiana, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.