Opel Astra F jest z nami już trzydzieści lat. Powspominajmy
Opel Astra F (1992)

Opel Astra F jest z nami już trzydzieści lat. Powspominajmy

Obiekt westchnień niejednego polaka. Nowoczesny, jak na wczesne lata 90-te, skrojony na miarę, innowacyjny. Opel Astra F to dumny produkt niemieckiej marki, który kochały miliony. W końcu generację tą wyprodukowano w liczbie 4,13 mln egzemplarzy. To najlepiej sprzedający się Opel wszech czasów! Nie chcę nic sugerować, ale auta, które sprzedano pod koniec 1991 roku można rejestrować jako zabytek. Tak, Astra F może mieć już żółte tablice. Poczułeś się staro?

W 1991 roku pojawiła się tuż po tym, jak zimna wojna dobiegała końca, a żelazna kurtyna, która dzieliła Europę została zlikwidowana. Opel Astra F to model oferujący wiele nowych systemów bezpieczeństwa, wszechstronny, a zarazem nadal kompaktowy. Producent kładł również mocny nacisk ekologię. Wykorzystywano materiały nadające się do recyklingu. Widać to po wszechobecnej rdzy pojawiającej się na nadkolach, w okolicach wlewu paliwa i tak dalej, i tak dalej. Dlatego nie można mieć za złe producentowi tego, że na Astrze siódmej generacji pojawiała się rdza. Tu chodziło po prostu o ekologię!

Opel Astra F jest z nami już trzydzieści lat. Powspominajmy
Opel Astra F (1992)

Opel Astra F – najlepiej sprzedający się model

W latach 1991 – 1997 marka wyprodukowała aż 4,13 miliona egzemplarzy tego modelu. Jest to więc rekord, który mnie osobiście nie dziwi. Solidne auto, bogata gamą silnikowa, fajne wyposażenie i rozsądna cena. Zatrzymując się przy jednostkach napędowych, Astra F oferowana była z pięcioma silnikami benzynowymi oraz jednym dieslem. Mowa o 1.4, 1.6, 1.8 oraz mocnym 2.0. Każdy z nich posiadał trójfunkcyjny katalizator! Mało tego, pancerny niczym Panzerkampfwagen VI Tiger 1.7 diesel miał nowoczesny katalizator utleniający. Flagowy model – Astra GSi, a więc trzydrzwiowy hot-chatch (kto wtedy wiedział co to takiego, prawda?) oferowany był z dwulitrową benzyną o mocach 115 i 150 KM. Mało tego, topowa wersja silnikowa miała szesnaście zaworów i dwa wałki rozrządu nad głowicą.

Do wyboru, do koloru

W październiku 1991 dealerzy otrzymali pięciodrzwiowe hatchbacki oraz pięciodrzwiowe kombi, które wyglądało okropnie, ale właściwości miało fantastyczne. Oczywiście, w salonach można było kupić również wspomnianą Astrę GSi. Kilka miesięcy później, wiosną 1992 pojawiły się w salonach czterodrzwiowe sedany. Jakby tego było mało, rok później włosi w postaci przedsiębiorstwa Bertone przygotowali Astrę w wersji cabrio. Kurczę, Opel, ale i inni producenci mieli w tamtych latach trochę polotu i finezji. A przecież były to smutne, szare, wczesne lata 90-te. Piękna Calibra, wspomniana Astra w wersji cabrio, Lotus Omega.

Opel Astra Cabrio (1994-2000)

Jednak te lata 90-te były faktycznie szalone. Nie chodzi mi tu o mafię i pojawiające się nowe firmy, które dziś w wielu przypadkach są imperiami. Mowa również o motoryzacji. Wystarczy przypomnieć sobie o Mercedesie 190E Evolution II, o BMW M5, Lamborghini Diablo, czy Hondzie NSX. Coś pięknego. Wróćmy jednak do bohatera tego artykułu, bo jest o czym opowiadać.

Motorsport: ITC 1996, Manuel Reuter mit dem Opel Calibra V6 auf dem Hockenheimring

Opel Astra F, czyli technologiczny przeskok

Czasy, gdzie ABS był czymś bardzo rzadkim, a na naszych drogach nadal królowały Fiaty 125p bez pasów na tylnej kanapie. I wtedy pojawia się ona, Astra F, która oferowała specjalne fotele zapobiegające wysunięciu się spod pasa bezpieczeństwa. Ten król kompaktów wczesnych lat 90-tych posiadał napinacze pasów bezpieczeństwa, które ograniczały przemieszczenie się podczas wypadku. Mało tego! W 1994 roku wprowadzono w Astrze poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera.

Nie wiem czy Kadett E godzien jest porównania do Astry F, ale jednak jest to poprzednik. Producent zdecydował się o przesunięcie do przodu, o 74 mm szyby czołowej. Zwiększyła się ilość miejsca nad głową oraz na nogi. Jeśli chodzi o poziom kolan, mówimy o 50 mm! Opel Astra F, jak na inne modele z tamtych lat oferował rewelacyjny współczynnik oporu aerodynamicznego. W tym przypadku mówimy o 0,30 Cd.

Prezentowany model posiadał również wiele „smaczków” w postaci nowości technologicznych. Innowacją był przede wszystkim wielofunkcyjny ekran, który łączył funkcje wyświetlacza radia oraz komputera pokładowego. Mało tego, Astra F posiadała system oczyszczania powietrza, który chronił podróżujących przed pyłami i kurzem. Żaden inny samochód w klasie kompaktowej nie oferował takich innowacji. Jakby tego było mało, wariant GSi 16V posiadał elektroniczną kontrolę trakcji!

Silniki w Astrze F lubią gaz. Nie tylko LPG, ale również CNG

W 1996 roku pojawiła się limitowana wersja kombi, która zasilana była gazem ziemnym – CNG. Nie był to jednak popularny model. Astra F z CNG wykorzystywana była przez np. lokalne samorządy, czy przedsiębiorstwa komunalne. Krótko mówiąc, pięćset sztuk napędzanych CNG było raczej prototypem. Nie inaczej było w przypadku projektu Astra Impuls III. Tak, od 1993 do 1997 dziesięć elektrycznych kompaktów przejechało łącznie 350 tysięcy kilometrów. Elektryczny Opel Astra F mógł być wyposażony w akumulator niklowo-kadmowy o pojemności 45 kW. Były też modele z baterią sodowo-niklowo-chlorkową o pojemności 42 kW. Taka Astra Impuls III mogła rozpędzić się do 120 km/h, natomiast zasięg maksymalny wynosił 160 kilometrów. Cóż, patrząc na to, że dziś elektryczna Honda E przejedzie lekko ponad sto kilometrów, elektryczny Opel Astra F z tamtych lat wyprzedzał swoje czasy. W sumie, nie tylko on. Niejeden Opel jest dziś ponadczasowy. Szczególnie, jeśli chodzi o design. Zgadzacie się?

Opel Astra Impuls II (1992)